Macierzyństwo Psychologia Związek

Niepłodność w związku nie jest tylko diagnozą. Za każdą z nich stoi inna historia, za każdą stoi dwoje ludzi

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
21 czerwca 2019
Fot. iStock
 

Dla niektórych problemy z płodnością okazują się biletem do pogłębienia relacji. Niechcianym, nieproszonym, ale w ostateczności wzmacniającym związek dwojga ludzi. Zupełnie, jak w słowach „w zdrowiu i w chorobie”. Dla innych to pierwszy krok do całkowitej rozbiórki domu, który udało im się zbudować, aż do ostatniego kamienia… Dla każdego z nich diagnoza „niepłodność” oznacza coś innego, choć zawsze niesie za sobą ogromną tragedię, z którą muszą się zmierzyć. Nie każdy doczeka swojego happy endu. I nie zawsze wygrana z niepłodnością będzie oznaczała wygrany związek.

Od momentu pierwszej wizyty u specjalisty, każda z par przebędzie prawdopodobnie najdłuższą i najbardziej mozolną drogę w swoim życiu. Nie wszystkie te drogi zakończą się dobrze, rodzinnym zdjęciem z pyzatym bobasem. I nie każdy z nich dojdzie do mety, a z całą pewnością, wiele par w czasie marszu wybierze odmienne kierunki.

Niepłodność przestaje być tematem tabu. Zacieśnia swoje macki coraz śmielej i sięga coraz dalej. Coraz częściej mówi się o metodzie in vitro – jednak w świecie pełnym światopoglądowych przepychanek, rzadko porusza się kwestię tego, co problemy z płodnością oznaczają dla związku. Narastająca frustracja, bezsilność, depresja i różnice światopoglądowe partnerów odciskają ogromne piętno na relacji. Nie wszystkim uda się je pokonać. To problem, którego nie da się opisać definicjami, bo za każdą diagnozą stoi zupełnie inna historia. Dwoje autonomicznych ludzi, którzy nagle muszą zmierzyć się z żałobą po swoim wyobrażeniu o życiu, związku i rodzinie.

„Pewnego dnia odważyłam się i w trakcie kolejnej kłótni wyrzuciłam mężowi, że może brak dziecka to nie moja, lecz jego wina, że może on w końcu dałby coś z siebie, zbadał się, zmienił tryb życia (…) że ja wiele od siebie daję, a on nic (…) Dał mi w twarz iw wyszedł z domu”.*

Renata, 38 lat, urzędniczka

Kiedy para usłyszy od lekarza „niepłodność” zaczyna się ogromna rewolucja w ich życiu. Szok, rozczarowanie, często obwinianie – mniej lub bardziej świadome – partnera. Wiele związków na tym etapie przechodzi przez najtrudniejszy życiowy test. Pojawia się problem, a z nim pytanie: czy patrzymy w tym samym kierunku?

Jeżeli partnerzy w konfrontacji ze swoją tragedią, wybiorą tą samą drogę, ich historia nadal się piszę… jednak wiele par w obliczu tak trudnych decyzji musi zmierzyć się z trudnymi dla związku różnicami. Co stanie się, jeśli jeden z partnerów rozważa zapłodnienie in vitro, a drugi okazuje się jego przeciwnikiem? Co zrobić, jeśli jeden z partnerów z całych sił chce wyprzeć problem i odmawia leczenia i diagnostyki?

To pierwszy etap związku „po diagnozie”. Może trwać bardzo długo. Tak długo, jak oddalający się partnerzy nie będą gotowi, by stanąć z nim twarzą w twarz. Dla niektórych par, będzie to pierwsza w życiu rozmowa o tym, co zrobią, jeśli nie będą mogli mieć dziecka. Dla niektórych z nich, będzie to decyzja o rozstaniu. Historia Renaty to opowieść o zderzeniu z różnicami nie do pokonania. O rozwodzie, ale też o olbrzymim kroku w jej rozwoju świadomości na temat in vitro. I w końcu szansie, którą postanowiła sobie dać.

„Pamiętam pacjentkę, która podczas terapii zadecydowała, że odmówi udziału w Wigilii rodzinnej. Uznała, że tego nie zniesie”.*

Michał Pozdał, psychoterapeuta i seksuolog

Tych historii jest coraz więcej. Bez względu na kolejne wybory, prawie każda para starająca się długo o dziecko, niesie na plecach ogromny bagaż emocjonalny. I jeszcze więcej zewnętrznych oczekiwań. Jak powiedział Michał Pozdał, psychoterapeuta i seksuolog: „Kobietom się obrywa…”. Presja ze strony najbliższej rodziny, znajomych, a także nietaktowność obcych ludzi czy personelu medycznego, to doświadczenia, przed którymi nie sposób uciec. W naszym społeczeństwie wciąż brakuje empatii wobec par, które nie posiadają jeszcze potomstwa. Są za to oczekiwania: „kiedy wreszcie zostanę babcią/dziadkiem?”. Są też życzenia urodzinowe i na święta: „(…) i dzidziusia wam życzę…”.

„Często doradzamy pomoc psychologiczną, ale to trudny temat, bo niektóre pary czują się urażone, kiedy sugeruję, że taka pomoc jest potrzebna. Tymczasem to naprawdę trudny czas dla związku, dla relacji (…)”.*

Dr Katarzyna Kozioł, ginekolog, embriolog

Największym problemem i zagrożeniem dla par z problemem niepłodności jest nie szukanie pomocy. To sytuacja tak trudna i złożona, że nie rozwiąże jej nawet najlepszy ginekolog świata. Niepłodność nie kończy się poniżej pasa – ani u kobiet ani  u mężczyzn. Zajmuje sobą całą przestrzeń osobistą i związkową. Im dłużej trwa w ciszy, tym trudniej ją udźwignąć. Właśnie dlatego trzeba o niej rozmawiać. In vitro nie jest cudownym lekarstwem rozwiązującym wszystkie problemy, jest wspaniałą możliwością. Jednak bez względu na to, czy para podejmie próbę zapłodnienia pozaustrojowego, czeka ją największa próba dla ich związku. O tym wciąż zbyt rzadko się rozmawia. Te historie to zaledwie ułamek emocjonalnych trudności.

Małgorzata Rozenek-Majdan swoją książką „IN VITRO. Rozmowy intymne” zaczęła wyważać mocno zamknięte drzwi. To trzynaście rozmów, trzynaście historii o niepłodności. To historie dobre, ale i trudne. Rozważania etyczne i rozprawa z mitami, które wyrosły na temat zapłodnienia in vitro. Ale przede wszystkim, każda z tych rozmów demaskuje prawdziwe emocje, z jakimi muszą mierzyć się związki dotknięte niepłodnością.

Tę książkę powinien przeczytać każdy – bez względu na światopogląd. Bez względu na stan swojej własnej płodności, czy wyznanie religijne. Tylko po to, by następnym razem słysząc „in vitro”  czy „niepłodność” przypomnieć sobie, że to o wiele więcej niż diagnoza w karcie. Spróbować zrozumieć… lub po prostu ugryźć się w porę w język.


*wszystkie cytaty pochodzą z książki „IN VITRO. Rozmowy intymne”, Małgorzata Rozenek-Majdan, Prószyński i S-ka, Warszawa 2019

 

 


Macierzyństwo Psychologia Związek

Są tylko 3 rzeczy, które możesz kontrolować. Nie wierz w ślepy los

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
22 czerwca 2019
Fot. Unsplash / CC0 Public Domain
 

Na większość spraw, które wydarzają się w naszym życiu nie mamy wpływu. Nie jesteśmy w stanie zmienić innych, ani zmienić pewnych okoliczności. Nie mamy mocy cofania nieudanej przeszłości, ani zmuszenia nikogo do uczuć. Bywa, że czujemy się tak, jakby los kpił z nas okrutnie lub jakby wszystko zostało już wcześniej zaplanowane, za naszymi plecami. Warto wtedy pamiętać, że tak naprawdę wszystko jest kwestią naszego podejścia do życia i do innych.To nieprawda, że jesteśmy bezsilni. Są trzy rzeczy, które możesz i powinieneś kontrolować.

Nasze wybory

Pierwszą rzeczą, którą możemy kontrolować, są decyzje, które podejmujemy. A jednak za często obwiniamy innych za nasze osobiste wybory. Zrzucamy odpowiedzialność na bliskich, wmawiając sobie, że gdyby zachowali się inaczej, nie postąpilibyśmy zle.

  „To ona sprawiła, że ​​ją zdradzam, bo nie spełniła moich potrzeb” – mówimy. Jesteś odpowiedzialny za swoje decyzje. Okoliczności wokół ciebie nigdy nie są wystarczająco silne, mogą jedynie ograniczyć wybór, ale nie mogą odebrać ci możliwości wybierania.

Nasza postawa / perspektywa

Wszystko, co dzieje się w życiu, ma wiele aspektów i tylko od ciebie zależy, jak kontrolujesz sposób, w jaki widzisz świat i innych ludzi. Możesz reagować złością, agresją, możesz pracować nad emocjami i szukać sposobów, by zadziałać racjonalnie. Ty wybierasz, ty kontrolujesz uczucia i swoje zachowanie.

To, komu ufamy

Oczywiście wiedza, która pozwala nam odróżnić ludzi godnych zaufania, od tych, którym nie należy ufać przychodzi z czasem i doświadczeniem. Zawsze jednak należy pamiętać, że obdarowanie komuś zaufaniem jest naszym osobistym wyborem. Czasem warto posłuchać intuicji, czasem lepiej ją w sobie zagłuszyć.


Na podstawie: patheos.com


Macierzyństwo Psychologia Związek

10 powodów, by pić codziennie czarną kawę (udowodnione naukowo!)

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
21 czerwca 2019
Fot. iStock / MangoStar_Studio
Następny

Kawa. Kawusia.Kochamy kawę, miłością bezwstydną i – jak się okazuje – bardzo dobrze!

Jeżeli do tej pory gryzły was małe wyrzuty sumienia i kawę wpisywaliście nieco w kategorię „używki”, możecie odetchnąć. Wiele można przeczytać o szkodliwych właściwościach kawy, jednak jej picie niesie wiele korzyści dla naszego organizmu, oczywiście jeśli pijemy ją z głową.

Wiecie, kiedy najlepiej pić kawę?

Według neurologa Stevena L. Millera, picie kawy, gdy nasz organizm uwalania dużo kortyzolu ogranicza jego pozytywne skutki. Innymi słowy: kawa + kortyzol = dodatkowy stres (który jest szkodliwy dla zdrowia).

Natomiast,  jeśli pijesz kawę, gdy poziom kortyzolu jest niski, wyrównuje się twój nastrój i poziom energii.

Dla przeciętnej osoby, tj. kogoś, kto wstaje około 6:30 rano poziom kortyzolu osiąga maksimum między:

  • 8:00 a 9:00 rano,
  • 12:00 a 13:00
  • 17:30 a 18:30

Jeśli wstajesz dwie godziny wcześniej przesuwasz te pory dnia o dwie godziny do tyłu, jeśli później zaczynasz dzień – dodajesz tyle godzin, o ile dłużej śpisz.  Poziom kortyzolu zaczyna rosnąć w momencie wstania z łóżka

10 powodów, by pić codziennie czarną kawę (udowodnione naukowo!)

Zobacz galerię


Źródła:

The impact of caffeine on mood, cognitive function, performance and hydration: a review of benefits and risksNormal caffeine consumption: influence on thermogenesis and daily energy expenditure in lean and postobese human volunteersComparison of changes in energy expenditure and body temperatures after caffeine consumption; lifehack.org; *nutritiondata.self.com; **Coffee, Decaffeinated Coffee, and Tea Consumption in Relation to Incident Type 2 Diabetes MellitusA Systematic Review With Meta-analysisDoes caffeine intake protect from Alzheimer’s disease?Drinking coffee may decrease depression risk in womenCoffee consumption and the risk of primary liver cancer: Pooled analysis of two prospective studies in Japan

Zobacz także

Pięć eksperymentów psychologicznych, które zmienią twoje myślenie o sobie

Syndrom wiecznej dziewczynki. Kobiety, które nie chcą dorosnąć

Seks analny może być przyjemny. Jest też bardzo niebezpieczny. O czym MUSISZ wiedzieć?