Psychologia

Jesteś sobą? A może tylko wiesz kim jesteś?

Iwona W.
Iwona W.
13 maja 2016
fot. pixabay.com/ user AdinaVoicu/ CC0 Public Domain
 

A może tylko wiesz kim jesteś i na tym się kończy? Czy żyjesz w zgodzie ze sobą? Myślisz „powinnam zrobić…”, „powinnam być bardziej…”, ale czy to są Twoje własne postanowienia i potrzeby? A może po prostu tyle razy słyszałaś, że powinnaś coś zrobić, że sama zaczęłaś karcić się za coś, czego w rzeczywistości nie potrzebujesz i (uwaga!) wcale nie musisz?

Wszyscy chcemy być sobą… ale co to właściwie znaczy? Mówisz, że uwielbiasz malować. Serio? Powiedz, kiedy ostatni raz poszłaś do sklepu i kupiłaś sobie płótno, farby i pędzle? Czy w Twoim domu wisi chociaż jeden obraz namalowany przez Ciebie?
Możesz wiedzieć, czego pragniesz i żyć tym, co wypada. Żyjąc w zgodzie ze sobą, nie odczuwasz ciągłej, palącej tęsknoty za innym życiem, za spełnieniem swoich największych pragnień. Twoje serce wypełnione jest po brzegi ekscytacją i oczekiwaniem na jutrzejszy dzień, bo:

– jutro będziesz w podróży na drugi koniec świata,
– jutro ma premierę Twoja książka,
– jutro idziesz na rozmowę kwalifikacyjną do firmy X, gdzie dostaniesz pracę marzeń,
– dziś i jutro masz figurę jak Chodakowska, bo ćwiczysz regularnie,
– nie masz figury jak Chodakowska, ale w sumie nigdy nie chciałaś jej mieć, bo czujesz się świetnie i seksownie w tym ciele, które masz,
– przygarniesz kota/psa/szczura/papugę, bo zawsze o tym marzyłaś,
-przeprowadzisz się na wieś lub wyprowadzisz do miasta.

Oczywiście Ty masz swoje marzenia i oczywiście nie muszą być tak radykalne jak te powyżej. Pytanie czy jutro będziesz bliżej realizacji jednego z nich? Skosztuj centrum swoich marzeń niczym najlepszej waty cukrowej, nie patrz już, tylko smakuj!

Wniosek: Ludzie, którzy są sobą urzeczywistniają swoje marzenia każdego dnia.

Wymówkę znajdziesz: mam dzieci, nie mam pieniędzy, nie mam czasu, nie mam motywacji, nikt mnie nie wspiera (wstaw własną). Pamiętaj jednak, że tylko sobie robisz źle. Odmawiasz sobie siebie samej! Prawda jest taka, że nikt nie powstrzyma Cię przed byciem spełnioną kobietą, chyba że Ty sama odpuścisz. Ludzie, którzy Cię kochają zaczną Cię wspierać, kiedy zobaczą ogień Twojej pasji. Nikt, kto Cię rzeczywiście kocha, nie będzie wymagał od Ciebie rezygnowania z siebie, kiedy zobaczy kierunek, w którym chcesz podążać. Tylko miej odwagę tym żyć. Miło jest poświecić czas bliskim, o ile nie jest to poświęcenie całej siebie, bez reszty, bez własnej przestrzeni…

1.Przeznacz chociaż godzinę dziennie dla siebie.
2.Minimum raz dziennie powiedz sobie CZEGO TY CHCESZ.
3.Zadaj sobie pytanie: co zrobiłam dziś dla siebie?

Wniosek: Ludzie, którzy są sobą mają czas dla siebie…

…i wiedzą jak w asertywny sposób wyegzekwować go nawet w najbardziej napiętym grafiku. Nie oszukujmy się: większość z nas ma wiele na głowie, a jednak tylko niewielka część żyje tak, jak chce. Jednym ze złotych kluczy, jakimi się posługują ci „szczęśliwcy” to właśnie asertywność. Nie bój się, że kogoś zranisz, jeśli powiesz „dziś tego nie zrobię, mam inny plan na wieczór”. Nie jesteś odpowiedzialna za niczyje samopoczucie, poza tym miej na uwadze, że obrażają się dzieci, a nie ludzie dorośli. Nie jesteś też odpowiedzialna za wszystko w swoim domu/rodzinie/pracy zawodowej. Nie rób tego, czego nie potrzebujesz, na co nie jesteś gotowa, co Cię w ogóle nie interesuje, zwłaszcza jeżeli jedynym celem, jest uszczęśliwianie innych kosztem siebie. Oczywiście bycie rodzicem to odpowiedzialność, ale Ty nie jesteś rodzicem całego świata. Zamiast pilnować czy wszechświat jest odkurzony, poświęć chociaż chwilę dziennie swojemu wewnętrznemu dziecku, które chce się rozwijać, bawić i cieszyć.

Wniosek: Ludzie, którzy są sobą nie postępują wbrew sobie.

Dotyczy to również wyboru drogi życiowej, zawodu, miejsca zamieszkania, decyzji o ślubie, ilości potomstwa, przekonań religijnych, politycznych…bo kto inny, jak nie Ty sama, ma o tym decydować? Nie bój się powiedzieć, że popierasz partię X, kiedy wszyscy są za Y, że codziennie odmawiasz różaniec albo, że nigdy nie chcesz mieć dzieci (np. w towarzystwie rodziny w święta). Mam dla Ciebie wiadomość: jeżeli ktoś nie akceptuje Twoich decyzji i samodzielnych, kobiecych wyborów, to nie akceptuje Ciebie wcale. Jedyne, co (ewentualnie) akceptował do tej pory, to obraz Ciebie we własnej głowie. W ten obraz prawdopodobnie chce „wmalować” swoją wizję odnośnie Twojej przyszłości, jednak Ty nie jesteś tym obrazem. Powiedz, co myślisz. Nie możesz czuć się winna będąc sobą i nikogo nie krzywdząc.

Wniosek: Ludzie, którzy są sobą nie boją się wyrażać swoich poglądów, myśli, pragnień.

Masz ochotę…
…tańczyć w deszczu?
…założyć coś czego nigdy nie nosiłaś, ale zawsze chciałaś?
…powiedzieć kobiecie w autobusie, że ma świetny gust?
Cokolwiek innego? Po prostu to zrób. To nie jest dziecinne, to jest szczere! Nie wstydź się nigdy swojego serca!

Wniosek: Ludzie, którzy naprawdę są sobą… po prostu są sobą 🙂


Psychologia

Czym jest fobia społeczna?

Iwona W.
Iwona W.
9 czerwca 2016
Fot. Pixabay CC0 Public Domain
 

Fobia społeczna nie jest introwertyzmem, a równanie jej z nieśmiałością to bardzo zawężony i stereotypowy pogląd.

Czym w takim razie jest lęk społeczny?

Wyobraź sobie świat, w którym przez cały czas czujesz się zagrożona. Świat, w którym niezależnie od ryzyka ciągle widzisz czyhające na Ciebie niebezpieczeństwa. Naprawdę nieważne jest to, czy to tylko Twoja wyobraźnia. Myślisz o nich. Przerażają Cię. Sprawiają, że masz ochotę uciec, zniknąć i stać się niewidzialną…

Czy znasz to? Jeśli tak to wyobraź sobie, że ponadto…

…pocisz się. Nie możesz oddychać. Na Twojej skórze (twarzy, dekolcie) pojawiają się czerwone plamy, drżą Ci ręce, właściwie to trzęsiesz się cała, może cała, a może tylko w środku.Wcale nie uciekasz spojrzeniem, Ty nim wręcz odskakujesz, ponieważ obcy, stresujący wzrok jest tak przerażający. Jasne, każdy był kiedyś mocno zestresowany (myślisz), ale czy wiesz, że…

…osoby cierpiące na fobię społeczną w różnym stopniu nasilenia obawiają się jeszcze…

…wyjścia do sklepu, urzędu, przychodni, pracy, na spotkanie, na randkę, rozmów o pracę, ustnych egzaminów, odbierania telefonu od nieznanego numeru, umawiania się telefonicznie na spotkanie, jazdy autobusem, metrem, windą, boją się że ktoś usiądzie obok nich w poczekalni, autobusie, na ławce, stanie zbyt blisko, dlatego na wszelki wypadek „robią groźną minę”.

Ludzie z lękiem społecznym boją się wszelkich nowych wyzwań, zadań, zmian, nawet takich, które ludziom bez lęku, sprawiłyby tylko radość. Bardzo męczące i upokarzające jest dla nich poczucie, że każdy widzi ich reakcje, nawet jeżeli jest to dostrzegalne w stopniu dużo mniejszym niż myślą.

Coś, co jest nieodłączne dla ludzi z fobią społeczną, to ciągłe roztrząsanie tego, że inni ich oceniają. Oczywiście, wszyscy wiemy, że jesteśmy oceniani, ale ludzie bez fobii nie myślą o tym CIĄGLE w obliczu KAŻDEJ interakcji społecznej.

Do czego to prowadzi?

Oczywiście to absurdalnych sytuacji. Nie zrobisz zakupów lub bardzo będziesz się ociągać, ponieważ wyda Ci się, że po drodze na pewno ktoś Cię napadnie lub potrąci Cię samochód (a nawet jeśli w przypływie szczęścia się to nie stanie, to czekanie w kolejce do kasy Cię przeraża, bo tyle ludzi obok, tak blisko, którzy Cię obserwują… a przy kasie znowu będą trzęsły Ci się ręce jak najgorszej alkoholiczce). Nie pójdziesz na rozmowę o pracę, bo lęk zatrzyma Cię w łóżku, będziesz kłamać i oszukiwać by ukryć swój lęk i każde wyjście będzie ogromnym wyzwaniem. W skrajnym przypadku Twój lęk będzie tak silny, że nie wyjdziesz z domu i nie pójdziesz do pracy. Odwołasz spotkanie towarzyskie, z obawy przed konfrontacją z nowymi ludźmi, których nie znasz, bo interakcje społeczne z nieznajomymi są niemiłe i kosztują Cię wiele…

Skąd się bierze fobia społeczna?

Trudno odpowiedzieć jednoznacznie. Oczywiście jak prawie zawsze przyczyny należy szukać w we wczesnych latach życia (chociaż niekoniecznie). Być może miałaś trudne dzieciństwo i Twoi rodzice zaszczepili w Tobie archetyp nieufności do świata (bo z reguły jesteśmy wychowywani albo w archetypie zaufania, albo nieufności). Może być jednak odwrotnie i Twoi rodzice izolowali Cię od trudów życia, a przede wszystkim relacji społecznych. Zwykle pierwsze objawy fobii można zaobserwować już u dzieci, nastolatków…A może Twoje dziecko ma fobie i o tym nie wiesz?
Fobia może być też następstwem jakiegoś silnego przeżycia- byłaś świadkiem lub ofiarą traumatycznych wydarzeń, np. zostałaś zaatakowana.

Jak radzić sobie z fobią?

Wszystko zależy od tego czy stopień fobii jest znaczny, czy raczej nieznaczny. W przypadku kiedy Ty lub ktoś z Twoich bliskich zmaga się z silną fobią (nie wychodzi z domu) to prawdopodobnie będzie potrzebna pomoc specjalisty. Natomiast, jeśli fobia nie jest aż tak silna, istnieje możliwość, że nauczysz się radzić sobie z nią coraz lepiej dzięki…. konfrontacji z lękiem. Nie musisz od razu skakać na głęboka wodę i występować publicznie przed setką osób (chociaż możesz 🙂 ). Najlepiej będzie, jeżeli małymi krokami zaczniesz się przełamywać. Najważniejsze jest to, żebyś nagradzała się po każdej sytuacji, w której pokonałaś swój lęk. Nie znaczy to też, że musisz zacząć się narażać. Nie należy popadać w skrajności. Myślę jednak, ze jeśli problem dotyczy Ciebie, to Ty doskonale wiesz, kiedy Twój lek nie wykracza ponad normę, a kiedy to po prostu zatruty owoc Twojej fobii.

Najlepszym lekarstwem dla lęku jest stopniowe oswojenie. Być może nawet po długim i częstym występowaniu w danej sytuacji społecznej będziesz czuła lekki dyskomfort, jednakże to i tak będzie o niebo lepiej niż teraz, prawda?

A Ty… Droga Czytelniczko (bez fobii) pamiętaj, że zanim uznasz kogoś za dziwoląga i odludka, najpierw zastanów się proszę, czy nie spotkałaś właśnie kogoś takiego.


Psychologia

Wypalenie zawodowe. Wstyd czy zaledwie sygnał dla Ciebie?

Iwona W.
Iwona W.
23 marca 2016
Photo By Kyle Broad

Teraz, kiedy myślę o wypaleniu zawodowym, to przed oczami mam dzieło Zdzisława Beksińskiego, przedstawiające postać z zamazaną lub wręcz wypaloną twarzą. Nie wiem czy jest to twarz mężczyzny, czy raczej kobiety, bo artysta, (prawdopodobnie umyślnie) dobrał długość fryzury, która może zmylić odbiorcę. Ten drobny element wykorzystam przy wyjaśnieniu zjawiska wypalenia zawodowego i określę jako…

…bezpłciowość.

Czy taka właśnie się czujesz? Bez twarzy… Dzień za dniem, bez sensu. Zapominasz o swojej kreatywności. Słyszałaś coś o wypaleniu, ale najczęściej w żartach. Czytałaś coś o wypaleniu, ale to były jakieś artykuły w gazecie lub internecie, może nawet pomyślałaś „o, to o mnie”, ale potem wróciłaś do swojej codzienności z głośnym westchnieniem, bo „za coś trzeba żyć”, „tylko na tym się znam”, „takie skończyłam studia”, „ciężko w moim mieście/ sytuacji życiowej o inną pracę”.

A udręka trwa. Wszystko takie mechaniczne. Jest wieczór, ale Ty już myślisz o pracy. Wiesz, co Cię czeka. Znasz ten przeklęty zakres obowiązków, który z każdym dniem coraz bardziej męczy i denerwuje. Codziennie masz mentalne PMS. Wchodzisz do pracy i chce Ci się płakać, wychodzisz i nie czujesz radości dłużej niż godzinę. Czas przyśpiesza. Zanim się zorientujesz, będziesz leżeć w łóżku, z jednej z strony marząc o głębokim, spokojnym (a może nawet wiecznym) śnie, z drugiej strony wiedząc, że niebawem błogą ciszę w Twojej sypialni, przetnie jak strzała dźwięk budzika.Osobiście znam niewiele osób, które lubią rano wstawać, jednak jeśli po ubiciu „dziada”, siadasz na skraju łóżka i uświadamiasz sobie, że Twoje życie jest puste, jałowe, a praca, którą wykonujesz z dnia na dzień zabija w Tobie chęci do życia, to nie jesteś przeciętnie marudna.

1.Na siłę

Słuszne jest stwierdzenie „nic na siłę”, bo może robisz coś, do czego zwyczajnie się nie nadajesz? Nie każdy potrafi być sprzedawcą bez strat mentalnych, nie każdy może być managerem, nawet jeśli ma magistra z zarządzania, nie każdy może być coachem dłużej niż 5 lat i wciąż wierzyć, że się nie ośmiesza, nie każdy może pracować w służbie zdrowia czy korporacji. Nie bój przyznać się sama przed sobą, że się pomyliłaś i musisz zawrócić lub przejść na inną ścieżkę. Wbrew pozorom, obecnie jest łatwiej niż myślisz, bo rynek pracy z roku na rok jest coraz bardziej elastyczny i nastawiony na Twoją kreatywność. Nie bój się zmian.

2.Przestałam to lubić

Ty się zmieniasz, więc zmieniają się też Twoje potrzeby, oczekiwania i zainteresowania.W każdej chwili możesz przestać się czymś pasjonować i to nie znaczy, że tracisz coś ze swej wyjątkowości. Obserwuj siebie. Co Cię teraz kręci? Podążaj za swoim sercem, ono zna Cię najlepiej.

3.Zawsze byłam w tym dobra

No i co z tego? Jeżeli nie odczuwasz radości z wykonywanych zadań, to znaczy, że poza solidną kolumną w poczuciu własnej wartości, nie ma to już pozytywnego wpływu na Ciebie. Nie lubisz tego. Zostaw to innym, którzy zdecydowanie bardziej się angażują. Pieniądze pieniędzmi. Za pieniądze możesz robić cokolwiek innego, co uprzykrzy Ci życie (a może cokolwiek innego ciekawego)?

4.Pomagam innym

Nie pomagaj innym kosztem siebie. To nigdy nie jest dobra droga, zarówno w życiu, jak i w pracy. Pomagając innym z radością zwyczajnie nie czujesz kosztów energetycznych, ale jeśli pomagasz tylko dlatego, że „to dobre i wzniosłe”, to niezwykle szybko staniesz się zmęczona i obciążona poczuciem winy.

5.Robię to od wielu lat

Suma różnych czynników: zmieniasz się; dopiero teraz uświadomiłaś sobie, że zawsze marzyłaś o czymś innym, tylko bałaś się do tego przyznać. Nie tkwij w czymś, co wpływa na Ciebie negatywnie, ale za to sprawia, że czujesz się bezpiecznie. To cichy zabójca, który zna się z koleżanką zwaną depresją. A Ty nie chcesz jej poznać.

6.Nie rozwijam się

Nie musi być to dla Ciebie priorytetem, ale jeżeli jest, to powinnaś pomyśleć o zmianie pracy. Nie bądź kolorowym ptakiem zamkniętym w zbyt małej klatce. Auć, to przecież boli!

7.Jestem znudzona…

Oczywiście zawsze możesz zmienić podejście. Wprowadzić trochę „życia” do swojego codziennego rytmu. Zawsze zakładasz szpilki do pracy? Załóż trampki lub zwyczajnie płaskie buty. Codziennie rano pijesz kawę? Dla odmiany wypij herbatę albo koktajl owocowy. Wróć inną drogą do domu. Pojedź do pracy rowerem. Postaraj się wcześniej kłaść spać. Znajdź sobie nowe hobby, chociażby szydełkowanie. To są techniki, które będą stanowić rozrywkę dla Twojego zniesmaczonego rutyną mózgu. Pamiętaj jednak, że to może zadziałać doraźnie, niekoniecznie rozwiąże Twój głębszy problem (jeśli go masz). Dlatego lepiej uzbrój się w odwagę dla większych życiowych zmian.

Oczywiście z różnych względów życiowych (np. trójka dzieci do utrzymania, brak doświadczenia w wymarzonej dziedzinie, oferty pracy, o której marzysz są sporadyczne) zmiany mogą być rozłożone w czasie, jednak warto żebyś do nich zmierzała!

8…i wstydzę się przyznać komukolwiek

Na pewno nie masz się czego wstydzić. Warto, żebyś porozmawiała o tym z kimś zaufanym, komu opowiesz o swoich odczuciach. Pamiętaj, że jeżeli poza wstrętem do pracy dręczy Cię również bezsenność, brak apetytu, bóle somatyczne i stałaś się bardziej płaczliwa niż zwykle, koniecznie umów się na wizytę do psychologa. Nie powinnaś ignorować sygnałów, które mogą świadczyć o depresji!

9.Co jeśli się wypaliłam?

Przede wszystkim warto, żebyś nie utożsamiała wypalenia zawodowego z wypaleniem SIEBIE. Wypaliła się zaledwie jakaś rola, twarz jaką prezentowałaś w życiu zawodowym. Ty wciąż masz wiele do zaoferowania światu, nawet jeżeli teraz trudno jest Ci w to uwierzyć.

Najważniejsze- niezależnie od wagi problemu, spróbuj spojrzeć z dystansem na swoją pracę i pomyśl:
1. Co tak naprawdę doprowadziło Cię do obecnego stanu? Czy to rzeczywiście wypalenie, czy zaledwie brak urlopu i wynikające z tego zmęczenie?
2. Co możesz z tym zrobić? Czy zmiana pracy jest nieunikniona?
3. Jakie widzisz alternatywy dla obecnej pracy? Kto może Ci pomóc?
4. Jakie są kroki, które podejmiesz w najbliższym czasie?

Koniecznie zrób plan i działaj.

Powodzenia!