Psychologia Samorozwój

Jak skończyć z obsesją ratowania? Przewodnik byłej ratowniczki

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
20 kwietnia 2021
Jak skończyć z obsesją ratowania
Fot. iStock
 

Wyjdź z tej roli, zanim zginiesz.

Nieważne, że masz poczucie, że wszystko bez ciebie padnie. Facet sobie nie poradzi, przyjaciółka pogrąży się w nałogu, dzieci nie dotrwają pełnoletności. Pierwszy raz ratuj siebie, nie innych.

Myślisz, że ludzie nie są tak zaradni, jak ty. Jeśli nie znajdziesz koleżance dobrego lekarza, ona tego sama nie zrobi. Nie skończysz projektu, nikt tego nie zrobi. Itede, itepe. Nieustannie w gotowości, niczym radar.

Jeśli choć trochę odnajdujesz się w tym, co napisałam wyżej, to jesteś ratowniczką. Wybawcą. Kobietą renesansu, kobietą, która żadnej pracy się nie boi. Kobietą, na której każdy może polegać. I kobietą na skraju załamania nerwowego. Najczęściej. Tak w każdym razie wygląda koniec tej drogi.

Zapewne znasz teorię tzw. Trójkąta dramatycznego. Twórcą tego pojęcia, które miało określać gry międzyludzkie, był dr Stephen Karpman. Jego zdaniem ludzie, którzy mają różne deficyty z dzieciństwa (a nie ukrywajmy większość z nas ma) budują związki z innymi wchodząc w jedną z trzech ról: ofiary, wybawiciela i prześladowcy. Co ciekawe, w tej samej relacji możemy się tymi rolami zamieniać.

Ratowniczka nieustannie czuje przymus pomagania innym, czasem nawet nieproszona

Daje z siebie dużo, ale gdy nie dostaje tego samego, prędzej czy później jest rozgoryczona i zła. Bo przecież ona tak się poświęciła. Bo ludzie nie doceniają, są podli.

W momencie, w którym zaczyna tak myśleć, siłą rzeczy staje się ofiarą (jestem taka biedna), a stąd już bliska droga do przemiany w prześladowcę (koniec z tym, teraz pokażę innym, jaka jestem twarda).

Dajmy taki przykład. Żona ma pretensje do męża, że nic nie robi w domu. Nie mówi o tym wprost, ale zaczyna narzekać: Wszystko na mojej głowie, nie daję rady(w ten sposób wchodzi w rolę ofiary). Partner pyta: A możesz konkretnie powiedzieć, co mam zrobić”, ona odpowiada: To cały ty, nigdy nie rozumiesz, zachowujesz się, jak dziecko, nie dorosłeś do roli męża i ojca (teraz wchodzi w rolę prześladowcy). Za chwilę znów sprząta cały dom i czuje, że partner by sobie bez niej nie poradził (wraca do bycia wybawcą, uwalnia inną dorosłą osobę od dorosłych obowiązków).

Jeśli więc jesteś ratownikiem, bywasz też ofiarą i prześladowcą. W efekcie tkwisz w martwym punkcie, a w relacjach podświadomie manipulujesz i dajesz sobą manipulować.

Jak skończyć z rolą wybawcy?

1. Zapanuj nad impulsem 

To jest takie kuszące i takie atawistyczne reagować. Zawsze reagować.

Ten moment, gdy ktoś w kobiecej grupie na Facebooku poprosi o pomoc, a ty rzucasz się na ratunek, chociaż wcale nie masz czasu i mocy korespondować teraz z obcą osobą.

Albo ten moment, gdy nikt się nie zgłasza do trójki klasowej, a ty podnosisz rękę. Szefowa robi smutną minę i mówi, że ktoś musi zająć się bardzo ważną sprawą, a ty się zgłaszasz, choć jesteś zawalona zadaniami.

Koniec, działasz i minutę później jesteś ugotowana. Bo masz kolejną rzecz do zrobienia! Kolejną sprawę do załatwienia.

Gdy następnym razem poczujesz natychmiastową potrzebę przybycia komuś na ratunek, policz chociaż do 5. Jeśli możesz, idź się przejść, pomedytuj albo po prostu spróbuj poczuć, jak będziesz się czuła za chwilę przytłoczona. Ile było wcześniej takich sytuacji i jak czułaś się sponiewierana.

A potemnie reaguj. Nie wybiegaj przed szereg. To jest na początku trudne, wywołuje duszące poczucie winy, ale z czasem się nauczysz. I poczujesz ulgę, że nie musisz być nieustannie czujna.

2. Zrozum swoje pobudki

Wolimy myśleć, że ratownik to osoba o złotym sercu. Tak bywa, ale czasem, jako wybawicielki, wybawcy, działamy z egoistycznych pobudek, choć nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Powodów, dlaczego ratujemy innych może być wiele.

Czasem wynika to z niskiej samooceny i przekonania, że nie można nas polubić jeśli nie będziemy się starały (czyt. nie będziemy pomocne).

Bywa, że jest w nas głęboka (niespełniona) potrzeba docenienia.

Bycie ratownikiem może wiązać się też z poczuciem wyższości. Bo, na przykład, wydaje ci się, że wiesz lepiej, co jest dla kogoś dobre. Co ważne, nie masz świadomości, że jeśli pomagasz, to odbierasz innym poczucie sprawczości, nie doceniasz ich.

Być może jesteś starszą siostrą i, na przykład, wymagano od ciebie opieki nad rodzeństwem. Albo musiałaś szybko dorosnąć i opiekować się którymś z rodziców (Jak masz więc nie pomagać? To instynkt).

Czasem wchodzenie w tę rolę jest wynikiem obserwacji tego, jak postępowała pierwsza bliska kobieta. Od najmłodszych lat widziałyśmy zajmującą się wszystkim matkę, dla której opiekowanie się innymi, wyręczanie ich było formą wyrażania miłości. Buntujemy się przeciw temu, ale robimy to samo (czasem w innych sferach życia) i nie potrafimy przerwać tego mechanizmu.

Znałam też osobę, która była taka czujna, bo ojciec tylko w ten sposób ją zauważał. Jeśli była pomocna, akceptował ją. Jeśli chciała się zająć sobą, nazywał podłą egoistką.

Ważne, żeby odkryć, co akurat powoduje nami. I w chwilach impulsu wracać do tego. Niektórym pomaga powtarzanie sobie w duchu. Robię to tylko dlatego, bo…”

3. Zastanów się, czy możesz zaspokoić swój brak w inny sposób?

Zamiast pomagać, skup się na sobie. Kiedyś godzinami rozmawiałam z przyjaciółkami, które miały życiowe rozterki. I musiały omówić je z kimś NATYCHMIAST. Byłam do tego świetna, w końcu wykonywałam wolny zawód, nie ograniczały mnie godziny pracy. W efekcie ładowałam bliskie mi osoby, a sama zostawałam wypalona i niezdolna do zajęcia się swoim życiem. Pracą, domem.

Skończyłam z doraźną pomocą psychologiczną 24 h na dobę. Energię poświęciłam na rozwój osobisty. Czułam, że chronię swoje granice, w efekcie miałam poczucie wpływu i sprawczości (wcześniej tego nie miałam), wzrosło więc moje poczucie własnej wartości.

Przyjaciółka, zamiast nieustannie wyręczać ludzi, zaczęła pomagać w schronisku i tam realizowała swoją potrzebę ratowania.

4. Poczuj to szczęście, gdy nie oczekujemy wzajemności

Ratownik do momentu, kiedy nie staje się ofiarą, a potem prześladowcą, nie mówi innym, jak jest nimi rozczarowany. Ale najczęściej to rozczarowanie towarzyszy mu w życiu. Bo on tak genialnie odgaduje potrzeby innych, ale rzadko dostaje to samo. Zamienia się więc w naładowanego złością frustrata. Jego relacje nie są autentyczne, bo nie potrafi powiedzieć wprost, że jest niezadowolony. W efekcie może nagle zrywać związki, kończyć współpracę, bo czuje się użyty. Tyle że to też niesprawiedliwe wobec tej drugiej strony, bo ona nie miała szansy skonfrontować się z oczekiwaniami wybawcy. Jest zaskoczona.

Możesz dawać innym, ale dopiero wtedy, kiedy zadbasz o siebie. Postępując w ten sposób nie będziesz zła, że ktoś inny robi to samo. Będziesz wychodziła z założenia, że każdy daje tyle, ile może i chce. To jest w porządku.

5. Zobacz, ile zyskasz czasu

Zajmowanie się całym światem zajmuje wiele godzin. O tym może wiedzieć tylko była ratowniczka. Bo to nie jest tak, że zrobisz jedną rzecz, pomożesz jednej osobie.

Nawyk to nawyk. Przyciągasz osoby potrzebujące pomocy, sprawiasz, że inni przyklejają się do ciebie, bo czują, że załatwisz za nich wiele spraw, dasz wsparcie. Tracisz czas, bo nie zawsze są to bliskie osoby.

Tymczasem każdy, w większości, poradzi sobie sam. Dziecko odrobi lekcje (najwyżej dostanie gorszą ocenę), przyjaciółka pogodzi się z drugą przyjaciółką, czy partnerem bez naszego udziału. Na forum ktoś inny udzieli potrzebującej dobrej rady.

Właściwie wszystko zadzieje się bez naszego udziału. I na całe szczęście.

6. Pomyśl o tym, że wreszcie zostaniesz zauważona

Ratownik jest mistrzem drugiego planu. Przecież jeśli coś dajesz cały czas, to nie robisz przestrzeni innym, żeby mogli dać tobie. Jesteś w nieustannym działaniu, ruchu. Gdy odpuścisz na początku poczujesz się dziwnie. Może nawet zrobi się wokół ciebie pusto, ludzie będą mieli pretensje, ktoś sobie pójdzie. Ale innym, którzy też chcą dawać, zrobisz przestrzeń. Zaczniesz też mówić o swoich potrzebach i inni będą mieli szansę, choć w jakimś minimalnym procencie dać ci to, czego szukasz.

7. Uświadom sobie, że wkurzasz ludzi, którzy tej pomocy nie chcą

To nawet zabawne, bo jako ratowniczka nie wiedziałam, jak bardzo może to irytować. Aż pewnego dnia koleżanka spojrzała na mnie surowo i rzekła: Czy ty myślisz, że ja jestem aż taka nieogarnięta?. Czytaj, nie poradzę sobie, nie dam rady udźwignąć.

Ratownik, jeśli ma szczęście, w końcu usłyszy od kogoś bliskiego: Nie chcę”. To dowód, że po drugiej stronie ma dojrzałą osobę zdolną decydować o sobie.

Czasem usłyszy też, że to, co robi to rodzaj przemocy. Bo jeśli uważamy, że druga osoba nie jest sprawcza, to ją ranimy i umniejszamy.

Czujny wybawca widzi znaki. Ktoś mówi; Teściowa wysyła nam pieniądze i oczekuje wdzięczności, nie chcemy tego. Inny: Mama ciągle mi radzi, to zjada moją energię”. „Przyjaciółka, pomagając robi teatr wokół siebie, a ja nie chcę hałasu.

Tak rozumiemy, że naprawdę to może męczyć. I połowę pomocy odpuszczamy, bo ktoś jej po prostu nie chce.

Po co się zatem aż tak starać?

To prawda, ciężko wyjść z tej roli. Czasem pomaga w tym kryzys, przymus zajęcia się sobą. Ale może czasem nie trzeba kryzysu? Jak to powiedziała moja przyjaciółka. Wybieraj, chcesz być dla wszystkich dobra, czy szczęśliwa.


Psychologia Samorozwój

Polacy wyprowadzają się na wieś. To nowy sposób na życie w pandemii

Redakcja
Redakcja
20 kwietnia 2021
Polacy w pandemii przeprowadzają się na wieś
zdj. Nikolett Emmert/ Pexels
 

Podczas pandemii każdy z nas odczuł zmiany w swoim stylu życia. Ostatni rok wymusił na nas zwolnienie tempa i pokazał, jak bardzo brakuje nam najprostszych przyjemności. Za czym tęsknimy najbardziej? Polacy coraz częściej uciekają z dużych miast, aby na nowo poczuć kontakt z naturą. W odzyskaniu równowagi pomocna okazuje się filozofia życia „tu i teraz”.

Przestronny ogród i dom w pobliżu lasu to przywilej, jakim cieszy się niewielu z nas. Kwarantanna dotknęła szczególnie tych, którzy zamknięci w mieszkaniu, stracili kontakt z naturą. Praca zdalna dla wielu osób oznacza często zmniejszoną aktywność fizyczną i uczucie samotności. Brak możliwości podróżowania odebrał wielu z nas ulubioną formę relaksu, a życie w dużych aglomeracjach budzi wiele stresu związanego z zagrożeniem pandemicznym. Zamknięci w czterech ścianach zaczynamy tęsknić za czynnościami, które jeszcze przed kryzysem wydawały nam się błahe.

Ministerstwo Zdrowia alarmuje, że w Polsce nawet 1,5 miliona osób zmaga się z depresją, a w okresie pandemii liczba ta może się nawet podwoić. Ponad połowa Polaków deklaruje, że zaobserwowała objawy depresji u siebie lub u swoich najbliższych. Znacząco wzrosło w Polsce również spożycie mocnych alkoholi, co rodzi obawy o zwiększenie liczby osób dotkniętych uzależnieniem. Przewartościowanie swoich potrzeb i oczekiwań może być dla nas zbawiennie, szczególnie wtedy, kiedy czujemy się bezsilni.

Od lat obserwuje się coraz większą liczbę zwolenników minimalizmu, który zdaje się teraz nabierać nowego wymiaru. Wielość przedmiotów, a także wysokie oczekiwania finansowe tracą swoją wartość w zetknięciu z utratą pogody ducha. Slow life, czyli zwolnienie tempa życia i równowaga pomiędzy sferą prywatną a zawodową, ma w czasie pandemii szczególne zastosowanie. Filozofia życia „tu i teraz” przewiduje między innymi kontrolę nad docierającymi do nas informacjami, szczególną troskę o relację z bliskimi, nie gromadzenie rzeczy i bliski kontakt z naturą. Coraz więcej Polaków szuka z tego powodu działek poza miastem, a brak konieczności wychodzenia do biura sprawia, że marzenie o domu na wsi staje się nam coraz bliższe.

Główny Urząd Statystyczny w opracowaniu na temat demografii Polski za 2020 rok zwrócił uwagę na wzrost liczby mieszkańców w polskich wsiach: “Na terenach wiejskich nastąpił wzrost liczby mieszkańców o 17 509 osób (100,1 w stosunku do ubiegłego roku). Podobnie, jak w poprzednim roku największy przyrost wystąpił w województwach: wielkopolskim (11 696, 100,7), pomorskim (8 064, 101,0) i małopolskim (5 675, 100,3)” – informuje Urząd.

Wzrost zainteresowania szybką budową domu poza miastem zauważył również Ernest Rogalski, współzałożyciel firmy DOMXS, specjalizującej się w budowaniu małych domów w stylu skandynawskiego minimalizmu.
„Zainteresowanie zmianą miejsca zamieszkania i budową niewielkiego domu poza miastem wynika z naszej tęsknoty za naturą, ale też z potrzeby życia w sposób bardziej zrównoważony. Pandemia pokazała nam wszystkim, jak ważna jest troska o ekologię i swoje zdrowie psychiczne. Proste życie w sąsiedztwie otaczających ekosystemów generuje znacznie mniejszy wpływ na środowisko i często jest tańsze od utrzymania dużej rezydencji czy mieszkania w centrum miasta. Szczególnie teraz obserwujemy, jak wielu osobom zależy na szybkiej i komfortowej budowie domu, który spełni nasze oczekiwania w nowej rzeczywistości” – mówi Ernest Rogalski, współzałożyciel marki DOMXS.

Założenie „mniej znaczy więcej” pozwala się skupić na jakości naszego życia, a nie na ilości dóbr nas otaczających. Mniejsze domy poza miastem oznaczają często również bardziej zorganizowaną i uporządkowaną przestrzeń. Pozbycie się niepotrzebnych przedmiotów wywołuje w wielu z nas poczucie ulgi i oddala od współczesnej kultury konsumpcjonizmu, która w dobie pandemii wciąż ukazuje swoje słabe strony. Chociaż światowy kryzys wciąż wywołuje w nas kolejne negatywne skutki, stanowi dobry moment na refleksję: co jest dla mnie najważniejsze? Zmiany wynikające z pandemii wymagają od nas nowych zasad funkcjonowania, które w obecnej sytuacji wyraźnie zwracają nas ku życiu w harmonii z naturą.


Psychologia Samorozwój

Goździki nie tylko na ból zęba i głowy. Do czego jeszcze można wykorzystać ich właściwości?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
19 kwietnia 2021
Goździki
Fot. iStock

Goździki to przyprawa o bardzo charakterystycznym smaku i aromacie. Są przydatne nie tylko w kuchni, ale mają wiele właściwości dla zdrowia, dzięki którym znalazły zastosowanie przy łagodzeniu różnych dolegliwości. Czym są goździki i w jaki sposób można je zastosować?

Goździki — aromatyczna przyprawa

Goździki, które znamy głównie z zastosowania w kuchni, to nic innego, jak suszone pąki kwiatów goździkowca korzennego, drzewa pochodzącego z Azji. Stosowane od ponad 2 tysięcy lat, już w starożytnych Chinach zyskały uznanie jako cenne lekarstwo na różne dolegliwości. Do Europy trafiły nieco później, za sprawą podróży arabskich kupców. Najpierw popularność zyskały we Francji, a następnie rozprzestrzeniły się na pozostałe części Europy.

Goździki

Fot. iStock/goździkowiec korzenny

Charakterystyczny, intensywny zapach goździków wynika z obecności w nich związku o nazwie eugenol, który znany jest z właściwości odkażających i znieczulających. Smak korzenny, dość piekący, nadają goździkom olejki eteryczne.

Co znajdziemy w goździkach? 

Goździki zawierają dużą ilość związków polifenolowych, które wykazują silny potencjał antyoksydacyjny. Poza tym w ich składzie znajdziemy witaminę A i E, witaminy z grupy B, cynk, magnez, potas, sód, fosfor. Nie brakuje w nich nawet kwasów tłuszczowych z grupy omega-3. W goździkach znajdziemy przede wszystkim węglowodany, a także tłuszcz i białko, oraz cenny dla zdrowego trawienia błonnik.

Goździki — właściwości lecznicze

Goździki są warte uwagi ze względu działanie przeciwbólowe, przeciwzapalne, antybakteryjne. Można je także stosować w przypadku przeciw pasożytom oraz infekcjom grzybiczym. Dzięki zawartości polifenoli przypisuje się im działanie przeciwnowotworowe. A to nie wszystkie zalety, jakie mogą wynikać z włączenia goździków do diety.

Koją ból zęba

Goździki od wielu lat są znanym w medycynie ludowej sposobem na dokuczliwy ból zęba. Jego działanie wynika z właściwości znieczulających eugenolu. Aby wykorzystać goździki przeciwbólowo, wystarczy żuć całe pręciki, lub namoczyć płatek kosmetyczny olejkiem  goździkowym i przycisnąć go do bolesnego miejsca. Należy przy tym mieć na uwadze, że olejek goździkowy może podrażniać skórę oraz wywoływać reakcje alergiczne. Mimo że skutecznie łagodzi odczuwanie przykrych dolegliwości, zdecydowanie nie zastąpi wizyty u stomatologa.

Goździki

Fot. iStock

Goździki na nieświeży oddech

Napar z goździków lub ich żucie usuwa przykry oddech, ograniczając jednocześnie ilość bakterii w jamie ustnej, które mogą go powodować. Jeśli jednak problem nieświeżego oddechu się utrzymuje, warto znaleźć jego przyczynę, która może leżeć w problemach stomatologicznych lub np. w schorzeniach układu trawiennego.

Łagodzą zmiany w jamie ustnej

Napar z goździków stosowany jest także jako środek przeciwbólowy i ściągający błonę śluzową jamy ustnej, w przypadku leczenia aft, ranek oraz wspomagająco w grzybicy i paradontozie.

Goździki na ból głowy

Ta popularna przyprawa stosowana jest także jako łagodne, ale skuteczny sposób na bóle głowy, także w przypadku migren. Aby wykorzystać jej przeciwbólowe działanie, należy z 1/4 łyżeczki  sproszkowanych goździków i 1 łyżeczki olejku cynamonowego przygotować pastę do nałożenia na czoło.

Łagodzą ból gardła i objawy przeziębienia

Płukanie gardła naparem z goździków ma działanie antybakteryjnie oraz przeciwzapalnie w przypadku infekcji gardła. Napar przygotowuje się poprzez zalanie goździków gorącą wodą. Gdy napar przestygnie, ale będzie jeszcze przyjemnie ciepły, można go użyć. Zamiast naparu można po prostu rozgryźć i żuć goździki. W przypadku objawów przeziębienia (kaszel, zatkany nos) warto popijać rozgrzewającą i antybakteryjną herbatkę z goździkami.

Goździki

Fot. iStock

Goździki na bolące stawy

Naturalny olejek goździkowy wcierany w obolałe miejsca, jest pomocny w przypadku bólu stawów i mięśni. Działa nie tylko przeciwbólowo, ale także przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo, kojąc stany zapalne skóry. Należy jednak być ostrożnym z jego stosowaniem, ponieważ może podrażniać skórę i uczulać. Wcześniej warto wypróbować jego bezpieczeństwo na niewielkiej powierzchni skóry.

Poprawiają procesy trawienne

Goździki dodawane do potraw poprawiają procesy trawienne, łagodzą niestrawność, zgagę i wzdęcia. Eugenol obecny w oleju z goździków wspomaga funkcje wątroby.

Goździki obniżają poziom „złego” cholesterolu

Goździki regulują poziom cholesterolu co potwierdziły to badania przedstawione na spotkaniu Experimental Biology w San Francisco (2006 r.). Wykazały one, że u osób, które spożywały goździki, odnotowano obniżenie poziomu trójglicerydów oraz „złego” cholesterolu LDL. To  badanie wykazało także, że wspierają wytwarzanie insuliny, regulując tym samym poziom cukru we krwi.

Goździki w kuchni

Poza zastosowaniem w łagodzeniu różnych schorzeń, goździki przede wszystkim popularność zdobyły jako aromatyczna przyprawa. Przyprawę w całości można dorzucać do kompotów, herbaty, grzańców. Na ich bazie można przygotować likiery i nalewki. Znakomicie podkreślą smak potraw z wieprzowiny, dziczyzny, baraniny, a także rybnych. Trudno sobie wyobrazić świąteczne wypieki bez mielonych goździków, które stanowią postawę aromatycznej korzennej przyprawy. Są obowiązkowe do przygotowania bożonarodzeniowego piernika i różnych ciasteczek. Mielone goździki stosuje się do dań z grzybami, farszów, różnych sosów do mięs.


źródło:  www.poradnikzdrowie.pl, zdrowie.wprost.pl 

Zobacz także

22 zasady znanego psychiatry, które zmienią twoje życie na lepsze

Dlaczego zawsze przyciągasz niewłaściwych facetów?

Kilka nawyków, które zaszkodzą twojemu zdrowiu psychicznemu