Psychologia

Skąd wiedzieć, że jesteś okłamywany. Bacznie obserwuj swojego rozmówcę

Redakcja
Redakcja
19 kwietnia 2018
Fot. iStock/eclipse_images
 

Jeśli wydaje ci się, przeczuwasz, że osoba, z która rozmawiasz mija się z prawdą, zwróć uwagę na kilka sygnałów niewerbalnych, które wskazują, że ktoś próbuje nas oszukać. Oczywiście, im więcej danych oznak zaobserwujesz, tym większe prawdopodobieństwo, że zostałeś oszukany.

1. Częste przełykanie śliny

Jest to nasza reakcja na stres – suchość w gardle powodowana poceniem się całego ciała.

2. Bezwiedne poruszanie szczękami

Niektórzy kłamcy otwierają usta i wysuwają szczęki w tę i z powrotem. Ruch w tył i w przód szczęki stymuluje ślinianki w tylnej części gardła.

3. „Uciekający” wzrok

Nasze oczy wskazują na to, gdzie chce iść ciało. Kłamcy często patrzą w stronę najbliższego wyjścia, uciekając przed uczuciem niepokoju spowodowanego kłamstwem. (Ludzie, którzy patrzą na swoje zegarki czy telefony sygnalizują chęć skrócenia rozmowy).

4. Ułożenie stóp

Kłamcy często kierują swoje stopy w kierunku drzwi, sygnalizując pragnienie fizycznej i emocjonalnej ucieczki od niewygodnej sytuacji.

5. Brak empatycznych gestów

Kłamca rzadko kiedy wczuwa się w twoją sytuację, ponieważ myślami jest zupełnie gdzie indziej.

6. Ruch głową w tył

Ten subtelny gest jest próbą oddalenia się od źródła niepokoju – ciebie.

7. Trzymanie dłoni na szyi w obronnym geście

Ręka ma zasłonić przyspieszony oddech i wystepujący u wielu z nas rumień – oznaki zdenerwowania.

Nie osądzaj bezpodstawnie, pamiętaj, że jeśli masz wątpliwości co do prawdomówności rozmówcy, zawsze najpierw skonfrontuj jego słowa z faktami, o których ci wiadomo.


Na podstawie: psychologytoday.com

 


Psychologia

4 znaki zodiaku, które według raportów policyjnych, najczęściej popełniają przestępstwa

Redakcja
Redakcja
20 kwietnia 2018
Następny

Różnimy się od siebie charakterami i podejściem do życia. Jedni są częściej uśmiechnięci i odbierani jako sympatyczne osoby, inni natomiast nie wzbudzają zaufania lub trzymają się na dystans. Są również tacy, których zachowanie pozostawia wiele do życzenia.

Agresja zarówno w wersji słownej, emocjonalnej, fizycznej zasługuje na jednakowe potępienie. Nie zawsze jest to działanie  zaplanowane, bo w pewnych przypadkach bywa tak, że zachowujemy się w pewien sposób automatycznie. Czasem możemy wręcz wykazywać większą skłonność do niewłaściwego zachowania, agresji. Wynika to z indywidualnych cech osobowości, które mogą niemile nas zaskakiwać, ale nie mogą być one usprawiedliwieniem.

Według zwolenników astrologii, znaki zodiaku definiują w dużym stopniu nasze postępowanie. Znawcy tematu wyciągnęli wnioski i określili, które znaki zodiaku dopuszczają się przestępstw najczęściej.

Jesteście ciekawi?


 

źródło:  www.cosmopolitan.pl

Psychologia

Zamiast chronić i kontrolować, zbuduj w dziecku pewność, że świat jest przyjazny. Ty, możesz dać mu to, co najlepsze

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
19 kwietnia 2018
Fot. iStock/AleksandarNakic

Siedzimy wieczorem w kuchni, rozmawiam z mężem i nagle ŁUP! Przez sekundę, może dwie, zastanawialiśmy się, co się stało. Krzyk od razu postawił nas na nogi.

Moi synowie mieli wtedy dwa i cztery lata. Siedzieli u siebie w pokoju na łóżku i nagle ni stąd ni zowąd półka, która wisiała nad nimi, obluzowała się na jednym haku. Młodszy dostał nią w głowę. Krew wszędzie. Łazienka… Szybki ogląd sytuacji. Nie muszę wam mówić, co zobaczyłam? Rana na czole taka, że nogi się pode mną ugięły. W jakimś nadludzkim spokoju zarządziłam wyjazd do szpitala, młodego owinęłam kocem i pamiętam tylko, że w aucie modliłam się, żeby nie stracił przytomności. SOR, szycie, zdjęcie – nie pamiętam w jakiej kolejności. Wróciliśmy do domu i kiedy puścił stres, a syn już spokojnie spał, zalałam się łzami.

Rodzic chyba niczego nie boi się tak bardzo jak tego, że jego dziecku coś się stanie. Najchętniej chodzilibyśmy za nimi krok w krok pilnując, żeby się nie potknęli, nie wywrócili, nie zrobili sobie krzywdy.

Dzwonek do drzwi, tym razem mój starszy syn (miał może pięć lat) rusza z kanapy, żeby sprawdzić kto to i… ląduje czołem na drewnianej szafce. Powtórka z rozrywki – panika zaraz po niej spokój. SOR – szycie, zdjęcie, głowa cała. Tylko ja myślałam, że odlecę, jak już lekarz zrobił mu zastrzyk przeciwbólowy, żeby założyć szwy… I ten płacz dziecka – tego się nie zapomina.

Oczywiście, że na tym nie koniec. Wyrwana ręka z barku. Skręcony nadgarstek i gips. Rozcięta broda i szycie po jeździe na jakimś festynie na byku – imitacja rodeo. Dodać jeszcze mogę tic taca w nosie, pozdzierane kolana na rowerze, podczas spaceru, na placach zabaw. Codzienność z dziećmi.

Młodszy rok temu na lodowisku złamał stałą jedynkę. Zawsze na łyżwach jeżdżą w kaskach, o ochraniaczach na zęby w życiu bym nie pomyślała.

Tak, są takie momenty w życiu każdego rodzica, które chciałby wykreślić z pamięci, zwłaszcza, gdy chodzi o bezpieczeństwo dzieci. I jak tu puścić samodzielnie do szkoły, pozwolić pójść z kolegami na rolki? Przecież w końcu musi nauczyć się samodzielności i poczuć, że mu ufamy. Z drugiej strony, bardzo często towarzyszy nam strach o to, czy wróci całe do domu, czy nic złego mu się nie przytrafi. Dzieci jednak wyfruwają z naszego gniazda chcąc zachwycić się światem i życiem. I jakbyśmy się przed tym nie bronili – są zupełnie odrębnymi od nas jednostkami, których nie jesteśmy w stanie nieustannie kontrolować.

Jasne, że możemy chodzić za nimi krok w krok, trzymać za rękę, nie pozwalać na uprawianie kontuzyjnych sportów, ale, powiedzmy sobie szczerze – w ten sposób wyrządzamy dziecku prawdziwą krzywdę. Mówiąc: „Uważaj, to niebezpieczne”, „Nie wchodź tam, bo sobie zrobisz krzywdę”, „Lepiej idź na szachy niż piłkę nożną” – dajemy dziecku sygnał, że świat jest niebezpieczny, a na każdym rogu czeka na niego zagrożenie. Jak ono ma pójść w świat pewne siebie i wiary w to, że wszystko, co najlepsze cały czas przed nim, jeśli przejmie nasze lęki (a to, że przejmie jest niemal pewne na 100%)?

Chronimy te nasze skarby najlepiej jak umiemy, ale są rzeczy, których nie unikniemy, nie przewidzimy, co widać choćby na przykładzie mojego rodzicielstwa. Co możemy zrobić? Na pewno nie załamywać rąk i czekać na najgorsze.

Rzadko kiedy lubimy rozmawiać o ubezpieczeniach, bo te rozmowy zawsze rozsnuwają przed nami wizje, których nigdy byśmy nie chcieli zobaczyć i mówią o rzeczach, o których my nawet nie chcielibyśmy myśleć. Jednak w przypadku dzieci warto się przełamać, ponieważ , jeśli już dojdzie do wypadku, to miejmy poczucie, że zrobiliśmy wszystko, by naszemu dziecku w powrocie do zdrowia dać to, co najlepsze.

Czy wiecie, że Nationale Nederlanden w ramach ubezpieczenia „Na dziecięce wypadki” wypłaca do 75 000 złotych na powrót dziecka do zdrowia? Złamana ręka – to pieniądze z ubezpieczenia na lżejszy gips i UWAGA na korepetytora, który pomoże w nadrobieniu szkolnych zaległości. To także ochrona przez 24 godziny siedem dni w tygodniu – przecież wiemy, że wypadki zdarzają się dzieciom wszędzie, nie tylko w szkole czy w przedszkolu. Wiem, że ubezpieczenia odstraszają ze względu na uciążliwą biurokrację, ale nie w Nationale Nederlanden – tutaj rodzice mają indywidualnego opiekuna, który, w momencie nieszczęśliwego wypadku, zadba o to, by pomóc jak najszybciej dziecku.

Nie ma co się oszukiwać, nie jesteśmy w stanie non stop kontrolować naszego dziecka i zapewnić mu 100% ochrony przed różnymi wypadkami, zwłaszcza, gdy jest ono ciekawe świata i nieustannie je eksploruje. Więc może zamiast drżeć z niepokoju wyglądając przez okno, czy syn lub córka wracają cali i zdrowi do domu, warto pomyśleć o tym, by zapewnić im idealne warunki pomocy i wsparcia, gdyby rzeczywiście coś im się przytrafiło. Oczywiście oby jak najrzadziej.


Artykuł powstał przy współpracy z Nationale Nederlanden

 


Zobacz także

5 rzeczy, które osoby wychodzące z depresji robią inaczej

Dekalog człowieka radosnego. 10 rzeczy, których naprawdę nie musisz

Zostać dla dobra dziecka…? Uczysz go milczeć, kiedy dzieje się wam krzywda, choć dobrze wiesz, co to znaczy