Choroby Ciąża i poród Zdrowie

Niedokrwistość w ciąży – dieta i suplementacja

Redakcja
Redakcja
30 stycznia 2020
Niedokrwistość w ciąży – dieta i suplementacja
Fot. iStock – Niedokrwistość w ciąży – dieta i suplementacja

Ciąża to piękny, ale i bardzo ważny okres w życiu kobiety, podczas którego należy szczególnie zadbać o organizm. To prawdziwe wyzwanie dla kobiecego ciała. Nic dziwnego, że bardzo często mierzymy się z typowo ciążowymi dolegliwościami. Jedną z najbardziej popularnych jest niedokrwistość w ciąży, czyli anemia.

To, w jaki sposób podczas ciąży się odżywiamy ma wpływ na naszą kondycję, rozwój płodu i zdrowie dziecka. Wzrasta wtedy zapotrzebowanie na niektóre witaminy i minerały. Należy do nich żelazo, niezbędne do życia.  Żelazo jest składnikiem hemoglobiny i wielu enzymów odpowiedzialnych za transport tlenu do wszystkich narządów w naszym organizmie.  W czasie ciąży odpowiedzialne jest za dotlenienie macicy i prawidłowe funkcjonowanie łożyska.

Niedokrwistość w ciąży

Utrzymanie odpowiedniego poziomu żelaza w ciąży jest konieczne dla prawidłowego rozwoju mózgu dziecka w zakresie rozwoju ruchowego i neuropoznawczego. Wpływa na szybkość uczenia się i pamięć dziecka.  Konsekwencją niedoboru żelaza w ciąży może być mała masa urodzeniowa i anemia u dziecka,  przedwczesny poród, a nawet poronienie.

Zapotrzebowanie na żelazo w ciąży wzrasta nawet dwukrotnie i jest szczególnie ważne w III trymestrze. W tym czasie u dziecka dojrzewa mózg i system nerwowy.

Żeby nie doszło do niedokrwistości /anemii/ organizm w ciąży powinien przyswoić ok. 2 mg żelaza dziennie.  Nie jest to łatwe, ponieważ tylko 10% żelaza zawartego w pokarmie się przyswaja. Żeby przyswoić  2 mg żelaza należy dostarczyć do organizmu  aż 20 mg.

Niedokrwistość w ciąży – dieta

Przy bilansowaniu diety w ciąży ważne jest więc dostarczanie właściwego, łatwiej przyswajalnego, dwuwartościowego żelaza hemowego. Znajdziemy je w produktach pochodzenia zwierzęcego takich jak: wątróbka, polędwica wołowa, łopatka cielęca, czy dorsz.

W produktach pochodzenia roślinnego /fasola, biała, kasza gryczana, szpinak, buraki, płatki owsiane/ występuje trójwartościowe żelazo niehemowe, które trudniej się przyswaja w naszym organizmie.

Żeby ułatwić przyswajanie żelaza należy dietę wzbogacić w produkty zawierające witaminy z grupy B i witaminę C. Źródłem witaminy B są zielone warzywa: brokuły, zielona sałata. Witaminę tę znajdziemy również w niektórych owocach suszonych: morelach, daktylach, pestkach z dyni lub słonecznika; pełnoziarnistych produktach zbożowych /kasze, płatki owsiane, pieczywo razowe/ oraz warzywach strączkowych /soja, fasola, groch/.

Bogatym źródłem witaminy C jest większość warzyw i owoców: ziemniaki, pomidory, zielona pietruszka, papryka, cytrusy, czarna porzeczka, truskawki.

Ważne jest, aby każdy posiłek zwierał porcję produktu zawierającego żelazo i porcję owoców lub warzyw. W ciąży należy zrezygnować  z napojów gazowanych typu coca-cola, kawa, czarna herbata. Obniżają one poziom wchłaniania żelaza. Należy pamiętać, że tylko prawidłowo zbilansowana dieta zapobiegnie niedokrwistości w ciąży i po urodzeniu dziecka, zwłaszcza w trakcie karmienia piersią.

Anemia w ciąży – czy należy się jej obawiać?

Spadek poziomu hemoglobiny w ciąży jest normalnym stanem fizjologicznym ciąży.  Nie należy go jednak lekceważyć, a co miesięczne badania zlecone przez lekarza pozwolą na kontrolowanie poziomu żelaza i hemoglobiny. W sytuacji, gdy dojdzie do anemii w ciąży, potwierdzonej przez wyniki badań, którym towarzyszyć będzie ogólne osłabienie, przyspieszona praca serca, bladość, suchość skóry, szybkie męczenie się lekarz może zalecić suplementację żelaza.

Żelazo jest składnikiem bardzo wielu preparatów witaminowych dostępnych w aptekach. Warto sięgnąć po jak najbardziej naturalne preparaty. Te zawierające syntetyczne żelazo nie są obojętne dla zdrowia. Ponieważ wiele z nich jest dostępnych bez recepty nie należy stosować ich na własna rękę, bez konsultacji z lekarzem.

Ostateczną decyzję jaki produkt wybrać podejmuje lekarz.

Floradix żelazo i witaminy – naturalne rozwiązanie problemu niedoboru żelaza

Floradix to odżywczy tonik będący źródłem naturalnego żelaza, wyciągów ze starannie dobranych ziół, smacznych soków owocowych, witamin, kultur drożdży, alg oceanicznych, kiełków pszenicy i dzikiej róży. Przyswajalność żelaza zawartego w preparacie Floradix jest wysoka – między innymi dzięki obecności w nim wyselekcjonowanych wyciągów roślinnych i witamin.

Skład Floradixu jest bardzo bogaty. Zawiera w 54% wyciągi wodne z: marchwi (Daucus carota), liści pokrzywy (Urtica dioica),szpinaku (Spinacia oleracea),korzenia perzu (Agropyron repens),kopru (Foeniculum vulgare),alg oceanicznych (Macrocystis pyrifera),kwiatu malwy afrykańskiej (Hibiscus sabdariffa). 29,4% to kompozycja koncentratów soków owocowych z :gruszki, jabłek, winogron, czarnej porzeczki, jeżyn, wiśni, pomarańczy, cytryny a także buraków.

Floradix Żelazo i witaminy tonik zawiera żelazo pod postacią  glukonianu  żelaza II, które jest formą szczególnie dobrze absorbowaną przez organizm. Ze względu na płynną formułę jest łatwy w użyciu i pomaga zachować równowagę żelaza i witamin B1, B2, B6, B12 i C w organizmie. Produkt jest całkowicie naturalny. Nie zawiera: alkoholu, sztucznych barwników, konserwantów, żadnych dodatków syntetycznych.

Nie powoduje zaparć!

W trosce o kobiety ciężarne i  planujące ciążę  dostępny jest również Floradix tabletki z żelazem wzbogacone kwasem foliowym.   Osoby nietolerujące laktozy i będące na diecie bezglutenowej mogą teraz sięgnąć po nowość FLORADIX FLORAVITAL produkt bezglutenowy.

Floradix żelazo i witaminy 500 ml


Artykuł powstał we współpracy z Floradix


Choroby Ciąża i poród Zdrowie

Książka idealna dla wielbicieli historii z dreszczykiem… Instytut

Redakcja
Redakcja
30 stycznia 2020
Fot. Materiały prasowe
 

Najnowsza powieść wydawnictwa Uroboros „Instytut” już jest w sprzedaży! Fabuła, która wciąga od pierwszych stron i zaskakuje przy zakończeniu, spodoba się wszystkim wielbicielom X-Menów, serialu Stranger Things, a także miłośnikom thrillerów o teoriach spiskowych oraz wielbicielom kryminałów.

Teddy Cannon nie jest typową dwudziestokilkulatką – potrafi z niesamowitą precyzją czytać ludzi. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że jest prawdziwym medium. Kiedy seria złych decyzji prowadzi Teddy do wpadki z policją, interweniuje tajemniczy nieznajomy. Zaprasza ją do instytutu dla mediów – ściśle tajnej placówki ukrytej u wybrzeży San Francisco.

Studenci uczą się tam telepatii, telekinezy, umiejętności śledczych i taktyki SWAT. A jeśli przetrwają szkolenie, kontynuują służbę na najwyższych szczeblach władzy, wykorzystując swoje umiejętności do ochrony świata. Gdy Teddy czuje, że być może wreszcie znalazła swoje miejsce na ziemi, zaczynają się dziać dziwne rzeczy: dochodzi do włamań, giną studenci… Teddy przyjmuje niebezpieczną misję, która sprawi, że dziewczyna zacznie kwestionować wszystko – swoich nauczycieli, rodzinę, a nawet samą siebie.

Książkę poleca Aneta Jadowska: „Instytut Whitfielda to nie kolejny Hogwart. A jasnowidze to nie czarodzieje. Są dorośli, zdeterminowani i wkrótce będą pracować w FBI. Tylko wcześniej wplączą się w zagrażające życiu tajemnice, międzynarodowe spiski. Intrygujący początek przygody i nowa krnąbrna heroina – Teddy Cannon!”

Książka do nabycia w księgarniach w całym kraju oraz w sprzedaży internetowej: http://bit.ly/Ksiazka-Instytut

Fot. materiały prasowe

Przeczytaj fragment:

Teddy przyjrzała się rozłożonym przed nią kartom. Nie chciała w to uwierzyć, ale one tam były: trzy damy. Nick zabrał jej wszystko.

Zrobiło jej się ciemno przed oczami i przez jedną przerażającą chwilę myślała, że zemdleje – po prostu padnie twarzą na jeden z najlepszych stołów Bellagio. Szybko sprawdziła swój stan: żadnego mrowienia w palcach, żadnych mdłości. To nie był napad, tylko zwykła panika, wywołana przejażdżką kolejką górską, jaką było jej życie.

– E j. – Usłyszała głos Nicka, chociaż miała wrażenie, że mówi do niej z dużej odległości. – Wszystko w porządku?

Spojrzała mu w oczy i szybko odwróciła wzrok.

– Tak – odparła i wstała od stołu. Skoro przejażdżka kolejką górską się skończyła, to ona chciała już wysiąść. Jej nogi były jak z galarety, tak jak wtedy, gdy miała dwanaście lat i wjechała z tatą do Wieży Strachów w Disneylandzie.

               O, moj Boże, tata.

Nie chciała o nim myśleć. Szukała jakiejś odpowiedzi na słowa Nicka, ale nie umiała znaleźć. Nie miała nawet pojęcia, jak powinien wyglądać jej następny ruch – wiedziała tylko, że musi wydostać się z kasyna. Natychmiast.

– Chyba mam już dość na dziś – powiedziała i machnęła ręką w stronę kart.

Kątem oka ponownie dostrzegła Siergieja. Złapała torebkę i ruszyła w stronę wyjścia, które miało zaprowadzić ją na główny korytarz kasyna.

– Proszę pani, chwileczkę! – krzyknął za nią kierownik sali. Odwróciła się i zobaczyła, że przyciskał palcem słuchawkę na uchu; słuchawkę, która łączyła go z ochroną śledzącą podgląd z kamer. Kiwał głową i marszczył czoło.Doigrała się. Cholerne oprogramowanie do rozpoznawania twarzy. Mogłaby mieć na głowie nawet tęczową perukę, nic by jej to nie dało.

Zaczęła coraz szybciej przepychać się przez salę do pokera. Gruby strój – gąbka wokół ud i brzucha – spowolnił jej tempo. Kiedy poczuła, że spada jej peruka, nie wysiliła się nawet, żeby ją przytrzymać. Była zbyt przerażona, by się tym przejmować.

Otworzyły się drzwi kina, wylał się z nich tłum widzów z ostatniego seansu. Teddy wmieszała się w ciżbę, pozwoliła, by ludzie ponieśli ją w stronę wyjścia. Przez trzydzieści błogosławionych, zapewniających ratunek sekund jej taktyka się sprawdzała. Widziała już wyjście z kasyna, a nad nim błyszczącą, neonową noc Las Vegas.

Aż wreszcie Siergiej uśmiechnął się do niej krzywo i zablokował jej drogę.

               Naprawdę powinien iść do dentysty.

Teddy rzuciła się w prawo, w stronę damskich toalet.

Chciała zrzucić tyle przebrania, ile da radę, i zwiać.

Właśnie dotarła do toalety, gdy ktoś złapał ją za ramię.

Przekrzywiła głowę i zobaczyła zawodnika NFL, który tak intensywnie przyglądał się jej, kiedy siedziała przy stole i grała w pokera. Zaprowadził ją do strefy niedostępnej dla zwykłych klientów, czyli za potrójny rattanowy parawan.

               Czy jeśli zacznę krzyczeć, ktoś pomyśli, że ten gość chce mnie porwać?

Powstrzymał ją, zanim zdołała otworzyć usta.

– Nie porwę cię – powiedział spokojnie.

Jego spokój ją przeraził. Spróbowała się uwolnić. Jeśli ten facet chciał zrobić jej krzywdę…

– Nie zrobię ci krzywdy, Teddy.

Otworzyła usta ze zdziwienia. Czyżby strach był tak wyraźnie wypisany na jej twarzy? I skąd ten facet znał jej imię? A potem do niej dotarło: nie był żadnym zbokiem ani kanciarzem, lecz gliną.

– Czego chcesz? – spytała.

– Na początek, żebyś się zamknęła.

Nie zachowywał się tak jak inni policjanci. Chociaż nie odczytał przysługujących jej praw, doskonale wiedziała, że wszystko, co powie, może zostać wykorzystane przeciwko niej. Zwłaszcza że złamała zakaz wstępu do Bellagio. Przez kolejne pół roku będzie nosić pomarańczowy kombinezon.

Teddy wyobrażała już sobie czerwoną od płaczu twarz mamy. Słyszała przemowę ojca, zaczynającą się od słów: „Tak bardzo się na tobie zawiodłem”. A Teddy nienawidziła sprawiać zawód rodzicom. Wyglądało jednak na to, że będzie robić to przez całe życie. Wyobrażała sobie, jak odwiedzają ją w więzieniu, i poczuła, jak jej żołądek ponownie się kurczy: chyba nic nie mogło sprawić, by w oczach rodziców upadła jeszcze niżej. No dobrze, jednak było coś takiego: zaczynało się na Siergiej, a kończyło na Żarkow.

Gdy ponownie spróbowała uwolnić się z uścisku mężczyzny, przyszła jej do głowy nowa myśl: Gdyby ten facet naprawdę był gliną, to już dawno by mnie skuł.

– Tym razem mówię poważnie. Puszczaj albo zacznę wrzeszczeć – powiedziała.

– Nie radzę. – Wyciągnął ją zza parawanu. Zobaczyła, że Siergiej idzie prosto w ich stronę. A tuż za nim wściekły kierownik sali i jego ochrona. Teddy gwałtownie nabrała powietrza. Tkwiła w pułapce.

– Spokojnie – rzekł zawodnik NFL cichym i uspokajającym głosem, tak jakby mówił do płochliwego konia. – Po prostu siedź cicho, to nas nie zauważą.

Czy on miał jakieś urojenia, czy jak? Chociaż przyprószone siwizną włosy świadczyły o tym, że był w średnim wieku, był wielki i prawdopodobnie mógłby powalić Siergieja jednym ciosem. Ale biegło do nich również dwóch uzbrojonych ochroniarzy i kierownik sali. Chyba że… Popatrzyła na jego kurtkę, szukając jakiegoś wybrzuszenia na piersi, sugerującego posiadanie broni. Nie chciała znaleźć się w kasynie podczas strzelaniny.

Była tak skołowana, że niemal przegapiła to, co się potem wydarzyło. Czyli… nic. Siergiej zwolnił. Jego uśmiech zbladł. Teddy popatrzyła mu w oczy, spodziewając się zobaczyć tę samą zimną wściekłość, którą widziała kilka minut wcześniej. Zamiast tego rozglądał się niewidzącym wzrokiem, jego źrenice przypominały dwie czarne dziury.

Potem spojrzała na kierownika i jego ochroniarzy – wszyscy mieli takie same nieobecne wyrazy twarzy. Popatrzyła więc na zawodnika NFL, który obserwował, jak mężczyźni ich mijali. W jego wzroku dostrzegła taką samą intensywność jak wtedy, gdy przyglądał się jej podczas gry w karty. Jej serce zaczęło szybciej bić. Nie chciała w to uwierzyć, ale czy ten facet właśnie rzucił czar? Taka magia w prawdziwym życiu? Gdyby nie była pod takim wrażeniem, jeszcze bardziej by się przestraszyła. Gdy tylko mężczyźni znaleźli się poza zasięgiem głosu, przerwała ciszę.

– Co to, u diabła, było?

Puścił ją.

– Mamy dwie, może trzy minuty, zanim przypomną sobie, kogo szukali.

– Jak ty…?

– Później. Po pierwsze: nie jestem tu po to, żeby cię aresztować.

Nabrała powietrza.

– Ale jesteś gliną, prawda?

Pokiwał głową.

– Byłym. Na emeryturze. Służyłem w wydziale policji Las Vegas Metro.

Podniosła podbródek, chociaż w żadnym razie nie miała jak spojrzeć na niego z góry.

– Skoro jesteś gliną, albo byłym gliną, to dlaczego miałabym ci ufać?

– Teddy, gdybyśmy mieli czas, zacząłbym od początku.

Ale go nie mamy. A tak w ogóle, to jestem Clint. Clint Corbett.

– Wyciągnął rękę, a gdy Teddy ją zignorowała, westchnął.

– Nie jestem tu po to, żeby cię aresztować. Jestem tu po to, aby cię zwerbować.

– Do gry w pokera czy coś? – spytała. – W takim razie muszę ci powiedzieć, że mam zakaz wstępu do Bellagio. I do większości innych kasyn w Vegas. Tak więc nie będzie ze mnie zbyt dużej korzyści.

– Nie do pokera. – Rozejrzał się po korytarzu. – Pracuję dla szkoły w San Francisco. I chcemy ciebie.

               Dlaczego mnie?

Nie wypowiedziała na głos pytania, które prześladowało ją od czasu, gdy dowiedziała się, że została adoptowana, że gdy była bardzo mała, została oddana do domu dziecka. Po śmierci biologicznych rodziców nikt z dalszej rodziny, nikt z przyjaciół rodziców nie chciał sprawować nad nią opieki.

Wyglądało jednak na to, że Clint już o tym wiedział.

– Jesteś jedną z najlepszych kandydatek, jakie widziałem.

– Wcale tak dobrze się nie uczę – odparła, tak jakby jej problemy dotyczyły nauki, a nie przestępczości.

               Ten facet najwyraźniej nie ma pojęcia, że zostałam wykopana ze Stanfordu za założenie kółka hazardzistów.

– Nie mówię o Stanfordzie – powiedział. – Działam z ramienia Instytutu Szkoleń i Rozwoju Egzekwowania Prawa imienia Whitfielda. Daję ci szansę na wyjście z tej matni.

– Egzekwowania prawa? – Zaczęła się śmiać. Ten pomysł był tak absurdalny, że poczuła ulgę. To tyle w kwestii czytania w jej myślach. – Najwyraźniej nie masz pojęcia, z kim rozmawiasz.

– Theodoro Delaney Cannon, doskonale wiem, z kim rozmawiam.

– No dobrze, posłuchaj, dziękuję za pomoc z tymi kolesiami i za propozycję – machnęła ręką – nauki w tym Instytucie

Whitferna też, ale gadasz z niewłaściwą osobą. Nie lubię glin. Gliny nie lubią mnie. To relacja zbudowana na wzajemnej pogardzie.

– Nigdy się nie zastanawiałaś, dlaczego tak dobrze idzie ci odgadywanie kart przeciwników? Przewidywanie ich kolejnych ruchów? Nie zastanawiałaś się, dlaczego możesz robić rzeczy, których inni ludzie nie potrafią?

Oczywiście, że tak. Każdego dnia. Ale starała się wszystko racjonalizować. Bała się, że jeśli pomyśli inaczej, zostanie skonfrontowana z czymś niewytłumaczalnym.

– Nie ma prostego sposobu, żeby to ująć – rzekł. – Powiem więc tak: uczymy jasnowidzów.

Gapiła się na niego z otwartymi ustami. Jasnowidzów?

Ale ona nie była jasnowidzką. Miała świetne instynkty, to wszystko. I właśnie teraz jej instynkty kazały jej uciekać. Spojrzała na podłogę kasyna. Jeśli teraz rzuci się do ucieczki, może uda jej się ujść z tego cało. Clint stanął przed nią, jego masywna sylwetka zablokowała jej drogę ucieczki.

– Ty, Teddy Cannon, jesteś jasnowidzką.

Pokręciła głową.

– Gdybyś miał pojęcie, jak bardzo…

– Jak bardzo porąbane jest twoje życie? Wiem, Teddy. To dlatego, że nigdy nie nauczyłaś się radzić sobie ze swoją mocą.

Nie poruszył się. Po wszystkim, co musiała przejść, teraz była uwięziona za parawanem z wielkim, szurniętym…

– Jak sądzisz, dlaczego cały czas wygrywasz w pokera? – spytał. – Bo masz szczęście? Nie. Wygrywasz, bo czytasz w myślach innych graczy przy stole, i nie mówię o umiejętności obserwacji. Wiesz, kto blefuje. Wiesz. Za każdym razem, cały czas.

– Nie przez cały czas. Najwyraźniej właśnie przegrałam sporo kasy. – Ale gdy to powiedziała, uświadomiła sobie, że wygrywała, tak jak zwykle, aż do chwili, gdy on się pojawił.

– Jak myślisz, co tam robiłem? – spytał Clint.

I wtedy to się zaczęło – znajome drżenie. Poczuła mrowienie w dłoniach i stopach. I dreszcze. Niedługo będzie miała atak. Stres zawsze tak na nią działał. Wyciągnęła rękę, by przeczesać palcami włosy, ale dotknęła lepkiego kleju i wsuwek po peruce.

– Muszę się stąd wydostać – powiedziała, szukając tabletek w torebce.

– Teddy, nie jesteś epileptyczką. Jesteś jasnowidzką. Tak jak ja. Tyle że twoje ciało właśnie w ten sposób reaguje na zmysłowe, i pozazmysłowe, przeładowanie, gdy nie umiesz odpowiednio pokierować energią.

– Oszalałeś – odrzekła.

Przekrzywił głowę i zaczął przyglądać jej się w sposób, w jaki zawsze patrzył na nią nauczyciel. Tak jak to robili jej rodzice. (I przyjaciele jej rodziców, i rodzice jej przyjaciół, i w zasadzie każdy dorosły, który znał ją dłużej niż dwadzieścia minut). Spojrzenie, które oznaczało, jak wielki byłby jej potencjał, gdyby… no cóż – nie ona sama.

– Teddy, nie masz wyjścia. Teraz Siergiej pójdzie do twoich rodziców. Rozumiesz? Dzisiaj przegrałaś. Ktoś musi za to zapłacić.

Oczywiście, że to rozumiała. I nie, nie mogła, nie wolno jej było narazić rodziców na niebezpieczeństwo. Dostatecznie dużo się przez nią nacierpieli.

– Teddy – powiedział Clint, ponownie zwracając na siebie jej uwagę. – Dobrze mnie posłuchaj. W Instytucie Whitfielda pracujemy z jasnowidzami takimi jak ty z całego kraju. Szkolimy ich w zakresie technik egzekwowania prawa i uczymy ich, jak wykorzystywać swe dary, aby uczynić świat lepszym miejscem. Jeśli się zgodzisz, dopilnuję, żeby twoja kartoteka została oczyszczona i żeby Siergiej już nigdy nie nękał ani ciebie, ani twoich rodziców. Daję ci jeszcze jedną możliwość: nie Siergiej, nie więzienie, ale szkoła.

– Przecież już ci mówiłam – odparła. – Nie jestem jasnowidzką.

Spojrzał na nią.

– Możesz tutaj zostać i stawić czoło Siergiejowi i ochronie kasyna albo pójść za mną. Zaparkowałem pod daszkiem przy głównym wejściu. Ciemnoniebieski taurus sedan na kalifornijskich numerach. Mam nadzieję, że dokonasz właściwego wyboru.

Od kiedy wsiadanie do samochodu z obcym mężczyzną to dobry wybór? Teddy patrzyła, jak Clint wychodzi z kasyna. Gdyby uciekła się do racjonalizacji, musiałaby przyznać, że nigdy nie miała wszystkich objawów epilepsji, a jej leki nigdy nie działały tak, jak powinny.

Jasnowidzka.

Spróbowała zapomnieć o jego słowach. I może by jej się to udało, gdyby jej ciała nie ogarnęło nowe uczucie – nie zdenerwowanie, nie pierwsze objawy ataku, ale coś innego, coś zupełnie nowego. Nadzieja.


Choroby Ciąża i poród Zdrowie

Gafy ślubno-weselne – jak ich uniknąć?

Redakcja
Redakcja
29 stycznia 2020
Gafy ślubno-weselne
Fot. Materiały prasowe – Gafy ślubno-weselne

„To nie wypada” – czy kogoś to w ogóle jeszcze dzisiaj obchodzi…? Jesteśmy przekonani, że tak. Tym bardziej, że zasady savoir-vivre, poza światem dyplomacji, służą przede wszystkim temu, aby nikomu nie sprawić przykrości i uszanować drugiego człowieka. Ich znajomość i przestrzeganie przydaje się na co dzień, ale i jest to bezcenne przy takiej okazji jak ślub. To dzień, którego synonimem powinna być dobra atmosfera. Dla młodej pary i gości.

Mimo dynamicznie zmieniającej się obyczajowości i jej rozluźnienia, pewne zasady savoir-vivre warto znać i ich przestrzegać. To szczególnie ważne, jeśli wydajemy przyjęcie weselne, na którym obecni będą reprezentanci wielu pokoleń. To także istotne, gdy jesteśmy gośćmi – zepsuć komuś dzień ślubu jest naprawdę łatwo, dlatego warto uniknąć nawet cienia takiego ryzyka. Spójrzmy więc na kilkanaście zasad z obu stron – pary młodej i weselników. O pomoc w ich sformułowaniu poprosiliśmy naszą ekspertkę – Annę Machnowską z portalu-katalogu ślubnego PlanujemyWesele.pl.

Zaproszenia – wręczanie i przyjmowanie

Tworząc listę gości, niezależnie od tego, czy finansujecie wesele z własnych środków, czy korzystacie z pomocy rodziców, warto uwzględnić zaproszenie osób, które są dla nich ważne. W komunikacji rodzinnej istotny jest tu obustronny szacunek. Para proponuje rodzicom ugoszczenie przyjaciół czy wybranych dalszych członków rodziny, a rodzice – nawet jeśli to oni finansują wesele w całości – konsultują się ze swoimi dziećmi co do liczby gości. Dlaczego? Bo wzajemny szacunek wymaga uwzględnienia relacji ważnych dla starszego pokolenia, ale i preferencji młodych co do charakteru i wielkości uroczystości.

Gafy ślubno-weselne

Fot. Materiały prasowe

Rozdając zaproszenia ślubne, warto pamiętać o kilku zasadach. Pierwsza i najważniejsza – należy je dostarczyć z odpowiednim wyprzedzeniem. Osoby najbliższe, w tym świadkowie i seniorzy rodu są tu na pierwszym miejscu i im wręczamy zaproszenia osobiście. Jedynie duża odległość może tłumaczyć wysłanie ich pocztą lub e-mailem. Dalszą rodzinę i znajomych zapraszamy zgodnie z tym, jakim kanałem najczęściej się z nimi porozumiewamy (e-mail, telefon) i dodatkowo wysyłamy oficjalne zaproszenia pocztą (w przypadku młodszych osób może to być e-mail lub/i zaproszenie na specjalną stronę WWW poświęconą ślubowi tej konkretnej młodej pary). Warto mieć na uwadze, że osoby mieszkające za granicą, aby móc uczestniczyć w uroczystości, muszą mieć czas na zarezerwowanie biletów na podróż.

Jeśli, z różnych względów, nie zamierzamy czy nie możemy kogoś zaprosić, a jednak są te osoby dla nas ważne relacyjnie lub z racji powinowactwa, wystarczy wysłać im zawiadomienie o zawarciu związku małżeńskiego już po uroczystości, najlepiej ze zdjęciem i osobistą dedykacją. Co do informowania dalszych znajomych – media społecznościowe nie mają tu sobie równych! – radzi Anna Machnowska z portalu-katalogu ślubnego PlanujemyWesele.pl.

Ogólnie przyjętą zasadą potwierdzania uczestnictwa w wydarzeniu jest kontakt zwrotny ze strony gościa, oczywiście z odpowiednim wyprzedzeniem. Nie bez powodu na zaproszeniach widnieje adnotacja R.S.V.P (z fr. répondez s’il vous plaît – dosłownie: proszę odpowiedzieć).

Jak zapraszać na wesele singli

Normalnie! Uzgadniając z nimi, czy mają ochotę przybyć z osobami towarzyszącymi. Lepiej założyć, że tak, bo przecież sytuacja może dynamicznie się rozwijać, ale nie jest to wcale konieczność.

Zaproszenie… w dniu ślubu

Co można uznać za naprawdę duży nietakt w ślubnym savoir-vivre? Wproszenie się na wesele. Bez dwóch zdań!

A czy w drugą stronę działa to podobnie? Można zaprosić kogoś z gości przybyłych do kościoła lub Urzędu Stanu Cywilnego na przyjęcie ślubne dopiero… po uroczystości, na przykład w czasie przyjmowania życzeń? – Wszystko zależy od relacji między państwem młodymi a tymi osobami, bo dziś już nawet nie od wieku. Wiadomo, że pary przeznaczają na organizację ślubu i przyjęcia określone kwoty i istnieje limit osób, które mogą zaprosić. Oczywiste jest też, że nie wszyscy goście decydują się na przybycie. Jeśli więc można te okoliczności skojarzyć i doprosić gości na przyjęcie, a oni chętnie na to przystaną, nie widzimy żadnego problemu! – podpowiada  nasza ekspertka, Anna Machnowska z portalu-katalogu ślubnego PlanujemyWesele.pl.

Mała uwaga – pewne jest, że nie można oczekiwać od zaproszonych ad hoc gości prezentów jak od tych zaproszonych planowo. Zresztą i do tego tematu zaraz wrócimy. Nie należy też czuć się zobowiązanym do tego, aby odwdzięczać się materialnie za to spontaniczne zaproszenie. Wystarczy ugościć nowożeńców na przykład na kawie i ciasteczku w późniejszym terminie, choćby pod pretekstem wspólnego obejrzenia zdjęć.

Gafy ślubno-weselne

Fot. Materiały prasowe / Gafy ślubno-weselne

Usadzanie gości

Choć ładniej chyba brzmi – wskazywanie im miejsc. Trudna sztuka, ale istotna dla sukcesu wesela, czyli kulturalnego zachowania dla dobrej atmosfery i świetnej zabawy. W skrócie: seniorów nie sadzamy blisko głośników ani w… przeciągach. Warto zadbać o to, aby byli wśród bliskich i mogli spokojnie porozmawiać z innymi weselnikami, w tym z dawno niewidzianymi członkami rodziny, ale i mogli udać się w spokojniejsze miejsce, na przykład do hallu z wygodnymi fotelami.

Łączenie rodzin – czy konieczne?

Wszystko zależy od stosunków Waszych rodziców i tego, czy już dość dobrze się znają. –  Nie jest nietaktem ani połączenie rodzin przy stołach, ani przeznaczenie dla nich oddzielnych miejsc. Najlepiej ustalić to indywidualnie. W przypadku wesel młodych osób, którym rodzice finansują wesele w większej części, warto wziąć pod uwagę ich życzenia (z obu stron) i doprowadzić do przyjaznego kompromisu   –  radzi ekspertka z PlanujemyWesele.pl.

Stół prezydialny – kto przy nim zasiada?

Najczęściej młoda para, świadkowie i ich osoby towarzyszące. Zdarza się, że para rezygnuje ze stołu prezydialnego i zasiada ze świadkami i ich osobami towarzyszącymi, wśród najbliższej rodziny.

Gafy ślubno-weselne

Fot. Materiały prasowe / Gafy ślubno-weselne

Finanse

Ten temat niestety zawsze jest trudny. Chociażby w odniesieniu do podziału kosztów weselnych – przyjmuje się tu różne zasady. W przypadku młodych osób „na dorobku” lub niesamodzielnych finansowo, rodzice narzeczonych dzielą się wydatkami wg wybranych i ustalonych zasad (np. każdy za swoich gości, albo bardziej tradycyjnie – rodzice panny młodej za salę, a pana młodego za alkohol itp.). Na szczęście jest to już dziś sprawa mocno indywidualna i tak naprawdę trudno popełnić tu faux pas. Poza jednym przypadkiem! Jeśli państwo młodzi samodzielnie organizują wesele lub płaci za nie jedna z rodzin, należy bardzo ostrożnie dobierać „swoich” gości i nie ma mowy o samowolnym dopisywaniu ich do listy. Wszystko musi być uzgadniane z przyszłą parą młodą.

Finansowe wpadki to także: wypytywanie narzeczonych i ich bliskich o koszty uroczystości i wesela, jak i informowanie zaproszonych o nich. Z zasady wesele nie powinno być inwestycją, więc oczekiwanie, że zwróci się ono z tak zwanych kopert, jest po prostu nietaktem. – Jeśli chcemy, by ktoś towarzyszył nam w tym dniu, to przecież nie dla zysku, tylko ze względu na wspólną przeszłość i łączące nas relacje – mówi Anna Machnowska z PlanujemyWesele.pl. –  „Bo wypada” albo „bo warto” to argumenty, które nie mają nic wspólnego z dobrym wychowaniem i szacunkiem. „Bo chcemy, aby z nami byli w tym dniu”  – to w mojej opinii nie tylko taktowna forma, ale i prawdziwa, bo bezinteresowna – podsumowuje ekspertka.

Ile dać w kopercie

A z drugiej strony – ile wypada dać we wspomnianej kopercie? Tyle, na ile gościa stać. Tak popularna teraz, informacja na zaproszeniach ślubnych, że para woli otrzymać w prezencie gotówkę, może być jedynie sugestią, a nie jakimkolwiek życzeniem – jeśli nim jest, to naprawdę ogromny nietakt. Osoby, które nie mogą sobie pozwolić na przeznaczenie na prezent tak zwanego „talerzykowego”, czyli opłaty, jaką para młoda ponosi goszcząc na weselu pojedynczą osobę, wcale nie muszą rezygnować z uczestnictwa w imprezie! Oczywiście zabieranie ze sobą pełnej świty, nie będzie wtedy na miejscu, ale zaproszona osoba czy para może przybyć na przyjęcie, podarowując państwu młodym na przykład sentymentalną pamiątkę, czy coś nierzeczowego, spisaną żartobliwie deklarację pomocy przy urządzaniu wspólnego gniazdka czy – ale to już oczywiście z wyprzedzeniem – wykonania zdjęć na ślubie czy sesji. Tu znowu wszystko zależy od relacji.

Dzieci na weselu

À propos przychodzenia na wesele ze „świtą”. Drażliwy temat wśród przyszłych par młodych, często poruszany w mediach społecznościowych. Jak to jest – wypada przyjść na wesele z dziećmi? Tak, ale tylko wtedy, gdy widnieje taka informacja w zaproszeniu lub kiedy narzeczeni poinformują nas o tym. Wśród bliskich takie sprawy są oczywiste i nie wymagają zazwyczaj doprecyzowania, ale już znajomi czy dalsza rodzina powinni dostosować się do życzenia państwa młodych. Argumenty typu „Nie mam z kim zostawić dzieci” naprawdę nie stanowią powodu, dla którego para miałaby zmieniać swój plan i charakter przyjęcia. Podobnie jest z sytuacją, kiedy na weselu są dzieci z najbliższej rodziny. Nie oznacza to wcale zaproszenia dla pociech gości.

Gafy ślubno-weselne – tych gaf nie chcecie popełnić!

Jak można zranić kogoś swoim nietaktem lub przejść do historii opowieści rodzinnych, bynajmniej nie najweselszych. Podajemy najistotniejsze naszym zdaniem przykłady. Dla przekory w formie wołacza.

SPOSÓB NA GAFĘ ZE STRONY PARY MŁODEJ

  1. Zaproście byłych małżonków, partnerów i posadźcie ich przy jednym stole (bez uzgodnienia tego z nimi).
  2. Mówcie publicznie lub w kuluarach o kosztach poniesionych w związku z zaproszeniem gości (oczywiście zależy to od stopnia zażyłości).
  3. Wyróżnijcie w toastach i podziękowaniach rodziców, którzy zapłacili za wesele, pomijając drugą stronę rodziny – tylko dlatego, że nie mogła partycypować w kosztach. Na takie rozróżnienia jest przestrzeń na bardziej kameralnych spotkaniach.
  4. Pomińcie w zaproszeniach aktualnych partnerów swoich rodziców, jeśli ci nie są już w związku. Tu oczywiście wiele zależy od Waszej wzajemnej relacji.
  5. W czasie spotkań po ślubie, poinformujcie znajomych i dalszą rodzinę, kto i ile dał Wam w kopercie.

GWARANCJA POPEŁNIENIA GAFY PRZEZ GOŚCI

  1. Bezceremonialne pytanie o koszty wesela.
  2. Dopytywanie o plany prokreacyjne młodożeńców i żarty na ten temat.
  3. Złośliwe aluzje co do stosunków młodej pary z teściami.
  4. Wznoszenie toastów bez ustalenia tego ze świadkami młodej pary.
  5. Inicjowanie gorszących, niestosownych piosenek lub wymuszanie ich na DJ-u czy zespole.
  6. U pań – strój znacząco odwracający uwagę od panny młodej.
  7. Ogłaszanie ważnych wydarzeń np. zaręczyn, potomka w drodze, ślubu itp. bez uzgodnienia tego ze świadkami. Pytanie zadane narzeczonym może nie dać im możliwości szczerej odpowiedzi.
  8. Brak kontroli nad dziećmi na weselu. To rodzice i opiekunowie odpowiadają za to, aby dzieci nie przeszkadzały innym gościom i nie pobrudziły nikogo ani niczego nie zniszczyły. Ewentualne koszty oczywiście pokrywają z własnej kieszeni.
  9. Pan młody lub panna młoda to Twój były/była? Koniecznie zatańcz z nim/nią kilka razy. I nie zapomnij o czułym uścisku.
  10. Podarowanie pustej koperty – przecież nikt się nie zorientuje kto to zrobił!

FB/ohmepl


PlanujemyWesele.pl to portal ślubny, który w tym roku obchodzi 11 lat swojego istnienia. W tym roku firma osiągnęła oglądalność serwisu na poziomie 1,5 mln odsłon. Ta polska marka doprowadziła do zebrania w swojej bazie usługodawców z branży ślubno-weselnej ponad 17 000 firm. Portal to oczywiście także porady, inspiracje, reportaże ze ślubów czytelników i piękne sesje plenerowe. Miesięcznie z treści i bazy kontaktów do firm w tym serwisie korzysta 140 000 panien młodych.


Zobacz także

Mastektomia – siła jest kobietą

Mastektomia – siła jest kobietą

Bakterie kałowe w suplementach diety. Szokujący raport NIK

Dlaczego niektóre, zwyczajne i codzienne odgłosy nas podniecają?