Psychologia

Sześć powodów stosowania biernej agresji. Rozszyfruj podstępne działania ludzi

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
14 stycznia 2022
fot. Artem Peretiatko/iStock
 

Milczenie, zwlekanie, wycofywanie się, odmawianie seksu, ignorowanie, uszczypliwość, obrażanie się… Znasz to? Bierna agresja polega na komunikacji nie wprost. Niby nic się nie stało, a jednak czujesz się podle potraktowana. Zachowania pasywno-agresywne niestety są skuteczne. Kłopot w tym, że za ich pomocą nie zbudujesz z drugim człowiekiem szczęśliwej, harmonijnej relacji.

1. Tak zostali wychowani

„W moim domu niewiele rzeczy mówiło się wprost. Żeby matka na mnie zwracała uwagę, musiałam być jej śliczną wystrojoną laleczką. Inaczej mnie nie zauważała. Moi rodzice byli bardzo młodzi, kiedy przyszłam na świat. Gdyby nie babcia, chyba nie nauczyłabym się bliskości. Ale do dziś łapię się na tym, że nadal w dorosłym życiu stosuję ich sztuczki. Na przykład tak jak mama udaję, że boli mnie głowa, by w końcu mąż okazał mi czułość. Potrafię też nie odzywać się do niego godzinami, aż zmięknie. Jestem w tym świetna”. Kinga

Wiele najsilniej zakorzenionych w nas wzorców zachowań formuje się w dzieciństwie. Jeśli rodzice nie pozwalają na otwarte wyrażanie gniewu, złości, smutku, rozczarowania, zniecierpliwienia, mogą przy okazji uczyć dzieci wyrażania emocji w inny sposób; najczęściej taki nie wprost. Jeśli sami zachowują się wobec siebie pasywno-agresywnie, to ich wychowankowie w przyszłości też pewnie będą stosować te same techniki.

2. Byli karani za mówienie wprost

„Długo uczyłam się w domu. Ale kiedy miałam iść do gimnazjum, rodzice postanowili, że nie chcą edukacji domowej i tak trafiłam do szkoły publicznej. To był koszmar. Pamiętam, że ochoczo zgłaszałam się do tablicy, jeśli czegoś nie wiedziałam. Cieszyłam się, że jak dostanę do ręki kredę, będę mogła się czegoś nauczyć. Byłam takim ufnym naiwniakiem. Ale wtedy się zaczęło znęcanie. Nauczycielka matematyki potrafiła trzymać mnie pół godziny przy tablicy i sączyć przez zęby teksty nafaszerowane bierną agresją: „Taka śliczna dziewczynka. A myślała, że w domu sama się wszystkiego nauczy. To się teraz tu zaprezentuje. Taka ładna mądrala”. Kłopot polegał na tym, że ja postanowiłam szybko nauczyć się tego sposobu „złośliwej komunikacji”, by przetrwać. Obgadywanie za plecami, krzywe uśmiechy, tak, by ktoś czuł, że mówi się o nim. Aż mnie ciarki po plecach przechodzą…” Basia

Nie tylko rodzice uczą nas zachowań pasywno-agresywnych, ale też inni ważni opiekunowie, jak np. nauczyciele czy grupa rówieśnicza. Jeśli nauczyciele odnoszą się z brakiem szacunku i empatii, nie promują w szkole otwartej i szczerzej komunikacji, karzą dziecko za wyrażanie ważnych potrzeb, ono musi szukać jakiegoś sposobu, by radzić sobie z gniewem i smutkiem, ponieważ nie może wyrazić tego wprost. W tej sytuacji czuje się niekomfortowo, ucieka więc w przemoc lub bierną agresję, która staje się wyuczoną umiejętnością przetrwania.

3. Brak im umiejętności

„Zawsze, kiedy staję w obliczu konfliktu, wszystko mnie przytłacza. Brakuje mi słów i cała się w środku trzęsę. Niezależnie czy w domu, czy w pracy. A potem czuję się skrzywdzona i wściekła, ale już boję się wracać do tej rozmowy. Dlatego zaczęłam stosować różne techniki biernej agresji, by ukarać osobę za sytuację, w której mnie postanowiła. W pracy nagle wszystkie maile kieruję do przełożonego takiego człowieka, pomijając go w korespondencji. W domu jestem naburmuszona i mówię mężowi, że nie mam ochoty na seks. Zachowuję się tak do momentu, aż on się domyślił i zacznie mnie na różne sposoby przepraszać. Bo oczywiście nie ulegałam po pięciu minutach przymilania.” Iwona

Czasem zdarza się, że człowiek jest bardzo przytłoczony podczas konfliktu i wybiera niebezpośrednie formy reakcji. Może np. kompletnie nie zdawać sobie sprawy, że manipulacja, unikanie, uporczywe milczenie to nie są to najzdrowsze formy komunikacji.

4. Czerpią z tego radość

„Nie mam czasu dla wszystkich swoich podwładnych. Wkurza mnie ich kombinowanie, ciągłe stosowanie tych samych wymówek typu: „dziecko chore”, „korki na moście”, „serwery mnie wywaliły z dokumentu i nic się nie zachowało”. Dlatego mam kilka szybkich pomysłów, które stawiają ich do pionu. Po prostu cedzę kilka słów i celowo robię długie pauzy. Ludzie z reguły tego nie wytrzymują i zaczynają nawijać jak popieprzeni, tłumacząc się i jeszcze bardziej gmatwając we własnych kłamstwach. Wiem, że to dla nich kara, bo po takiej rozmowie ze mną czują się jak śmieci. Taki nieudacznik pięć razy się potem zastanowi zanim przyjdzie z wymówką”. Joanna

Może trudno w to uwierzyć, ale część osób może uciekać do pogardliwego wyładowywania swojej frustracji na innych, zamiast skutecznie zarządzać własnymi emocjami. Robią to, bo mogą – mają władzę. Czują się bezkarni, bo pozwala im na to pracodawca albo inni członkowie wspólnoty, w tym także rodziny.

5. Chcą uniknąć konfrontacji

„Kiedy mój podwładny przychodzi zapytać, kiedy moglibyśmy umówić na rozmowę o w sprawie negocjacji podwyżki, wyznaczam mu jakiś termin, a potem go przekładam. Jeśli zrobię tak ze trzy razy, to człowiek zazwyczaj pasuje, a ja unikam nieprzyjemnej rozmowy. I tak budżet jest taki, że nikomu tej podwyżki dać nie mogę.” Dorota

Unikanie konfrontacji, bezpośredniej rozmowy, zwlekanie… to niestety może się naszym przełożonym bardzo opłacać. Nie mniej jest to forma pasywnej agresji, a nawet mobbingu.

6. Odkryli, że to działa

„Kiedy mój podwładny, który mnie wyjątkowo wkurza, coś do mnie pisze i prosi np. o urlop, celowo mu nie odpisuję. On widzi na komunikatorze, że czytam jego kolejne uprzejme wiadomości i ponawia maile, ale ja milczę. Dzień, dwa, trzy…. Nauczyłam się tak postępować, bo zauważyłam, że gdy milczę, podwładni zaczynają zastanawiać się, czy mnie przypadkiem czymś nie wkurzyli. To sprawia, że są w pełnej gotowości i cały czas trochę się mnie obawiają. Przepraszam, ale tacy ludzie lepiej pracują. To może nieprzyjemna strategia, ale zawsze działa i ustawia ludzi na baczność”. Aneta

Niestety zachowania pasywno-agresywne tylko upewniają agresora o jego władzy. Jeśli taka osoba dowie się, jak skuteczna jest to strategia i że w porównaniu ze szczerą komunikacją przynosi mu więcej korzyści, może mieć zerową motywację do zmiany. Niestety, ale trzeba czasem brać pod uwagę, że niektórzy nie szanują osób, z którymi pracują lub cieszą się z możliwości manipulowania kimś w sposób, który może być trudny do zidentyfikowania na pierwszy rzut oka.


Psychologia

Wydaje ci się, że zbyt często korzystasz z toalety? Częste oddawanie moczu może być objawem choroby

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
16 stycznia 2022
Fot. iStock
 

Częste oddawanie moczu (częstomocz) nie jest chorobą samą w sobie, a efektem istniejących chorób lub np. skutkiem wypijania zbyt dużej ilości płynów. Nie należy bagatelizować częstomoczu, szczególnie gdy towarzyszą mu inne, niepokojące objawy. O czym może świadczyć częstomocz?

Co to jest częste oddawanie moczu?

U zdrowego człowieka mocz wydalany jest z pęcherza kilka razy w ciągu doby, a jednorazowa objętość oddanego moczu zależy od pojemności i czynności pęcherza moczowego. Nieprawidłowo częste oddawanie moczu, czyli częstomocz, jest dokuczliwym i zazwyczaj słusznie uważanym za niepokojący objaw. O częstomoczu można mówić, gdy dana osoba odczuwa w porównaniu innych konieczność oddania moczu zwykle częściej niż 7-8 razy w ciągu dnia, oraz przynajmniej dwa razy w ciągu nocy.

Taka sytuacja może być spowodowana produkcją dużych objętości moczu przez nerki lub zaburzeniami dróg moczowych, głównie pęcherza moczowego. Częste oddawanie moczu może przebiegać z różnymi dolegliwościami jak np.: ból podczas oddawania moczu, bolesne parcie na pęcherz, nagłe parcie na pęcherz, lub problemy z utrzymaniem moczu.

Fot. iStock

Częste oddawanie moczu — możliwe przyczyny

Częste oddawanie moczu może wynikać z błahych przyczyn tak jak np.: wypijania zbyt dużej ilości płynów, spożywania owoców i warzyw o właściwościach diuretycznych, jak i być skutkiem ubocznym zażywanych leków. Także miłośnicy picia dużych ilości kawy lub piwa, które mają działanie moczopędne, dobrze znają konieczność częstego oddawania moczu. Na częstomocz także skarżą się często kobiety w ciąży, zwłaszcza w trzecim trymestrze, gdy rozwijający się płód potrzebuje coraz więcej miejsca i uciska narządy wewnętrzne.

Istnieją także bardziej poważne przyczyny częstomoczu, które mogą świadczyć o problemach ze zdrowiem. Zaliczmy do nich m.in.:

Zakażenia układu moczowego

A szczególnie często przyczyną jest zapalenie pęcherza moczowego spowodowane infekcją bakteryjną. Do najczęstszych przyczyn zapalenia pęcherza moczowego zalicza się bakterie Escherichia coli (pałeczki kałowe), które fizjologicznie obecne są w jelicie grubym. Bliskie sąsiedztwo cewki moczowej i odbytu wiąże się z przenoszeniem bakterii na skutek nieprawidłowej higieny. Gdy w pęcherzu pojawi się stan zapalny, towarzyszą mu bardzo dokuczliwe objawy, takie jak: ostry ból w dole brzucha, pieczenie i dyskomfort podczas oddawania moczu, uczucie niepełnego opróżnienia pęcherza oraz właśnie częste oddawanie moczu. Gdy zapalenie pęcherza zaostrza się, mocz może stać się  czerwonawy lub brunatny, co wynika z obecności krwi. Zaniedbanie zapalenia pęcherza może skutkować odmiedniczkowym zapaleniem nerek.

Kamica nerkowa i choroby nerek

Jedną z przyczyn częstomoczu może być kamica nerkowa, wynikająca z tworzenia się kamieni nerkowych. Kamicy nerkowej towarzyszy ostry ból, nasilający się i malejący, częste oddawanie małych ilości moczu, pieczenie podczas oddawania moczu, uczucie niecałkowitego opróżnienia pęcherza.

Fot. iStock

Częste oddawanie moczu może  być również efektem niewydolności nerek. Choroby nerek zazwyczaj rozwijają się długo i po chichu, nie dając wyraźnych objawów przez wiele lat. Do niepokojących objawów złego funkcjonowania nerek zalicza się m.in.:

  • zbyt rzadka lub zbyt częsta potrzeba oddawania moczu;
  • zmiana koloru moczu, jego ilości, gęstości;
  • obrzęki ciała, które są efektem zatrzymania wody w organizmie;
  • skurcze mięśni, będące konsekwencją zachwianej równowagi elektrolitowej;
  • nudności i wymioty w wyniku nagromadzenia się w organizmie szkodliwych substancji.

Cukrzyca 

Również cukrzyca może być przyczyną częstomoczu. W przypadku niewyrównanej cukrzycy pojawia się wzmożone pragnienie, które jest często jednym z pierwszych jej objawów. Potrzeba wypijania większej ilości (od kilku do nawet kilkunastu litrów płynów na dobę), powoduje częstszą konieczność wydalania moczu, także w nocy. W ten sposób wraz z moczem organizm próbuje pozbyć się nadmiaru glukozy.

Inne zaburzenia a częstomocz

Działanie pęcherza moczowego jest skutkiem interakcji mięśniówki gładkiej, mięśni poprzecznie prążkowanych, mózgu i działania autonomicznego układu nerwowego. Z tego powodu zaburzenia pracy pęcherza moczowego mogą wynikać nie tylko z wad związanych z budową dróg moczowych lub ich urazem, jak i istniejących chorób mózgu czy rdzenia kręgowego. Jedną z przyczyn może być niedobór wazopresyny (moczówka prosta centralna) wynikający z uszkodzenia podwzgórza lub tylnego płata przysadki mózgowej. W niektórych przypadkach częste oddawanie moczu ma podłoże psychogenne.

Częste oddawanie moczu w nocy 

Częste oddawanie moczu w nocy jest dokuczliwe z tego względu, że osoba cierpiąca na częstomocz nocny (nykturię), nie wysypia się odpowiednio, ponieważ wstaje do toalety. Nykturia najczęściej występuje u osób z chorobami serca, cukrzycą, oraz z niewydolnością nerek. W przypadku mężczyzn może być wynikiem zapalenia stercza.

Fot. iStock

Częste oddawanie moczu — jakie badania warto wykonać?

Ponieważ częste oddawanie moczu może mieć wiele przyczyn, mniej lub bardziej poważnych, konieczne jest zgłoszenie się do lekarza rodzinnego. Specjalista zleci wykonanie podstawowych badań laboratoryjnych, a gdy zaistnieje taka potrzeba, skieruje na wizytę u specjalisty urologa, który ustali przyczynę dolegliwości.

Jeśli podstawowe badania moczu i krwi nie wskażą przyczyny problemu, konieczna może być diagnostyka obrazowa (np. USG układu moczowego) lub wykonanie bardziej specjalistycznych badań, takich jak np.:

  • badanie urodynamiczne — wykonywane w wyspecjalizowanych ośrodkach urologicznych, ze skierowania urologa. Zaleca się je przy  podejrzeniu zaburzeń czynności pęcherza moczowego;
  • pomiar objętości przyjmowanych płynów i wydalanego moczu;
  • test odwodnieniowy i test wazopresynowy — jeśli częstomocz towarzyszy nadmiernemu pragnieniu.

Aby usunąć problem częstego oddawania moczu, należy wyjaśnić przyczynę jego pojawienia się. Dopiero po zastosowaniu odpowiedniego leczenia i usunięciu pierwotnej przyczyny, częstomocz może ustąpić.


źródło:  www.mp.pl 

Psychologia

My, nieśmiali. Czy jest dla nas miejsce w dzisiejszym świecie?

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
14 stycznia 2022
fot. seb_ra/iStock

Nieśmiałość. Ma różne oblicza, więc nie można wszystkich nas – ludzi nieśmiałych – wrzucić do jednego wora. Ci, którzy stoją przy skrajnej ścianie nieśmiałości, mają najgorzej. Nawet jako dorosłe osoby nie potrafią zadzwonić i załatwić ważnej sprawy, bo się boją. Ale większość z nas żyje i ma się dobrze.

Moja koleżanka, kobieta wykształcona, wykładowczyni, zawsze stoi sama na spotkaniach, chyba, że ktoś do niej podejdzie. Ludzie myślą, że jest zimna i niedostępna, a ona jest po prostu nieśmiała. Nie potrafi zadzwonić i poprosić kogoś o pomoc, jeśli dobrze nie zna tej osoby. Odwleka, odkłada. Inna wybiera pracę zdalną, bo bezpośredni kontakt z ludźmi za dużo ją kosztuje.

Są nieśmiali, wiedzą, że to jest ich cecha, trochę na tym tracą, ale w większości sytuacji potrafią sobie poradzić. Trening przecież czyni mistrza. I są też tacy, których nigdy byśmy o nieśmiałość nie podejrzewali. Proszę bardzo, znana pisarka, dziennikarz, coach, piosenkarka, a nawet aktorzy często mówią, że poszli na studia, bo chcieli pokonać nieśmiałość.

Wielu z nas się czasem boi innych. Ale to nie przeszkadza nam żyć

Gorzej, gdy nieśmiałość blokuje, nie potrafimy iść do przodu. Głośno obronić swojego zdania, odezwać się na zebraniu z szefem, bo choć mamy mnóstwo kompetencji, wygrywają ci, którzy potrafią się dziś sprzedać – taki jest świat.

Specjaliści wyróżniają trzy składniki syndromu nieśmiałości. Pobudzenie emocjonalne, związane z odczuwaniem strachu, lęku, obaw. Komponent behawioralny, czyli związany z przejawianymi zachowaniami: wycofywaniem się, mówieniem cicho, drżącym głosem. W końcu komponent poznawczy, czyli związany ze sposobem myślenia. Ile z nas zna te irracjonalne myśli: nie odezwę się, bo się zbłaźnię, ktoś pomyśli, że jestem głupia, niemądra, nie mam racji.

Początki…

… bywają podobne, ale nie muszą. Nieśmiałość jest cechą osobowości, więc nie możemy obwiniać rodziców, choć pewnie wsparcie, budowanie poczucia własnej wartości i docenianie pozwala sobie radzić tym, ale nie zawsze. W domu można się czuć bezpiecznym, a w większych grupach wciąż czuć niepokój.

Być dziewczynką, która nie potrafi się odezwać, gdy do rodziców przychodzą znajomi, a patrzeć, jak bryluje siostra. Trudne doświadczenie. Zostaje w pamięci. Szczególnie, że potem już zawsze było: „Ta cudowna, wesoła, inteligentna Marysia i ta gorsza, Magda”.

Być uczennicą, która dostaje gorsze oceny, bo traci głowę, gdy musi odpowiadać przy klasie. Nauczycielka robiąca z niej żarty. Trudne doświadczenie. Zostaje w pamięci. Być tą, która nie dostaje żadnej roli w szkolnym przedstawieniu, bo duka. W końcu być tą, która wypchnięta na apelu… nie umie wydobyć z siebie głosu. Trudne. Zostaje w pamięci.

Choć historie „nieśmiałych” bywają różne, emocje związane ze wspomnieniami podobne– wstyd, zażenowanie. Niewielu z nas potrafi „wrócić” w dorosłym życiu do nieśmiałego dziecka i powiedzieć: „Ej, byłaś OK, byłaś tak samo fajna, jak Janek, Jurek, czy Marysia. Ty tylko nie potrafiłaś tego pokazać, biedni inni, że nie potrafili poznać twojego potencjału”.

Tyle się mówi, że trzeba pokonywać nieśmiałość, w jakimś sensie być może tak, ale czy wszyscy muszą być na pierwszym planie? Być widoczni w każdej rozmowie? Przemawiać publicznie? Albo inaczej: czy wszyscy muszą być odważni i „hej do przodu”?

Nie muszą.

To jest OK, jeśli nie zawsze masz odwagę się odezwać…

To jest OK, jeśli czasem się wycofujesz.
To jest OK, jeśli nie brylujesz.

Również OK jest to, że wolisz spotykać się z bliskimi przyjaciółmi, a nie masz ochoty na wielkie imprezy, bo cię to krępuje.

Niebezpiecznie zaczyna się robić dopiero wtedy, gdy nieśmiałość jest, jak kotwica, która trzyma nas w miejscu. Ktoś marzy o grupie znajomych, ale nie potrafi nawiązywać przyjaźni. Ktoś chce, musi przemawiać publicznie, ale nie jest w stanie. Ktoś chce awansować, ale nie potrafi o to zawalczyć.

Wtedy warto szukać wiedzy, ćwiczyć, robić małe kroczki w kierunku głośnego świata. Tutaj sprawdza się tak modne teraz hasło „Bój się i rób”. To rada dla tych zakopanych w nieśmiałości, zablokowanych, którzy mają głowę pełną marzeń, a nieśmiałość im nie pozwala na zrealizowanie każdego marzenia.

Uwierzcie, skoro pisarka, dziennikarka, znana artystka przyznają się do nieśmiałości, a jednak działają– to dowód, że można.

A poza tym dajmy spokój. Wszystko zależy od naszych chęci. Nie musimy naprawdę nieustannie pokonywać siebie i słuchać porad: „zrób to, zrób tamto, masz taki potencjał, jak możesz się bać”, „Dlaczego ty taka nieśmiała, odważ się”.

Na świecie jest mnóstwo miejsc, gdzie można zrealizować się będąc osobą nieśmiałą.

 

 


Zobacz także

Dojrzałość daje nam 7 cudownych rzeczy. Młodość nie jest aż tak łaskawa

12 kroków, by zacząć samego siebie traktować z szacunkiem. KROK 7

Toksyczny na polowaniu zwęszy cię bez mrugnięcia okiem. 6 zachowań toksycznych ludzi