Zdrowie

Antygrypina – 3 popularne przepisy, czyli jak domowymi sposobami nie dać się grypie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
17 lutego 2017
 

Moi synowie wrócili ze szkoły do domu od drzwi krzycząc: „Wracaliśmy już w odpiętych kurtkach!”. Oho, czyli czas uważać – na szkliste oczy, czerwone poliki – każda z nas wie, jak rozpoznać pierwsze objawy przeziębienia u swoich dzieci, ale też u siebie.

Cóż wiosna coraz bliżej, za to sezon grypowy zbiera swoje żniwo, bo okres przejściowy to częsty czas zachorowań. Jak się przed tym ustrzec. Jak zawsze najważniejsza jest profilaktyka, czyli poprawa naszej odporności. A jakie są na to najlepsze i najprostsze sposoby? Oczywiście, że domowe.

Oto trzy przepisy na antygrypinę, które sprawdzą się w każdym domu i smakują całej rodzinie.

1. z czosnkiem i miodem

Składniki: 5 ząbków czosnku, sok z jednej cytryny, miód do smaku, szklanka schłodzonej przegotowanej wody.

Czosnek siekamy drobno, zalewamy sokiem cytryny i dodajemy miód do smaku. Warto sprawdzić po zalaniu wodą smak domowego syropu i dowolnie dodać miodu lub soku z cytryny. Całość odstawić w chłodne i ciemne miejsce, można częstować rodzinę już po 8 godzinach. Uwaga najlepiej w porach wieczornych ze względy na intensywny zapach i smak czosnku.

2. z grejpfrutem i cytryną

Składniki: ząbek czosnku, mała cytryna, grejpfrut, łyżki miodu, 800 ml wody.

Czosnek siekamy, grejpfruta obieramy ze skórki kroimy drobno zostawiając pestki, cytrynę obieramy i kroimy, ale bez pestek. Całość miksujemy, dodajemy miód, zalewamy wodą i taki koktajl można podawać od razu – na zimno lub na ciepło (podgrzany maks. do temperatury 50 stopni)

3. z pomarańczami i imbirem

Składniki: 4 pomarańcze, 3 cytryny,  4 cm imbiru, pół litra miodu płynnego.

Cytrusy myjemy dokładnie i kroimy ze skórką pozbywając się pestek, imbir obieramy ze skóry i drobno siekamy, całość zalewamy miodem i miksujemy. Tak przygotowaną miksturę o konsystencji dżemu zamykamy w słoikach. Może być spożywana sama, ale nadaje się świetnie jako dodatek do herbaty, czy naleśników.

Polecamy każdą z receptur. Cytrusy są źródłem witaminy C, imbir działa rozgrzewająco i tak jak miód – antybakteryjnie, czosnek to naturalny antybiotyk. Naprawdę warto wypróbować jeden z przepisów, by zadbać o zdrowie swoje i najbliższych.


Zdrowie

O czym marzy Matka Polka, której czasami ryczeć się chce, bo ile razy można w kółko to samo robić?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
18 lutego 2017
Fot. iStock / elenaleonova
 

Marzycie czasem o magicznej mocy? Nucicie pod nosem słynną piosenkę z „Krainy Lodu” myśląc, jakby to było pięknie mieć moc, która jednym mrugnięciem, jednym machnięciem czarodziejskiej różdżki ułatwi nam życie, choćby jednego dnia w tygodniu. Chociaż w sumie, to zgodziłabym się nawet na raz w miesiącu, byleby tylko dostać taką spuściznę po wróżce. A pal sześć – nawet po wiedźmie.

O czym marzy Matka Polka, której czasami ryczeć się chce, bo ile razy można w kółko to samo robić?

Po pierwsze – czysta podłoga

Marzę, żeby choć przez jeden dzień podłoga umyta nie była uwalona po 15 minutach z powrotem. Bo jedno się wróci po czapkę, drugie po zeszyt z matmy, pies wpadnie z zabłoconego podwórka, a największy niby tylko boczkiem przemknie po kluczyk od auta. Ja pierdzielę. Nic nie mam do podłogi, nie dbam jakoś przesadnie, ale raz, jeden dzień – żeby nie gonić nikogo z mopem, nie patrzeć z obrzydzeniem zastanawiając się – czy już, czy może za chwilę warto ją przetrzeć. Wycierasz i bach… „Oj mama, sok mi się wylał”. Aaaaaa mocy przybywaj!!!!

Po drugie – samo robiący się obiad

No dobra, nie będę aż tak wymagająca. Mogę nawet sama ugotować – ale żeby tak jadłospis całotygodniowy otrzymać, zakupy na to wszystko co zrobić trzeba. To by mi wystarczyło. Żeby nie wymyślać – a temu zupę, tamtemu mięso, a kolejnemu naleśniki. Błagam!Nie, nie chcę choć przez jeden dzień słyszeć: „Mamo, a co dziś zjemy?”.

Po trzecie – jednorazowe naczynia

Dlaczego nie można by używać jednorazowych naczyń w domu? Że też nikt takiego wynalazku jeszcze nie wymyślił i nie opatentował. Byłabym pierwsza chętna do wypróbowania, mogłabym wziąć nawet udział w badaniach. Obiad zjedzony, naczynia w koszu. O wiem, a jeszcze lepiej gdyby były jadalne. Ale dobra, nie ma co wybiegać marzeniami aż tak daleko… Tylko pomyślcie, jakby to życie ułatwiło, prawda?

Po czwarte – eliksir cierpliwości

Taki schowany gdzieś głęboko w szafce kuchennej, co by można było łyknąć, kiedy po raz sto dwudziesty trzecie słyszysz tego samego dnia: „Mamoooo a on mi zabrał/kopnął/powiedział/” – dowolne wybierz. Bo ileż można powtarzać jak katarynka spokojnie: „wyjaśnijcie to między sobą/rozmawiajcie/rozumiem”, kiedy masz ochotę w końcu wrzasnąć: „jeden do łazienki, drugi do kuchni i tak siedzicie resztę dnia!”. A wystarczyłaby jedna kropelka, żeby zamienić nas w oazę spokoju, która każdą burzę przetrwa.

Po piąte – święty spokój

Oj tak, chciałabym mieć taką czarodziejską różdżkę, za której dotknięciem moje dzieci o godzinie 20:00 zasypiają rozkosznie, a ja mam cały wolny wieczór na czytanie, oglądanie, broń Boże sprzątanie. Cisza, kiedy nie słyszę pięć razy dobranoc i wołania, czy może się jednak rozmyśliłam i mogą jednak bajkę jeszcze obejrzeć. Ta cisza byłaby najcenniejsza. Czasami wstaję o piątej rano, żeby się nią nacieszyć, wypić kawę, kiedy nikt nie skacze nad głową i nie chce niczego od samego rana. Kiedy nie ma kłótni o mleko, o płatki, o kanapkę, na której więcej lub mniej sałaty.

I tak wiele rzeczy odpuściłam, nad wieloma przestałam się kompletnie spinać. Ale kiedy biegasz w kieracie bez chwili wytchnienia, czasami nachodzą cię takie marzenia…


Zdrowie

Są takie książki, które nie tylko się czyta. I gry, które żyją swoim życiem. Najlepsze książki i gry na ferie

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
17 lutego 2017
Fot. iStock / cirodelia

Ferie w pełni. A nasze dzieci powoli zaczynają zastanawiać się „co by tu zrobić”. I choć może to zabrzmieć jak wytarty slogan – to świetna okazja, żeby zachęcić je do czytania. I nie tylko, bo wspólny wyjazd czy nawet czas spędzony w domu – to  niepowtarzalna okazja, by po prostu pobyć razem. Mieć dla siebie czas, również ten na wspólną zabawę.

Jeśli na myśl o książce na ferie łapiecie się za głowy, jesteście w błędzie, bo powodów i „sposobów”, by czytać lub książek „używać” jest naprawdę mnóstwo. Równie dużo powodów znajdziecie, żeby wieczór spędzić na wspólnych grach. Wystarczy tylko zrobić ten najtrudniejszy pierwszy krok – czyli wybrać mądrze i przede wszystkim ciekawie.

A jak zachęcić tych najbardziej na książki odpornych? Jest kilka zasad, które z pewnością  pomogą.

  1. Przede wszystkim, żeby mieć jakiekolwiek szanse na zwycięstwo, trzeba porzucić myśl o przymusie. Książki w dziejach ludzkości od zawsze pełniły bardzo ważną rolę, czasem zakazaną, były synonimem wolności (słowa, poglądów). Pozwól dziecku wybrać książkę, na którą naprawdę ma ochotę lub zastanów się podczas wyboru, czy dana pozycja rzeczywiście trafi w gust przyszłego czytelnika.
  2. Nie upieraj się przy swoich ulubionych lekturach z dzieciństwa. Nie kupujesz książki dla siebie.
  3. Nie traktuj dziecka, jak naiwnego czytelnika – ono też ma swoje wymagania i potrzeby.
  4. Zaproponuj książki nie tylko do czytania, ale i takie, które można przeżywać. Takie, które wciągają, bywa, że są interaktywne. Same zachęcają, żeby to „czytanie” odbywało się niejako przy okazji, trochę niechcący, bo same są stworzone do zabawy.
  5. Czytaj. Nie ma lepszego sposobu na pokazanie, że czytanie jest przyjemne.

A wiecie, co najbardziej cieszy? Gdy nagle orientujesz, że twoje dziecko, gdzieś „po cichu” zniknęło, a okazuje się, że zaszyło się u siebie, żeby w spokoju poczytać 😉 .

Zobaczcie pięć propozycji do czytania ( i przeżywania nowych wrażeń) na ferie i najfajniejsze gry na zimowe wieczory i poranki.

Kumplobook

Kumplobook kumplobook_2_dogrywka
Kumplobook. Książka dla prawdziwych przyjaciół

autorka: Joanna Gorzelińska,
ilustracje: Dennis Wojda

Kumplobook. Dogrywka
.
autorka: Joanna Gorzelińska,
ilustracje: Krzysztof Kiełbasiński

 

Książki dla dzieci, które potrafią świetnie się bawić bez komputera i telefonu.

To książki dla dwójki przyjaciół – do wspólnej zabawy i wspólnego spędzania czasu. Można w nich rysować, przejść przez labirynty, rozwiązać kumplotest, znaleźć różnice, zagrać w gry. Każde zadanie trzeba wykonać ze swoim kumplem.

To książki, które łączą!

Wyobraź sobie życie bez komórki. Tylko przez chwilę, przez jedną godzinę. Zapominasz, że ją masz. Przez 60 minut nie scrollujesz, tylko się na serio kumplujesz! Tylko ty i twój kumpel. Realny, nie wirtualny.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Klucz Blackthorna

Kevin Sands

Klucz Blackthorna

Zagadkowe kody, potężne mikstury, nieoczekiwane zwroty akcji i tajemnicza zbrodnia. A wszystko na tle XVII-wiecznego Londynu…

Londyn, 1665 rok. Bystry i pojętny Christopher Rowe jest uczniem w aptece mistrza i życiowego przewodnika Benedicta Blackthorna, który uratował go przed smutnym losem sieroty.

W czasie wolnym od nauki tworzenia tajemniczych mikstur, czytania opasłych ksiąg i rozwiązywania łamigłówek, chłopak najchętniej spędza każdą minutę ze swoim przyjacielem Tomem.

Idyllę przerywa nagle seria mrożących krew w żyłach morderstw londyńskich aptekarzy. Christopher musi znaleźć rozwiązanie zagadki zanim… sam stanie się ofiarą. Czy uda mu się zrobić użytek ze swoich talentów oraz zdobytej wiedzy i uchronić cały świat przed nadciągającym niebezpieczeństwem?

Seria Strażnicy

Ted Sanders

Strażnicy_SzkatulkaiWazka SandersStraznicyHarfaWinorośl
Tom 1: Strażnicy. Szkatułka i ważka Tom 2: Harfa i winorośl kruków

 

Opowieść o świecie Strażników, w którym magia ma naukowe uzasadnienie. Zaskakujące połączenie fantasy i science fiction, w którym przygoda i zaskakujące zwroty akcji czają się na każdym kroku!

Horacy F. Andrews i jego przyjaciółka Chloe są Strażnikami magicznych przedmiotów, które mają niezwykłą moc. Ich świat pełen jest niespodziewanych wydarzeń i niebezpiecznych przygód. Tym razem nie będą sami. Kiedy dołączy do nich nowa Strażniczka, będą musieli dowiedzieć się, kim naprawdę jest i po czyjej stoi stronie.

Horacy F. Andrews wie, że nic nie jest niemożliwe. Odkąd on i jego przyjaciółka Chloe odkryli, że są Strażnikami – chroniącymi magiczne przedmioty zwane Tan’ji – potrafią dokonywać niewiarygodnych rzeczy. Horacy potrafi zaglądać w przyszłość a Chloe przechodzić przez ściany. Przybywa do nich nowa Strażniczka April, której magiczne Tan’ji jest uszkodzone i nie wiadomo, czy kiedykolwiek jeszcze zadziała. Na dodatek dziewczyna znajduje się w niebezpieczeństwie, ścigają ją złowrodzy łowcy. Czy uda jej się bezpiecznie dotrzeć do schronienia Strażników, czy raczej… wpadnie w śmiertelną pułapkę?

W co grać w ferie?

Zobaczcie koniecznie nasze propozycje gier, które warto spakować do walizki. Czyli kreatywnie i bez nudy. Nawet gdy pogoda nie dopisze!

Gobblety

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Klasyczna gra w nieklasycznym ujęciu. „Gobblety” nawiązują do znanej wszystkim gry „Kółko i krzyżyk”, jednak podnoszą poprzeczkę o kilka poziomów, czyniąc zabawę dużo bardziej intrygującą. Zadaniem gracza jest ułożyć w rzędzie trzy swoje pionki. Jednak trzeba pamiętać, że większe pionki zjadają mniejsze. To idealna gra dla dzieci – uczy podstaw strategii i ćwiczy pamięć. Jest przy tym masa śmiechu i prawdziwych emocji.

Hokus Pokus

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Prestidigitator to trudne słowo, lecz kryje się w nim „prestiż”. Możemy się jednak umówić, że gracze są magikami. Ich zadanie polega na precyzyjnym wyczarowaniu (umówmy się – ułożeniu) stosu magicznych przedmiotów. Pudełko z grą zawiera wykonane w tym celu rekwizyty.

Szybkość, zręczność, precyzja zadecydują o sukcesie przestawienia. Gra daje mnóstwo zabawy, gdyż wszyscy grają jednocześnie, ćwiczy zdolności manualne i cieszy oko pięknymi plastikowymi elementami. Zasady nie mogą być już prostsze – należy ułożyć jak najszybciej stos 5 magicznych przedmiotów w odpowiedniej kolejności wynikającej z wylosowanej karty. Acha, stos musi być stabilny, nic nie może spaść. I tu zaczyna się prawdziwa magia…

Fliper

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

W estetycznym metalowym pudełku znajdują się trójkątne karty. Na kartach z jednej strony są rysunki owoców (5 rodzajów), z drugiej zaś cyfra lub owoc. Gracze odkrywają jednocześnie kartę z owocami oraz drugą z owocem lub  cyfrą. Kto pierwszy zgadnie, który owoc odpowiada danej cyfrze lub ile jest sztuk danego owocu zabiera kartę. Pozornie banalne, ale biada zamyślonym ciamajdom.
W tej grze liczyć się będzie refleks i spostrzegawczość. Nie lekceważcie jednak szlachetnej sztuki rachowania do 10. Można zawsze oczywiście zgadywać, ale wówczas trudno „liczyć” na wygraną.

Wyspa dinozaurów

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Nadchodzi kres Wyspy Dinozaurów!
Nadciąga katastrofa, meteoryty spadają z nieba. Tylko najsilniejsze dinozaury znajdą schronienie na wyspach. Gracze zasiedlają swoje wyspy jak najsilniejszymi dinozaurami, zagrywają odpowiednie karty specjalne, przeszkadzają i ubiegają swoich rywali, aby pod koniec gry, kiedy Wielki Kamień uderzy w wyspę, zgromadzić  na swoim lądzie jak najmocniejsze osobniki.

Dwa warianty gry, powiązanie losowości i logiki, wspaniałe ilustracje

 


Artykuł powstał we współpracy z Wydawnictwem GW Foksal


Zobacz także

Chcesz mieć więcej zmarszczek? Zacznij biegać! O tym dlaczego bieganie maratonów nam nie służy

Jak jeść fit w 2018 roku?

Jak jeść fit w 2018 roku? Najnowsze trendy żywieniowe

14 rzeczy, które każda kobieta przynajmniej raz w tygodniu powinna jeść