Psychologia

Przestajesz kogoś lubić i nie wiesz dlaczego? Dlaczego stajemy się nieatrakcyjni dla innych

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
11 lipca 2016
Dlaczego stajemy się nieatrakcyjni dla innych
Fot. iStock/MonikaBatich
 

Miałaś tak kiedyś – na pierwszy rzut oka – fajny człowiek. Nie, żeby to była jakaś wielka przyjaźń, ale dobra znajomość. Dobrze się czułaś w jego czy jej towarzystwie, było miło. I nagle przychodzi moment, kiedy zdajesz sobie sprawę, że zaczynasz unikać kontaktów z tą osobą, ograniczasz je. Masz wyrzuty sumienia, bo w sumie nic takiego się nie stało, nie było żadnej kłótni, żadnej afery. Po prostu czujesz się mało komfortowo w obecności kogoś, kto dotychczas był przez ciebie lubiany.

Nie umiesz tego wytłumaczyć? A okazuje się, że ktoś przestaje być dla ciebie atrakcyjny – towarzysko, przyjacielsko z kilku powodów, których sam do końca nie jest świadomy. Uważaj, bo ty też możesz stanąć po drugiej strony i to od ciebie ktoś bliski zacznie się odsuwać i nie będziesz wiedzieć dlaczego.

Dlaczego stajemy się nieatrakcyjni dla innych?

Bo jest pochłonięty własną osobą

Przychodzi taki moment, kiedy zauważasz, że ktoś, z kim lubiłaś spędzać czas skupia się tylko na sobie. Mówi o sobie, o swoich problemach i sukcesach, a ty w ogóle nie możesz się przebić ze swoimi emocjami i uczuciami. Jak wytrwać w takiej znajomości czy przyjaźni, kiedy w relacji ważna jest tylko jedna strona?

Bo nieustannie chce być lepszy

Podkreśla to na każdym właściwie kroku, że coś by zrobił lepiej. Każdy twój sukces krytykuje i komentuje słowami: „Wiesz, ja bym to jednak zrobił inaczej” – czytaj lepiej, bo za tym komentarzem jak lawiną toczą się wskazówki, co by zmienić. Podobnie z drobnymi sukcesami. Mówisz: „Dostałam awans”, a słyszysz „No w końcu, po tylu latach, ja bym była już o kolejne stanowisko wyżej”. Nawet drobne zwycięstwa, jak dieta, aktywność fizyczna są nieustannie podważane faktem, że on/ona osiągnęliby więcej niż ty, ich rezultat z pewnością byłby lepszy.

Bo przyjaciół traktuje jak wrogów

Masz poczucie, że cały czas jesteś na cenzurowanym, że musisz udowadniać, że zasługujesz na czyjąś przyjaźń czy znajomość. A dodatkowo od tej osoby zaczynasz słyszeć uwagi na temat ludzi, których nazywa swoimi przyjaciółmi, a którym w rzeczywistości nie ufa.

Bo chce być nieustannie ważny

Nagle dowiadujesz się, że jak mogłaś wyjść z kimś innym do kina, że nie zaproponowałaś wspólnego wyjścia? Że zapomniałaś, że olałaś, a przecież ona zawsze o tobie pamięta. Odsuwamy się od ludzi, którzy nie potrafią zaakceptować faktu, że w pewnych obszarach nasze życie toczy się bez ich udziału. Że możemy umówić się z innymi znajomymi, wyjechać na wakacje z kimś innym, czy spotkać się wieczorem w knajpie z dawną niewidzianą przyjaciółką.

Fot. iStock/nesharm

Fot. iStock/nesharm

Bo chce być szefem

Bywa, że przestajemy lubić przebywać w czyimś towarzystwie, bo ktoś nieustannie próbuje nami rządzić, narzuca swoje zdanie, swoje pomysły, z którymi nie zawsze i nie wszyscy się zgadzają. To ktoś, kto lubi rządzić i mówić, kto co powinien robić, mówić i jak się zachować. Ciężko jest kogoś takiego lubić.

Bo jest niegrzeczna

To brzmi jak definicja rozwydrzonego dziecka, ale bywa, że spotykamy na swojej drodze ludzi, którzy nie potrafią się zachować wobec innych. Obrażają naszych znajomych, krytykuj w niewybredny sposób, robią uwagi kompletnie nieadekwatne do zachowania czy charakteru innych. Bywa, że manifestują swoje poczucie wyższości szydząc z kogoś. Ponadto rzadko możesz liczyć na pomoc takiej osoby. Kiedy dzwonisz, bo popsuło ci się auto, bo nie zdążysz odebrać dzieci, to on/ona zawsze są zajęci, mają tysiące rzeczy do zrobienia. Same natomiast chętnie dzwonią z prośbą o pomoc na tu i teraz nie przyjmując właściwie odmowy.

Bo jest zawsze na nie

Trudno darzyć bezgraniczną sympatią i lubić przebywać w towarzystwie kogoś, kto z góry do wszystkiego jest nastawiony negatywnie. Uważa, że nic się nie uda, że nie warto próbować, że twoje pomysły nie są nawet warte wysiłku. Trudno słuchać cały czas negatywnych przekazów i być szczęśliwym mając przy boku kogoś, kto nieustannie podważa sens robienia czegokolwiek zakładając, że i tak nigdy nic z tego nie wyjdzie. W każdym obszarze życia.

Kiedy zdamy sobie sprawę, że odsuwamy się od kogoś z kilku wyżej wymienionych powodów, to łatwiej nam pogodzić się z faktem, iż unikamy kontaktów z tą osobą. Uważaj tylko – to działa w dwie strony. Przyglądaj się sobie, czy przypadkiem ty nie przestajesz być atrakcyjnym dla kogoś innego.


Psychologia

Jak być szczęśliwą? Nie da się? A ja wam mówię, że się da. Naprawdę!

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
11 lipca 2016
Fot. iStock/Martin Dimitrov
 

Nigdzie ptaki nie śpiewają tak głośno. Przynajmniej nie znam innego takiego miejsca. Budzą cię o świcie i pewnego dnia zdajesz sobie sprawę, że wstajesz z uśmiechem, bez stresu, bez tego tak znanego, a tak znienawidzonego bólu brzucha.

I wszystko płynie wolniej… nawet krew w twoich żyłach… I doba, którą zawsze chciałaś wydłużyć, naprawdę staje się dłuższa. Bo znajdujesz czas na wszystko. Na pracę, na dzieci, na siebie. Bez pośpiechu, bez zerkania na zegarek, bez zniecierpliwienia jakiegokolwiek.

Po prostu żyjesz wolniej. Dzisiaj wydaje mi się, że każdy powinien doświadczyć takiego stanu. Choć przez chwilę. Tego, jak świat nagle staje w miejscu. A raczej jak ty stajesz w miejscu, a świat nagle kręci się zdecydowanie wolniej. Zamknij oczy i wyobraź sobie miejsce, gdzie czujesz spokój i szczęście. Tam, gdzie oczami wyobraźni uciekasz, gdy jest ci naprawdę źle.

Masz takie miejsce? Chyba każdy z nas powinien je mieć, miejsce, gdzie czujesz się szczęśliwa. Gdzie do szczęścia potrzebujesz zupełnie nic. Gdzie uśmiechasz się do siebie każdego dnia. Nieważne, czy masz na sobie stare dresy, czy wyciągniętą z szafy sukienkę, o której zdążyłaś zapomnieć. Czy zjadłaś na śniadanie kanapkę z białego pieczywa grubo posmarowaną dżemem, czy trzy pomidory z cebulką. Jest ci po prostu dobrze ze sobą. To takie miejsce, gdzie nic nie musisz. NIC. Bo wszystko na czym ci zależy jest zależne tylko od ciebie.

Pewnie dla każdej z nas takie miejsce jest gdzie indziej. To ładne, że tak się różnimy. Pytanie jednak, czy potrafimy być szczęśliwe.

Gdyby odpowiedzieć sobie:

Co ostatnio zrobiłaś tylko dla siebie

– jakąś błahą choćby rzeczy, ale taką, która sprawiła, że ty sama poczułaś się lepiej

Kiedy ostatni raz odmówiłaś czegoś, na co nie miałaś ochoty

– powiedziałaś, że nie chcesz, bez wyrzutów sumienia, bez poczucia winy, że nie spełniłaś czyichś oczekiwań.

Czego ostatnio nie zrobiłaś

– z zestawu tych rzeczy, które zrobić musisz, bo ktoś inny ich od ciebie oczekuje, bo boisz się konfrontacji z opinią innych.

Kiedy pomyślałaś o sobie dobrze

– i co to było? Jak dobrze o sobie myślisz? Potrafisz bez wahania wymienić pięć rzeczy, za które siebie lubisz? (tak, wiem trzy to żadna trudność)

Czy akceptujesz swoje słabości

– czy nadal z nimi walczysz, bo nie chcesz mieć słabych stron, bo chcesz wszystkim (ale też sobie) udowodnić, że jesteś inna, co dla ciebie znaczy lepsza.

Czy dajesz sobie przyzwolenie do bycia szczęśliwą

– taką chwilę, kiedy czujesz, jak szczęście przepływa przez ciebie, kiedy ci dobrze samej ze sobą. Nie myślisz wtedy, jaka jesteś zmęczona, ile rzeczy zrobić musisz, tylko po prostu – kochasz siebie, więc jesteś szczęśliwa.

Myślałam o tym wszystkim siedząc na kocu w biało-czerwoną kartkę. Ptaki nie cichły w ciągu dnia, choć drzewa szumiały równie głośno, bo wiatr z zaciekłością gonił burzowe chmury. Nawet to, że będzie padać nie stanowiło problemu. Bo przecież na to nie miałam zupełnie wpływu, więc jakie ma znaczenie, czy będę się tym przejmować? Podobnie jak nie ma znaczenia, co dzisiaj zjesz na śniadanie, skoro w lodówce stoi jogurt, otwarty przez dzieci pasztet, leży pomidor jeszcze świeży i kawałek ogórka z kolacji. Bułki sprzed dwóch dni spokojnie można jeszcze zjeść, bo jeszcze dadzą się pogryźć i o dziwo wcale nie są złe. I nie wymagasz rarytasów, nawet o nich nie myślisz, bo to, co jest, tak naprawdę w zupełności ci wystarcza.

Tak jak koc, krzesło, które na co dzień wydawałoby ci się mało wygodne. I nawet komputer na kolanach ci nie przeszkadza. Odkrywasz, że tak możesz pracować. I że możesz iść po pieczywo dwa kilometry i… masz na to czas.

iStock_63424661_MEDIUM

Przyjaciółka mówi: „Zobacz, jak tak gadamy (noc, huśtawka i my otulone w jeden śpiwór), to sobie myślę, że wszystko zależy od nas. Że to, czy ja będę szczęśliwa, jest w moich rękach. Teraz to się wydaje takie proste”. I siedzimy w ciszy, każda zagłębiona w swoich myślach, z tymi właściwie banalnymi słowami w głowie, które nabierają jakiegoś innego wymiaru. Każda z nas ze swoim przepisem na szczęście. Na jego znalezienie.

Tylko na to znalezienie trzeba sobie pozwolić. Trzeba chcieć mieć na nie czas. I chyba też odwagę. Odwagę na to, by sobie powiedzieć: „Ej, to wcale nie sprawia, że jestem szczęśliwa” i z tego zrezygnować, albo rezygnować małymi kroczkami. Tak, jak bohaterka jednego z moich tekstów. Powiedziała: „Mijaliśmy się, warczeliśmy na siebie, budziliśmy się już nerwowi. Praca wysysała z nas życie, które toczyło się tuż obok, a którego nie widzieliśmy”. Więc najpierw musieli to zobaczyć i dziś robią to, co kochają, mieszkają tak, jak mieszkać chcieli, a w jej głosie jest tyle radości i spokoju, które dają pewność, że to nie poza, czy oszustwo, ale zrozumiane szczęście, z którego ona czerpie garściami.

Bo gdyby tak odpuścić:

– rzeczy, na które wpływu nie mamy

– ludzi, którzy nie chcą z nami iść

– relacje, które wysysają z nas energię

– zadania, których wcale nie chcemy i tak naprawdę nie musimy wykonywać

– rzeczy, które nie czynią nas szczęśliwszymi, a tylko zagracają życie, są koszmarnym snem konsumpcjonizmu, w którym pełnimy mimowolnie główną rolę.

Wtedy na tym kocu w kratkę, w jeziorze w czasie deszczu, na tej huśtawce w nocy i podczas spaceru z synem po pieczywo, złapałam to szczęście. Po raz kolejny. Jednak tym razem trzymam je mocno w garści i po powrocie do znanej codzienności rozkładam na części pierwsze. Na te małe kroczki, którymi będę do niego dążyć. Bo nie chcę być szczęśliwa tylko przez kilka dni, znajdować spokój na tydzień. Chcę tego mojego własnego szczęścia na dłużej i tak, wiem, że ono jest tylko w moich rękach. Tak jak twoje szczęście jest w twoich. Znajdź je i nie wypuszczaj, a przede wszystkim nigdy z niego nie rezygnuj!


Psychologia

Przyjaciel jak malowany. Akcja „Prawdziwa przyjaźń”

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
11 lipca 2016
Fot. iStock / Imgorthand

A jak wygląda prawdziwy przyjaciel, wiesz? Hmm… Czy jest ubrany w swoje najlepsze cechy, ma plecak pełen cierpliwości i okulary na nosie, żeby lepiej widzieć potrzeby swojego przyjaciela? A może wcale nie jest człowiekiem, bo to prawdziwe uosobienie spokoju, który można odnaleźć tylko w naturze lub wyobraźni?

Dziś zabierzcie swoje dziecko w podróż plastyczną – rysujemy przyjaciela. Na tym nie koniec, gdy już zwizualizujecie tego prawdziwego kumpla (lub kumpelkę), pogadajcie o tym, dlaczego tak wygląda. A może warto dorysować mu kilka szczególnych, przyjacielskich atrybutów?

To wspaniała zachęta do rozmowy o cechach przyjaźni i bezcenny, wspólnie spędzony z dzieckiem czas.

Napiszcie w komentarzach, jaki przyjaciel wyszedł wam w domu. Najfajniejsze komentarze nagrodzimy!

Akcja „Prawdziwa przyjaźń rodzi się w dzieciństwie”

Prawdziwe przyjaźnie rodzą się często w dziecięcych głowach, jeszcze na długo przed tym, gdy zmaterializują się w przedszkolu czy szkolnej ławce. Bądźcie z nami, od dziś będziemy wspierać was i wasze dzieci w poszukiwaniach prawdziwej przyjaźni w bardzo miłym towarzystwie BFG, czyli Bardzo Fajnego Giganta. Bo to właśnie tacy bohaterowie jak Sophie i BFG, zamieszkują w naszej wyobraźni, gdy jesteśmy mali i prowadzą nas trochę jak przyjaciel, trochę jak przewodnik do dorosłości. Sprawmy, by ta była wypełniona szczęściem – nie goryczą!

Co trzeba zrobić?

Trzy razy w tygodniu bedziemy przygotowywać dla was mapę naszej przyjacielskiej podróży, bądźcie z nami – piszcie w komentarzach do artykułów, jak udało wam się wspólnie pokonać kolejny jej odcinek! Jak szukacie z dzieckiem prawdziwej przyjaźni. Opowiedz nam, jak z wprowadzasz dziecko w świat przyjaźni. Najfajniejsze komentarze nagrodzimy.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Nagrody:

3 x razy zestaw 6 książek autorstwa Roalda Dahla, z urodzinowj edycji

Fot. Materiały prasowe

linia 2px

BFG – Najnowszy film od ludziołków, którzy stworzyli E.T. oraz od autora Charliego i fabryki czekolady i Matyldy. Bardzo Fajny Gigant nie jest takim sobie zwykłym olbrzymem. On jest aż nadto miły i w dodatku mocno zakręcony. Sophie doprawdy ma szczęście. Gdyby w środku nocy porwał ją inny gigant, szybko zostałaby jego śniadaniem. Gdy Sophie dowiaduje się, że olbrzymy knują niecny wypad, razem z BFG postanawiają raz na zawsze położyć temu kres.

Akcja trwa od 01.07.2016 – 14.07.2016 roku. Wyniki zostaną opublikowane do dnia 26.07.2016 roku.


Zobacz także

O co tyle hałasu? 7 sytuacji, w których nie powinieneś mieć wyrzutów sumienia (nigdy)

8 sygnałów, że dajesz z siebie za dużo, a inni to wykorzystują. Nie daj się wykorzystywać

6 rzeczy, na które warto zwrócić uwagę, gdy kogoś poznajemy. To one budują pierwsze wrażenie

6 rzeczy, na które warto zwrócić uwagę, gdy kogoś poznajemy. To one budują pierwsze wrażenie