Psychologia

Toksyczni ludzie mają problem na każde rozwiązanie. Kiedy nadchodzi czas, by rozstać się z przyjacielem

Anika Zadylak
Anika Zadylak
13 września 2016
Fot. Pixabay / cherylholt / CC0 Public Domain
 

Przyjaźń to jedno z najpiękniejszych zjawisk i relacji, jakie mogą łączyć ludzi. Głębokie zaufanie, wspólny śmiech i łzy, umiejętność wspierania niemalże w każdej sytuacji, siostrzana czy braterska miłość, telefon w środku nocy po to, żeby razem pomilczeć – tym jest przyjaźń w ogromnym skrócie. I nagle, po kilku latach znajomości odkrywasz, że gdy przyjaciółka opuszcza twoje mieszkanie po waszym spotkaniu, zaczynasz odczuwać ulgę. Czujesz też  zmęczenie, rozdrażnienie i to, że wasza przyjaźń zwyczajnie ci ciąży. I co teraz? Tkwić w tym, czy definitywnie tę znajomość  zakończyć?

Toksyczna przyjaźń, bo o niej mówimy, występuje wtedy, gdy jedna ze stron więcej daje, niż dostaje w zamian. Gdy ta „toksyczna” koleżanka jest nielojalna lub do przesady szczera. Gdy manipuluje twoimi emocjami i poprawia twoim kosztem poczucie własnej wartości. To się bardzo często zdarza, przy wieloletnich przyjaźniach, zwłaszcza między kobietami. Dlaczego? Przyczyn jest wiele, choćby ta najprostsza. Z upływem czasu i lat zmieniają się nasze poglądy i spojrzenie na świat czy ludzi. To co chwilę temu pasowało nam w naszym przyjacielu, teraz zwyczajnie przeszkadza. Wybieramy inne, czasem skrajnie różne życiowe drogi, przez co często nie możemy się ze sobą dogadać tak dobrze, jak kiedyś. Ba! Dla sztucznego podtrzymania relacji udajemy kogoś, kim nie jesteśmy, kłamiemy przed sobą i przyjacielem, że podzielamy jego opinię. Lub, że śmieszą nas jego żarty, gdy tak naprawdę zwyczajnie ich nie rozumiemy.

– Znałyśmy się z Moniką od podstawówki, później wspólne technikum. Studia już co prawda w innych miastach, ale to nam nie przeszkadzało w utrzymywaniu bliskich, dobrych relacji. Obie słuchałyśmy tej samej, dość mocnej muzyki, ubierałyśmy w podobny, krzykliwy sposób, miałyśmy te same poglądy w kwestii polityki czy religii. Czas leciał, ja pierwsza wyszłam za mąż i urodziłam bliźniaczki. Przewartościowałam swoje życie i dotychczasowe myślenie. Priorytetem były dzieci, co nie znaczyło, że zrezygnowałam z wcześniejszych planów, czy zainteresowań.  Monika to akceptowała, tak przynajmniej mówiła i tak się  zachowywała, na początku. Później zaczęłam łapać się na tym, że coraz częściej mnie denerwuje wpieraniem mi, że się zmieniłam, że nie jestem sobą.

Czułam się jak pod ciągłym ostrzałem, poniżała mnie we wspólnym towarzystwie niby żartując o pieluchach, w których teraz głównie „siedzę”. Wściekała się, że wyjeżdżam z rodziną na ferie i święta w góry. Gdy jej potrzebowałam lub zwyczajnie, chciałam, jak kiedyś pogadać, iść razem na zakupy czy do kina, wymyślała tysiące powodów, dla których akurat teraz nie mogła. Sytuacja była coraz bardziej męcząca, dochodziło do tego, że gdy wychodziła z naszego domu, lałam duży kieliszek wina, żeby odetchnąć. Mąż zapytał, jak długo jeszcze zamierzamy obie się tak zadręczać. Faktycznie, to już od dawna nie była przyjaźń,  tylko męczarnia. Przeciąganie tego, co w tym przypadku wydawało się nieuniknione. Nie było prosto, jednak zbyt wiele wspomnień i wspólnych przeżyć. Łączyło nas  coś, czego nie da się ot tak skończyć, jednym telefonem czy rozmową. Na początku obie obiecałyśmy sobie solidną poprawę, Monika mówiła, że postara się więcej tak nie zachowywać. Obiecanki cacanki, tylko po to, żeby za chwilę, któraś znowu coś niemiłego wypaliła. W końcu ucięłam to definitywnie i wcale nie jest tak, że się nienawidzimy, czy udajemy, że nie znamy. Ale już nie spotykamy tak często, nie zatruwa mi życia. Uważam, że tak jest dużo lepiej i warto nauczyć się kończyć takie znajomości.  Wręcz pozbywać się, wykluczać ludzi, którzy do naszego życia nie wnoszą niczego innego, jak tylko niszczący zamęt.

Warto czasem, usiąść w spokoju i ciszy. I przeanalizować, czy to, co jeszcze niedawno nazywałyśmy przyjaźnią, nadal nią jest.

Odpowiedz sobie uczciwie, na kilka pytań:

1.Gdy jesteś w potrzebie, przyjaciel nie ma dla ciebie czasu?

2. Zdarza się, że przyjaciółka flirtuje z twoim partnerem, bo przecież znacie się już tyle, że to nic dziwnego?

3. Po każdym waszym spotkaniu czy rozmowie czujesz, że wyssano z ciebie energie?Twój przyjaciel zazdrości ci chociażby nowego auta, czy wyjazdu na wycieczkę?

4. Jesteś przez przyjaciela wyśmiewana, wytyka ci błędy i potknięcia, zwłaszcza w towarzystwie?

Jeśli odpowiedzi na te kilka podstawowych pytań są twierdzące, to niestety znak, że wasza przyjaźń dobiega końca. I zanim się pozabijacie lub znienawidzicie, lepiej się po prostu rozejść,  każdy w swoja stronę. Dobrze jest też,  zapamiętać jedno, bardzo mądre zdanie: „Toksyczni ludzie, mają problem, na każde rozwiązanie”.


Psychologia

„Mieszkałem dwa dni i dwie noce w „twojej skórze” i mogę ci powiedzieć, że rozumiem. Rozumiem twoje zmęczenie”. Emocjonalny list męża do żony

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
13 września 2016
Fot. iStock / Halfpoint
 

Pewien mąż wrócił po pracy do domu. Dzień jak co dzień. Kiedy pojawił się w drzwiach, dzieci krzyczały i kłóciły się, potem atmosfera stała się jeszcze bardziej napięta i doszło do kłótni między małżonkami. Jego żona, nie mogąc udźwignąć emocjonalnie całej sytuacji, wyszła i zostawiła dwóch małych synów z tatą.

Kiedy wróciła, znalazła taki list od męża:

„Moja Kochana,

Dwa dni temu pokłóciliśmy się. Wróciłem do domu zmęczony. Była godzina dwudziesta, i wszystko, o czym marzyłem, to tylko usiąść w fotelu, odpocząć, obejrzeć mecz.

Kiedy cię zobaczyłem, byłaś wyczerpana i w złym nastroju. Dzieci walczyły ze sobą, a potem młodsze długo płakało, gdy starałaś się je uśpić.  Chciałem to zagłuszyć, podkręcając dźwięk telewizora.

„Nie zabiłoby cię to, gdybyś bardziej zaangażował się w wychowanie swoich dzieci” – powiedziałaś do mnie zdenerwowana i ściszyłaś telewizor. Odpowiedziałem ze złością: „Spędziłem cały dzień w pracy, żebyś ty mogła zostać tutaj i bawić się domkiem dla lalek.” Potem było już tylko gorzej. Płakałaś, bo byłaś zła i zmęczona. Powiedziałem ci dużo okrutnych rzeczy. Wtedy krzyknęłaś, że więcej tego nie zniesiesz, wybiegłaś z domu z płaczem zostawiając mnie samego z dziećmi.

Musiałam dać im kolację i położyć je spać.  Następnego dnia nadal nie wracałaś, a ja byłem zmuszony prosić mojego szefa o dzień wolny, żeby zostać w domu i opiekować się naszymi synami.

Doświadczyłem ich napadów złości i nieuzasadnionego płaczu.

Doświadczyłem tego, co to znaczy biegać za nimi cały dzień, nie mając chwili wolnego nawet po to, żeby się wykąpać.

Doświadczyłem konieczności podgrzewania mleka, ubierania dziecka i posprzątania w kuchni w tym samym czasie.

Doświadczyłem tego uczucia, które się w tobie rodzi, kiedy jesteś tu z nimi zamknięta całymi dniami, a upłynęło ci tak już dobre kilka lat.

Doświadczyłem tego, jak to jest nie móc usiąść wygodnie przy stole, aby cieszyć się spokojnym posiłkiem, nie biegając gdzieś co chwila za dzieckiem.

Doświadczyłem tego uczucia fizycznego i psychicznego wyczerpania, które powoduje, że ​marzysz o głębokim śnie. I wiem co to znaczy być zmuszonym wstać do płaczącego dziecka w takim stanie po zaledwie trzech godzinach snu.

Byłem dwa dni i dwie noce w „twojej skórze” i mogę ci powiedzieć, że rozumiem.

Rozumiem twoje zmęczenie.

Rozumiem, że bycie mamą to ciągłe poświęcenie.

Rozumiem, że to  jest bardziej męczące niż praca w firmie i podejmowanie decyzji finansowych.

Rozumiem twoją frustrację wynikającą z tego, że zrezygnowałaś ze swojej kariery i niezależności finansowej po to, żeby być z dziećmi i dla nich.

Rozumiem twoją niepewność, bo bezpieczeństwo materialne nie zależy już od ciebie, ale od  twojego partnera.

Rozumiem, że tęsknisz za spotkaniami z przyjaciółmi, za chwilą dla siebie, za przespaną nocą. Wiem, jak trudne to może być, gdy jesteś sama i brak ci kontaktu z tym co, na zewnątrz, co „poza dziećmi”.

Rozumiem, kiedy denerwujesz się, gdy moja matka krytykuje sposób, w jaki wychowujesz nasze dzieci. Nikt poza tobą nie wie, co jest dla nich najlepsze.

Wiem, że twoja praca jest niedoceniania i bezcenna.

Piszę ten list nie tylko po to, żeby ci powiedzieć, że tęsknię za tobą, ale także dlatego, że nie chcę, by kolejny dzień minął, dzień, a ty nie dowiesz się najważniejszej rzeczy, którą chcę ci powiedzieć: Jesteś bardzo dzielna, radzisz sobie wspaniale, a ja cię podziwiam”.

Ten emocjonalny list został udostępniony na Facebooku ponad 110.000 razy. Ciekawe, czy realnie zmienił cokolwiek w sytuacji adresatki…


Źródło: www.hefty.co


Psychologia

Rozwiązanie „Aktywne wakacje”

Redakcja
Redakcja
12 września 2016
Fot. Materiały prasowe

Aktywne wakacje z dzieckiem? Udręka i konieczność spędzenia tego lata w czterech ścianach z powodu nowego członka rodziny? Nic z tych rzeczy! Można śmiało powiedzieć, że dopiero teraz macie naprawdę duże pole do popisu. I wcale nie musicie wybierać się w podróż dookoła świata – choć podróże z maluszkiem bywaja dużo mniej skomplikowane niż z bardzo wymagającym przedszkolakiem ;).

Dziękujemy, że tak chętnie przyłączyliście się do naszej zabawy i pokazali, że chcecie RAZEM zdobywac świat!

Laureaci:

Anita Kal

Joanna Sokołowska

Laureatów prosimy o kontakt mailowy w celu odbioru nagród w ciągu 7 dni od daty ogłoszenia wyników, tj do dn.: 18.09.2016 roku. Prosimy o przesłanie danych do wysyłki nagrody (imię i nazwisko, adres i nr telefonu) na adres e-mail: kontakt@ohme.pl. Otrzymanie danych potwierdzamy w odpowiedzi zwrotnej.

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Nagrody:

Mata edukacyjna Lionelo IRIS

Konkurs "Aktywne wakacje"

Fot. Materiały prasowe

Konkurs "Aktywne wakacje"

Fot. Materiały prasowe

Konkurs "Aktywne wakacje"

Fot. Materiały prasowe

 

Regulamin konkursu dostępny jest tutaj


Zobacz także

4 cechy, które świadczą o silnej osobowości, ale mogą odstraszać niektórych ludzi

4 cechy, które świadczą o silnej osobowości, ale mogą odstraszać niektórych ludzi

Zatracić się w związku z biorcą, znaczy tyle samo co stracić. Stracić siebie

Co nam daje makijaż i dlaczego niektóre kobiety z niego rezygnują. A ty? Byłabyś w stanie?