Psychologia

Zbyt często wybuchasz ze złości? 5 sposobów kontrolowania gniewu

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
27 września 2016
Fot. iStock / FotoDuets
 

Gniew to emocja, która u każdej z nas choć raz w życiu osiągnęła apogeum i nastąpił (nie)spodziewany wybuch. A po wszystkim, w zależności od tego, co nas tak wkurzyło, odczuwamy albo satysfakcję, że nikt nie będzie nam w kaszę dmuchał, lub (najczęściej)  „kaca moralnego”, bo przecież cywilizowani ludzie załatwiają swoje problemy inaczej.

Gniew potrafi doprowadzić do niekontrolowanego wybuchu, którego skutki dla nas samych bywają zaskakujące. Ciężkie słowa wyrzucane w stronę drugiej osoby, wyciąganie najdawniejszych niesnasek, a także niekiedy zniszczenie przedmiotu, który akurat wpadł nam pod rękę, to jedne z mniej sympatycznych skutków takiej eksplozji. Konsekwencji może być znacznie więcej, w zależności od tego, kto lub co wyprowadziło nas z równowagi – i naszej reakcji.

Gniew wpływa nie tylko na naszą psychikę, ale i organizm

Podczas jego wybuchu wzrasta ciśnienie krwi, stymulowane jest wydzielania hormonów takich jak adrenalina i kortyzol, przyśpiesza oddech. Gniew wpływa na pojawienie się niestrawności, bezsenności, bólu głowy czy żołądka. Nie wpływa to dobrze na nasze zdrowie i samopoczucie, szczególnie, jeśli taka sytuacja powtarza się notorycznie. Cierpimy same i cierpią też nasi najbliżsi, bo to właśnie na nich najczęściej wyładowujemy negatywne emocje. Gdy wybuchamy, dajemy innym do zrozumienia, że wkroczyli na nasze terytorium, o które zamierzamy walczyć – gniew jest więc jedną z form komunikacji. Mimo wszystko eksplozja nieopanowanej złości przynosi więcej szkód niż korzyści i warto nauczyć się ją kontrolować.

5 sposobów na kontrolowanie wybuchów złości

1. Znajdź przyczynę swoich wybuchów

Zastanów się, co powoduje twoje wybuchy gniewu i czy są one uzasadnione. Zadaj sobie pytanie, w jakich okolicznościach w przeszłości doświadczałaś podobnych reakcji. Będąc świadomą, co wyzwala gniew, będziesz mogła unikać sytuacji powodujących go, lub stawić im czoła. Jeśli sama nie jesteś w stanie zajrzeć w głąb siebie i odszukać we wspomnieniach takich rzeczy, umów się na spotkanie z psychologiem. Z pomocą osoby z zewnątrz, będzie ci łatwiej przeanalizować swoje zachowanie i wypracować metody utrzymujące wybuchy złości w ryzach, pod twoją kontrolą.

2. Oceniaj sytuację, zanim zareagujesz

Jeśli do tej pory najpierw działałaś, potem myślałaś, to czas zmienić przyzwyczajenia. Takie zachowanie może być bardzo krzywdzące dla innych, a pewnych słów rzuconych w eter nie da się już zapomnieć i niesmak czy żal drugiej osoby pozostanie na długo. Naucz się zatrzymać na chwilę i racjonalnie spojrzeć na zaistniałą sytuację. Pamiętaj, że nic nie jest tylko czarne lub tylko białe, unikaj słów „zawsze” i „nigdy” w sytuacji konfliktowej. Taka postawa nie ułatwi wygaszenia złości i przemyślenia jej przyczyn.

3. Pracuj nad komunikacją

Często pojawianie się sytuacji konfliktowych i wybuchy złości, wynikają z braku umiejętnej komunikacji. Bo jeśli wyrażamy się nie do końca jasno, jeśli nasze intencje nie są rozumiane, trudno oczekiwać satysfakcjonującego porozumienia. Nie warto zawsze zakładać, że wina leży po stronie naszego rozmówcy. Warto natomiast słuchać własnych słów i upewnić się, że nasz przekaz był jasny, a wtedy ewentualnie doprecyzować, o co nam chodzi. Dzięki temu unikniesz nieporozumień, które podnoszą ci ciśnienie i prowokują do wybuchu gniewu.

4. Naucz się relaksować

Stres jest jedną z przyczyn pojawiania się niekontrolowanych wybuchów złości. Naucz się dystansu, który pomoże ci zachować zimną krew. Zastosuj proste techniki odstresowywania się, nawet w chwili, gdy czujesz, że już wzbiera w tobie gniew. Staraj się powoli, głęboko oddychać z użyciem przepony brzusznej. Skoncentruj się na czynności napinania, a potem rozluźniania poszczególnych grupy mięśni. Licz do 10 – to naprawdę przynosi efekt i pozwala na chwilę odłączyć się od nagromadzonych emocji. A w wolnych chwilach postaw na techniki medytacyjne i jogę, która pozwoli poprzez ćwiczenia wytrenować tę cenną umiejętność dystansowania się od rzeczy z zewnątrz. Poświęć sobie czas na świeżym powietrzy, na łonie natury, wyjdź na spacer po parku lub na plaży. Jeśli żyjesz w spirali stresu i gniewu, być może dobrze zrobić ci, choć krótkie wakacje. Nawet urlop krótkotrwały, ale spędzony z dala od problemów, pomoże nabrać nowych sił i da czas na spojrzenie z dalszej perspektywy.

5. Postaw na aktywność fizyczną

Ruch pozwoli ci oderwać się od problemów, skupić na swoim ciele, działać mechanicznie i naturalnie. Wyrzut endorfin zrelaksuje i rozluźni ciało i umysł, a zmęczenie sprawi, że nie będziesz miała ochoty ani siły skupiać się na rzeczach mniej istotnych. Tracąc energię podczas uprawiania sportu, nie będziesz miała tak wielkiej potrzeby uwalniać jej poprzez wybuchy złości.


źródło: krokdozdrowia.plmojapsychologia.pl


Psychologia

Twoje hobby to horrory i sporty ekstremalne? Wiemy, dlaczego lubisz się bać

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
27 września 2016
Fot. iStock / Didi_Lavchieva
 

Z reguły unikamy sytuacji, które powodują w nas strach i towarzyszące jemu niekomfortowe odczucia. Wolimy bezpieczeństwo i pewność, że nic  złego się nie wydarzy. Sytuacja zmienia się, gdy możemy uszczknąć tej emocji w sposób kontrolowany. Jeśli jesteś miłośniczką samotnych, nocnych seansów z horrorami, lub skoków na bungee, znajdziesz tu wyjaśnienie swoich zainteresowań. 

Lubimy się bać, gdy mamy nad strachem kontrolę

Czy wiesz, w jaki sposób twoje ciało reaguje na odczuwanie  strachu? Następuje napięcie mięśni, uderzenie gorąca, pocą się dłonie, serce bije szybciej i przyspiesza oddech. Rozszerzają się źrenice, po organizmie krąży duża dawka adrenaliny, która sprawia, że jesteśmy gotowe na natychmiastowe działanie — walkę bądź ucieczkę. Właśnie to napięcie jest na tyle ekscytujące, że chętnie poddajemy się tym doznaniom.

To pozwala nam w kontrolowany sposób oswajać emocje, uczyć się reakcji na nie. Z przeprowadzonych badań wynika, że co druga osoba lubi odczuwać kontrolowany strach, więc najczęściej fundujemy go sobie oglądając horrory lub próbujemy sportów ekstremalnych. Coraz więcej osób marzy o doznaniach związanych ze skokami na bungee, ze spadochronem, lotem paralotnią lub motolotnią czy przejażdżkę rajdowym samochodem.

Strach staje się odczuciem związanym z ekscytacją i przyjemnością, zmienia się w stan zadowolenia lub euforii i dostarcza niezwykłych emocji. Do mózgu docierają informacje, że zagrożenie jest fikcyjne, wówczas ciało się rozluźnia i opadają emocje. To pozwalają na chwilę oderwać się od codzienności i zapomnieć o problemach, a także zakosztować pierwotnych reakcji organizmu w sposób bezpieczny, przy asekuracji innej osoby. Łamiąc pewne bariery, stajemy się silniejsze psychicznie i przesuwamy własne granice o krok do przodu.

Najczęściej z tych ekstremalnych emocji czerpią dla siebie satysfakcje ludzie młodzi. Poprzez to, szukają wyzwania, przygody lub realizują odczuwaną potrzebę silnych bodźców oraz chwilowego odstresowania.

źródło: kobieta.dziennik.pl


Psychologia

Jesteś wystarczająco silna by odejść i wystarczająco mądra by wiedzieć, że zasługujesz na więcej

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
27 września 2016
Fot. iStock/lechatnoir

Najgorsze, co możesz zrobić wtedy, kiedy w głębi duszy wiesz, że ten związek nie ma sensu, to zlekceważyć przeczucia, zdusić swoją intuicję i w nieskończoność odrzucać smutną prawdę, zamiast (oprócz decyzji) podjąć odpowiednie działania. Bardzo często tkwimy w nieudanych relacjach „siłą rozpędu”. Czas, lata, życie – mija, a my boimy się z tego wszystkiego wyplątać, boimy się zrobić ostateczny krok. Pora podejść do tego realnie: nic się nie zmieni. A na pewno – nic nie zmieni się samo.

Następne, o czym musisz pamiętać, to że zmiany nigdy nie przyjdą, jeśli nie będziesz na nie gotowa. Przygotować się na zmiany pozwoli ci tylko pełna świadomość sytuacji, w której się znajdujesz.

Jak to właściwie się zaczęło? Skąd wiesz, że to koniec? Może właśnie usłyszałaś „musimy porozmawiać” i te słowa, powiedziane tak wprost, bez żadnych wstępów i zapowiedzi zabolały bardziej niż cokolwiek innego. Bardziej niż twoje powolne uświadamianie sobie, że ten pociąg już dalej nie pojedzie. Sprawiły, że cały ten proces rozstawania się odczuwasz jak coś nie do przejścia, nie do zaakceptowania, jak koniec świata. Ale, obiecuję ci. To nie jest koniec świata. To coś zupełnie odwrotnego.

Wiem, to kuszące, tak ciągle rozpamiętywać tamte, szczęśliwe momenty (w każdym związku takie są, przynajmniej na samym początku), żyć iluzją, wyobrażać sobie, jak to mogłoby być, gdyby tylko sprawy potoczyłyby się inaczej, gdyby on był inny, gdyby chciał się zmienić, gdybyście oboje tego chcieli, gdyby okoliczności były bardziej sprzyjające, gdyby…

Głęboko w środku wiesz, że tak naprawdę tylko przedłużasz to, co nieuniknione. A przecież stać cię na dużo więcej, bo jesteś silna.

Niezależnie od tego co sprawiło, że jesteście teraz właśnie w tym miejscu, czy to jakaś wstrząsająca bomba prawdy, którą on zrzucił na ziemię, czy może unoszące się w powietrzu wibracje „to trzeba jak najszybciej skończyć”, które czujesz już od dłuższego czasu, najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić dla siebie i swojego szczęścia to pójść za ciosem.

​Nie staraj się już teraz rozpaczliwie szukać korzyści, jakie masz z tego związku. Może się tak zdarzyć, że żadnej nie znajdziesz. Nie nazywaj najwyższym szczęściem czegoś, co było tak naprawdę jedynie minimum jakie powinnaś oczekiwać od tak intymnej relacji z drugim człowiekiem. Nie staraj się zatrzymywać na siłę czegoś, co się kończy, odważ się dopuścić do siebie świadomość, że teraz wszystko się zmieni, że on zniknie z twojego życia. A to wszystko w końcu, przyniesie ci spokój.

Zamiast walczyć z losem, zaakceptuj go.  Nie próbuj krzyczeć, nawoływać do tego,  żeby rzeczy zostały takie jakie są. Zamiast zaprzeczać, trwać w martwym punkcie, weź głęboki oddech i… odpuść. Upuść to dawne życie gdzieś w przeszłości, odłóż je na bok, bez intencji by jeszcze do niego wrócić.

Jeśli ciągle wierzysz,  że ten proces jest tak bardzo trudny, bo jednak dotąd byłaś szczęśliwa i powtarzasz uparcie, że nie masz pojęcia dlaczego twój związek się rozpada, najwyższa pora na chwilę szczerości. Samej ze sobą.

Powiedz, naprawdę byłaś szczęśliwa? Czy to co miałaś, to rzeczywiście wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłaś w miłości? A może tylko kompromis między prawdziwym szczęściem, a lękiem przed samotnością?

Zrób listę rzecz, których oczekujesz od związku,  przeczytaj książkę, która otworzy ci oczy na własne pragnienia, pogadaj z mamą… Zrób cokolwiek trzeba, żeby stanąć oko w oko z prawdą: kończysz ten związek nie dlatego, że coś się przeciw wam złośliwie sprzysięgło, ale dlatego, że jest on już tylko fikcją.

Jeśli zaakceptujesz fakt, że to już koniec, następną rzeczą, jaką powinnaś zrobić jest praca nad poczuciem swojej wartości. Czas po rozstaniu, to ten moment życia, który należy jeszcze bardziej poświęcić na rozwój osobisty i poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: kim jestem, czego chcę? Jak postępować w tych wszystkich swoich związkach, także w tym najważniejszym: z samą sobą.

Więc zamiast cierpieć na ból serca, zerwij z ideą, że rozstanie to koniec świata. Bo tak naprawdę, wszystko się właśnie zaczyna.

A ty jesteś wystarczająco silna by odejść i wystarczająca mądra, by wiedzieć, że zasługujesz na więcej!


Zobacz także

Niesnaski między nami są głupie. Dlaczego? Bo wszystkie jesteśmy takie same. Łączy nas kobiecość

10 nawyków osób, które mają dobrą relację z… jedzeniem!

Jaka jest wasza miłość? Namiętność, intymność czy zobowiązanie – składniki miłości można zmierzyć