Zdrowie

Czy bieganie przyczynia się do rozwoju choroby zwyrodnieniowej stawów?

Redakcja
Redakcja
1 czerwca 2021
Photo by Greg Rosenke on Unsplash
 
Czy miłośnik biegania, który ma stwierdzoną ChZS, może nadal biegać? Choć nie ma prostych i uniwersalnych odpowiedzi na powyższe pytania, to jednak współczesna medycyna daje w tej kwestii dużo powodów do optymizmu. 

„Gdy nasze stawy są zdrowe, a nasze ciało jest odpowiednio przygotowane do biegania, tzn. posiadamy odpowiednią mobilność w stawach i potrafimy zachować prawidłową sylwetkę podczas biegania, sport sam w sobie nie jest bezpośrednią przyczyną zmian zwyrodnieniowych. To raczej asymetrie ciała czy zaburzenia biomechaniki spowodowane przykurczami czy słabą stabilizacją mięśniową powodują nierównomierny nacisk na powierzchnię chrząstki i jej szybsze zużywanie” – informują eksperci z Centrum Ortopedii i Traumatologii Sportowej SportoKlinik.

Jednocześnie specjaliści przyznają, że podczas biegania stawy kończyn dolnych są mocno obciążone, kilka razy silniej niż przy chodzeniu. Dlatego, aby bieganie było dla nas zdrowe warto być do niego dobrze przygotowanym, nie tylko w sensie doboru odpowiedniego obuwia.

„Bardzo ważne jest umiejętne planowanie treningów wraz z odpowiednim czasem przeznaczonym na odpoczynek. Brak wystarczającej regeneracji układu ruchu będzie negatywnie wpływać na jakość wzorców ruchowych i przyspieszać rozwój zmian zwyrodnieniowych” – ostrzegają specjaliści, sugerując, aby w trosce o swoje stawy w związku z bieganiem zadbać w szczególności o prawidłową postawę ciała i technikę biegu.

W razie pojawienia się jakichś wątpliwości lub niepokojących objawów warto sprawdzić, czy i w jakim stopniu nasze ciało oraz stawy nadają się do biegania – najlepiej skonsultować się w tej sprawie z fizjoterapeutą lub ortopedą.

Co to jest ChZS

Choroba zwyrodnieniowa stawów jest najczęstszą chorobą układu ruchu, która objawia się m.in. bólem, sztywnością stawów i w efekcie ograniczeniem sprawności. Rozwija się na tle zaburzenia jakości i ilości chrząstki stawowej, której zadaniem jest amortyzowanie ruchów stawu i umożliwienie przesuwania się powierzchni stawowych. Najczęściej atakuje kolana, biodra, kręgosłup, stawy palców rąk i stóp. Do czynników ryzyka jej rozwoju należą m.in.: zaawansowany wiek, urazy, zakażenia, otyłość, regularne przeciążanie stawów w ramach wykonywanej pracy lub zbyt intensywnie uprawianego sportu.

Czy po zdiagnozowaniu ChZS można dalej biegać?

Decyzja o rozpoczęciu lub kontynuowaniu biegania jest znacznie trudniejsza w przypadku osób, u których choroba zwyrodnieniowa stawów już zaczęła się rozwijać. W takiej sytuacji, lekarze zalecają dużą ostrożność, podkreślając, że chrząstka stawowa ze zmianami degeneracyjnymi jest bardziej podatna na dalsze uszkodzenia.

Rekomendacja medyków odnośnie możliwości dalszego biegania w takiej sytuacji zależy przede wszystkim od stopnia zaawansowania rozwoju ChZS u danej osoby. Używa się do jego oceny m.in. pięciostopniowej skali Outerbridge’a – gdzie np. 0 oznacza prawidłową chrząstkę, 1 oznacza rozmiękanie i pluszowacenie chrząstki, a 4 pełne wytarcie chrząstki.

„Rozsądne wydaje się bieganie w przypadku zmian zwyrodnieniowych maksymalnie 1. stopnia” – piszą eksperci SportoKlinik.

Jednocześnie wskazują oni inne formy aktywności fizycznej, które są bardziej przyjazne stawom niż bieganie, takie jak: pływanie, jazda na rowerze czy ćwiczenia typu pilates.

Ale uwaga! Istnieją poważne przesłanki, dla których rezygnacja z biegania z powodu ChZS, przynajmniej w początkowym stadium rozwoju tej choroby, może nie być najlepszym pomysłem.

„Rezygnacja z biegania? Dla wielu taka informacja jest tragiczna i nie do zaakceptowania. Opierając się na aktualnych danych i moich własnych doświadczeniach uważam, że każdego pacjenta należy traktować indywidualnie. Należy brać pod uwagę indywidualne czynniki ryzyka oraz cele, które pacjent wiąże z treningiem biegowym. Pozwala to wypracować plan postępowania, który nie wyklucza treningu biegowego” – pisze dr Paweł Walasek na swoim blogu „Biegający Ortopeda”.

Specjalista podkreśla, że coraz więcej dowodów naukowych wykazuje korzystny wpływ ogólnej aktywności fizycznej na zapobieganie i leczenie objawowej choroby zwyrodnieniowej stawów biodrowych i kolanowych.

„Obecnie uważa się, że cykliczne obciążanie stawu (np. takie, jakie ma miejsce w czasie biegu) ma wpływ na przebudowę struktury chrząstki, spowalniając jej proces degeneracji. Odpowiednio dawkowane bieganie poprawia również propriocepcję stawów i wpływa na stan mięśni miednicy i kolan, działając ochronnie na ogólny stan stawów poprzez rozproszenie sił kontaktowych w całym łańcuchu kinetycznym” – pisze dr Paweł Walasek.

Wydaje się zatem, że kluczem do sukcesu jest umiarkowanie, a więc bieganie o niskiej intensywności. W praktyce oznacza to poniżej 250 minut biegania tygodniowo. Zawsze jednak decyzję o bieganiu z ChZS powinno się najpierw skonsultować z lekarzem, aby rozważyć bilans potencjalnych korzyści oraz strat dotyczących danej osoby.

Wiktor Szczepaniak, zdrowie.pap.pl

Źródła:

Informacje ze strony Centrum Ortopedii i Traumatologii Sportowej SportoKlinik.

Opracowanie dotyczące ChZS z fachowego bloga „Biegający ortopeda”.

Specjalistyczny artykuł o ChZS ze strony Medycyna Praktyczna.


Zdrowie

„Coś złego się stało z nami, mężczyznami. Może nasze matki pragnęły się zrewanżować za brak czasu NADOPIEKUŃCZOŚCIĄ?”

ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
1 czerwca 2021
Photo by Priscilla Du Preez on Unsplash
 

„Uważam, że kobiety kastrują mężczyzn. Najpierw matki, a potem partnerki. Coraz częściej mężczyźni nie mają dobrych wzorców w domach ani od ojców, też pod pantoflem swoich kobiet, ani od matek, które często traktują swoich synów jak partnerów. Brakuje odcięcia pępowiny. Jest wieczne chuchanie na dorosłego mężczyznę jak na dziecko. Traktowanie go, jakby był słaby i jeszcze niespełna rozumu” – w tym tygodniu Rozmówki Nieobyczajne o granicach pomocy w związku.

Marcin Michał Wysocki: Meli, w jaki sposób i czy w ogóle należy wspierać partnera? Niektórzy mogą tego nie lubić, traktując pomoc, jak wtrącanie się w ich sprawy albo odbieranie im sprawczości. Jeszcze inni cynicznie, umieją wykorzystywać czyjąś chęć pomocy. Ja uważam, że należy pokazać parterowi NIENARZUCAJĄCĄ SIĘ GOTOWOŚĆ do – najlepiej konkretnej – pomocy i niech ona/on zdecyduje, czy chce z niej skorzystać. Oczywiście, nie byłbym zadowolony, jeśli partnerka najpierw szukałaby mojego wsparcia w rozwiązywaniu swoich problemów, ZANIM sama spróbowałaby się z nim i zmierzyć. Co sądzisz?

Melisandra: Sama zajmuję się swoimi problemami i na szczęście od jakiegoś czasu umiem poprosić o pomoc. Kiedyś byłam „Zosią Samosią”, co to wszystko sama robiła i sama najlepiej wiedziała, a jeszcze pozarządzała wszystkimi. Dzisiaj chętnie oddaję stery w męskie ręce – aczkolwiek nie lubię się na kimś uwieszać.

Natomiast, powiem Ci szczerze, nie umiem przejść obojętnie, kiedy partner mi mówi, że ma problem, a ja wiem że mam do tego „klucz”. Jeszcze kiedyś biegałam i załatwiałam wszystko za niego, a on leżał na kanapie, mówiąc do mnie „Eee, ty najlepiej to zrobisz, szkoda mojego czasu. Wszystko potrafisz załatwić. Dasz radę”. Wierzyłam w to, że jest taki biedny i bezradny, to oczywiście brałam to na swoje barki. Ani za to nie kochał bardziej, a ja czułam się z czasem coraz bardziej wykorzystywana. Biegałam, załatwiałam, pilnowałam czy aby na pewno tam się pojawił i był na rozmowie. Czy był u lekarza i wziął tabletki. W co się ubrał, co zjadł i czy na pewno? Archetyp „Mamuśki”. Wtedy związek pada. Zero seksu, polaryzacji. Teraz kiedy prosi o pomoc, to dam telefon i nie zajmuję się tym. To jego dżungla i niech się wykaże. Pilnuję tego bardzo, bo chcę aby był związek, a nie jakaś forma „mamusi i synka”. To dla mnie poniżające.

Patrzę też czy nie jestem wykorzystywana. Miałam partnerów, którzy bez żadnych oporów korzystali z tego, co miałam zawodowo, finansowo. Zaklęte słowo „kontakty”. I nie wiem, czy przyciągam takich mężczyzn, czy też mam misję, aby się dzielić tym co mam? Cały czas próbuję znaleźć w tym balans i złoty środek.

Marcin Michał Wysocki: I słusznie. Dla naszego dobra, dla zdrowia związku i mimo wielkiej miłości oraz nieprzemożnego pragnienia wsparcia, nie powinniśmy stawać się czyjąś życiową protezą – ani partnera, ani rodzica, ani dziecka. PRZEŻYWAĆ czyjeś ŻYCIE ZA KOGOŚ. Przemielić kotlecik w ustach, zanim podamy mu go do konsumpcji (ble). Bo przecież ono składa się także z przeszkód, problemów i błędów, które trzeba przerobić samemu, aby być w pełni człowiekiem. Jak mówiła moja babcia: „Co śmierdzi, to i smakuje”. I to nie dotyczy tylko ryb, pleśniowych serów, glonów, wódki, flaczków czy kapusty kiszonej, lecz także życia… Inaczej wyrastają z naszym udziałem kolejne rzesze nieudaczników; leni o dwóch lewych rękach, które potem holują ich żony lub kochanki – marzące, jak Ty, o wymarłym gatunku, czyli o Prawdziwym Facecie…

Nie dostrzegam tu zresztą różnic między płciami. Skutecznie, bez skrupułów i do woli, z naszego zaangażowania potrafią korzystać zarówno niezborne, zgnuśniałe niedołęgi męskie, o gębach pełnych frazesów i niezrealizowanych planów, jak i śpiące królewny na ziarnkach grochu… POMOC należy się, moim zdaniem, KAŻDEMU człowiekowi, który SAM w swojej sprawie ZROBIŁ już WSZYSTKO, co było w jego mocy. Nie rozumiesz córuś matematyki? A ile
czasu poświęciłaś nauce? Przecież korepetytorka także się za ciebie nie nauczy. Itp. Itd.

NIE DAJMY SOBĄ MANIPULOWAĆ. Tak jak z pracą: ile weźmiesz, tyle… to już znacie. Widziałem już takie przypadki – moim zdaniem skandaliczne i chore – gdy niewspółmierny wkład matki, syna, żony, przyjaciela w rozwiązanie spraw bliskiej im osoby, kończył się… jej pretensjami (sic!), że ktoś niesie im pomoc niezbyt skutecznie, opieszale, nie tak… Przysłowiowy nóż mi się w kieszeni otwiera.

Meli, abyśmy nie strawili czasu na narzekaniu, zapytam, jakie są Twoim zdaniem, najlepsze praktyki w tym, żeby nie ulec pokusie pomagania ponad miarę? Gdzie jest ta granica i czy zależy ona od rodzaju relacji (matka-syn, facet-babka, itp.)?

Melisandra: Mężczyzna chce mieć przede wszystkim partnerkę, czyli: kochankę, przyjaciela, kobietę, którą będzie się mógł pochwalić kumplom, wsparcie. Dobrą wróżkę. W związku ma przede wszystkim być pociąg do siebie,  polaryzacja. Jeśli poprosi o pomoc, można dać „wędkę”, ale nie rozwiązywać za niego problemy. Wy jesteście wiecznymi łowcami i fighterami, a nie rozleniwionymi i wykastrowanymi kocurami. Choć często do tej fazy my Was doprowadzamy, kiedy wszystko podkładamy pod nos. Macie dwie rączki i nóżki, umysł i skoro tyle lat żyjecie na tym świecie to wiecie, o co w tym wszystkim chodzi.

A Wy, moje Kochane Dziewczyny, przestańcie być sanitariuszkami, mamuśkami, doradcami, menadżerami, bo hodujecie sobie w domu pasożyta i nawet seksu nie ma za to. Chcecie pomóc? To pomóżcie sobie. Faceci wiedzą, jak zabić wołu i przytargać do domu. Wy jesteście Kwiatuszkiem, który ma pachnieć ,a jeśli pszczółka poprosi o więcej miodku, to możecie się wspólnie zastanowić jak to zrobić, ale nie, że kwiatek ratuje świat i robi miód za pszczołę.

Z tymi „nieudacznikami” to nie jest tak do końca. Uważam, że kobiety kastrują mężczyzn. Najpierw matki, a potem partnerki. Coraz częściej mężczyźni nie mają dobrych wzorców w domach ani od ojców, też pod pantoflem swoich kobiet, ani od matek, które często traktują swoich synów jak partnerów. Brakuje odcięcia pępowiny. Jest wieczne chuchanie na dorosłego mężczyznę jak na dziecko. Traktowanie go, jakby był słaby i jeszcze niespełna rozumu. Tak patrzą matki, a potem i my patrzymy jak na KRÓLA. Kiedyś były wojny, czasy kiedy mężczyzna musiał się wykazać. Teraz nie ma takiego pola. Są inne obszary i Wy jak chcecie potraficie zaskoczyć. Rola nasza, to Was wspierać i widzieć Wasze męskie, a nie biadolić nad Wami.

Marcin Michał Wysocki: Dziękuję Ci Meli za słowa wsparcia dla męskiego rodu, jak i za dostrzeganie błędnych metod wychowawczych, które potem pokutują przez kolejne pokolenia zniewieściałych i rozleniwionych maminsynków. Coś czuję jednak, że poza Tobą, moja droga, niewiele kobiet naprawdę jeszcze wierzy w MOJĄ płciową nację. Jak widzisz nie robię uniku pokazując palcem, że to ONI, tylko z rozmysłem i solidarnie zaliczam siebie do tego nieszczęsnego zbioru i podpisuję go MY.

Piszesz, że jesteśmy „wiecznymi łowcami i fighterami, a nie rozleniwionymi i wykastrowanymi kocurami”. Doprawdy? Który to taki zacny gość? Poznaj mnie, bo naprawdę lubię się przyjaźnić z PRAWDZIWYMI FACETAMI. Wiesz przecież, że gdybym miał poznać kolegę z fajną dziewczyną, pokazałbym mu pełen wachlarz możliwości pośród kobiet, które znam osobiście. Gdyby zaś szukała fajnego gościa moja kumpela, miałbym z tym olbrzymi problem.

Wiem, że się powtarzam, ale coś złego się stało z nami, mężczyznami. Może nasze zabiegane matki pragnęły się zrewanżować za brak czasu, za swoją wieczną absencję NADOPIEKUŃCZOŚCIĄ i w ten sposób nas rozpieściły zanadto (niestety i na szczęście nie moja)? Mam wrażenie, że dzisiejszym facetom wszystko przychodzi zbyt łatwo, aby musieli się o Was, w sumie O COKOLWIEK starać. Za dużo wolnych kobiet wokół, za mało konkurencji i wymagań odnośnie jakości relacji i standardów.

Kiedyś, jak piszesz, mężczyzna musiał się wykazać na wojnie.  Potem oczekiwano, że zapracuje na M3 i malucha. Teraz dostanie to wszystko od rodziców bez żadnego wysiłku – o ile się w ogóle zechce od nich wyprowadzić. Za bardzo to wszystko podane na tacy… Co robić, droga Mieli? Wolałabyś być sama, czy jednak holować pączusia do us…j śmierci?

Melisandra: Za Pączusia podziękuję. Mnie szkodzi. Woda mi się wzbiera w ciele…

Marcin Michał Wysocki: Buahahahaha!

Melisandra: To pytanie raczej powinno być skierowane do matek i ojców. Może niech zechcą zobaczyć kogo hodują dla przyszłych wybranek. W moich projektach świadomości, w Inkubatorze Twojego Sukcesu jest miejsce dla mężczyzn, którzy chcą odnaleźć swój męski pierwiastek. Jak dobrze czuć się w towarzystwie innych mężczyzn? Zaakceptować siebie takimi jakimi są i docenić siebie? Zaakceptować swoją przeszłość i to kim jest? A przede wszystkim otworzyć się na kobietę bez poczucia konkurencji i poniżania jej. Bycia razem na jednej orbicie w zaufaniu i szacunku.

Nigdy na nic nie jest za późno. Budujemy siebie przez całe życie. Jeśli mężczyzna czuje, że coś z nim nie tak, to już jest wielki krok, że chciałby coś zmienić w sobie. Dla siebie i dla innych. Świadomość siebie jest bardzo ważna. Dlatego dla mnie ważny jest mężczyzna świadomy siebie. Znający swoją moc i swoją wrażliwość. Bo Mężczyzna ma obie te cechy i umie je okazywać. I tych męskich „przebudzeń” jest coraz więcej.

Marcin Michał Wysocki: Pomódlmy się…

O autorach:

 

Fot. iStock

Melisandra, Projekt Szczęście oraz Inkubator Sukcesu to autorskie inicjatywy fundatorki Fundacji, która występuje pod pseudonimem Melisandra, czyli mityczna kobieta, która służy światłu i wyprowadza innych z cienia. Na co dzień pisze na swoim funpagu Melisandra Fundacja Projekt Szczęście o potrzebach kobiet i ich drodze do odzyskania siebie, prawdzie, autentyczności, kobiecości i miłości. Dla Oh Me o świecie intymnym i delikatności wnętrza kobiecego. Tworzy projekty, które pomagają ludziom dotrzeć do swojej świadomości, akceptacji aby zrozumieć swój cel życiowej podróży. Tworzy przestrzeń szczególnie dla tych, którzy po wyjściu z korpo chcą odzyskać siebie i żyć na swoich warunkach szczęścia. Jej projekty są szczególnym miejscem dla ludzi, bez względu na wiek, którzy po różnych związkach, relacjach i tych rodzinnych, i z pracą i z domem pragną ponownie doświadczyć szczęścia znaleźć swoje nowe miejsce na Ziemi. Gromadzi wokół siebie szlachetnych i doświadczonych przez życie ludzi, którzy chcą się dzielić swoją wiedzą i kompetencjami dla dobra innych, dając unikatowe wartości i szczodrość swojego doświadczenia.

Archiwum prywatne

Marcin Michał Wysocki

Urodzony w 1965 roku w Warszawie, absolwent kilku fakultetów na uczelniach krajowych i zagranicznych, doktor nauk humanistycznych UŁ. Był m.in. asystentem oraz tłumaczem Jeffa Goffa i Jacka Wrighta w musicalu Narzeczona rozbójnika (Teatr Popularny). W Teatrze Ateneum asystował takim osobowościom teatru polskiego, jak: Laco Adamik, Krzysztof Zaleski, Wojciech Młynarski czy Janusz Warmiński. Współpracował z TVP w programach: LUZ, Sportowa apteka, Kawa czy herbata?. Był autorem muzyki do programów Mur, Sportowa Apteka oraz nagrał autorską płytę Head. Próbował swych sił w roli speakera w Radio Zet u Andrzeja Wojciechowskiego. Dotąd wydano sześć pozycji jego autorstwa: pracę naukową Wyznaczniki tożsamości etnicznej […]; wyróżnioną monografię żołnierza AK, Michał Wysocki. Wspomnienia z lat 1921–1955; impresję historyczną Remedium na śmierć – historie prawdziwe; relacje kombatantów z okresu Powstania Warszawskiego, A jednak przeżyliśmy. Niezwykłe wspomnienia, powieść obyczajową Baku, Moskwa, Warszawa oraz zbiór historii o poznawaniu się przez internet #Portal randkowy.


Zdrowie

Olej jojoba – dlaczego warto wykorzystać go do pielęgnacji skóry twarzy, ciała i włosów?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
1 czerwca 2021
Olej jojoba - jak go stosować na twarz i włosy?
Fot. iStock

Olej jojoba to w rzeczywistości wosk, który znalazł zastosowanie w kosmetyce, w pielęgnacji twarzy i włosów. Można go także jeść, jednak ze względu na brak smaku i zapachu, oraz fakt, że jest ciężkostrawny, nie cieszy się szczególnym powodzeniem w kuchni. Warto wiedzieć, jakie właściwości dla urody wykazuje olej jojoba i jak go stosować, by w pełni z nich skorzystać?

Olej jojoba

Jojoba, czyli simondsja kalifornijska, to roślina naturalnie porastająca pustynię Sonora w Ameryce Północnej, choć uprawia się ją obecnie również w Ameryce Południowej, Afryce i Azji. Nasiona jojoby zawierają do 60% tłuszczów, stanowią więc dobry surowiec do pozyskiwaniu oleju.

Olej jojoba - jak go stosować na twarz i włosy?

Fot. iStcok

Olej jojoba, znany także jako olejek jojoba, w rzeczywistości jest woskiem pozyskiwanym w procesie tłoczenia na zimno. Jest on mieszaniną estrów kwasów tłuszczowych i alkoholi. Przetrzymywany w temperaturze pokojowej charakteryzuje się płynną konsystencją o żółtawym zabarwieniu, natomiast w chłodzie, poniżej 8ºC, przybiera zwartą postać. Nadaje się do długotrwałego przechowywania, ponieważ nie jełczeje i z czasem nie ubywa mu cennych właściwości.

Olejek jojoba rafinowany czy nierafinowany? 

Można zakupić olej jojoba rafinowany i nierafinowany. Olej jojoba nierafinowany, tłoczony na zimno, wytwarzany jest w wyniku zastosowania procesów mechanicznych, bez wykorzystania wysokiej temperatury. Proces ten nie jest tak wydajny, jak tłoczenie na gorąco, za to w efekcie daje lepszy jakościowo olej, bogatszy w składniki odżywcze. Ten rodzaj oleju poleca się do zastosowania w kosmetyce.  Olej jojoba rafinowany jest łatwiejszy do pozyskania na większą skalę, ale zawiera mniej witamin i antyoksydantów, w porównaniu do nierafinowanego.

Czy olej jojoba jest jadalny?

Mimo że należy do produktów w pełni naturalnych i jest jadalny, nie zaleca się jego spożywania. Jest on ciężkostrawny i trudnowchłanialny przez układ pokarmowy. Spożywanie go może powodować niestrawność, biegunki czy wymioty. Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, by wykorzystać od zewnątrz jego cenne właściwości dla urody.

Olej jojoba - jak go stosować na twarz i włosy?

Fot. iStock

Olej jojoba — właściwości dla urody 

Olej jojoba to skarbnica substancji dobrze wpływających na kondycję skóry i włosów. W jego składzie znajdziemy istotną dawkę witaminy A, witaminy E, witaminy F oraz skwalen, znany ze swojego działania przeciwzapalnego i antyoksydacyjnego. Nie brakuje w nim miedzi, cynku, selenu, chromu, jodu. Zawiera niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, polifenole, fitosterole. Obecne w nim płynne estry woskowe charakteryzują się budową zbliżoną do sebum wytwarzanego przez gruczoły łojowe w skórze. To wszystko sprawia, że olejek jojoba polecany jest w naturalnej pielęgnacji.

Olej jojoba na twarz i ciało

Olej z jojoba można stosować z powodzeniem do różnych typów cery, od wrażliwej i skłonnej do alergii, po tłustą, trądzikową. Ponieważ jego budowa jest zbliżona do budowy ludzkiego sebum produkowanego przez gruczoły łojowe, nałożony na skórę nie wywołuje podrażnień i alergii, nie zatyka porów. Stosowanie na skórę oleju jojoba wspiera odbudowę naturalnego płaszcza lipidowego skóry, nawilża ją, zapobiegając jednocześnie ucieczce ze skóry wody i ponownemu przesuszeniu. Może być stosowany na skórę dotkniętą łuszczycą, egzemą, łupieżem i AZS.

Ponieważ w jego składzie znajdziemy witaminy A, E (nazywana witaminą młodości) i F (kwas linolowy), zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry i wspiera zachodzące w niej procesy regeneracyjne. Olej wpływa na poprawę elastyczności skóry i widocznie ją wygładza. Witaminy z grupy B poprawiają stan naskórka, zapobiegają pojawianiu się krostek oraz alergii na skórze.

Obecność miedzi wspiera produkcję kolagenu i elastyny, które gwarantują skórze jędrność, elastyczność i młody wygląd. Z kolei cynk przyspiesza prawidłowe gojenie się skóry i łagodzi negatywny wpływ promieni słonecznych.

Wspomniany wcześniej skwalen, zaliczany do lipidów, wykazuje działanie przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze. To, oraz zdolność do redukcji wydzielania sebum powoduje, że sprawdzi się do pielęgnacji cery z trądzikiem. Dobrze wpływa również na przywrócenie do zdrowia skóry i paznokci z grzybicą. Olej jojoba można także stosować na skórę odmrożoną i oparzoną, ze względu na jego działanie łagodzące i przyspieszające zamykanie ran.

Olej jojoba - jak go stosować na twarz i włosy?

Fot. iStock

Jak stosować olej jojoba na twarz i ciało?

Właściwości olejku jojoba powodują, że jest on cennym dodatkiem do kremów, balsamów do ciała, odżywek do włosów. Olej można zastosować również samodzielnie, jako olejek do odżywienia skóry twarzy i ciała, a także do masażu ciała. Jego działanie można wykorzystać poprzez dodanie niewielkiej ilości oleju do kąpieli. Nadaje się jako dodatek do domowych peelingów. Można go stosować w  pielęgnacji skóry kobiet w ciąży, jako sposób na zapobieganie rozstępom, oraz do skóry dzieci.

Olej jojoba na włosy 

Olej jojoba sprawdzi się również w pielęgnacji włosów. Regularne stosowanie olejku nadaje im połysk i zdrowy wygląd, bez obciążania i nadmiernego przetłuszczania pasm. Olejek jojoba wzmacnia cebulki włosów, chroni przed działaniem szkodliwych czynników zewnętrznych, łagodzi podrażnienia skóry głowy. Może być stosowany jako wsparcie do walki z łupieżem. Szczególnie polecany jest do włosów wysokoporowatych, cienkich i delikatnych.

Można go zastosować jedynie  do wmasowania niewielkiej ilości oleju w końcówki włosów, aby zapobiec im rozdwajaniu, albo wykorzystać do olejowania całej czupryny.


źródło:  www.poradnikzdrowie.pl, www.medonet.pl

 


Zobacz także

Jak się uwolnić emocjonalnie od pracy, kiedy czujesz, że nie możesz już przestać o niej myśleć

Skłony tułowia

Skłony tułowia – ćwiczenie na mięśnie grzbietu

Normobaric room – hit dla zdrowia i urody

Normobaric room – hit dla zdrowia i urody