Psychologia

„To jest list pożegnalny. Tak, list pożegnalny, ale, o ironio, mam nadzieję, że to właśnie on mnie uratuje”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
10 czerwca 2021
Photo by Darius Bashar on Unsplash
 

Że jak to wszystko z siebie wyrzucę będzie mi po prostu lżej. Czy to możliwe? Nie wiem. Piszę go, żeby się ratować, żeby nie zrobić tego, co wydaje się, że zakończy wszystkie cierpienia. Tyle że moje cierpienia, a zniszczy życie, które zawsze będę chronić – mojego synka.

Tak wiele się dziś mówi i czyta o depresji. Nie wiem czym ona jest, ale może jest właśnie tym bólem. Może jest lękiem, którego już nie chcę czuć. Może smakiem porażki, który cierpko odznacza się na moich ustach a który spijam razem ze łzami. Może tym stanem, kiedy wyje jak zwierzę które kona. Nie wiem, może… Ale jeśli tak właśnie jest, to prawdziwy przeciwnik, a ja byłam wojownikiem. Nie wiem czy nadal nim jestem, bo widzę coraz więcej sensu w poddaniu się niż w czymkolwiek innym.

Ha! Doskonale też wiem, że słowo „walka” od razu – samo w sobie, może być złem. Jeśli nastawiasz się na nią to prawdopodobnie nie będzie odwrotu. Walka to agresja, rana, to przelana krew i blizny. Tego nie chcę, marzę o szczęściu. Chyba. Bo nie wiem czy umiem jeszcze marzyć.

Nie rozumiem dlaczego tak się stało? Dlaczego los tak ze mną pogrywa? Dlaczego samotność zabiera wszelką radość? Jak do tego doszło, że zbliżam się do 40. a niczego nie mam? Że mieszkam w wynajętym mieszkaniu, że pracuję wciąż na właściwie „śmieciówce”. Że nie mam szans na emeryturę, oszczędności i wygląda na to, że na miłość też ich nie mam. Że nie wyglądam tak jakbym chciała, że muszę zacząć się przyzwyczajać do przykrych uwag dotyczących mojej figury. Że nie umiem tego zmienić, znieść też nie umiem.

Gdzie popełniłam błąd? I w końcu dlaczego nie spełniły się moje marzenia o rodzinie…dlaczego on mnie wtedy zostawił? Samą z dwulatkiem? Dlaczego odszedł do innej? Dlaczego rozpadały się kolejne związki? Dlaczego źle wybieram? Dlaczego?

Nie powinno się zazdrościć innym tego, co mają. Przecież ja to wiem! No to próbuję, cieszę się z tego co dobre, a każdego dnia coraz trudniej mi to znaleźć. Ba! Od zawsze uczę syna, by potrafił robić to, co we mnie zanika, by potrafił doceniać najmniejsze rzeczy. A ja jednak zazdroszczę życia ze wsparciem mężczyzny, domu z którego za chwilę nie trzeba będzie się pakować. Wakacji, spokojnych snów, codziennych radości, wspólnych wieczorów, świąt, weekendów. To tylko mała część tego, czego potrafię zazdrościć i nie umiem przestać.

Bóg, los, nie wiem co jeszcze, czasem daje mi poczuć, że będzie lepiej. Boję się cieszyć czymkolwiek… bo i tak mi to odbiera. Za każdym razem wracam do punktu wyjścia. Jestem ja i młody człowiek za którego jestem odpowiedzialna. I znów pustka, tylko coraz większa. Nie chcę teraz słuchać jakie to mam szczęście, bo mam dla kogo żyć. Bzdura…psychologiczna bzdura, która komuś w cierpieniu nie daje kompletnie nic. Wielkie nic, które dorzuca poczucia winy. Bo nie umiem się tym cieszyć i wiem, że nigdy nie umiałam. Zawsze to było trudne. Praca, obowiązki, samotne rodzicielstwo przeplecione kolejnymi sercowymi porażkami. Innym się udaje. Mam przecież koleżanki po rozwodzie, czasem po kilku związkach. Takie, które nie są już same.

Wiem, że powinnam na to patrzeć jak na kolejny etap. Wiem, że po burzy wychodzi słońce. Wszystko to przerabiałam, ale nie widzę już horyzontu. Jest ciemny, zimny ocean, na którym coraz częściej są tylko sztormy.

Moim kołem ratunkowym jest rodzinny dom, z kiepską przeszłością. Żeby nie oszaleć spotykam się z mamą, siostrą, szwagrem, ich dziećmi. Tam przez chwilę nie czuje się sama. Ale to nie jest moje prawdziwe życie. Moje jest tu, w systemie który wypracowałam, żeby przetrwać. W pracy, którą lubię, bo się na niej znam. W mieszkaniu w którym, kiedy jestem sama, włączam byle co, byle nie myśleć. Gdybym nie musiała, nie wstałabym z łóżka. Gdybym nie musiała, nigdzie bym nie wyszła. Ale w moim systemie są zakupy, gotowanie, porządki, treningi syna, trochę spraw by pomóc innym w potrzebie. Tyle. Tyle by przetrwać jak najdłużej.

Pomaga muzyka i otrzeźwienie, że przecież są większe ludzkie dramaty. Przez jakiś czas to działa. Krótko, bo smutek to potężna siła, wraca i wciąga w doskonale znaną już czarną przestrzeń. Trzeba widzieć światło by móc żyć, trzeba mieć się gdzie ogrzać, żeby chłód nie odebrał wszystkiego. Mam w zwyczaju wypatrywać choćby iskry, ostatnio jej nie widzę. A kiedy dzieje się tak zbyt długo, chęć jej szukania też zanika.

Nie wiem co robić? Dlaczego żal, którego uczyłam się wyzbyć, wraca? W wybaczaniu jest wielka mądrość, której myślałam że doświadczam. Teraz nie jestem pewna. Dążyłam do akceptacji. Był moment, kiedy wierzyłam że mnie uzdrowiła. Widać to też nie było naprawdę. A jeśli największa siła jest w zrozumieniu, to ja nie rozumiem chyba już niczego.

Czuję, że tak niewiele wiary mi pozostało. Słowo „nadzieja” to dla moich ust olbrzymi wysiłek, za duży na dziś, na teraz. Może jednak kiedyś…


Psychologia

73% uczniów odczuwa stres, niepewność i strach po powrocie do stacjonarnej szkoły – raport Centrum Edukacji Obywatelskiej

Redakcja
Redakcja
10 czerwca 2021
Photo by Kelly Sikkema on Unsplash
 
Badanie przeprowadzone przez Centrum Edukacji Obywatelskiej w pierwszych dniach po powrocie do stacjonarnej szkoły pokazuje, że młodzi ludzie są z tego powodu pełni obaw, w zdecydowanej większości zestresowani, często też zniechęceni. Przyznają, że naukę w formie zdalnej utrudniał im brak bezpośredniego kontaktu z nauczycielem i rówieśnikami. Jednak, co zaskakujące, aż 47% z nich jest zdania, że to edukacja stacjonarna jest trudniejsza niż zdalna. Nauczyciele przejawiają większy entuzjazm związany z powrotem do szkoły. Jednocześnie w części tej grupy widoczny jest problem wypalenia zawodowego. Eksperci Centrum Edukacji Obywatelskiej w opublikowanym raporcie alarmują, że to, jak przebiega powrót do stacjonarnej szkoły, w dużym stopniu ukształtuje sytuację w edukacji na kolejne lata.

Dla aż 73% badanych uczniów powrót do szkoły oznacza stres, a 52% komunikuje w związku z powrotem tylko negatywne emocje. Wśród nauczycieli tak krytyczny stosunek do powrotu przejawia 20% badanych. Sytuacja jest trudniejsza w szkołach średnich. Co ważne, aż 25% uczniów i 53% nauczycieli biorących udział w badaniu chciałoby otrzymać wsparcie psychologiczne.

Nauczyciele często wskazywali, że powrót do pracy stacjonarnej rozbudza w nich chęć do działania (48%). Jednak pytani o objawy wypalenia zawodowego przyznawali, że w ostatnim czasie jest więcej dni, kiedy już przed pracą czują się zmęczeni (47%). Problem wypalenia zawodowego może dotyczyć nawet 15% nauczycieli.

„Powrót do tradycyjnej szkoły jest trudny zarówno dla uczniów, jak i nauczycieli. Dlatego dobrze, że MEiN apelowało do szkół o skupienie się na odbudowywaniu szkolnych relacji i dbaniu o kondycję psychiczną uczniów. Zdecydowana większość szkół przyjęła ten priorytet, choć w naszej ankiecie pojawiały się głosy uczniów, których nauczyciele nadal weryfikują ich wiedzę po powrocie do szkół. Są to zwykle przypadki pojedynczych nauczycieli, ale rzutują na odbiór powrotu do szkoły” – komentuje dr Jędrzej Witkowski, prezes Centrum Edukacji Obywatelskiej.

Prawie połowa uczniów (43%) uważa, że obecność w szkole nie jest konieczna do zdobywania wiedzy, a 47% uznaje edukację stacjonarną za trudniejszą. „Przyczyną takiego stanu rzeczy może być mniejsza elastyczność edukacji stacjonarnej, większy zakres kontroli nauczyciela w czasie zajęć w szkole, trudności w relacjach z rówieśnikami, czasochłonność dojazdów” – piszą autorzy raportu.

W raporcie „Szkoła ponownie czy szkoła od nowa? Jak wygląda powrót do stacjonarnej edukacji?” Centrum Edukacji Obywatelskiej zwraca uwagę, że okres po powrocie do szkół silnie wpłynie na nasz system edukacji w kolejnych latach. „Możemy teraz skupić się na odtwarzaniu szkolnych rutyn sprzed pandemii lub przyjrzeć się wnikliwe obecnej sytuacji i na jej podstawie wyobrazić sobie, jaka powinna być szkoła, która lepiej odpowiadałaby na potrzeby uczniów i nauczycieli” – komentuje Witkowski.

Z raportu wynika, że najważniejsze wyzwania stojące przed szkołami to:

  • odbudowa motywacji i zaangażowania uczniów zestresowanych powrotem do szkoły,
  • praca nad wyrównywaniem większych niż dotychczas różnic w poziomie wiedzy pomiędzy uczniami,
  • zapewnienie dostępności psychologów i pedagogów szkolnych oraz elementów wsparcia psychologicznego dla nauczycieli,
  • odpowiedzenie na potrzeby grupy nastolatków, którzy docenili elastyczność edukacji zdalnej, a teraz sceptycznie patrzą na powrót do szkoły.

Raport i pełne rekomendacje dla szkół, jednostek samorządu terytorialnego, instytucji, organizacji edukacyjnych dostępne są do bezpłatnie na: https://ceo.org.pl/publikacje/rozwoj-szkoly-i-doskonalenie/szkola-ponownie-czy-szkola-od-nowa-jak-wyglada-powrot-do. Mogą być one przydatne zarówno w ostatnich tygodniach pracy przed wakacjami, podczas przygotowywania się do nowego roku szkolnego oraz w długoterminowej perspektywie.

Źródło informacji: Centrum Edukacji Obywatelskiej


Psychologia

„Wyłącz telefon, idź na spacer, żyj”. Coach radzi, jak oszczędzać energię

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
10 czerwca 2021

Kiedy ostatnio siedziałaś w ciszy, odłączyłaś elektronikę. My się boimy tej ciszy, bo boimy się usłyszeć siebie. A hałas nas wysysa – mówi Karolina Rybus Przeniosło, dyplomowany coach i socjolog.

„Czuję, że nic więcej nie zrobię, potrzebuję zawodowego detoksu” – powiedziała dzisiaj moja przyjaciółka. Zaraz potem panikowała, że nie może, ma tyle rzeczy do zrobienia. Ale czy ludzie mogą być wciąż tak samo sprawczy i wydajni?

Nie mogą. I nie chodzi tylko o, żeby dwa raz w roku pojechać na urlop, czy odłączać się w weekendy. Nasze życie zawodowe jest trochę jak górska kolejka. Czasem przyspiesza, a czasem zwalnia. Te okresy zwolnienia są nam potrzebne po to, żeby dowiedzieć się czegoś o sobie, poznać naszą prawdę. Kim dziś jesteśmy, jak postępujemy, jakie mamy potrzeby. Co się z nami dzieje, jakie rządzą nami schematy, czy to są w ogóle nasze schematy, czy przejęte od kogoś.

O jakim schematach myślisz?

Takich, które utrudniają nam życie, ograniczają, a mają na nas duży wpływ. Na przykład przekonanie, że życie jest męczące, praca trudna, kobieta powinna być zawsze perfekcyjną matką i pracownikiem, przyjaciółką.

Od razu poczułam się zmęczona, gdy to powiedziałaś.

Właśnie.  To są przekonania, które zaczęto nam wpajać jeszcze za czasów naszego wychowania, a utrwalają się w ciągu całego życia. Częstym przekonaniem jest na przykład to, że sukces osiąga się tylko ciężką pracą, że trzeba się naharować…

A nie trzeba? Wciąż słyszymy przecież, że nie ma sukcesu bez ciężkiej pracy. Sama w to wierzę. Ty nie?

To jest przekonanie absolutnie niewspierające. Trzeba się napocić, namęczyć?

A zobacz, jak lubisz swoją pracę,  jesteś na właściwym miejscu, czujesz, że to, co robisz przynosi ci satysfakcję, to nawet nie myślisz w kategoriach: „Ale się męczę” tylko „Wow, lubię to, co robię, łatwo mi to przychodzi”. I choć czasem zarwiesz noc, to twój sposób myślenia jest inny. O to chodzi. Inną kwestią jest to, czym jest sukces. Bo dla każdego sukces to coś innego, każdy ma swoje miary i kategorie i o tym też warto pamiętać.

Ja zresztą uważam, że sukces jest łatwo osiągnąć. I tak też pracuję ze swoimi klientami. Zobacz, jakie to piękne, wspierające przekonanie, lepiej się z nim żyje co więcej wtedy mamy większe szanse go odnieść. I nie chodzi o fałszowanie rzeczywistości, modę na pozytywne myślenie.  To jest czysta neuronauka, która mówi jasno, że w  ten sposób tworzysz nowe, połączenia neuronalne, wspierające szlaki myślowe, które nas wzmacniają.

A jaśniej?

Jeśli chcesz być szczupła myślisz i zachowujesz się, jak osoba szczupła, czyli uczysz umysł i ciało nowej pożądanej postawy. Choćby zaczynasz inaczej jeść, częściej rezygnujesz z samochodu, po prostu przejmujesz nawyki osoby szczupłej. Stajesz się nią mentalnie i fizycznie. Ale żeby zmieniać swoje schematy myślowe musimy mieć przestrzeń, żeby dostrzec to, co nie gra. Czyli kluczem jest świadomość. Dlatego potrzebujemy tych zawodowych zwolnień, zmiany biegu aby na spokojnie przyjrzeć się sobie, dowiedzieć się czegoś o sobie, poobserwować a nie oceniać.

Często kieracie nie widzimy, czy droga zawodowa jaką obraliśmy wciąż nam pasuje. Bo robimy coś na automatycznym pilocie, a nie zdajemy sobie sprawy, że już z tego wyrośliśmy.  Może chcemy zmienić ścieżkę, zawrócić?

Oczywiście. Dlaczego w ogóle doprowadzamy się do stanu, że potrzebujemy natychmiastowego detoksu? Dlaczego doprowadzamy do emocjonalnego wypalenia? Bo za sobą nie podążamy. Z automatu realizujemy plan, na który kiedyś postawiłyśmy z różnych powodów. Albo nam kazano na niego postawić. Taki banalny przykład, chciałyśmy
zostać aktorkami, a pracujemy jako księgowe.

To zatrzymanie nie jest po to, żebyśmy się oceniały i biczowały. „O ty, fajtłapo, ale wybrałaś złą drogę!”. Chodzi o refleksję, zastanowienie się, co nam sprawia przyjemność, a co już nie.

My się ciągle zmieniamy, zobacz jaka byłaś 10, 5 lat temu, zobacz jaka byłaś rok temu – widzisz? Właściwie ciągle jesteśmy w procesie zmiany. I może teraz chcemy mieć własną działalność, a pracujemy u kogoś, chcemy się przebranżowić, a czasem po prostu tylko zmienić firmę albo stanowisko.

Już słyszę te głosy – nie mam tego szczęścia, że mam wpływ. 

To znów przekonania. Jeśli masz coś zapamiętać z tej rozmowy to to, że MASZ WPŁYW na to kim jesteś, jak postępujesz.

Moja klientka jest weterynarzem z wykształcenia, weterynaria od zawsze była w jej domu, jej rodzice kochali zwierzęta, dziadkowie byli weterynarzami, więc naturalne było to, że ona skończy takie studia. I rzeczywiście, skończyła, później wyjechała zagranicę. Wydawać, by się mogło, że ma życie marzenie, świetne pieniądze, jest na kontrakcie, w świetnych klinikach weterynaryjnych. I ona się zgłasza do mnie i mówi, że ma stres, jak idzie do pracy, kocha zwierzęta, ale jest wypalona, nie ma energii do życia, cały czas myśli tylko o tym, jak ona tego nie lubi i jak się czuje kompletnie nie na swoim miejscu, a rano płacze, że musi iść do pracy.

Zaczęłyśmy razem pracować. I co? Zrezygnowała z lukratywnej posady wróciła do Polski po wielu latach, teraz studiuje na jednej z lepszych uczelni, londyńskiej Coaching Academy bo okazało się, że świetnie słucha ludzi, ma predyspozycje do tego, żeby wspierać innych. I tak coaching poprowadził ją w coaching.

Inna klientka, od lat pracowała w handlu, współpracowała z największymi firmami, zawsze robiła to na etacie, też trafiła do mnie zmęczona i wypalona, zaczęłyśmy to drążyć i okazało się, że marzy o  założeniu własnej działalności, chce mieć luksus wolności i niezależności m.in. finansowej. Niedawno założyła firmę, będzie zajmować się doradztwem w zakresie importu i eksportu towarów na rynki wschodnie. Właśnie dziś ruszyła jej nowa strona internetowa.

To pokazuje, że nie zawsze trzeba  robić rewolucje czasem wystarczą kosmetyczne zmiany. Ważne, żebyśmy czuli, że żyjemy. Pracowali tam, gdzie nie musimy przybierać żadnych masek, starać się być lubiani, przejmować kontroli
nad sytuacją. Żebyśmy żyli. Mam taką refleksję, że my nawet nie wiemy co to znaczy tak naprawdę żyć.

A co to znaczy żyć?

Żyć to czerpać przyjemność z tego, że się jest, że jest się tu i teraz, to wyświechtane, ale my tego nie potrafimy, chwytać momentów, doświadczać, a nie mieć dzień Świstaka, gdzie codziennie robimy to samo. Rutyna do pewnego stopnia jest dobra, często daje nam poczucie spokoju i bezpieczeństwa , ale ma też słabą stronę – potrafi zabijać nasze marzenia i pragnienia.

Załóżmy, że zrobiłyśmy sobie detoks emocjonalny, zastanowiłyśmy się czego chcemy, odpoczęłyśmy, a teraz chcemy wrócić. Jak zarządzać energią?

To nie jest tak, że jak naładowałyśmy się przez dwa tygodnie, czy przez tydzień, nawet miesiąc to utrzymany tę energię przez następne 365 dni. Ładowanie to jest pewien proces i my powinnyśmy robić to właściwie codziennie. Choćby przez małe rzeczy. Spojrzałabym na to holistycznie. Nie tylko ciało i umysł musimy mieć w dobrej formie, ale też tą duszę, bo to pozwoli nam podtrzymywać energię.

Jak dbać o duszę? 

Medytując, śpiewając mantry, praktykując oddech , zapisując się do jakiś grup hobbystycznych, grup  wsparcia, to może być rozmowa z przyjaciółmi, my często dusimy w sobie różne rzeczy, a wybuchamy dopiero, kiedy czara się przeleje. Dlatego dobrze na bieżąco rozmawiać  o tym, co się z nami dzieje. To może być też psycholog, coach. Nie bójmy się i nie wstydźmy takiego wsparcia. Możemy również czytać, realizować się twórczo, prowadzić dziennik wdzięczności, pracować z afirmacjami.

Samo posiedzenie w ciszy dużo daje. Kiedy ostatnio siedziałaś w ciszy, odłączyłaś elektronikę. My się boimy tej ciszy, boimy się usłyszeć siebie, jakiejś prawdy o sobie Nie dostrzegamy, że hałas nas wysysa i zagłusza nasze myśli.

Im bardziej zwalniamy tempo swojego życia, tym mamy większą przestrzeń na refleksję, tym życie staje się łatwiejsze. Mamy czas, żeby usłyszeć swoje myśli, wyciągnąć lekcje, znaleźć źródło uczuć, zachowań czy decyzji jakie podejmujemy.

Usłyszałam ostatnio od znajomej, że ona boi się odpoczywać, bo potem ciężej jej wrócić do pracy. Że każdy dzień wolności ją rozwala, wieczorem dostaje histerii, płacze, że musi wrócić do tysiąca zająć.

Ciało jest naszym ogromnym sprzymierzeńcem i to ono zazwyczaj pierwsze reaguje. Spójrz na taka sytuację, spotykasz kogoś nawet, kogoś, kogo mało znasz i twoje ciało aż się wyrywa, żeby tę osobą przytulić czy uściskać. Ty, na poziomie rozumowym, nie wiesz nawet dlaczego to robisz, po prostu twoje ciało daje ci sygnał . I odwrotna
sytuacja, gdy spotykasz jakąś osobę i ciało automatycznie cofa się, unika kontaktu. Ta sytuacja pokazuje ten sam schemat. Albo jesteś na „tak” albo na „nie”. Każda reakcja naszego ciała mówi coś o nas.

Zastanowiłabym się, co to jest za forma oporu, przed czym, może to jakaś ucieczka?  Nie ma na to recepty, czasem nie da się wrócić do kołowrotka, nie mieć wyrzutów sumienia, że się miało wolny dzień. Dystansowanie się to też proces, musimy się nauczyć, że życie płynie w harmonii i tak jak jest nam potrzebna praca, tak jest nam potrzebny odpoczynek.

Neurobiologia jest nieugięta, mózg nie jest jak każdy inny mięsień, który możemy katować, potrzebuje odpoczynku i regeneracji. Nigdy nie będziesz wydajna i skoncentrowana jeżeli cały czas mam przed sobą zadania i działasz na wysokich obrotach. W pewnym momencie to się zawali, wyczerpiesz się energetycznie. Dobrze jest więc dbać o stały poziom energii.

Ty jako coach to potrafisz?

Parę lat temu nieustannie działałam. Nie myślałam o tym, że muszę odpoczywać. Moja praca wymaga ciągłej koncentracji i uwagi na drugim człowieku, na tym co mówi. Bardzo dużo czytam, dokształcam się uczestnicząc w różnych seminariach, kursach, słucham ludzi, muszę być ciągle skupiona, Któregoś dnia mój mentor spytał: „A kiedy ty ostatnio byłaś na spacerze?”. „Tydzień temu w niedzielę” – odpowiedziałam. „No właśnie, to rób sobie niedzielę każdego dnia i każdego dnia chodź na spacer” -poradził. „Po co mi to?” – spytałam. „Zobaczysz, jaka będziesz wydajna, jak zaczną ci się zmieniać emocje, jak dasz sobie przyzwolenie, że nie musisz nic robić” -usłyszałam.

Zaczęłam więc praktykować spacerowanie, byłam wściekła, szłam i mówiłam sobie, że to  strata czasu. W głowie gonitwa myśli…. Jeszcze to, jeszcze tamto…Po dwóch miesiącach zauważyłam, że zupełnie inaczej rozmawiam z dziećmi i z mężem. Złagodniałam, pewne rzeczy już mnie nie denerwowały. Frustracja i złość, które wcześniej dość często mi towarzyszyły, po prostu zniknęły. Zaczęłam odpuszczać. Tak mam do dziś. Tylko spacer zastąpiłam bieganiem. To jest właśnie mój czas i moja forma medytacji. I naprawdę inaczej podchodzę nie tylko do sytuacji jakie mam w życiu prywatnym, ale również do spraw zawodowych. Sama więc zrobiłam sobie detoks, ale połączyłam to z wysiłkiem fizycznym, bo ten kortyzol, hormon, który wydziela się w sytuacjach stresowych musi mieć ujście. Dlatego jakakolwiek forma wysiłku fizycznego jest niezbędna do zachowania równowagi energetycznej.

Na przykład kiedyś przy łapałam się na tym, że jak kiedyś dzwonił do mnie klient to nie ważne co robiłam, czy jadłam z dziećmi obiad, byłam z psem na spacerze, pisałam jakiś raport – rzucałam wszystko i podnosiłam słuchawkę. Bo on właśnie tu i teraz chciał ze mną o czymś porozmawiać. A jak nie mogłam odebrać, to jeszcze dodatkowo się stresowałam. Teraz mam inaczej – najpierw moje rzeczy, które są aktualnie ważne a potem reszta. Ale zmieniłam to, bo mam ten kontakt ze sobą – nauczyłam się ze sobą rozmawiać. I to jest podstawa – odważyć się i nauczyć ze sobą rozmawiać. To jest oczywiście proces, tak jak mówiłam, nie można go przejść z dnia na dzień, trzeba włożyć w to pracę. Ale warto bo pamiętajmy, że tylko my mamy wpływ na to jakie to nasze życie jest i czy rzeczywiście żyjemy naszym życiem przez duże Ż.

Karolina Rybus Przeniosło, posiada międzynarodowy certyfikat praktyka PRIS Brain Mapping, socjolog, absolwentka „Professional Coaching” na Akademii im. Leona Koźmińskiego w Warszawie, ukończyła kurs „Neurosciene in coaching”. Jej najważniejszą wartością w życiu jest rozwój i samodoskonalenie, a misją wsparcie i pomoc innym w drodze do realizacji ich celu.

 

Piszcie do nas ([email protected]), o tym, co Was boli, z czym sobie nie radzicie, a może właśnie poradziliście i Wasza historia będzie budująca dla innych! Każdy opublikowany list będzie nagrodzony!

Każdy opublikowany list w akcji #30 dni detoksu emocjonalnego” nagrodzony będzie jedną z poniższych nagród:

Książką profesora Rafa Ohme z autografem „Emo Sapiens” lub ” SPA dla umysłu”;

Cognitiv Pro – suplement diety, które wspiera wszystkie najważniejsze ścieżki mózgowe uwalniając w pełni potencjał umysłu;

Zaproszenie od serwisu uPacjenta.pl na kompleksowe badania krwi umożliwiające poszerzoną ocenę stanu zdrowia i umożliwia identyfikację aktualnie pojawiających się stanów chorobowych.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

  Wewnętrzny spokój zaczyna się od… badań krwi

 Coraz częściej nie wytrzymujemy tempa i presji otoczenia. Jak sobie pomóc?

Odłącz się od gniazdkaohme.pl/…/wewnetrzny-spokoj-zaczyna-sie-od-badan-krwi

Grzyb do zadań specjalnych, czyli soplówka jeżowata i cztery korzyści dla mózg

Ci którzy mogli, przenieśli się na wieś. No ale co dalej? Pandemia trwa, a nasze emocje… Właśnie: co z nimi?

Jak zmienia się twoje ciało, gdy odpuszcza stres?

„Wszystko się kręciło dobrze do czasu, gdy zaczęło wymykać się spod kontroli”

Brak motywacji, znużenie, stres – jak w naturalny sposób sobie z tym poradzić?


Zobacz także

Prawdziwa przyjaźń

Prawdziwa przyjaźń to głębokie przekonanie, że cokolwiek w moim życiu się nie zdarzy, nie będę nigdy sama. Taka przyjaźń nie dopuszcza głosu wątpliwości

wyleczyć się z nieszczęśliwej miłości

Sztuka odkochiwania się, czyli 5 etapów, przez które musisz przejść, by wyleczyć się z nieszczęśliwej miłości

Bunt żon - strzeżcie się nas panowie, tego zbagatelizować nie możBunt żon - strzeżcie się nas panowie, tego zbagatelizować nie moż

Bunt żon – strzeżcie się nas panowie, tego zbagatelizować nie można!