Psychologia Samorozwój

Pięć gorzkich, życiowych pigułek do przełknięcia. Kiedy to zrobisz, będzie ci łatwiej

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
13 stycznia 2021
Fot. iStock/Sasha_Suzi
 

To nie są rzeczy, do których łatwo się przyznać. Czasem mamy problem z ich zaakceptowaniem. Świadomość przychodzi z dojrzałością i doświadczeniem życiowym. Trzeba nieco w życiu przeżyć, by zrozumieć, że nie wszystko jest tak jednoznaczne, jak nam się wydaje. Dochodzenie do tych prawd, odkrywanie ich może być bolesne, ale bywa zbawiennie.

Zatem, im szybciej, tym lepiej…

Pięć gorzkich, życiowych pigułek do przełknięcia

1. Nikt nie jest odpowiedzialny za twoje szczęście (poza tobą samym)

Pora skończyć z obwinianiem innych o własne niepowodzenia. Przychodzimy na świat po to, by walczyć o swoje szczęście, by przeżyć życie tak, jak tego chcemy. Jesteśmy tu tylko na chwilę i ta chwila musi nam starczyć, by poczuć się spełnionymi. Nie czekaj, aż ktoś przejmie stery twojego życia. Nie szukaj wszędzie odpowiedzialnych za twoje własne błędy. To ty je popełniłeś, to ty podjąłeś złe decyzje, zaufałeś nieodpowiednim ludziom. To nie kwestia złego losu, ani braku szczęścia. Nie szukaj wymówek, zacznij działać. Nic nie dzieje się bez przyczyny.

2. Nikt nie jest ci nic winien

Czujesz, że twoje dzieci są niewdzięczne za trud i wysiłek, który włożyłeś w stworzenie im domu? Albo, że twój przyjaciel nie okazuje ci wystarczającej wdzięczności za pomoc, której mu udzieliłeś? Odpuść te gorzkie żale. Karma wraca, prędzej czy pózniej, niekoniecznie z tej strony, z której jej oczekujesz. Jeśli decydujesz się działać na rzecz innych, nie rób tego oczekując, że dostaniesz coś w zamian. Rób to, bo sprawia ci to radość, wprowadza pozytywną energię.

3. Nie każdy myśli tak, jak ty

Zaakceptuj to. Bliska ci osoba także może różnić się o ciebie w wielu kwestiach. Problem w tym, by wspólnie dojść do porozumienia, by zawrzeć kompromis, który obu stronom otworzy trochę oczy na inny punkt widzenia. To właśnie spierając się, widzimy więcej, otwieramy się na innych i zaczynamy zastanawiać, czy aby na pewno mamy rację…

4. Nie możesz uciekać od tego kim jesteś, na rzecz tego, kim chciałbyś być

Nie udawaj, że jesteś szczęśliwy, jeśli w środku rozpadasz się na milion kawałków. Nie staraj się przede wszystkim zadowolić innych, a na końcu myśleć o sobie. Nikt za ciebie nie przeżyje życia, nie wprowadzi niezbędnych zmian. Nikt nie jest kowalem twojego losu. Pamiętaj, pod koniec i tak zostajemy ze wszystkim sami: z niespełnioną miłością, niezrealizowanymi marzeniami, z żalem, że nic nie potoczyło się tak, jak powinno bo o to się nie postaraliśmy…

Nie tkwij w ramkach,w które wsadzono cię dawno temu, a ty zostałeś tam tylko dlatego, bo nie miałeś odwagi zawalczyć o swoje szczęście, o prawo do samodzielnego decydowania o swoim życiu.

A przede wszystkim: kochaj siebie. Takim, jaki jesteś. Nie trać czasu na wymyślanie siebie na nowo. Już jesteś doskonały, nawet tak daleki od perfekcjonizmu. Zaakceptuj rzeczy, których nie możesz zmienić, nie uciekaj w marzenia o czymś, co nigdy nie nastąpi. Korzystaj z tego, co masz tu i teraz.

5. Prawdziwa miłość nie boli

Nie zostawia siniaków na ciele, ani na uszy. Przestań zatem szukać sobie usprawiedliwień, przestań czekać, aż moc waszego uczucia ją/jego uzdrowi. Dobra miłość nie jest toksyczna, nie stawia warunków nie do zrealizowania, nie wykorzystuje nikogo. Nie kłamie, nie bije, jest szczera. Dobra miłość sprawia, że jesteśmy coraz lepsi, coraz silniejsi. Dobra miłość nie jest chwilowym uniesieniem. Ona planuje wspólne życie, daje poczucie bezpieczeństwa. A przede wszystkim, naprawdę istnieje.

 


Psychologia Samorozwój

List do mojego byłego faceta. W głowie nie mieści mi się dziś, że można być z kimś tak blisko, by za chwilę oddalić się o tysiące kilometrów

Listy do redakcji
Listy do redakcji
13 stycznia 2021
Fot. istock/LittleBee80
 

To nie był mój pierwszy związek. Rozstałam się już z kimś wcześniej. I cierpiałam już kiedyś z powodu rozstania. Ale nigdy wcześniej nie czułam takiego smutku, ja teraz. Nie potrafię się pozbierać, nie mam siły wstać, nie umiem się otrząsnąć, ruszyć do przodu. Nie jestem w stanie zapomnieć. Ani przestać myśleć o tym, że wciąż moglibyśmy być razem. Jak można być ze sobą tak blisko i tak bardzo się od siebie oddalić?

Ale chcę odpuścić. Czuję fizyczny ból, kiedy myślę o tobie, upokorzenie, z powodu tego, jak pozwoliłam ci się traktować. To, że tak bardzo nadal mi na tobie zależy, że nadal cię kocham – nie rozumiem tego. Jak to przerwać?

Wiem, że kiedy zobaczysz ten list na ekranie komputera, pomyślisz: „Znowu próbuje mnie odzyskać”, ale prawdę mówiąc, dzisiaj będzie inaczej. Dziś chcę powiedzieć ci wiele rzeczy. Niektóre z nich mogą cię zranić,  inne – mile zaskoczyć. Tak, wiem, że za bardzo się wzruszam, że kiedy rozmawiamy o przeszłości i błędach, które popełniliśmy, płaczę i oskarżam o wszystko ciebie, ale w głębi duszy wiem, że również byłam winna. Głównie swoją biernością.

Jak wiesz, o wiele łatwiej jest winić inną osobę za własne nieszczęścia. Proszę nie myśl, że mówię, że to, co zrobiłeś, było słuszne, ale wiem, że moje podejście do naszej sytuacji również było złe. Nigdy nie ufałam swojej intuicji, mojemu sercu i zamiast tego wierzyłam na ślepo, że najlepiej zadecydujesz ty – za nas oboje. Poddałam się temu, oddałam ci stery, a wewnątrz mnie rosła frustracja. Nie wiedziałeś o tym, bo nigdy ci tego nie powiedziałam. My w ogóle nie rozmawialiśmy, tylko krzyczeliśmy na siebie.

Potem tak bardzo się zmieniliśmy, oboje. Zamiast jednak na nowo próbować się zrozumieć, zaczęliśmy ze sobą walczyć. Naszym celem stało się sprawienie, by drugie poczuło się gorsze. Nasze oczekiwania wobec związku również się zmieniły. Tak bardzo żałuję, że nie chciałam nigdy do końca wysłuchać o czym marzysz, jak nas widzisz…

Wojna naszych ego i jakaś uparta, niepotrzebna duma – to one wzięły górę nad miłością i szacunkiem. Sama pozwoliłam na to, żebyś mówił mi jak się ubrać, z kim rozmawiać i jak się zachowywać na spotkaniu z przyjaciółmi. Stałam się marionetką w Twoich rękach. Jednak pod powierzchnią znajdował się wulkan, który miał wybuchnąć. Wulkan powstały z moich gorzkich pretensji, niewyładowanej agresji, niespełnionych pragnień i oczywiście z mojej samotności.

A przecież pierwsze dwa lata naszego związku były naprawdę piękne. Byliśmy szczęśliwi. Nie mam pojęcia dlaczego znaleźliśmy się w zupełnie innym miejscu. Miłość się nie skończyła. Ale miłość to nie wszystko…

Odkąd się rozstaliśmy, brakuje mi Ciebie. Ale tego ciebie z początku naszej historii. I mnie takiej właśnie również mi brakuje. Łudziłam się miesiącami, że jeśli tylko uda nam się odnaleźć tamtych dawnych nas, będziemy mogli do siebie wrócić. Dziś już w to nie wierzę.



Zobacz także

3 zasady przyciągania w związku i dlaczego one nie zawsze działają

Bezradność, niesprawiedliwość, podporządkowanie – co wyzwala w tobie lęk wg znaku zodiaku?

Kiedy czujesz się niewystarczająco dobry, nigdy nie zapominaj o tych sześciu rzeczach