Psychologia

„Napady paniki to moja codzienność. Tak się żyje w lęku”

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
19 maja 2021
Photo by Ehimetalor Akhere Unuabona on Unsplash
 

Już wiem, że nerwica to siostra depresji. Tak samo niszczy, tak samo jej nie widać. Wiem, że jeśli spotykamy się na ulicy, myślisz, że jestem normalną kobietą. Jedną z wielu, które mijasz. Może parkuję samochód przy twoim aucie, może stoję za tobą w kasie. Nie stoję skulona, nie drży mi głos.

Jeśli jesteś moim pracodawcą, uważasz, że całkiem dobrze sobie radzę. Możesz na mnie polegać. Mam wyobraźnię, potencjał, potrafię pracować po nocy i genialnie „czuję” ludzi. Jeśli znasz mnie z Facebooka, czy Instagrama jesteś przekonany, że mam fajne życie. Dzieci, mąż, rodzice, podróże, przyjaciele i znajomi. Dużo znajomych.

Może tylko jeśli jesteś moim przyjacielem, to wiesz coś więcej. Ale też niewiele. Nie lubię mówić o słabości. Czasem wydaje mi się, że nie mam prawa. Moje życie jest poukładane. Nie nadaje się na scenariusz filmu, czy dobrą historię. Nie nadaje się na dramat, ani na komedię.

Moje piekło jest w mojej głowie. W moim ciele, które podąża za podszeptami umysłu. A może też to masz, a ja nie wiem tego o tobie. Lęk nie jest modny. Największą siłą jest pokonywanie siebie, mobilizowanie. Wyzwania. Jak więc pasuje do tego ból brzucha przed stresującymi sytuacjami? Nie, nie takimi, które da się pokonać.

Musisz czasem odwoływać spotkania, bo lęk jest tak silny, że nie możesz oddychać. Boisz się rozmawiać przez telefon, bo wciąż ci się wydaje, że osoba po drugiej stronie myśli, że jesteś głupia. Gorsza. A jeśli nawet tak nie myśli, zaraz zrobisz coś, co pokaże jej, że właśnie taka jesteś. Wolisz, więc unikać takich spotkań i rozmów. Tak, ludzie się na ciebie obrażają, że coś odwołujesz. Ale jak masz powiedzieć w tym świecie sukcesu, że ty się boisz? I tak naprawdę nie wiesz czego?

W nocy często nie śpisz.

W spokoju i ciszy wypełzają demony. Boisz się, na przykład, że twój mąż umrze na raka. Wali ci serce, klatka po klatce przed oczami stają ci obrazy. To jest pewne, on umrze. Widzisz nawet lekarza, który stawia diagnozę. Nie, nigdy nie byłaś w centrum onkologii.

Innym razem jesteś pewna, że on zginął w wypadku. Masz ochotę zadzwonić do niego milion razy. I jeszcze do jego znajomych. Nikt nie powinien spóźniać się do domu! To nie może skończyć się dobrze.

Boisz się, że umrze twoje dziecko. Potrąci je samochód. Ktoś je zgwałci. Znów widzisz to scena po scenie. Dusisz się z emocji. Już jesteś matką po stracie, choć dziecko spokojnie śpi obok. Widzisz też przed oczami śmierć innych swoich bliskich. Czasem swoją. Też pieprzyk, którego nie zbadałaś to na pewno rak, ginekolog nie zauważył guza, badania krwi kłamią. Ty jesteś chora! Znów nie możesz oddychać.

Wstydzisz się tego, bo wiesz, że są ludzie, którzy przeżywają te dramaty w realnym życiu. Ty może byś też przeżyła. Problem w tym, że i tak odtwarzasz to wciąż od nowa, choć realnie nie ma zagrożenia.

To tak, jakbyś ileś razy chowała bliskich i samą siebie. Nie potrafisz wytłumaczyć tego lęku, ale on cię niszczy, osłabia. I nie możesz włączyć pełnego trybu walki, bo przecież to WSZYSTKO CI SIĘ WYDAJE.

Boisz się zwyczajnych sytuacji. Odwlekasz działanie. Nie odpisujesz, nie widujesz się, nie idziesz do urzędu. Bo tam czeka straszność. Lepiej tego uniknąć.

Czasem dusisz się w pomieszczeniach.

To nie dzieje się zawsze, nie możesz się więc na to przygotować. Nagle, na lotnisku oblewa cię zimny pot i nie możesz nabrać powietrza. Spada na ciebie sufit, drżą ci ręce, czujesz suchość w ustach. Albo na zakupach. Za dużo ludzi koło ciebie i już czujesz, że on nadchodzi. Lęk. Ciemność przed oczami, obręcz, którą ktoś zaciska na twojej głowie.

A przecież jeszcze przed chwilą byłaś, jak ci ludzie obok: swobodna, spokojna i wiedziałaś, że żaden sufit na ciebie nie spada. I nikt niczego na tobie nie zaciska.

To po prostu napad paniki. Chemia mózgu. Niektóry mówią, że problemem jest temperament, inni, że pierwsze doświadczenia i brak poczucia bezpieczeństwa w dzieciństwie. Czasem tama puszcza, bo przeżywasz ogromny kryzys. Psycholodzy nazywają to „wyzwalaczami”. Drobiazgi, które poruszają ukrytą w tobie lawinę.

Lęk to twoje DNA, paradoksalnie mija, gdy bardzo dużo się dzieje i musisz walczyć. Gdy opiekujesz się innymi, gdy musisz kogoś wspierać. Pojawia się w chwilach pozornego spokoju. Męczy i dręczy. Grozi, że twój spokój zaraz się skończy. Mówi, że jesteś nikim i niczym, że nic cię nie czeka, nic się nie uda. Czasem atakuje tak absurdalnie, że sama nie wiesz, czy śmiać się, czy płakać.

Boisz się duchów, jak dziecko.
Ciemności.
Lasu.
Samochodów
Wysokości
Pająków
Latania
Zamknięcia

Zdarza się, że wpadasz w obsesję. Ubrania muszą leżeć równo, ręce być doskonale umyte, rzeczy ułożone w taki, a nie inny sposób. Długo nie wiesz, że to też „objaw”.

Boli cię całe ciało, więc chodzisz od lekarza do lekarza. Może to walące serce to nadchodzący zawał? Może zimne poty świadczą o problemach z krążeniem? Mroczki przed oczami są zaburzeniami neurologicznymi? W końcu ktoś wpada na pomysł, że to jednak nerwica lękowa. Wysyła cię do psychiatry, na terapię. Dostajesz leki.

Jeszcze nie wiesz, że dopiero po ich zażyciu zrozumiesz, co czują „normalni” ludzie. Albo co ty czułeś przedtem. Normalność. Organizm, który reaguje tylko na realne zagrożenia, umysł, którym nie rządzi strach. Sytuacje, które są sytuacjami, a nie Monte Everestami do zdobycia. Już nic nie destabilizuje ci życia. Do czasu. Bo lęk to przyczajony potwór. Zawsze może wrócić. Choć często pomaga sam fakt, że wreszcie się otworzysz. Na terapii albo przed przyjaciółmi. Ktoś złapie cię za rękę i powie: „Też to mam, też się boję”.


Psychologia

Grzyb do zadań specjalnych, czyli soplówka jeżowata i cztery korzyści dla mózgu

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
19 maja 2021
OLYMPUS DIGITAL CAMERA – fot. domena publiczna/CC BY-SA 2.0
 

Hericium Erinaceus, Yamabushitake, Soplówka jeżowata, Monkey’s Head, Old Man’s Beard, ale najczęściej Lion’s Mane, czyli po prostu „lwia grzywa”. Sprawa staje się jasna, gdy wrzucisz tę nazwę w google i pooglądasz sobie obrazki. Wtedy zobaczysz, że grzyb ten przypomina kudłatą białą grzywę lwa.



Dlaczego dziś jest o nim tak głośno?

Grzyb ten zawierają substancje bioaktywne, które mają korzystny wpływ na nasz organizm, zwłaszcza mózg, serce i jelita. Mówi się, że sopówka potrafi chronić przed wrzodami przewodu pokarmowego, obniża ryzyko chorób serca i układu krążenia, działa antybakteryjnie, zmniejsza stany zapalne w organizmie i stres oksydacyjny, podnosi odporność. W dodatku może być pomocna w kontrolowaniu poziomu cukru we krwi i genialnie wpływa na nasz mózg!

Brzmi trochę jak cudowny lek na WSZYSTKO! Czy to możliwe?

Soplówka to obiecujący, ale nie do końca poznany dobroczyńca. Nie ma jeszcze wystarczających badań klinicznych na ludziach, by móc postawić kropkę nad „i”. Większość testów przeprowadzono na zwierzętach i tu wyniki są… spektakularne. Więc potencjał wydaje się przeogromny!

Soplówka dobra dla mózgu!

Na razie najlepiej przebadane został wpływ tego grzyba na ludzki mózg. Okazuje się, że ten biały grzyb może chronić nas w przyszłości przed demencją, pomagać skupiać się podczas intensywnej nauki czy pracy, a nawet łagodzić stany depresyjne i lękowe. Nic dziwnego, że te właściwości odkryto setki lat temu! Soplówka była stosowana przez zielarzy i lekarzy medycyny chińskiej. Jest to grzyb występujący w lasach liściastych, w Polsce i wielu krajach Europy bardzo rzadki (chroniony!). Dlatego w Chinach i Japonii jest obecnie uprawiany na plantacjach.

Oto 4 korzyści zdrowotne dla naszego mózgu

1. Może chronić przed demencją

Niestety zdolność naszego mózgu do tworzenia nowych połączeń neuronowych wraz z wiekiem spada. Okazuje się, że soplówka zawierają dwa związki, które mogą stymulować wzrost komórek mózgowych: hericenony i erinacyny. Wykazano, że ekstrakty z niej zmniejszają objawy utraty pamięci u myszy, a także zapobiegają uszkodzeniom neuronów spowodowanym przez płytki amyloidu-beta, które gromadzą się w mózgu podczas choroby Alzheimera. I tu mamy ciekawe badanie –  przeprowadzone na starszych osobach dorosłych z łagodnymi zaburzeniami poznawczymi – które wykazało, że codzienne spożywanie trzech gramów sproszkowanego grzyba przez cztery miesiące znacznie poprawiło funkcjonowanie mózgu, jednak te korzyści zniknęły, gdy suplementacja została wstrzymana.



2. Poprawia koncentrację i nastrój

Przeprowadzono też naukowy test z udziałem kobiet w okresie menopauzy i wykazano, że codzienne spożywanie ciastek zawierających ekstrakt z soplówki przez jeden miesiąc, pomogło zmniejszyć zgłaszane wcześniej  uczucie irytacji i niepokoju oraz zwiększyło zdolność koncentracji. Fantastycznie!

3. Może przyspieszyć powrót do zdrowia po urazach układu nerwowego

Nadal prowadzone są też bardziej szczegółowe badania nad przyspieszeniem powrotu do zdrowia po urazach układu nerwowego poprzez stymulację wzrostu i naprawy komórek nerwowych. Na razie wykazano, że soplówka wpływa na taką poprawę w badaniu na szczurach i dlatego naukowcy postawili tezę, że może również pomóc zmniejszyć nasilenie uszkodzeń mózgu człowieka po udarze. Czekamy więc na dalsze ustalenia.

4. Pomaga złagodzić łagodne objawy depresji i lęku

Nawet jedna trzecia ludzi, mieszkających w krajach rozwiniętych doświadcza objawów lęku i depresji. Chociaż istnieje wiele przyczyn tych zaburzeń, jednym z czynników może być przewlekły stan zapalny w organizmie. Co ciekawe – dowiedziono, że ekstrakt z soplówki ma działanie przeciwzapalne, które może zmniejszyć objawy lęku i depresji u myszy. Inne badania na zwierzętach wykazały, że ekstrakt może również pomóc w regeneracji komórek mózgowych i poprawie funkcjonowania hipokampu, regionu mózgu odpowiedzialnego za przetwarzanie wspomnień i odpowiedzi emocjonalne. Brzmi bardzo obiecująco.

Jak go zdobyć?

Nic trudnego. Wystarczy poszukać dobrej aptece lub sklepie ze zdrową żywnością w wersji sproszkowanej lub w suplemencie z soplówką jeżowatą w roli głównej.
Szukaj tylko u renomowanych producentów.


Psychologia

Olej lniany – codzienna dawka zdrowia. Jak go stosować?

Redakcja
Redakcja
19 maja 2021

Jednym z najcenniejszych darów natury jest olej z nasion lnu. Dzięki zawartości wielonienasyconych kwasów tłuszczowych omega 3 oraz witaminy E ten najlepszy – tłoczony na zimno – korzystnie wpływa na zdrowie całego organizmu. Zdecydowanie warto włączyć go do codziennej diety, a także wykorzystać w pielęgnacji skóry i włosów. Poznaj więc właściwości oleju lnianego i sprawdź, jak go stosować!

Wyjątkowy olej lniany. Jakie są jego właściwości?

Najważniejszym składnikiem oleju lnianego są wielonienasycone kwasy tłuszczowe omega 3, które występują tutaj w idealnej proporcji do kwasów omega 6. Czy wiesz, że są one niezbędne do prawidłowego przebiegu większości procesów w komórkach? Potrzebujesz ich m.in. do:

  • budowy błon komórkowych,
  • syntezy hormonów,
  • metabolizmu cholesterolu,
  • transportu lipidów we krwi,
  • pracy serca i układu nerwowego,
  • trawienia i wchłaniania.

Ponieważ tłoczony na zimno olej lniany jest skarbnicą kwasów omega 3 oraz witaminy E, doskonale nawilża, odżywia i odmładza. Ma też właściwości przeciwzapalne – regularnie spożywany skutecznie wycisza stany zapalne i przywraca równowagę organizmu. Ponadto naturalnie wzmacnia odporność, reguluje gospodarkę hormonalną oraz poprawia stan skóry, włosów i paznokci. Z kolei witamina E, tzw. witamina młodości, jest bardzo silnym antyoksydantem. Neutralizuje wolne rodniki tlenowe, chroniąc w ten sposób DNA komórek przed uszkodzeniami. W efekcie organizm wolniej się starzeje oraz jest mniej narażony na rozwój nowotworów i chorób cywilizacyjnych.

Komu szczególnie poleca się spożywanie oleju lnianego?

Ze względu na właściwości prozdrowotne często poleca się go cukrzykom, osobom z osłabioną odpornością, zaburzeniami trawiennymi i hormonalnymi, a także problemami sercowo-naczyniowymi. Jednak – jako że jest to produkt całkowicie naturalny – bezpiecznie może stosować go każdy. Tłoczony na zimno olej lniany jest bardzo wartościowym uzupełnieniem codziennej diety. Docenią go szczególnie weganie i wegetarianie, sportowcy oraz osoby prowadzące aktywny tryb życia.

Jak włączyć olej lniany do swojej diety?

Świeży olej z nasion lnu ma przepyszny, delikatnie orzechowy smak i aromat. Świetnie sprawdzi się więc w zastępstwie oliwy z oliwek – w dressingach i dipach do sałatek, domowym pesto i guacamole. Ale też jako dodatek do hummusu i past do chleba. Możesz również skropić nim warzywa z piekarnika, kasze i inne gotowane potrawy, gdy przestygną.

Olej lniany należy spożywać wyłącznie na surowo – nie nadaje się on do smażenia, pieczenia ani gotowania. Obecne w nim wielonienasycone kwasy tłuszczowe pod wpływem ciepła bardzo szybko się utleniają, tracąc swoje właściwości. Z tego powodu ważne jest również jego odpowiednie przechowywanie. Po zakupie trzymaj go w ciemnej butelce, koniecznie w lodówce i postaraj się spożyć jak najszybciej.

Pielęgnacja skóry i włosów olejem lnianym

Dobry, tłoczony na zimno olej lniany ma też zbawienny wpływ na skórę i włosy. Chcesz osiągnąć najlepsze efekty? Warto stosować go równocześnie zewnętrznie oraz włączyć do codziennego menu.

  1. Aby poprawić stan cery, możesz wklepać niewielką jego ilość bezpośrednio w skórę twarzy albo połączyć go z kremem lub balsamem.
  2. Sprawdzi się również jako dodatek do toniku – taki dwufazowy płyn świetnie oczyszcza i zmywa makijaż, nie powodując przesuszenia.
  3. To także doskonały kompres dla suchych i podrażnionych dłoni – idealnie nawilża, koi i przyspiesza procesy regeneracji.

Właściwości odżywcze lnu pokochają też Twoje włosy i skóra głowy. Dodaj kilka kropli do szamponu albo wykorzystaj go do zabiegu olejowania. Lniana maseczka bardzo dobrze odżywia, od cebulek aż po końcówki. Dzięki temu hamuje wypadanie włosów, przyspiesza ich wzrost oraz zapewnia im odpowiednie nawilżenie. Po olejowaniu stają się one mocne i lśniące. Są gładkie i śliskie w dotyku, dużo łatwiej się rozczesują i lepiej układają.

Korzystaj z bogactwa natury z Olini!

Aby odnieść maksymalne korzyści ze stosowania olejów roślinnych, zawsze sięgaj po te najlepsze – świeże, tłoczone na zimno i nierafinowane. Znajdziesz je w rodzinnej olejarni Olini. Oprócz tego zamówisz tu także miody, naturalnie fermentowane zakwasy, octy i wiele więcej zdrowych produktów, które będą cennym wsparciem dla Twojego organizmu. Sprawdź!

Artykuł partnera


Zobacz także

Pięć eksperymentów psychologicznych, które zmienią twoje myślenie o sobie

Czego dowiadujemy się w życiu zbyt późno. Gdybym wiedziała o tym wcześniej…

Dziecko nigdy nie może być dorosłe. Drogi rodzicu, nie wstydź się poprosić o radę