Psychologia Samorozwój

Michał Niewęgłowski: 7 wymówek, które przeszkadzają ci w szczęśliwym życiu

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
8 lutego 2022
Co mnie wku*wia w poniedziałkach
Fot. iStock/SIphotography
 

Wymówki to „zawodnicy”, czyhający, żeby utrwalić twoje niekorzystne status quo. Byś jak najczęściej wybierała rozwiązania niekoniecznie dobre, ale sprawdzone i przez to iluzorycznie bezpieczne ” – twierdzi Michał Niewęgłowski, który właśnie napisał poradnik „Polubić poniedziałki”, wydawnictwa Zwierciadło.

Przeszkadzaczy wokół nas jest całe mnóstwo. Autor wymienia w swoim poradniku kilka z nich.

1. Wina męża

Mogłam tyle w życiu zrobić, być taka szczęśliwa, ale przez niego, przez tego bęcwała, mojego męża, to nie jest możliwe. On mnie blokuje.

Pielęgnowanie w sobie poczucia zależności od innych, której towarzyszy „ulga” niebrania odpowiedzialności za swoje życie.

2. Efekt autostrady

Skoro nie mogę zrobić dużo, nie robię nic. Albo od razu autostrada, albo nawet pierwszego kroku nie zrobię.

Plusem tej postawy jest brak konfrontacji z życiem i owocami swoich działań. Minusem – stagnacja i wycofanie.

3. Przekombinowanie

Jeśli czuję się nie dość dobry, to wynika to ze słabej relacji z mamą czy z tego, że sam nie daję sobie wsparcia? Co będzie lepsze: obserwować to czy podjąć działania bez pełnego przekonania? Jestem na 100 procent w relacji czy już sam fakt zastanawiania się nad tym oznacza, że nie jestem?

Ciągła analiza jako wymówka przed uczestnictwem w życiu.

4. Zrobię to później

Chodził taki mem po Facebooku, nie wiem, na ile prawdziwy jest ten cytat, ale warto go tutaj przytoczyć, podobno powiedział to Budda: „Problemem jest to, że wydaje ci się, że masz czas”.

Tymczasem, nomen omen, wielu ludzi często przekłada momenty, uczucia, zobowiązania na później, znajdując na to setki powodów, a tak naprawdę jest to odkładanie na później pełni życia, punktualności uczuć i wydarzeń. To kwestionowanie chwili obecnej, czyli życia jako takiego. Prokrastynacja w pełnej krasie.

5. Wiem lepiej

Niby moje życie wygląda, jak wygląda, ale ja i tak wiem lepiej.

Poczucie wyższości, nieudolnie tonizujące niską samoocenę, potrafi skutecznie blokować proces wspierających zmian w postawie do siebie i życia, „broniąc” żmudnie skonstruowanej oceny siebie.

6. Nie mam czasu

Chęci to ja mam, ale co poradzę, jak nie mam czasu?

Przeciekający przez palce czas, jego pożeranie przez niewspierające nawyki to jedna z kluczowych wymówek stopujących zdrowienie wiodące do szczęśliwszego życia.

7. Mam inne priorytety

Czuję, że byłoby dobrze, jakbym zrobił to i tamto, ale na razie mam inne priorytety. Najczęściej związane z miłym spędzaniem czasu lub obowiązkami.

Nie robię tego, co mi posłuży, ale robię to w poczuciu dbania o siebie.

„Każdy ma swój pakiet, z pewnością także z innymi przykładami niż powyższe. Przeszkadzacze, czyli wymówki po prostu, przyjmują różne formy. Są rozsądne, klasyczne czy nawet szlachetne. Dobrym przykładem tych ostatnich są rodzice, którzy nie dbają o siebie, bo przecież całą uwagę skupiają na dziecku. Tak jakby dziecku służyli przemęczeni, nieumiejący zadbać o siebie rodzice. Uświadomienie sobie tych wewnętrznych narracji – jakie sobie serwujemy, żeby nie wziąć odpowiedzialności za swoje życie – bywa procesem trudnym, lecz bardzo wyzwalającym. Przy czym mówię o uświadomieniu sobie, nie o intelektualnej diagnozie. Ta pierwsza uwalnia, ta druga skłania do refleksji. W uświadamianiu sobie pomaga szczerość, akceptacja i inne postawy. Brak świadomości tych wymówek potrafi nas zapętlić. Czasem robimy nowe rzeczy, tworzymy relacje z kolejnymi partnerami, wypracowujemy „nowe” podejście do pracy, a i tak, koniec końców, lądujemy w podobnym, jeśli nie tym samym, miejscu co wcześniej w poczuciu bycia przechytrzonym przez własny umysł. Odwagi! Przyjmij tę świadomość – i ty masz swoje wymówki. Nie taki diabeł straszny!”, apeluje Michał.

„Bez tego ani rusz. Jeśli w aucie nie ma paliwa, trudno jechać – nawet najlepiej na świecie udając, że jest. W tym przypadku paliwem jest świadomość własnych przeszkadzaczy. Akceptacja i szczerość jak zwykle gotowe są do pomocy. Śmiało! Pamiętaj, że żyjesz dla siebie, nie na ocenę. I tak płynnie podjąłem…”, twierdzi autor.


Michał Niewęgłowski

Nauczyciel medytacji i oddechu z 20-letnim doświadczeniem, współtwórca pierwszej polskiej aplikacji medytacyjnej Intu, inicjator i organizator festiwalu Kazimiernikejszyn, autor bloga Medyteusz (na fb) oraz cyklu video Mówca Demotywacyjny, twórca autorskich warsztatów, tata dwóch córek. Ukończył studia na kierunku zdrowie publiczne na Uniwersytecie SWPS w Warszawie.

 

Michał Niewęgłowski

 


Psychologia Samorozwój

Kobiety częściej cierpią z powodu anemii. Jakie objawy powinny skłonić do wykonania morfologii?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
9 lutego 2022
anemia u kobiety powoduje osłabienie
Fot. iStock
 

Anemia (niedokrwistość) jest stanem chorobowym, na który najczęściej zapadają kobiety w wieku rozrodczym. Niedokrwistość negatywnie wpływa na funkcjonowanie organizmu i powoduje różne dolegliwości. Co to jest anemia, jakie objawy wywołuje, i co należy zrobić w razie jej podejrzenia?

Co to jest anemia?

Anemia (niedokrwistość) to stan, do którego dochodzi z powodu zbyt małej liczby czerwonych krwinek (erytrocytów) lub niewystarczającej ilości obecnej w nich hemoglobiny. Krwinki czerwone powstają w szpiku kostnym i dzięki hemoglobinie umożliwiają transport tlenu z płuc do tkanek, oraz dwutlenku węgla z tkanek do płuc. Gdy dochodzi do anemii komórki organizmu nie otrzymują wystarczającej ilości tlenu, by poprawnie funkcjonować.

Najczęściej występuje anemia z niedoboru żelaza. Najbardziej narażone są kobiety w wieku rozrodczym, w których przypadku intensywne miesiączki oraz niewłaściwa dieta mogą prowadzić do niedokrwistości. Anemia często stwierdzana jest u kobiet w ciąży oraz nawet u 40% dzieci poniżej 2. roku życia.

Zobacz również: Żelazo w organizmie: rola, czynniki zwiększające zapotrzebowanie

Przyczyny anemii

Anemia może mieć wiele przyczyn, które upatruje się w:

Nieprawidłowym procesie produkcji krwinek czerwonych. Może do niego dochodzić w przypadku:

  • gdy w szpiku kostnym brakuje np. żelaza, kwasu foliowego, witaminy B12, koniecznych do zbudowania prawidłowych krwinek. Jest to najczęstsza przyczyna, może dotyczyć nawet 80% przypadków niedokrwistości;
  • gdy pomimo odpowiedniej ilości potrzebnych krwinkom substancji szpik kostny przestaje funkcjonować (całkowicie lub częściowo);
  • chorób innych tkanek i narządów, które pośrednio mogą wpływać na proces powstawania krwinek. Zalicza się do nich m.in.: nowotwory, reumatoidalne zapalenie stawów, toczeń rumieniowaty, zakażenia wirusowe, bakteryjne i grzybicze, choroby nerek i układu pokarmowego.

Zwiększonym rozpadzie krwinek czerwonych. Dochodzi do niego w przypadku wrodzonych lub nabytych wad budowy erytrocytów.

Utracie krwi. Może być to utrata nagła większej ilości krwi, np. na skutek urazu, lub długotrwała utajona utrata krwi (np. z niewidocznego krwawienia z przewodu pokarmowego).

Zobacz również: Krew – skład, funkcje i grupy krwi. Co warto wiedzieć o krwi?

Jakie objawy powoduje anemia?

Anemia powoduje objawy, które w wyraźny sposób wpływają na funkcjonowanie organizmu. U osób cierpiących z powodu niedokrwistości stwierdza się m.in.:

  • osłabienie, brak energii, szybkie męczenie się;
  • kołatanie serca, duszności;
  • bóle i zawroty głowy;
  • blada skóra i śluzówki wewnątrz jamy ustnej;
  • problemy z utrzymaniem koncentracji i uwagi, nauką.

Jeśli anemia wynika z niedoboru żelaza, objawy obejmują również:

  • łamanie się i wypadanie włosów;
  • osłabienie paznokci, pojawienie się na nich rowków;
  • suchość skóry;
  • wygładzenie powierzchni języka z towarzyszącym mu bólem i pieczeniem;
  • apetyt na nietypowe rzeczy, np. glinę lub kredę, co obserwuje się głównie u dzieci;

Do objawów anemii wynikającej z istnienia innych chorób dochodzą również objawy danej choroby podstawowej.

W przypadku sygnałów wskazujących na anemię należy zgłosić się do lekarza, który na podstawie wyniku morfologii krwi oraz po wywiadzie lekarskim i badaniu fizykalnym rozpozna problem. Następnie lekarz zleci diagnostykę prowadzącą do ustalenia przyczyny niedokrwistości.

Fot. iStock

Anemia w ciąży

Anemia w ciąży to problem dotyczący nawet 40% przyszłych mam. Organizm ciężarnej musi zwiększyć objętość krwi, ale potrzebuje do tego więcej żelaza, witaminy B12 oraz kwasu foliowego. Jeśli tych substancji jest zbyt mało, rozwija się niedokrwistość. Najczęściej anemia w ciąży jest łagodna i nie stanowi powodu do zmartwień. Jednak w poważnych i nieleczonych przypadkach może skutkować np. przedwczesnym porodem lub urodzeniem dziecka o niskiej masie urodzeniowej.

Anemia w ciąży może objawiać się podobnie, jak w innych przypadkach niedokrwistości:

  • pojawia się uczucie zmęczenia lub osłabienia;
  • skóra staje się blada;
  • pojawia się zadyszka i szybsze bicie serca,
  • pojawiają się problemy z koncentracją.

Ponieważ łagodna anemia może przebiegać bezobjawowo, przyszłe mamy powinny na czas wykonywać zlecone przez lekarza badania krwi.  Najczęściej lekarz poleca ciężarnej cierpiącej na anemię stosowanie suplementu zawierającego żelazo, kwas foliowy czy witaminy B12 oraz wprowadzenie do diety pokarmów bogatych w powyższe składniki.

Leczenie anemii (niedokrwistości) 

Anemię leczy się w sposób zależny od przyczyny choroby.

Jeśli anemia wynika z niedoboru żelaza, stosuje się preparaty żelaza oraz dietę bogatą w żelazo i witaminy z grupy B. W posiłkach nie powinno zabraknąć zielonych warzyw, produktów pełnoziarnistych oraz mięsa i podrobów, które są dobrym źródłem powyższych substancji. Warto przy tym wiedzieć, że żelazo wchłania się lepiej w towarzystwie witaminy C (znajdziemy ją w owocach i warzywach). Przy niedokrwistości z powodu żelaza poleca się odstawić kawę i herbatę oraz produkty z dużą ilością błonnika.

Zobacz również: 7 naturalnych produktów, które skutecznie zwalczają anemię

Gdy anemia spowodowana jest chorobą, należy leczyć chorobę podstawową, by usunąć niedokrwistość. Lekarze w razie potrzeby mogą zlecić przetaczanie krwinek, a w niektórych chorobach uwarunkowanych genetycznie również przeszczepienie szpiku kostnego.


źródło:  www.mp.pl, www.medonet.pl

Psychologia Samorozwój

Polki je uwielbiają, ale niestety ich stosowanie przynosi nam więcej szkody niż pożytku

Redakcja
Redakcja
8 lutego 2022
fot. iStock/ldar Abulkhanov

Władki higieniczne, bo o nich mowa, to produkt, który pokochałyśmy niemal jednogłośnie. Półki w drogeriach pełne są kolorowych pudełek, a my chętnie po nie sięgamy, słuchając porad z reklam, że naprawdę musimy tych wkładek używać, żeby czuć się świeżo i higienicznie. A jak jest naprawdę? Cóż, okazuje się, że to kolejny mit, dotyczący higieny intymnej.

  • Wydzielina z pochwy to objaw zdrowia! Nie ma nic wspólnego z upławami i jest nam bardzo potrzebna (natomiast upławy to wydzielina najczęściej o przykrym zapachu lub niepokojącym kolorze, często pojawiająca się jednocześnie ze świądem lub pieczeniem, zaczerwienieniem sromu, świadcząca o toczącej się infekcji). Nie jesteśmy w stanie i nie powinnyśmy starać się pozbyć naturalnej wilgoci naszej pochwy.
  • Wkładki higieniczne utrudniają dostęp powietrza do wulwy. Poza nielicznymi wyjątkami są najczęściej z tworzywa sztucznego i zabezpieczone od spodu klejem, którego składu nie znamy. Wilgoć + brak cyrkulacji powietrza + tworzywo sztuczne to idealne warunki do powstawania podrażnień, na co twoje ciało odpowie większą ilością wydzieliny, a nawet upławami, jeśli rozwinie się infekcja. Czyli, de facto, używasz wkładek, bo przeszkadza ci naturalna, zdrowa i chciana wydzielina, przez co niechcący doprowadzasz do sytuacji, w której tej wydzieliny będzie jeszcze więcej, więc będziesz jeszcze częściej zmieniała wkładki i się podmywała… i koło się zamyka.
  • „Odstawianie” wkładek trochę trwa, ponieważ początkowo wagina jakby z rozpędu wciąż będzie produkowała sporo wydzieliny, co może być dla ciebie niekomfortowe. Przez kilka pierwszych dni zmieniaj więc bieliznę parę razy dziennie, aż zauważysz, że pochwa się uspokaja i przestaje wytwarzać aż tyle wydzieliny, ponieważ zniknie drażniący ją bodziec – wkładka.
  •  Jeśli jednak nie wyobrażasz sobie życia bez wkładek, poszukaj tych z certyfikatami eko, z bawełnianą powłoką i nieperfumowanych (to samo dotyczy podpasek). Staraj się ich używać w wyjątkowych okolicznościach, na przykład podczas owulacji, gdy standardowo mamy więcej naturalnej wydzieliny.
  • Oczywiście, jeśli nie masz pewności, czy wydzielina z dróg rodnych jest prawidłowa i czy nie jest jej za dużo, to skonsultuj się z ginekologiem, zgłoś się na kontrolną cytologię i ewentualne badania mikrobiologiczne.

Fragment pochodzi z książki Eweliny Tyszko-Bury i Kamili Raczyńskiej-Chomyn  “ONA. Zdrowie, seksualność, ćwiczenia mięśni dna miednicy”, która ukaże się 23 lutego nakładem wydawnictwa ZNAK.

  • DR HANNA SZWEDA – specjalistka położnictwa i ginekologii. Obszarem jej szczególnego zainteresowania jest uroginekologia – szeroko pojęta patologia dna miednicy, diagnostyka i kompleksowe leczenie. Klinicystka i wykładowczyni akademicka, z empatią obejmuje pacjentki holistyczną opieką.
  • EWELINA TYSZKO-BURY – osteopatka, fizjoterapeutka. Dzięki swojej pracy nauczyła się słuchać kobiecego ciała. Od dziewięciu lat zgłębia tajniki pracy z pacjentkami z problemami ginekologicznymi. Ma to szczęście, że kocha to, co robi. Współautorka książki “ONA. Zdrowie, seksualność, ćwiczenia mięśni dna miednicy”.
  • KAMILA RACZYŃSKA-CHOMYN – edukatorka seksualna, instruktorka treningu mięśni dna miednicy, doula i autorka projektu Dobre Ciało, w ramach którego pomaga kobietom wrócić do siebie po trudnych zdarzeniach, jak poronienie lub doświadczenie przemocy i na nowo cieszyć się własnym ciałem. Wspiera kobiety w poszukiwaniu przyjemności i radości płynącej z eksplorowania ich seksualności. Współautorka książki “ONA. Zdrowie, seksualność, ćwiczenia mięśni dna miednicy”.

 

 


Zobacz także

MANIPULANT

5 sposobów jak nie pozwalać sobą manipulować. Bądź sprytna i nie daj się

Po co te walki i oburzenie? Bo zmieniło się wiele, ale wciąż za mało

Zrozumiałam, że dorosły mężczyzna nie musi zaakceptować obcego dziecka, tylko dlatego, że kocha jego matkę. Chyba musimy się rozstać