Psychologia

Jak wbić słowo w serce… 12 obliczy przemocy werbalnej

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
29 września 2016
Fot. iStock / Tatiana Morozova
 

Przemoc kojarzy się z siłą, fizycznością, ciałem. Powstające po uderzeniu ślady, siniaki i  ból dają temu dobitny, namacalny wyraz. Przemoc niszczy, szkodzi ciału i psychice, jej efekty można zauważyć często już na pierwszy rzut oka. Zupełnie inaczej jest z przemocą, która rani tak samo, albo i gorzej, ale nie pozostawia śladów na ciele.

Słowa kaleczą jak nóż

Słowa, to tylko słowa — tak można powiedzieć o wszystkim, co wyrzucamy w chwili gniewu, strachu a czasem i przez wyrachowanie. Wypowiadamy je bez zastanowienia, nieświadomie, a innym razem idealnie celujemy w najczulszy punkt bliskiej osoby. Bo fakt, że to są „tylko” słowa, niczego nie zmienia. Przemoc werbalna zakorzenia się w sercu i głowie, boli – choć nie fizycznie. Nie chodzi wyłącznie o typową agresję, wyzwiska i przekleństwa, które przelatują nad głowami awanturujących się osób.

Przemoc w białych rękawiczkach 

Można krzywdzić w ciszy, bez awantur, rzucania przedmiotami i rękoczynów. Czasem wystarczy jedno słowo, zdanie, które bezpowrotnie niszczy drugiego człowieka. Jesteś „beznadziejny”, „głupi”, „nic nie potrafisz”, „nie nadajesz się”, powtarzane wielokrotnie ranią dogłębnie i budują przekonanie, że tak jest naprawdę. A przemoc werbalna to nie jedynie wykrzywiona twarz oprawcy, sączącego jad i złe słowa prosto do uszu ofiary. Ma wiele innych form, które w pierwszym odruchu trudno nazwać przemocą. Bo czy ignorowanie za karę próśb dziecka, które nabroiło, powtarzanie staremu ojcu, że jest niedołęgą, gdy po raz kolejny rozlewa trzęsącą się dłonią wodę ze szklanki, jest przemocą?

Różne oblicza krzywdy

1. Pełna blokada 

Proste pytania, które zazwyczaj rozkręcają rozmowę, pozostają bez odpowiedzi.

Co robisz/myślisz/planujesz? A w odpowiedzi możesz usłyszeć — nie wiem/nic.

Informacje, jakie uzyskujesz w odpowiedzi na twoje pytania są zdawkowe i tak naprawdę nie mają żadnej wartości. To przemoc, która ma na celu wytworzenie dystansu, ucięcie rozmów na rzecz podrzucanych z konieczności komunikatów. Wytwarza się pewien deficyt, wiesz coraz mniej o drugiej osobie, mimo że on/ona, w rozmowie z innymi, czy też na portalach społecznościowych, bez problemu dzieli się swoimi przemyśleniami. Nie możesz zwyczajnie porozmawiać, słyszysz jedynie komunikaty, że coś zrobicie, pójdziecie, żyjesz w poczuciu oddalenia od tej osoby.

2. Blokada selektywna, częściowa

Na pozór wszystko jest ok., rozmawiacie na tematy ogólne, ale gdy przychodzi do trudnych pytań, dotyczących bezpośrednio was dwojga, temat jest ucinany.

Nie chcę/nie mogę teraz o tym rozmawiać.

Zostawmy ten temat, pewne sprawy powinny powinny zostać dla nas samych.

Na razie nie o wszystkim musisz wiedzieć, a ja nie o wszystkim chcę ci mówić.

Pod płaszczykiem skrywania prywatności, druga osoba stara się wzbudzić poczucie winy, zmuszając do dalszego i bezproduktywnego zagłębiania tematu. To jest szczególnie bolesne, gdy dotyczy spraw dotyczących obojga partnerów, a jeden z nich przetrzymuje informacje, traktując je trochę jak kartę przetargową.

3. Żarty, które ranią

Najczęściej padają w towarzystwie, z przymrużeniem oka i śmieszą wszystkich, tylko nie osobę przez nie dotykaną.

Ona to by nawet chciała zacząć biegać, tyle że patrząc na jej krzywe nogi, to by sobie chyba kolana po dwóch metrach zatarła!

A po tym następuje powszechna radość wśród zgromadzonych. Pod pozorem wypowiedzenia anegdoty, żartu, agresor wbija boleśnie szpilkę drugiej osobie, w dodatku przy poklasku rozbawionej publiki. To potrafi zranić jednakowo z powodu ukrytego przytyku, a także upokorzenia przy innych. Najczęściej na brak reakcji ofiary, pada stwierdzenie,”na żartach to ty się nigdy nie znałaś”. Tylko, nikt w ten sposób nie powinien z ciebie żartować.

4. Jesteś wszystkiemu winna

Obwinianie jest jednym z częstszych przejawów przemocy werbalnej.

To twoja wina/przez ciebie coś się nie udało.

Niezależnie, czy masz na to jakikolwiek wpływ — debet na koncie, oceny dziecka nie do końca udana impreza. Zawsze jesteś stawiana w roli winowajcy i to na ciebie spadają gromy o wszystko. Racjonalne wyjaśnienia nie mają racji bytu, więc  z czasem przestajesz się bronić przed takimi zarzutami.

5. Jesteś lekceważona

Jako matka, córka, partnerka czy pracownica, stajesz się dla agresora osobą bez swoich racji.

Dobrze, zrobimy tak/ nie będę na ciebie czekał/ tak będzie szybciej.

To forma pewnego rodzaju ostracyzmu, bo twoje zdanie przestaje być brane pod uwagę, a ty zostałaś zaszufladkowana. Jesteś omijana w rozmowach, podejmowaniu decyzji pod pretekstem braku kompetencji, poczucia humoru lub wielu innych cech, na które możesz nie mieć wpływu.

6. Twoje zdanie jest kwestionowane

Nie znasz się na tym, ja to zrobię lepiej.

Masz kiepski gust, sam to kupię.

Wątpię, czy sobie poradzisz.

Czujesz się tak, jakby cię ktoś stale prowadził za rękę i poprawiał w tym, co mówisz i robisz. Twoje inicjatywy i działania są stale krytykowane, niewystarczająco dobre dla agresora. Ktoś wie lepiej i lepiej umie zrobić, ty nie, więc musisz się dostosować, inaczej dotknie cię nieusprawiedliwiona krytyka.

7. Osądzanie

Jesteś wiecznie niezadowolona.

Tobie nigdy nie można dogodzić.

Skoro ty robisz coś „zawsze” bądź „nigdy”, nie masz szans udowodnić, że jest inaczej i nie pozostaje ci wiele przestrzeni na rozmowę, jeśli taka jest możliwa.

8. Wyzwiska

Jesteś totalnym beztalenciem/bałaganiarą/ idiotką.

Debilka, wieśniara, prostaczka.

Można ranić i jednym słowem i całymi zdaniami udowadniającymi dobitnie, jaka jesteś niewystarczającą dla kogoś. To bardzo boli i zostaje w pamięci, budując negatywny obraz nas samych.

9. Trywializowanie i podważanie

Stajesz się nieważna, a twoja praca, ambicje osiągnięcia, mało istotne. Od agresora możesz słyszeć stwierdzenia takie jak:

Nie tobie pierwszej się to udało.

Super, ale Ameryki to ty nie odkryłaś.

Twoja dieta wcale nie jest taka skuteczna.

Efekt jest jeden – obniżenie poczucia własnej wartości.

10. Groźby

Prowadzą do zastraszania i zdominowania drugiej osoby:

Jak się nie postarasz, odejdę.

Jeśli nie schudniesz, nie będę się z tobą pokazywał.

Zginiesz, jeśli nie będziesz słuchać tego, co dobrze ci radzę.

11. Celowe zapominanie

O umówionych spotkaniach, datach, o tym, co najbardziej lubisz.

O, naprawdę, to dzisiaj? Zupełnie o tym nie pamiętałem!

Ma doprowadzić do pokazania ofierze, jak bardzo jest ona dla agresora nieistotna. Celowe „luki” w pamięci są jedynym wyjaśnieniem agresora na własne zachowanie i mają na celu dotkliwie ranić.

12. Wydawanie rozkazów

Zrób jak najszybciej /oddaj/wynieś.

Wypowiadane formułki poleceń, które bardziej niż zwykła informacja brzmią jak rozkaz w armii, świadczą tylko o jednym — relacja, w której trwasz przestała być partnerska, a odbywa się bardziej na zasadach przełożony — podwładny.


źródło: www.psychologytoday.com


Psychologia

Cztery stany miłości według naukowców

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
29 września 2016
fot. iStock/Georgijevic
 

Środek nocy. W całym domu rozbrzmiewa dzwonek telefonu. „Nie uwierzysz! Zakochałam się!” – brzmi po drugiej stronie rozanielona przyjaciółka. Grzecznie dopytujesz, ile się znają. „No tylko dwa dni, ale ja wiem, że to miłość!”. Dobrze wiesz, że z miłością ma to niewiele wspólnego, choć oczywiście może się w nią przerodzić. Przez ostatnie dwadzieścia lat naukowcy starali się rozwikłać zagadkę, jaką jest zakochanie. Efekt? Okazuje się, że prawdziwe uczucie ma cztery stany.

Stan pierwszy: atrakcyjność 

Każda z nas doskonale zna to uczucie. Zauważasz go z drugiego końca sali lub wręcz przeciwnie, wpadacie na siebie na środku ulicy. Twoje ciało zaczyna pulsować, serce szarżuje, na rękach pojawia się pot, a w gardle panuje Sahara.

Ten moment często określa się jako „chemię” pomiędzy dwojgiem ludzi. Wiesz, że spotkałaś kogoś ważnego, kto może w twoim życiu przeprowadzić prawdziwą rewolucję. Wiele kobiet uważa, że jeżeli podczas pierwszego spotkania nie było tej chemii, którą możemy także nazywać „iskrzeniem”, dalsze spotykanie się nie ma sensu. Niestety, z prawdziwą miłością ma to jeszcze niewiele wspólnego. Lepszym określeniem będzie tutaj atrakcyjność fizyczna czy pociąg seksualny. Wszystko to, czego doświadczyłaś: przyspieszone tętno, suchość w gardle, spocone ręce czy rozszerzone źrenice, to zasługa noradrealiny. Hormon o działaniu podobnym do adrenaliny, ma nam pomóc się skupić i brnąć dalej w znajomość, która w pewnym momencie, może przejść do stanu drugiego.

Stan drugi: randkowanie

Proste słowo na skomplikowany proces. Nie ma co się oszukiwać, zakochiwanie się to bardzo ryzykowny proces. W czasie randkowania, mózg próbuje skalkulować, czy to na pewno dobry pomysł. W czasie randki, twój organizm wytwarza dopaminę i oksytocynę. U mężczyzn pojawia się dopamina, testosteron i wazopresyna.

Dopamina, która pojawia się zarówno u kobiet jak i u mężczyzn to znak, że zaraz mogą coś wygrać. W tym przypadku tą nagrodą może być miłość.

Oksytocyna w organizmie kobiety to sygnał, że zaczynamy ufać. Wytwarza się nie tylko w czasie randkowania, ale także przy przytulaniu, całowaniu czy po prostu bliskości ciała drugiego człowieka.

Tak jak dla nas oksytocyna, dla mężczyzn wazopresyna jest odpowiedzialna za zaufanie i poczucie bliskości. Z czasem jednak zmienia swoje znaczenie, zaczyna uruchamiać coraz to większy pociąg seksualny. A testosteron? Dla facetów to hormon zwycięstwa, bo kiedy czują, że osiągnęli swój cel – testosteron zaczyna buzować!

Jeżeli wszystkie te hormony zagrają razem, w jednym momencie – następuje zakochanie!

Stan trzeci: zakochanie

Włoscy naukowcy odkryli, że kiedy się zakochujemy, nasza gospodarka hormonalna zaczyna szaleć! Przykładowo kortyzol, hormon odpowiedzialny za stres, wędruje na nieprawdopodobnie wysoki poziom. To właśnie dlatego, gdy się zakochujemy, trudno nam jeść czy spać. Jednak w czasie zakochania nie tylko mamy kłopoty ze snem czy jedzeniem, ale także czujemy się bardzo szczęśliwi! To wszystko dlatego, że organizm produkuje ogromne ilości hormonów szczęścia. Przy okazji wyłącza się część mózgu, zwana ciałem migdałowatym. To właśnie ona według wielu naukowców odpowiada za nasz smutek. Gdyby w momencie zakochiwania się działała normalnie, grzmiałaby, że poziom stresu w naszym organizmie jest zdecydowanie za wysoki!

Pamiętacie powiedzenie o różowych okularach czy ślepej miłości? To także ma swoje uzasadnienie w pracy mózgu. Naukowcy z Londynu uważają, że w czasie zakochania, nie działa część mózgu odpowiedzialna za krytykę. To właśnie dlatego nie potrafimy „na trzeźwo” ocenić drugiej osoby, ale także swojego zachowania.

Stan czwarty: prawdziwa miłość

Po wszelkich zawirowaniach, pora na trochę stabilizacji! O dziwo, powoduje ją prawdziwa miłość. Stan czwarty to ten, do którego nie wszyscy docierają, a czasem gdy docierają, kończy się to rozstaniem. Dlaczego? Bo wraca nam krytyczne myślenie.

Pary, które decydują się pozostać razem może i widzą u swoich partnerów negatywne cechy, ale wolą skupić się na tych dobrych, które pozwoliły im się w sobie zakochać. Może i denerwują nas jakieś zachowania czy przyzwyczajenia, ale przecież każdy ma swoje wady. Pomimo wszystko, twój mózg jest bardziej zapracowany niż kiedykolwiek! Każdą czynność, którą wcześniej wykonywałaś bezmyślnie, na przykład gotowanie obiadu czy strojenie się do kina, wykonujesz z myślą o swojej drugiej połówce. Dla neurologów to znak, że mówimy o prawdziwej, niepodważalnej miłości!


źródło: MindBodyGreen.com


Psychologia

Ścieżka do szczerego przebaczenia wcale nie jest prosta… i trzeba ją przejść krok po kroku

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
29 września 2016
fot. iStock/Martin Dimitrov

Kłócić się potrafimy o wszystko – o za słoną zupę, spojrzenie na atrakcyjną kobietę w sklepie, ale i o te poważniejsze rzeczy, jak brak zrozumienia. To normalne, ludzkie rozładowanie napięcia. I tak, jak kłótnia przychodzi nam łatwo, tak zdecydowanie trudniej jest po kłótni wybaczyć… lub o to wybaczenie poprosić. Jeśli nie wiecie, jak to zrobić, jak sobie z tym poradzić, spróbujcie wykonać tych pięć kroków.

1. Zrób pierwszy krok – przeproś

Wiadomo, że najłatwiej po kłótni byłoby przeczekać, aż wszystkie żale i pretensje same miną. Niestety, to tak nie działa, zwłaszcza, że są takie rany, które niewyjaśnione nawet po latach mogą się nie zabliźnić. Dlatego zamiast liczyć, że druga osoba zapomni nam nasze winy, lepiej zrobić pierwszy krok do zgody i… przeprosić. To naprawdę niezbyt wysoka cena niezależnie od tego, co masz na sumieniu.

2. Krok drugi – postaw się w sytuacji pokrzywdzonego

Ile razy słyszałaś „nie rób drugiemu, co tobie nie miłe?” Z perspektywy czasu, to najlepsza lekcja jaką mogliśmy dostać, o której niestety dość szybko zapominamy. Nawaliłaś, rozpętałaś niepotrzebną burzę, zraniłaś i nie wiesz, jak z tego wybrnąć, co powiedzieć? Postaw się na miejscu tej drugiej osoby, pomyśl, co TY chciałabyś usłyszeć, jakiej reakcji być oczekiwała. Odpowiednie gesty i słowa zrozumienia naprawdę będą potrafiły załagodzić każdą sytuację. Jest tylko jeden warunek – to musi być szczere.

3. Krok trzeci – weź pełną odpowiedzialność za swoje czyny

Wiemy, że nerwy i stres potrafią przejąć nad nami kontrolę, że łatwo podczas kłótni o manipulację, o przerzucanie się winą i używanie niczym nie popartych argumentów. Każdy pod wpływem silnych emocji chce mieć rację po swojej stronie. To jednak droga donikąd. Za słowa i czyny musimy brać odpowiedzialność, przyznać się do błędu, pochylić głowę przy własnej pomyłce, czy błędnej ocenie sytuacji. I już. Tak jest zdecydowanie łatwiej dojść do porozumienia.

4. Krok czwarty – zapytaj, jak możesz naprawić waszą relację

Szczerze mówiąc, nie zawsze będziesz mogła naprawić to, co zepsute. Niestety na relacje międzyludzkie nie została jeszcze wynaleziona magiczna „kropelka”, która sklei wszystko to, co roztrzaskane w drobny mak. Czasem stopień zniszczenia jest tak ogromny, że zostaje tylko pogodzić się ze stratą. Nie chcesz tego robić? Więc spróbuj naprawić to, co zepsułaś. Spytaj, co możesz zrobić, czy w ogóle możesz coś jeszcze zrobić. Wysłuchaj oczekiwań drugiej strony, niektóre słowa mogą być dla ciebie bolesne, jednak jeśli ci zależy, przyjmiesz wszystko z pokorą i raz jeszcze zawalczysz o tę relację.

5. Krok piąty – działaj

To bez wątpienia najtrudniejsza część. Słowa łatwo wypowiedzieć. Prawdziwa chęć poprawy to działanie. By odbudować zaufanie, naprawić relację,  potrzeba wiele czasu. Nic nie przychodzi łatwo, trzeba wykonać ogrom pracy, jeśli zależy ci na tej drugiej osobie naprawdę. Obiecujesz, że to już nigdy się nie wydarzy, że się zmienisz? Zrób to.


źródło: Ravishly.com


Zobacz także

4 sygnały, że właśnie niszczysz swoje życie

Jak rozstać się z klasą

Jak rozstać się z klasą? Tak, to dla Ciebie moja eks

Nie biega z nożem i nie robi dziwnych min. Jak rozpoznać psychopatę?

Korzyści z bycia psychopatą… Jest ich całkiem sporo