Psychologia

Mity na temat pewności siebie, czyli fałszywe przekonania, które mamy wkodowane w swoich głowach i sercach

Redakcja
Redakcja
21 maja 2021
Fot. iStock
 

Być pewnym siebie, mieć to coś, wewnętrzną siłę, która bardzo ułatwia życie – to marzenie wielu z nas. Patrzymy na osoby obdarzone tą cechą, jak na nadludzi. Zazdrościmy i wypatrujemy swojej pewności siebie gdzieś na niebie, nieuchwytnej, dalekiej, trudnej do dogonienia. Im mocniej wierzymy w mity na temat pewności siebie, tym trudniej nam się do niej zbliżyć.

Pewność siebie przynosi zaskakujące korzyści. Może pomóc odnieść sukces w pracy, w miłości i całym życiu. Złoty Graal, który daje upragnione szczęście i pozwala stawiać swoje warunki. Czuć się bezpiecznie i dać radę wytrwać, gdy życie rzuca nam kłody pod nogi.

Mity na temat pewności siebie, czyli fałszywe przekonania, które mamy wkodowane

Jeśli nie przestaniesz wierzyć w te mity, możesz poczuć, że pewność siebie jest nieosiągalna lub po prostu jest nie dla ciebie – a to nieprawda!

Mit 1: Osoby pewne siebie nie boją się ani nie denerwują

Zaufanie nie oznacza braku strachu. Życie stawia nas przed różnymi wyzwaniami i konfrontuje z różnymi emocjami. Pewność siebie nie oznacza, że przestaniesz je odczuwać. Oznacza to, że niepokój, lęk czy podniecenie nadal będą normalną częścią twojego życia.

Uczucie strachu lub zdenerwowanie to normalna reakcja na podjęcie ryzyka lub spróbowanie czegoś nowego. W rzeczywistości, jeśli czujesz się w ten sposób, może to być wskazówka, że robisz coś, co jest dla ciebie naprawdę ważne.

Mit 2: Pewność siebie albo ją masz, albo nie

Chociaż pewna  część pewności siebie może być związana z tym, jaka jesteś (nawet do 50 proc.), można wiele zrobić, aby wzmocnić pozostałe 50 procent. Możesz zwiększyć ją podejmując ryzyko, próbując nowych rzeczy, rozwijając swoje umiejętności i na wiele innych sposobów. Nie rezygnuj z tego, naprawdę wiele zależy tylko do ciebie.

Pamiętaj, że nie ma czegoś takiego jak absolutna pewność siebie.  Zrozum, że nikt nie jest pewny siebie w każdej dziedzinie życia. Niektórzy po prostu świetnie udają.

Mit 3: Jest tylko jeden rodzaj pewności siebie

Kiedy myślisz o pewnej siebie osobie, czy masz przed oczami obraz kogoś, kto jest wysoce ekstrawertyczny albo asertywny , może nawet trochę nachalny? A może widzisz lidera i dominanta? To tylko jeden z typów pewności siebie. Tak będzie ją manifestował ekstrawertyk, człowiek o jowialnym usposobieniu, lubiący atencję. W przypadku introwertyka pewność siebie będzie objawiała się zupełnie inaczej – i tak, introwertycy też mogą być pewni siebie!

Styl introwertyka zwykle nie jest efektowny. Introwertyk, który ma silne wartości i wie, co reprezentuje – jest cicho pewny siebie. Może zyskać te wartość dzięki swoim solidnym umiejętnościom, pracy i empatii – choć jego autoprezentacja jest dużo skromniejsza. On po prostu nie potrzebuje publicznej manifestacji swojej wewnętrznej siły.

 

Fot. iStock

Mit 4: „Muszę zdobyć pewność siebie zanim zajmę się tym, co dla mnie ważne 

Wiara w ten mit to najgorsze, co możemy sobie zrobić! Taki tok myślenia nie tylko paraliżuje nas i utrwala przekonanie, że nie jest dość dobrzy, być czegoś dokonać, czy nawet spróbować, ale i jest całkowicie odwróconym mechanizmem budowania pewności siebie!

Zadaj sobie pytanie, jak można tę pewność zdobyć, dostrzec w sobie? Tylko mierząc się z ważnymi dla siebie zadaniami i ujrzeniem, że dasz sobie świetnie radę! Kiedy już raz podejmiesz próbę, weźmiesz sprawy w swoje ręce, zaczniesz czuć się pewniej.

Powiedz sobie: „Nie muszę czuć się pewnie, zanim coś zrobię. Kiedy zrobię to, co ważne, poczuję się pewniej ”.

Mit 5: Krytyka i niepowodzenia zniszczą moją pewność siebie

W tym micie jest ziarno prawdy: niektóre typy sadystycznych i wrogich ludzi czerpią wielką radość i energię z niszczenia innych, przytłaczając ich krytyką. Co zrobić w takiej sytuacji, by twoja pewność siebie nie runęła? Unikaj takich ludzi, kiedy możesz.

Staraj się wykorzystać krytykę i negatywne opinie innych, jako bezcenną informację zwrotną, dzięki której możesz coś zmienić lub naprawić. Niech będzie bodźcem do rozwoju. Nie musisz [przyjmować jej bezkrytycznie. Nie każda zła opinia jest uzasadniona.

Każda krytyka może się okazać ważnym momentem zwrotnym w twoim życiu, pracy, związku. Nawet najbardziej bolesne informacje i odczucia, z którymi przyjdzie ci się mierzyć, mogą odegrać rolę w twoim rozwoju. Wysłuchaj krytyki z otwartym umysłem. Następnie powiedz swojemu krytykowi: „Dziękuję. Przemyślę to „.

Mit 6: Muszę być doskonała, żeby czuć się pewnie

Kto mógłby uwierzyć w ten mit? Najwyraźniej dużo kobiet.

„Według badań przytoczonych przez Kay i Shipman. Na przykład kobiety w firmie Hewlett-Packard ubiegały się o awans tylko wtedy, gdy uważały, że spełniają 100% wymagań na dane stanowisko, podczas gdy mężczyźni czuli się komfortowo, gdy spełniali 60% wymagań dotyczących stanowiska”.  

Przykre, prawda? A jednak bardzo prawdziwe. Kobiety częściej żyją pod presją perfekcyjności, a to dlatego, że już od dzieciństwa wpaja się nam, że dziewczynkom czegoś nie wypada, że powinnyśmy być grzeczne i spełniać oczekiwania innych. Potem utrwalamy te stereotypy poświęcając się innym i godząc ze sobą mnóstwo życiowych ról. Wciąż czujemy się niewystarczające, wciąż z tego powodu za mało w siebie wierzymy. Gdy następnym razem będziecie gonić za doskonałością, by na coś zasłużyć, pomyślicie o tych 60 procentach z badania. Porażki i błędy są częścią nauki, są częścią życia, a nie katastrofami. Wszyscy popełniają błędy.

Mit 7: Jeśli stanę się zbyt pewny siebie, zmienię się w narcyza

Jeśli się tym martwisz, raczej nic ci nie grozi… Być dumnym ze swoich mocnych stron, umiejętności i włożonego wysiłku, nie sprawi, że zamienisz się w samoluba. Osobowość narcystyczna to wiele więcej niż pewność siebie – nie myl jej z arogancją!

Nawet odrobina nadmiernej pewności siebie ma swoje zalety. Według dr Craig Malkina „liczne badania wykazały, że ludzie, którzy uważają się za lepszych od przeciętnych, są szczęśliwsi, bardziej towarzyscy i często bardziej zdrowi fizycznie niż ich skromniejsi rówieśnicy”.

Powiedz sobie: „Potrzeba poczucia się wyjątkowym jest normalna”.

 


Na podstawie: www.psychologytoday.com, www.themuse.com, www.nytimes.com/

Psychologia

„Wszystko się kręciło dobrze do czasu, gdy zaczęło wymykać się spod kontroli” #30dnidetoksuemocjonalnego

Redakcja
Redakcja
21 maja 2021
Photo by Soroush Karimi on Unsplash
 
Ruszyłyśmy z akcją „30 dni detoksu emocjonalnego”.  To bardzo dla nas ważny temat, ponieważ chcemy pomóc Wam wrócić do rzeczywistości w lepszej kondycji psychicznej. Tyle się mówi o konieczności dbania o ciało a dzisiaj równie ważny, jak nie ważniejszy jest nasz umysł. To idealny czas, żebyśmy zaczęli traktować się holistycznie. Zapraszamy Was do dzielenia się swoimi doświadczeniami. Tak, jak Monika, która napisała o niezwykle trudnym dla niej czasie w pandemii.

Piszcie do nas ([email protected]), o tym, co Was boli, z czym sobie nie radzicie, a może właśnie poradziliście i Wasza historia będzie budująca dla innych! Każdy opublikowany list będzie nagrodzony!

„Zawiodłam się na miłości, ale jestem silna. Już mniej płaczę”

Zaczęło się od choroby w lutym 2020 r., zwykłe przeziębienie, podobno nic groźnego, rozłożyło mnie na całego podczas rodzinnego wyjazdu na narty. Starałam się trzymać dzielnie, trochę leżałam w łóżku, trochę zjeżdżałam na nartach… w końcu czego się nie robi dla szczęścia ukochanego dziecka. Wróciłam do domu, rzuciłam się w wir pracy nadrabiać zaległości, chwilę później okazało się, że ogłoszono lockdown i wtedy się zaczęły problemy… Dorastająca nastolatka w domu i lekcje zdalne. Stres, płacz, bo nikt nic nie słyszy przez  telefon… Dałam radę, dzielnie tłumacząc jej każdego dnia, że przecież ten stan jest nowy dla każdego. Wreszcie i ja zostałam w domu pracując on-line. Na 40 metrach ja, pies, córka i partner. Co drugi weekend dziecko partnera. Dzielnie każdego ranka ogarniałam temat, byłam z siebie dumna. Rano spacer z psem po bułki, potem śniadanie, wstawiony obiad, praca…
Wszystko się kręciło do czasu, gdy zaczęło wymykać się spod kontroli.
Mieszkanie stało się za ciasne dla nas wszystkich. Każdy sfrustrowany ledwo ze sobą wytrzymywaliśmy. Chyba dzieci najbardziej to przeżyły. Brak kontaktu z rówieśnikami, problemy z nauką on-line, tyle pokus wokół, płacz, bo kartkówka pierwszy raz na czas, na punkty… Daliśmy radę. Partner  zatopiony w Netflixie na kanapie usychał coraz bardziej, bo ja pochłonięta pracą, córką i sobą. Pracy coraz więcej, wstawałam coraz wcześniej, bo plany goniły. Bałam się stracić pracę, po prostu. Chciałam być dobra we wszystkim, co robię, doceniona przez szefa, domowników, partnera. Teraz już wiem, że tak się nie da żyć. Mam wrażenie, że tylko pies się cieszył, że jestem w domu.
Partner to wymarzona miłość z młodzieńczych lat. Oboje z dużym bagażem, spotkaliśmy się po latach. Myślałam, że to uczucie na zawsze, że przetrwamy wszystko, pomimo burz i trudnych sytuacji. Starałam się być fajną kobietą i, jak mi się wydaje, dobrym człowiekiem. Wiem, że jak każdy mam wady, nie ma ludzi idealnych. Lubię jasne sytuacje. Chciałam  mieć dom rodzinę, ciepło i miłość. I właśnie pandemia pokazała mi, że to nie jest takie proste. Wspólne pasje przed pandemią, czas spędzany razem, to nie wystarczy.  Lockdown rozdzielił rodziny, brak spotkań z przyjaciółmi, bliskimi, oddalaliśmy się od siebie.
Zaczęłam źle sypiać, praktycznie  wcale. Budziłam się w nocy z walącym sercem, ze strachu: co będzie dalej, a jak stracę pracę (bo ciągle coś robiłam nie tak, szef ciągle niezadowolony). Zadzwoniłam do lekarza. Nerwica, może depresja, porada on-line, zwolnienie, czas dla siebie, z rodziną, spacery, wyjazd nad morze, potem leki, wyjazd w góry z ukochanym. Było ciężko, nie umiałam się cieszyć.
W sierpniu zemdlałam pierwszy raz.  To było wieczorem w domu, przy ognisku. I tak się zaczęło… Potem drugi raz w nocy. Wiedziałam już, że coś jest nie tak. Szybkie badania, testy. Nie poszłam na pogotowie. Po holterze szpital zadzwonił do mnie. Pamiętam jak dzisiaj – był piękny, sierpniowy dzień. Płacz córki: „mamo zostań”, płacz przyjaciół, bo to serce. Ja, która zawsze miała uśmiech na twarzy. Jak to możliwe, przecież zawsze dawałam radę. Nie dałam, leżałam miesiąc w szpitalu, walczyłam dzielnie każdego dnia, by żyć dla córki, dla rodziców. Serce nie chciało pracować, został mi rozrusznik serca. Dostałam go po miesiącu, samotnym miesiącu, bo w pandemii nie ma odwiedzin. Byłam dzielna. Chyba nie wiedziałam, jak bardzo jestem chora. Pomoc psychologa dała dużo, ale na krótko. Personel Anina to wspaniali ludzie. Pomagali mi każdego dnia, byli ze mną, rozmawiali. Bez nich nie dałabym rady. Telefon i internet to jedyne, co daje możliwość kontaktu ze światem.  A ja nie mogłam opuszczać nawet piętra, bo mdlałam. Słowem – trudny czas. Mój kochany przyjeżdżał pod okno pomachać, popatrzeć. Był u mnie przed biopsją serca, uśmiechał się, ja też nie płakałam. Chociaż strach mieszkał w mojej głowie, ja walczyłam dzielnie.
Wyszłam do domu 11 września. Chciałam normalnie żyć, ale nie umiałam. Nic już nie było takie, jak wcześniej. Robiłam tyle rzeczy – rower, basen, spacery z psem, żyłam szybko. Ta choroba zmieniła moje życie całkowicie. W chwilę musiałam zwolnić. Po miesiącu trafiłam na kontrolę, na kilka dni do szpitala. Ustawienie rozrusznika, testy wysiłkowe. Jest coraz lepiej, dostałam leki. Wyszłam szczęśliwa, uśmiechnięta… I wtedy dopadł mnie covid. Leżenie w łóżku, gorączka, łzy, brak oddechu, tylko córka i ja – dzielnie się mną  opiekowała, dzwoniła na pogotowie, nauczyła się wiele. Dzielna, kochana. Partner też zachorował, ale był u siebie  w domu. Nam pomagali sąsiedzi. Robili zakupy, wychodzili z psem. Znów dałyśmy radę. Wtedy przyszło najgorsze – moje zdrowie rozpadło się na kawałki. Ciągłe wizyty u lekarza. Miesiąc po covidzie zaliczyłam lekarzy wszystkich specjalności.
Smutna prawda. Partner, coraz bardziej zmęczony, nie umiał mi pomóc, oddalał się coraz bardziej. Wyczerpałam już przysługujące 182 dni zwolnienia, przeszłam na zasiłek rehabilitacyjny, bo nie miałam siły chodzić. W styczniu tego roku rezonans i diagnoza uszkodzone serce – frakcja wyrzutowa lewej komory poniżej 37 procent, strach, łzy. W lutym szpital, nowe leki i wszystko od nowa.
W lutym odszedł partner, który był dla mnie przyjacielem, kumplem, miłością. Nie dał rady tak żyć. Nie umiał, nie kochał aż tak bardzo. Zostałam sama ze sobą. Życia uczyłam się na nowo. Dostałam nowy zasiłek do lipca. W maju zwolnili mnie z pracy.
Jestem silna. Już mniej płaczę. Przerobiłam spotkania z psychologiem, coachem itd. Czytam poradniki, robię zdjęcia, codziennie jeżdżę na rowerze, uczę się życia od nowa. uśmiecham się. Tak wygląda moja historia. Dzisiaj już wiem, że trzeba nauczyć się kochać siebie. Doceniać każdą chwilę w życiu, cieszyć się z tego, co się ma. Żyć tu i teraz, bo nigdy  nie wiemy, co przynieść nowy dzień. Boję się, pewnie, że się boję. Przepłakałam wiele nocy z pytaniem „dlaczego ja”. Dzisiaj już tak nie myślę. Mam córkę, psa i rodziców – są moim motorem, przyjaciół, którzy wspierają mnie. Zawiodłam się na miłości. To jest moja historia.

Każdy opublikowany list w akcji #30 dni detoksu emocjonalnego” nagrodzony będzie jedną z poniższych nagród:

Książką profesora Rafa Ohme z autografem „Emo Sapiens” lub ” SPA dla umysłu”;

Cognitiv Pro – suplement diety, które wspiera wszystkie najważniejsze ścieżki mózgowe uwalniając w pełni potencjał umysłu;

Zaproszenie od serwisu uPacjenta.pl na kompleksowe badania krwi umożliwiające poszerzoną ocenę stanu zdrowia i umożliwia identyfikację aktualnie pojawiających się stanów chorobowych.

 


Psychologia

Co się dzieje z twoim ciałem, gdy jesteś zestresowana? 7 ważnych zmian

Redakcja
Redakcja
21 maja 2021

Długotrwały stres i niepokój mogą mieć wpływ na nasze zdrowie psychiczne i fizyczne – to wiemy od lat. Stres to normalne, codzienne zjawisko. Chociaż zwykle koncentrujemy się na aspektach związanych ze zdrowiem psychicznym, stres jest spowodowany zmianami fizjologicznymi. Te zmiany mają na celu nasze przetrwanie i występują jako część reakcji organizmu na stres, która działa w następujący sposób:

  • Kiedy organizm wyczuwa bezpośrednie zagrożenie (czynnik stresogenny), układ nerwowy wywołuje reakcję „walcz” lub „uciekaj”
  • Mózg uwalnia hormony adrenaliny i kortyzolu, które przyspieszają tętno, oddech, czas reakcji i skurcze mięśni, dzięki czemu organizm ma zasoby potrzebne do radzenia sobie, prześcigania lub ucieczki od stresora
  • Gdy stresor ustaje lub zanika, organizm powoli wraca do normy, oddech i bicie serca powolne, a mięśnie powoli się rozluźniają.

Ta reakcja ochronna występuje w krótkich, sporadycznych odstępach czasu, więc problem pojawia się, gdy stres trwa lub przekształca się w niepokój. W rzeczywistości przedłużająca się reakcja na stres zaczyna wywierać wpływ na organizm. Oznacza to, że oprócz wpływu na to, jak myślimy i czujemy, stres i niepokój wpływają również na nasze ciało i ogólny stan zdrowia.

Oto siedem rzeczy, które mogą przydarzyć się ciału, gdy jest zestresowane lub niespokojne

1. Zaparcia lub biegunki

Długotrwała reakcja na stres może wpływać na metabolizm, więc zaparcia lub biegunki są naturalną reakcją organizmu właśnie w takiej sytuacji. Osoby, które cierpią na zespół jelita drażliwego, mogą być szczególnie podatne na zaostrzenia objawów właśnie pod wpływem stresu.

2. Podatność na zachorowania

Stres zmniejsza liczbę białych krwinek, których na co dzień potrzebuje do walki z infekcją. Dodatkowo, przez podwyższenie poziomu kortyzolu, ma mniejszą moc w zwalczaniu wszelkiego rodzaju stanów zapalnych. Ogólnie rzecz biorąc, układ odpornościowy jest osłabiony, przez co jesteś bardziej podatna na przeziębienia i mniej odporna na wirusy.

3. Siwienie

Opowieści to tym, że ktoś osiwiał ze stresu, to nie miejskie legendy. Wpływ stresu na kondycję naszych włosów w ogóle jest potwierdzony, również w kwestii pigmentów właśnie.. Okazuje się, że reakcja stresowa jest inicjowana przez współczulny układ nerwowy, a współczulne zakończenia nerwowe znajdują się właśnie w mieszkach włosowych. Pod wpływem stresu te zakończenia nerwowe uwalniają noradrenalinę, która powoduje, że komórki pigmentowe zanikają. A bez pigmentu włosy stają się siwe lub białe.

4. Podwyższone ciśnienie

Kiedy wyzwalana jest reakcja organizmu na stres, serce bije szybciej i mocniej, aby zapewnić cyrkulację tlenu. Jest to dobra rzecz, bo pomaga radzić sobie z krótkotrwałym stresorem. Jednak zaczyna to mieć negatywny wpływ na serce i naczynia krwionośne, gdy stres utrzymuje się przez dłuższy czas, ponieważ prowadzi do nadciśnienia, a nawet zawału serca.

5. Wahania wagi

Niektórzy pod wpływem stresu tracą apetyt, inni przeciwnie –  jedzą więcej.

6. Insulinooporność

Stworzony, by zwiększać poziom glukozy we krwi, aby zapewnić wystarczającą ilość paliwa do stresowych reakcji typu „walcz” lub „uciekaj”, kortyzol hamuje skuteczność insuliny. Na chwilę jest to pomocne, ale długotrwale prowadzi do wysokiego poziomu glukozy we krwi i insulinooporności, co z kolei sprzyja przyrostowi masy ciała i zmianom metabolicznym oraz może prowadzić do wystąpienia cukrzycy typu 2.

7. Problemy z cyklem

Stres i niepokój mogą wpływać na zdrowie reprodukcyjne zarówno u mężczyzn, jak i kobiet. Długotrwała reakcja na stres prowadzi do obniżenia poziomu testosteronu u mężczyzn, zmniejszenia liczbę i jakość plemników. U kobiet ciągły stres może prowadzić do nieprawidłowości w cyklu miesiączkowym i przyczyniać się do problemów z zajściem w ciążę.

Piszcie do nas ([email protected]), o tym, co Was boli, z czym sobie nie radzicie, a może właśnie poradziliście i Wasza historia będzie budująca dla innych! Więcej o akcji tutaj: 30 DNI DETOKSU EMOCJONALNEGO

 


Zobacz także

Oszukać przeznaczenie

Oszukać przeznaczenie i zmienić wszystko o 180 stopni. 10 sytuacji, w których nie uciekniesz przed zmianą

Nigdy nie jest za późno by zacząć żyć. Ale jak zostawić kogoś, kto tak kocha i potrzebuje?

Razem, ale osobno. Jak poradzić sobie z samotnością w związku