Psychologia

„Powinnaś to, powinnaś tamto”. Wszechwiedzący, gniewni, sarkastyczni… Losie, chroń nas przed takimi ludźmi

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
12 listopada 2015
Fot. iStock / Todor Tsvetkov
 

Jedną z podstawowych zasad „robienia sobie przyjemności” jest otaczanie się właściwymi ludźmi. Dla nas właściwymi. Oczywiście, nie pozbędziemy się nagle szefa, koleżanki, czy matki, bo zrozumiałyśmy, że są dla nas „niewłaściwi”. Możemy jednak do minimum ograniczyć kontakty z nimi. Życie z innymi to wymiana energii. Ty dajesz komuś, ktoś tobie. Ta energia powinna być wyrównana.  Jeśli nie jest – zaczynamy źle się czuć, kontakt z tą osobą jest dla nas męczący i niszczący.  A przecież – w myśl naszej nowej zasady: „Bądź dla siebie dobra” – powinnyśmy unikać takich sytuacji.

Inna sprawa, że my bywamy czasem toksyczni.  Nie tylko dla siebie (o czym pisałam ostatnio), ale też dla innych. Ta „toksyczność” często wynika z gniewu, z naszych niezaspokojonych potrzeb, z frustracji. Kolejne zadanie więc – zauważyć, że w ogóle to robimy.  Zrozumieć dlaczego tak się dzieje i… spróbować to zmienić. To, oczywiście, najtrudniejsze. Bo nie ma to jak popastwić się nad źdźbłem w oku bliźniego☺.

Ale może tak od poniedziałku?

A o to lista Pań i Panów Niewłaściwych:

Wszechwiedzący

Nie ma zdania, na które ta osoba nie miałaby odpowiedzi. „Wiesz, zapisałam się na basen.” „Na basen? Po co? Woda brudna, poza tym na basenie nie schudniesz”. „Zaczynam biegać”. „Biegać? Bieganie nie odchudza, zacznij chodzić”. „Odchodzę z firmy.” „W dzisiejszych czasach? To nie jest rozsądny krok”. Co powiesz, to komentarz. Oczywiście Wszechwiedzący wie wszystko lepiej. Jak powinnaś wyglądać, jak żyć też wie lepiej od ciebie.  Ty po rozmowie z nim albo dostajesz szału albo czujesz się jak wymięta ścierka. Ewentualnie mała dziewczynka, która zupełnie nie wie co robi ze swoim życiem. Bo co robi to źle, wiadomo.

Gniewny

Czujesz jego nieustanny „wkurw”. Na pracę, na dom, na ludzi wokół, na urzędy. Na korki na ulicy, tłum na ulicy, jedzenie w restauracjach, kelnerów, którzy je podają… Ci są beznadziejni, tamci jeszcze bardziej. Głupi, brzydcy, niedouczeni. Jest ich za dużo, za mało. Każdy powód jest dobry, żeby na kimś się wyżyć. Przy takiej osobie czujesz, że świat jest jednym wielkim frustrującym koszmarem – chyba, że masz żelazną konstrukcję psychiczną. Tak czy siak i tak jesteś wyczerpana, bo ile można zarażać się złością.

Manipulujący

„Ja nie chcę cię zranić, ale….” I tu następuje cała lista zarzutów, które ranią cię tak, że szkoda gadać. „Nie chcę narzekać, ale…” I tu idzie cała lista zażaleń do świata. „Ja ją lubię, ale…”. I po chwili wiesz, że pierwsza część to tylko przykrywka, bo tak naprawdę chodziło o to, żeby na tą „Ją” wylać wiadro pomyj.

Po jakimś czasie obcowania z Manipulującym marzysz tylko o tym, żeby powiedział coś wprost. Akurat. Manipulujący nie może przyznać nawet sam przed sobą, że nie jest idealny, że coś mu przeszkadza. Woli powiedzieć: „Ja nie jestem ABSOLUTNIE zły, ale….”

Sarkastyczny

Sarkazm najgorsza forma agresji. Czemuż to jest traktowany jako najwyższa forma inteligencji?  Oczywiście, czasem… Ale żeby wciąż. „Widziałaś jaka ona gruba? Buheeeee”, „Czy ty ostatnio coś czytałaś? Buhehhheheheh”, „Ach, nie przejmuj się, przyzwyczaiłam się, że ty ZAWSZE o czymś zapominasz”, „Ty awansowałaś? A ogarnęłaś się już jakoś? Buhehehhee”. Sarkastyczny jeździ po innych równie pięknie jak Gniewny gniewem, jednak tego nie nazywa. On po prostu jest wybitnie inteligentny, więcej widzi, no a bystrość pozwala mu patrzeć na świat ostrzej. Ta… jasne, wiadomo.

Nieszczęśliwy

Zawsze jest nie tak. Jego bratem jest Kłapouchy z „Kubusia Puchatka” tylko, że Kłapouchy to ma jeszcze jakiś urok. Nieszczęśliwy kocha narzekać na pracę, na związek, na świat. Zawsze w tonie smutnym. Bo on się nie gniewa. Podcina skrzydła sobie (nic się nie da), ale tobie również lubi je trochę podciąć. „Naprawdę można żyć jak się chce” mówisz mu, bo właśnie przeżywasz jakiś wspaniały moment, chcesz zarazić go energią. „E…. Teraz tak mówisz, potem zobaczysz…” odpowiada on. I tak ze wszystkim. Jakbyś się nie starała w końcu myślisz: „Boższeeeeeee….. chcę uciekać, chcę uciekać do ludzi, którzy nawet jak są smutni znajdują jakieś pozytywne rzeczy”.

Już miałam kończyć, gdy pomyślałam, że jest jeszcze jedna kategoria Niewłaściwych.

A mianowicie – Państwo Szczerzy. Oni w imieniu prawdy powiedzą ci wszystko nie zastanawiając się czy cię ranią. I nawet gdy ich o to nie pytasz (o, szczególnie wtedy).Okropnie wyglądasz w tej spódnicy, nie noś jej. Powinnaś schudnąć. Źle wychowujesz dziecko. Czy wy się przeprowadzicie w końcu do innego mieszkania? I oni przecież chcą dobrze… tak dobrze.

Uff, ratunku, zmęczyło mnie samo opisywanie. Idę zadzwonić do przyjaciółki, która ma mega energię. I można powiedzieć o niej tylko jedno: Najwłaściwsza z Właściwych.

Bądźmy takie jak ona  przez ten tydzień i duuuużo dłużej.

PS. Pisząc tekst korzystałam z książki „Trudni ludzie. Jak przetrwać w związku z idiotą” Johna Hoovera. Trochę korzystałam, bo nie mogę powiedzieć, że nie spotkałam wyżej wymienionych typów, czy sama nimi nie bywałam. Koniec z tym!


Psychologia

Pokolenie delikatesów – dlaczego nie zawalczą o szczęście i satysfakcję? Jak realizować cele na przekór wygodzie

Karolina Cwalina
Karolina Cwalina
12 listopada 2015
Fot. Pixabay/ Unsplash / CC0 Public Domain
 

Badania pokazują, że ogromna część społeczeństwa nie jest zadowolona z tego, jak wygląda jej życie. Zwłaszcza to zawodowe. Wydaje się, że w świecie, gdzie mamy taką mnogość opcji do wyboru, znalezienie sposobu na życie, który da nam pełną satysfakcję, nie powinno być problemem. Często jednak wybieramy opcję wygodną, bezpieczną i łatwą, a dopiero po pewnym czasie rozumiemy, że nie jesteśmy w niej szczęśliwy.

Pokolenie trzydziestolatków często swoją karierę rozpoczynało w korporacjach. Dobre wynagrodzenia, oferowane benefity i prestiż to wszystko, czym nęciły nas duże firmy. I choć po czasie okazuje się, że w natłoku obowiązków, brak nam czasu na życie rodzinne czy hobby, trudno uciec z pewnej i bezpiecznej sytuacji. Świat bombarduje nas informacjami o sukcesach innych. Wydaje się, że ludzie ci mieli po prostu szczęście. Często nie pokazuje się za to ogromu wykonanej przez nich pracy, wyrzeczeń, trudów. Widzimy tylko efekt lub po prostu to co chcemy widzieć. Zerwanie z dotychczasowym modelem życia, który jest wygodny i bezpieczny wymaga odwagi, ale przede wszystkim wiary w swoje marzenie i dobrego planu.

Ja nazywam trzydziestolatków „pokoleniem delikatesów”. Zachłyśnięci karierą, komfortowym życiem, ale często tkwiący w marazmie, zawieszeni w rzeczywistości, która wcale im nie odpowiada. Dlaczego nie zawalczą o szczęście i satysfakcję? Bo wygoda to uzależnienie XXI wieku.

Chcesz zawalczyć o swoje, zrealizować cele? Oto kilka rad:

Korzystaj z możliwości

Chcesz zyskać wiedzę, której ci brak? A może chcesz posłuchać historii innych ludzi, które będą dla ciebie inspiracją? Nic prostszego! Szukaj spotkań z kreatywnymi ludźmi w swoim mieście, bierz udział w warsztatach, prelekcjach. Takich inicjatyw jest coraz więcej, a są świetnym bodźcem i motywacją do zmiany.

Szukaj informacji

Internet często jest wrogiem kreatywności, ale odpowiednio wykorzystany, staje się niezastąpionym narzędziem rozwoju. Szperaj, szukaj, czytaj. Znajdziesz tam ogromną ilość inspiracji, pomysłów.

Otaczaj się ludźmi z wizją

Słuchając narzekań, możesz poczuć jak tracisz nadzieję i motywację do działania. Udowodnione jest, że pasja i dobra energia ludzi, udziela się innym. Spędzaj czas z pozytywnymi, kreatywnymi osobami, którzy dadzą ci wsparcie i wiarę w twoje pomysły. Unikaj malkontentów!

Ucz się na błędach innych

Powstające startupy, małe firmy, które odnoszą sukcesy to ogromne źródło wiedzy. Poznawaj ich historie, sposoby działania, mechanizmy. Pewne schematy są na tyle uniwersalne, że może przydadzą się w twojej pracy. Sukcesy, ale i porażki innych to coś, z czego warto czerpać wiedzę.

Stwórz plan

Dobre nastawienie i pomysł to świetny początek. Ale sukces nie istnieje bez planu. Kiedy ustalisz cel, określ wszystkie kroki do jego realizacji. Wypisz je tak szczegółowo, jak tylko się da. Wybierz też priorytety. Postępuj według planu.

Bądź świadomy i wytrwały

Kluczem do sukcesu jest wytrwałość. Miej świadomość, że na efekty trzeba pracować długo i systematycznie. Często wymaga to także wyrzeczeń.  Nie poddawaj się. Pielęgnuj swoją wytrwałość. Tylko w ten sposób osiągniesz swoje cele.

Pamiętaj, że jesteś człowiekiem

Dawaj sobie czas na odpoczynek. Pozwól sobie też na gorsze dni, na emocje. Jednak nie poddawaj się, kiedy nadejdzie faza zwątpienia. Wszyscy miewamy wątpliwości, czasem tracimy nadzieję, zwłaszcza kiedy decydujemy się na ścieżkę, która jest trudna i wymaga wiele pracy. Ale tylko dążąc konsekwentnie do celu, możemy go osiągnąć. Jeśli się poddamy, nigdy nie osiągniemy satysfakcji. Spełnienie życiowe to najwspanialsze uczucie. A smakuje jeszcze lepiej, jeśli droga do niego była kręta i wyboista. Udowodnij innym, ale przede wszystkim, że potrafisz. Wszystko zaczyna się w twojej głowie!


Psychologia

Co już zrobiłaś dla siebie? – Tydzień pierwszy, dzień #3

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
11 listopada 2015
Fot. Pixabay/ JESHOOTS / CC0 Public Domain

Bardzo nas cieszy, że dostrzegacie jak niewiele trzeba zrobić, by być dobrą dla siebie.

Dziś dla tych, którym brak jeszcze trochę odwagi, pewności siebie. Które myślą: „Nie, to nie dla mnie” i szukają wymówek, bo boją się, że dbanie o siebie ktoś odbierze jako skrajny egoizm. A przecież wiemy i zapewniamy, że ta odrobina egoizmu, którą wam proponujemy jest w naszym życiu potrzebna.

Więc dziś, w trzecim dniu naszej akcji #Bądźdobradlasiebie poproś o coś dla siebie. O błahą rzecz: „Zrób mi proszę kawę” – powiedz mężowi, partnerowi, poproś dzieci. I nie bój się, ze ktoś sobie przy tym zrobi krzywdę, że zostawi bałagan. Nie. Skup się na tym, że poprosiłaś i to dostałaś. Po prostu.

Moje dzieci już mi robią kawę. Kiedyś ich o to poprosiłam i okazało się, że dla nich to wielka radocha. Mówię też mężowi rano: „Zrób mi proszę kawę” . Taka zrobiona przez kogoś smakuje lepiej.

Pamiętaj, że poprosić możesz też o inną rzecz. Taką, której robić nie lubisz, którą odkładasz, a którą mógłby zrobić ktoś inny. „Powieś proszę pranie”, „Wstaw proszę naczynia do zmywarki” (lub wyciągnij), „Zrób proszę kolację dzieciom”. To mało. Jedno drobne zdanie. Jedna prośba. W końcu od czegoś trzeba zacząć.

Nie zapomnij w komentarzu pod tekstem napisać, co dziś dla siebie zrobiłaś dobrego. Najlepsze nagrodzimy wyjątkowymi prezentami. I podaj dalej. Niech kobiety, które znasz będą również dobre dla siebie.


 

 

Akcja „Bądź dobra dla… siebie”

Dołącz do nas i codziennie zrób coś dobrego dla siebie! To może być drobiazg albo marzenie życia. Godzinna w domowej wannie, 5 minut na wypicie kawy bez pośpiechu, czy zapisanie się na siłownię, a może kupno książki dla siebie na wieczór? To zależy tylko od ciebie.

ZASADY:

  1. Redakcja Oh!me codziennie opublikuje wpis pod hasłem akcji „Bądź dobra dla… siebie”.
  2. Aby wziąć udział w akcji, należy w komentarzu do wpisu opublikowanego na stronie ohme.pl dodać odpowiedź na zadanie konkursowe: „Co dobrego dziś dla siebie zrobiłaś?”
  3. Wśród osób, które będą regularnie zamieszczały komentarze z odpowiedziami, wybierzemy odpowiedzi, które najbardziej się spodobają się Jury i nagrodzimy je!
  4. Akcja będzie odbywała się w cyklach tygodniowych (Pierwszy tydzień: 10-16.11.2015). Po każdym zakończonym tygodniu, Jury wybierze Laureatki.
  5. Jedna osoba może wygrać jedną nagrodę.
  6. Nagrody – tydzień pierwszy:
    2 x voucher pielęgnacyjny do kliniki Profemed
    4 x zestaw kosmetyków ufundowany przez debiutującą na polskim rynku, markę francuskich kosmetyków VALCENA

Każdego dnia należy umieszczać komentarze pod aktualnym wpisem – nie przegap naszej zabawy i śledź nas na Facebooku. Zacznij już dzisiaj i napisz w komentarzu do tego tekstu – co dobrego zrobiłaś dziś dla siebie.

Tydzień pierwszy – zobacz wszystkie zadania


Zobacz także

10 złych zachowań i nawyków, które niszczą kreatywność dzieciaków

Dorota Minta: „Teraz kobiety są same, są przytłoczone obowiązkami, więc nie dziwię się, że się przewracają”

Dom dziecka, choroba psychiczna mamy – historia mojego życia