Lifestyle Psychologia

Toksyczny na polowaniu zwęszy cię bez mrugnięcia okiem. 6 zachowań toksycznych ludzi

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
15 lipca 2018
Fot. iStock / frentusha
Następny

Toksyczni ludzie to łowcy cudzych emocji. Myśliwi. Bez skrupułów, empatii. Z szeroko zamkniętymi oczami. Świat i ludzie istnieją tylko po to, by dobrze ich nakarmić. A apetyt mają potężny, nigdy dość syci, nigdy dość zadowoleni ze swojej kolekcji głów… Całe życie na polowaniu uczy ich bezbłędnie oceniać sytuację. Dobro to najlepsza ofiara, naiwna i bezbronna. Lecz wcale nie musisz z nimi stawać do walki, najlepsze, co możesz zrobić, to trzymać się z daleka.

Jak rozpoznać „toksycznego? Jest kilka cech, które zawsze go zdradzą.

6 zachowań toksycznych ludzi

czytaj dalej na następnej stronie


Na podstawie: psychcentral.com

Lifestyle Psychologia

Które słoneczko podoba ci się najbardziej? Wybierz symbol i dowiedz się czegoś o sobie

Redakcja
Redakcja
16 lipca 2018
Fot. Screen z Facebooka/Buzz Post-El Zumbido Que Te Interesa
 

Słońce zawsze miało szczególne miejsce w religii i kulturze w historii ludzkości. Pora na chwilę relaksu. Odetchnij, popatrz na ten obrazek reprezentujący osiem różnych słońc i wybierz to, które najbardziej ci się podoba. Następnie przeczytaj interpretację.

Jeśli wybrałeś nr 1

Zawsze starasz się myśleć pozytywnie i zastanawiasz się jak być lepszą wersją siebie. Niełatwo cię zniechęcić. Twoja szklanka jest zdecydowanie „w połowie pełna”. Takie podejście do życia nie tylko sprawia, że ​​jesteś odporny, ale również, że ​​jesteś świetnym przyjacielem, który może wspierać swoich bliskich w każdej sytuacji.

Jeśli wybrałeś nr 2

Są dwie naprawdę ważne dla ciebie rzeczy – twoja prywatna przestrzeń oraz szacunek dla bliskich osób. Jesteś bardziej introwertyczny niż ekstrawertyczny, nie stronisz od innych ludzi, ale często trzymasz się od nich na dystans. Cenisz proste, dobre cechy, takie jak uczciwość i życzliwość.

Jeśli wybrałeś nr 3

Jesteś inteligentny, bardzo ciekawy i odważny, jeśli chodzi o nowe przygody i zdobywanie wiedzy. Do bólu szczery, ale jednocześnie bardzo otwarty. Jesteś urodzonym przywódcą i przewodnikiem dla innych. Opierają się oni mocno na twoim poczuciu dobra i zła i cenią twoją opinię.

Jeśli wybrałeś nr 4

Cechą twojej osobowości jest nieskończona energia i… wieczny niepokój. Jesteś rozdarty, zawsze masz sto pomysłów na raz. Zawsze jesteś gotów stawić czoła nowym wyzwaniom i kochasz próbować ciągle nowych rzeczy. Promieniejesz miłością do życia, którym starasz się żyć w pełni.

Jeśli wybrałeś nr 5

Masz wyjątkową zdolność i chęć pomagania innym w rozwiązywaniu ich problemów. Uwielbiasz pomagać ludziom w potrzebie, a czasami może się nawet wydawać, że masz kompleks bohatera- bo któż inny byłby lepszy w ratowaniu świata niż ty? Jesteś promieniem światła i inspiracją w życiu innych. Jesteś inteligentną osobą, ale nie zawsze dzielisz się swoimi przemyśleniami z innymi ludźmi.

Jeśli wybrałeś nr 6

Ludzie, którzy wybierają to słońce, są generalnie radośni, lubią zabawę i cieszą się każdym szczegółem życia. Każda przeszkoda na twojej drodze jest tylko kolejnym powodem, aby nauczyć się czegoś nowego. Nie boisz się konstruktywnej krytyki i zawsze utrzymuj serdeczne relacje z innymi. Ludzie postrzegają cię jako kogoś godnego zaufania i jako osobę, która ma wiele umiejętności przywódczych.

Jeśli wybrałeś nr 7

Łatwo inspirujesz się coraz to nowymi celami i zazwyczaj jest ich o wiele za dużo. W rzeczywistości jedno życie ci nie wystarcza, aby zrealizować wszystko, co chcesz… Jeśli chcesz spełnić swoje wielkie marzenia – musisz dowiedzieć się, które z nich są dla Ciebie najważniejsze.

Jeśli wybrałeś nr 8

Twoja cierpliwość jest godna pozazdroszczenia. Nie chowasz w sobie żalu i niełatwo cię obrazić. Jesteś niesamowicie dojrzały, lubisz dobrze sobie wszystko przemyśleć i uniknąć błędów. Chociaż miłość i inne uczucia są dla ciebie ważne, bardziej cenisz racjonalny umysł i inteligencję.


Na podstawie: brightside.me

 

 


Lifestyle Psychologia

„Trochę – zerwanie”. To jest najtrudniejsze, już nie być w związku, ale nadal go pragnąć

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
15 lipca 2018
"Wczoraj chciałam odebrać sobie życie, jutro je komuś uratuję"
Fot. iStock / Enrico Fianchini

Znasz to uczucie, kiedy myślisz, że już nic cię z nim nie wiąże, ale wciąż wiąże cię z nim prawie wszystko? Wiesz, że nic z tego nie będzie, nie powinno być, bo ta miłość cię niszczy, te emocje drążą w tobie ciemny korytarz, który donikąd nie doprowadzi. Nie z tym mężczyzną, nie na tych warunkach, nie w takiej relacji. Zostałaś skrzywdzona, wiele razy. Cierpisz w tym związku, dusisz się, a jednocześnie nie umiesz jeszcze żyć inaczej. Jeszcze, bo za chwilę się nauczysz. Tylko minie ci to nie-zerwanie. To uzależnienie od myśli, że stanie się cud.

Próbujesz od niego odejść i nie możesz. Bo chociaż rozum mówi nie oglądaj się za siebie, to całe twoje „ja” wciąż biegnie w jego stronę, wyrywa się. Wystarczy,  że tylko zobaczysz odrobinę uczucia. Albo raczej czegoś, co ma sprawić, że w nie uwierzysz. Kiedy da ci choć cień szansy, że tym razem się wam uda. Przestań głupio wierzyć, że się uda.

I niby nie jesteście już razem. Powiedziałaś przecież, że to skończone. Drżały ci ręce, kiedy prosiłaś go o tę rozmowę. Patrzyłaś na niego oczami pełnymi łez punktując każdą sytuację, każde zachowanie, którym cię skrzywdził. Wyjaśniłaś, dlaczego nie możesz z nim być. Ale robiłaś to trochę tak, jakbyś chciała przekonać do tego samą siebie. On wie swoje. Czy w ogóle słuchał?

Jak zareagował? W najgorszy możliwy sposób. Jak chcesz, to odejdź. Przecież i tak ma cię w garści, bo go kochasz. Więc wrócisz. Śmieszna jesteś z tym dramatyzmem. Żałosna.

Minął tydzień. Tydzień pełen smutnych poranków, tego nieznośnego ciężaru, kiedy sama nie wiedziałaś, czy bardziej boli cię jego brak, czy fakt, że tak łatwo odpuścił. Tydzień nerwowego zerkania na ekran telefonu. Bo może jednak zawalczy o ciebie, o was…

Po tygodniu odebrałaś telefon, usłyszałaś jego głos i te same, dobrze znane ci słowa. Że tęskni, że nie może bez ciebie żyć, że zrozumiał jak źle cię traktował. I że cierpiałaś. Ale jeśli wrócisz, teraz będzie inaczej. Tylko wróć, bo on nie wie, co robić. Kocha cię. Tylko ty możesz go uratować. Przed samym sobą, oczywiście.

Na to czekałaś. Zgadasz się prawie od razu, chociaż milion razy obiecywałaś sobie, że to koniec. Że nigdy więcej. Wciąż brak ci sił. A potem historia się powtarza i znów odchodzisz i znów jesteś w „nie-zerwaniu”.

Takie nie-zerwanie to najgorszy moment w twoim nowym życiu, w życiu, które powinno jak najszybciej zacząć toczyć się bez niego.

Wyobrażasz sobie, że jesteś sama, ale to wciąż jedynie obrazy, w których on zniknął z twojego życia, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Piszesz w głowie historię, w której on nigdy nie istniał. Przegrywasz, bo nie ma w tobie akceptacji. Dla siebie. Nie akceptujesz tego, że z nim bylaś. Dlatego nie możesz pójść dalej.

To ty sama musisz sprawić, by on zniknął. To znaczy, pozwolić mu zniknąć, pozwolić, by przestał być dla ciebie taki ważny. Ta jego „ważność”, to, że wciąż ci na nim zależy, te złudne nadzieje na prawdziwy związek… To zródło twojego nieszczęścia.

Denerwuje cię, kiedy słyszysz: „co ty jeszcze robisz w tym związku, mało się nacierpiałaś?” Na litość boską, ty wiesz, ty to wszystko rozumiesz. Ale ciągle nie zrobiłaś jeszcze ostatecznego kroku, wciąż jesteś jeszcze po tej samej stronie.

Co ci mogę obiecać? Że po tej drugiej stronie, odzyskasz spokój. Że będziesz się budzić, (może wciąż odrobinę tęskniąc, ale już nie za nim, a za miłościa) z harmonią w duszy.

Tylko proszę, nie odbieraj już tego cholernego telefonu, nie godź się na spotkania, rozmowy. Nie wierz. Wykasuj numer, zerwij kontakt. Zajmij głowę innymi myślami. Siłuj się ze sobą i wygraj tę walkę, dla siebie samej. Zerwij naprawdę.


Zobacz także

Poczujcie już zbliżające się wakacje. Robimy skarbonkę DIY, żeby na marzeniach się nie skończyło! Akcja #rodzINKA. Tydzień IV, wyzwanie 23

„Wczoraj odeszła nasza przyjaciółka, jutro możecie być zmuszeni walczyć o swoją. Nie czekajcie, aż będzie za późno”

Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Nie pozwólmy się obrażać, niech nikt nigdy o nas nie mówi: „Kto to rucha”