Lifestyle Psychologia

Kilka zaskakujących rzeczy, które odkrywasz, gdy jesteś sam, przez dłuższy czas

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
12 marca 2018
Następny

Mówi się, że samotność zabija, że jesteśmy stworzeniami społecznymi, że lgniemy do drugiego człowieka. Że ciepło i obecność drugiej osoby to najbardziej skuteczny lek na osobiste problemy. I pewnie tak jest, póki w naszych relacjach jest dobrze. Ale czasem przychodzi moment, w którym zostajemy sami ze sobą. Nie jesteśmy w żadnym związku, wracamy do pustego mieszkania, w którym nikt na nas nie czeka. I nagle zaczynamy widzieć i czuć więcej, lepiej rozumieć – i siebie i innych.  W końcu dociera do nas o co tak naprawdę nam chodzi.

Odkrywanie siebie, na nowo, w samotności i odkrywanie naszych relacji z otaczającym nas światem może być fascynujące i zbawienne.

9 rzeczy, które odkrywasz, gdy jesteś samotny przez tak długi czas

1. Odkrywasz, ile możesz zrobić samemu

Nie masz wyboru. Jesteś sam i musisz robić wszystko bez pomocy bliskiej osoby. Jednak niekoniecznie jest to złe. Kiedy jesteś zmuszony do samodzielności, nie masz nikogo kto się tobą „zaopiekuje” odkrywasz na jak wiele cię stać. Będziesz zaskoczony i podbudujesz się psychicznie.

2. Odkrywasz, czego naprawdę chcesz w związku

Masz teraz szansę angażować się w swobodne relacje z różnymi ludźmi. Poznajesz ludzi, zaczynasz rozumieć, co cię w nich pociąga, a co odrzuca, czego nie byłbyś w stanie zaakceptować. Nie towarzyszą ci tu żadne, dodatkowe emocje, które mogłyby zakłócić ten odbiór.

3. Odkrywasz, jak ważne jest, abyś realizował swoje cele

Masz dużo więcej czasu dla siebie. Może masz go tyle pierwszy raz od dawna. Jeśli jesteś mądry, dobrze go wykorzystasz – zrealizujesz swoje cele, które widzisz teraz łatwiej, którym możesz się w pełni poświęcić. Docierasz tam, gdzie chcesz.

4. Odkrywasz, że potrafisz być zły

Kiedy jesteś z kimś, kogo kochasz, chcesz zrobić wszystko, co możesz, aby mu zaimponować. Często udajesz kogoś, kim nie jesteś i nigdy nie będziesz.  Ale kiedy zostajesz sam, budzą się demony. Nie musisz już grać. Jesteś sobą, nawet w tej najgorszej wersji.  Dobrze, jeśli potrafisz stanąć „oko w oko” z takim sobą. Z twoim prawdziwym ja.

5. Odkrywasz, jakiego rodzaju ludzi przyciągasz

Jesteś samotny, nie masz zobowiązań, możesz nawiązywać relacje, poznawać nowych ludzi i widzisz, co ich w tobie pociąga, co sprawia, że jesteś dla nich atrakcyjny. Na jaki układ jesteś skłonny pójść?

6. Odkrywasz, co naprawdę chcesz robić w życiu

Kiedy jesteś sam, masz okazję, aby naprawdę poświęcić się odkrywaniu tego, co cię pociąga, czego w życiu pragniesz, co chciałbyś kiedyś po sobie zostawić. Masz czas, żeby przeanalizować wszystko, co do tej pory się wydarzyło, zobaczyć, co było dla ciebie dobre i przyniosło ci osobistą satysfakcję.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Lifestyle Psychologia

Zdrada w trzech aktach. Ty i mąż. Ty i on. Ty i twoje decyzje…

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
12 marca 2018
Fot. iStock/CoffeeAndMilk
 

Akt pierwszy

Miejsce: twój dom

Aktorzy: ty i mąż

Czas: tu i teraz

Myślisz o sobie: mężatka z dwójką dzieci, po przejściach, ale szczęśliwa z tym kim jest i gdzie jest w swoim życiu; która wie, czego chce, zna swoje potrzeby; słucha bardzo, bo ufa swojej intuicji. Zbliżasz się do 40-tki i śmieszą cię miłostki, błahe problemy. Choć nigdy nie myślałaś, że to powiesz, ale cenisz sobie ten swój spokój, tę pewność, stabilność. Już cię nie gna tak, jak kiedyś, już jesteś w innym miejscu – dojrzała. O – tak lubisz o sobie myśleć, że jesteś dojrzała i choć weźmiesz, co życie ci przyniesie, to jednak już nie na hura i bez refleksji.

Ubierasz jedną ze swoich ulubionych sukienek na imprezę do znajomych. 40-tka męża przyjaciółki. Macie się spotkać całą paczką, rzadko macie ku temu okazję. Banda przyjaciół od czasów studiów. Fajnie. Nie możesz się doczekać tego spotkania, choć martwisz się, że czasu na gadanie zabraknie. Patrzysz na męża jak nago prosto spod prysznica wpada do sypialni się ubrać. Żartujecie, jak starzy przyjaciele. Ile to już lat? Przez chwilę myślisz, ile razem przeszliście, żeby być w tym miejscu. I jasne, że można by się skupić na brakach, myśleć o tym, że bliżej wam do super przyjaciół, którzy chodzą ze sobą do łóżka, niż do tej namiętności, pożądania z bardzo odległego czasu. Ale może to naturalne, może to kolejny etap miłości. Przecież wiesz, że motyle w brzuchu, to już nie teraz, że to ściema.

On ci mówi, że super wyglądasz, ty zapinasz mu koszulę. Buziak. Jeszcze tylko dzieciaki ustawić, żeby nie siedziały za długo przed x boxem. Zamawiacie taksówkę, bo macie ochotę oboje na sporą ilość alkoholu. Zerkasz w lustro – fajnie wyglądasz, uśmiechasz się do siebie. Jesteś w świetnym nastroju.

Akt drugi

Miejsce: knajpa – impreza znajomych

Aktorzy: ty i on, reszta nieważna

Czas: tu i teraz

Wchodzicie, lekko spóźnieni. Ale zamieszanie, życzenia. Super jest się bawić w towarzystwie dobrych znajomych i w ogóle ludzi, którzy lubią się zabawić. A na to właśnie masz ochotę. Ogarniasz wzrokiem salę, jest kilka osób, których nie znasz. Pewnie z pracy męża przyjaciółki. Mówiła, że będzie trochę „nowych”. Śmiałyście się, że ciekawe co to za ludzie, czy dotrzymają wam kroku w zabawie. Uśmiechasz się szeroko, lubisz, jak coś się dzieje. Mąż łapie cię za rękę i idziecie do stoliku, na wskazane przez przyjaciółkę miejsce. Na razie obok ciebie nikt nie siedzi. Mąż nalewa ci wina. Jak zabawa to zabawa. Czujesz ten luz, łapiesz oddech, chce ci się tańczyć wiesz, że zawsze (no prawie) świetnie się razem bawicie. Krzesło obok ciebie się odsuwa, kątem oka widzisz, że to mężczyzna. Uśmiecha się do ciebie, podaje rękę: „Adam” – mówi. Nie znacie się. Jakieś zamieszanie, podają kolację, toasty. Ale ty już nie bardzo zwracasz na to uwagę. Jest coś… Na początku nie wiesz, co takiego. Jakiś taki niepokój, spinasz mięśnie karku – czujesz to. Przecież nic się nie dzieje. Zerkasz na niego. Mówisz coś (masz wrażenie, że od rzeczy) do znajomej z naprzeciwka. Znasz to, już kiedyś tak się czułaś. Wystarczyło, że on usiadł obok ciebie. Ale to było tak dawno, zostało takim wspomnieniem, do którego, gdy czasami tęsknisz za czymś więcej niż przyjaźnią w małżeństwie, wracasz myślami. I byłaś pewna, że to już za tobą, że przecież jesteś świadoma siebie i swoich uczuć. Ale ciało daje znać zupełnie coś innego.

Nie możesz się skupić, on z tobą rozmawia, nie wiesz, czy jest sam, czy z kimś. „Co cię to obchodzi” – wyrzucasz sobie. Idziesz tańczyć, świetna impreza. Wychodzisz na papierosa złapać oddech i dystans do własnych myśli. On tam jest. Przesuwa się, żebyś mogła usiąść obok na ławce. Rozmawiacie, skąd znacie sprawców imprezy, pytasz o jego pracę, on o twoją. „Nic się nie dzieje, fajny gość” – krzyczysz do siebie w głowie. Ale coś wisi między wami.

Wracacie po dłuższym czasie. Kiedy odsuwa ci krzesło lekko muska twoje plecy. Drętwiejesz, dosłownie i przez chwilę marzysz o tym, żeby nie zabierał ręki, przez chwilę chcesz to czuć, to że kogoś pożądasz, że chemia, która jest między wami jest czymś tak nierealnym, że do bólu prawdziwym. „Wszystko okej” – mąż wyrywa cię z zamyślenia. Uśmiechasz się. Bo przecież nic się nie dzieje. Może ci się wydaje. Dzwonią dzieci spytać, o której wrócicie. Wiesz, że to z ich strony próba na wydłużenie czasu przed telewizorem. Trochę cię to sprowadza na ziemię. Ale gdy się mijacie, on patrzy ci w oczy, zatrzymuje twój wzrok na chwilę, przyciąga.

I wtedy już wiesz, że nic nie miałoby znaczenia. Że dla tej jednej chwili zapomnienia tu i teraz oddałabyś wiele. Że chciałabyś, żeby się wydarzyła. By wszyscy zniknęli i został tylko on. Żeby cię dotykał, żebyś mogła w tych oczach utonąć i zapomnieć o wszystkim. Kręci ci się w głowie… Zamykasz się w toalecie zastanawiając się, czy uciec z tej imprezy… Ale wiesz, że to niemożliwe, że zostaniesz tak długo, jak on. Że on wie, że też czuje… Ale jesteście dorośli. Dużo rozmawiacie, wychodzicie wspólnie na papierosa udając, że nie zauważacie tego, co się między wam dzieje. „Ile ty dzisiaj palisz, jak długo na tym papierosie można siedzieć” – żartuje twój mąż. On nie pali, świetnie się bawi tańcząc ze wszystkimi kobietami na imprezie – tak ma i tak lubi. A dla ciebie czas i przestrzeń zamyka się wokół was.

Zostajesz dłużej. Mąż ma dosyć, wraca do domu. „Niech się dzieje, co chce” – myślisz, ale chcesz jeszcze chwilę te emocje zatrzymać, jeszcze chwilę poczuć to, co tak dawno nie było twoim udziałem… Wychodzicie z innymi znajomymi. Zamawiacie taksówki. On jedzie w drugą stronę. Całuje cię w policzek. „Do zobaczenia” – mówi.

Wsiadasz do taksówki i nie możesz pozbierać myśli. Masz wrażenie, jakbyś odgrywała jedną z głównych ról w jakieś cholernej komedii romantycznej. I masz nadzieję, że ktoś napisał scenariusz, na który nie masz wpływu, że za chwilę wysiądziesz z tego auta, a on będzie na ciebie czekał. Albo, że zadzwoni, żebyś wróciła, wyśle ci adres swojego mieszkania. Tu i teraz odrzuciłabyś wszystko, co próbuje zracjonalizować tę sytuację. Wiesz, że byś w to poszła, że za tym tak bardzo tęsknisz… „Boże, jaki banał” – myślisz, ale chciałabyś, by ten banał trwał.

Akt trzeci

Miejsce: gdzieś

Aktorzy: ty

Czas: kilka dni później

Siedzisz w samochodzie. Sama. Głowę opierasz o zagłówek. Serce bije jak oszalałe, a głowę najchętniej byś wyłączyła. Chciałabyś dzisiaj powiedzieć o sobie, że jesteś niedojrzała, jesteś głupia, że nic nie wiesz o życiu, o uczuciach. Bo niewiedza zwolniłaby cię z odpowiedzialności za to, co zaraz zrobisz. Płaczesz, bo nie masz siły z tym walczyć, bo tak bardzo chcesz temu się poddać, zapomnieć się. Być nieodpowiedzialną gówniarą, która na chwilę chce znowu poczuć jak bardzo kogoś pragnie, jak ktoś pragnie jej… On tam czeka. „Kawa?” – napisał… Nawet nie pytałaś, skąd ma twój numer telefonu… A przecież wiesz, co jest po drugiej stronie, co się stanie, gdy wysiądziesz z tego samochodu…


Lifestyle Psychologia

„Przestań się mścić. Jestem matką twojego dziecka”. List do byłego męża

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
12 marca 2018
Fot. iStock/Martin Dimitrov
Następny

Odkładam telefon. Wciąż jeszcze siedzę przy kuchennym stole, wokół jest ciemno. Zbliża się 22:00. Jestem zmęczona, ale wiem, że najgorsze dopiero przede mną, że jeszcze nie pokazałeś na co cię stać. Nie odpuścisz tak łatwo. W końcu będziemy się ze sobą użerać jeszcze dobrych kilkanaście lat. Liczę, że kolejne SMS-y już dziś do mnie nie dotrą. Idę do dziecięcego pokoju, wyłączam lampkę nocą i w ciemności gładzę włosy naszej pięciolatki. Tak mi szkoda tego dzieciaka. Ono  jeszcze nie wie, jak wielką krzywdę wyrządzasz i jej i mi. Czy powinnam jej powiedzieć, że jesteś złym człowiekiem? Ty przecież nie masz skrupułów. 

Zawsze, kiedy jest u ciebie, twój poziom wkurzenia wzrasta. Dobrze wiem, dlaczego. Ona ci opowiada, jak jest u mnie. Co robimy, jak się bawimy, z kim się spotykamy i kto nas odwiedza. Wiesz, że jest jej ze mną dobrze i pewnie, gdyby nie ta cała twoja mściwość, potrafiłbyś logicznie ocenić sytuację. Ale ty jesteś złym człowiekiem. Takim, który nie cofnie się przed niczym, żeby zniszczyć drugiej osobie życie. A teraz masz w ręku idealne narzędzie – nasze wspólne dziecko. Wiesz, jak wiele dla mnie znaczy i wiesz też, jak łatwo nim manipulować.

Inaczej się umawialiśmy. Przecież rozwiedliśmy się w zgodzie, za porozumiem stron. Tak bardzo boli cię fakt, że idę do przodu i układam sobie życie? Liczyłeś, że będziesz triumfował. Powtarzałeś mi, że bez ciebie sobą nie poradzę. Szydziłeś, gdy odchodziłam, ale wydawało mi się, że pogodziłeś się z tym rozstaniem. Teraz widzę dopiero na co cię stać.

Żałuję, że kiedyś byłeś moim powiernikiem. Że zdradzałam ci wszystkie moje sekrety, że byłam z tobą blisko. Gdybym wtedy wiedziała, że nadejdzie dzień, w którym wszystko, o czym ci mówiłam, będzie wykorzystywane przeciwko mnie, nigdy bym się przed tobą nie otworzyła. Ale człowiek o tym nie myśli, gdy kocha i wierzy, że wszystko będzie dobrze.

Wiesz doskonale, co powinieneś napisać, a co powiedzieć mi przez telefon lub prosto w twarz. Umiesz się zabezpieczyć, zbierasz dowody. Nie wiem do czego i kiedy je wykorzystasz. Być może nie zrobisz tego nigdy, ale teraz po prostu daje ci satysfakcję mój strach. Tak, boję się, gdy piszesz, że dziecko nie chce ze mną mieszkać. Że na nie krzyczę, że daję klapsy. Choć wiem, że to nieprawda – moje słowo przeciwko twojemu słowu. Kto z nas ma rację?

Żałuję, że byłeś świadkiem mojej depresji poporodowej, bo teraz używasz jej jako karty przetargowej. Nazywasz mnie wariatką. Mówisz o tym naszemu dziecku, naszym starym, wspólnym znajomym. Zawsze miałam problem z samooceną i między innymi dlatego od ciebie odeszłam – całe życie manipulowałeś mną tak, bym czuła się nikim i teraz boli cię, że potrafię radzić sobie bez ciebie. Wiesz jednak, gdzie i jak uderzyć, że zadziałało na moją psychikę.

Jestem matką twojego dziecka. Czy nie należy mi się szacunek? Czy właśnie taki obraz mężczyzny chcesz utrwalić w głowie naszej córki? Faceta, który wyzywa kobietę od najgorszych? Mówi dziecku, że mama go nie kocha? Że żałuje, że je urodziła? Jak możesz coś takiego robić?

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Zobacz także

Siniaki na duszy, rany w psychice. Jak rozpoznać przemoc psychiczną?

Siniaki wcale nie muszą być jedynym świadectwem przemocy w związku. Nikt nie zasługuje na to, by być poniżanym i maltretowanym

Ekstrawertyk, introwertyk czy ambiwertyk? Sprawdź typ swojej osobowości

Czy ktoś wreszcie poślubi mojego syna?!