Psychologia

Dobra, zła matka. A ty jaką jesteś?

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
14 marca 2022
fot. syolacan/iStock
 

Jestem złą matką. Jestem dobrą matką. Jestem matką przeciętną, taką jak tysiące innych kobiet. Jak większość z nas. Dlatego tak rozwalił mnie film „Córka” (reż. Maggie Gyllenhaal). Idźcie, zobaczcie, dotknijcie swojego macierzyństwa. Poczujcie, że nie jesteście same.

Oto ona. Leda (w tej roli genialna Olivia Colman). Jest profesorką literatury i przyjeżdża na wakacje do Grecji. To tu wynajęła dom. Ma tonę walizek, książek, notatek. Jest samotna i chyba też tej samotności szuka. Liczy na spokój, dostaje ekscentryczną rodzinę, która rozbija się wokół niej na plaży i zagarnia cichą przestrzeń przemieniając ją w scenę rodzinnego teatru dramatycznego. Uwagę Ledy zwraca Nina (Dakota Johnson), piękna, młoda matka opiekująca się kilkuletnią córką. Obserwując ją Leda konfrontuje się z wspomnieniami o własnym macierzyństwie. Ale nie tylko, konfrontuje się z tym jaką była kobietą, żoną, kochanką. W historii innych, młodszych widzi kawałki siebie.

Mamy lat kilka i jedyne czego pragniemy to bliskości matki

Jest w „Córce” kilka rozwalających scen. Tak mocnych, że chcemy wskoczyć do tego filmu i zaopiekować się wszystkimi bohaterkami. Przytulić rozhisteryzowaną kilkulatkę, uspokoić jej piękną matkę. Chcemy też zaopiekować się samą bohaterką, 48– latką, która katuje się wspomnieniami i rozliczaniem siebie jako matki, choć bardzo udaje, że tak nie jest. Która wydaje się tak stabilna i poukładana, a potem robi coś absolutnie nierozsądnego albo dziwnego (nie chcę spoilerować, więc nie napiszę szczegółów).

Jeśli jesteśmy po czterdziestce rozumiemy każdą z tych kobiet– od tej najmłodszej po tą najstarszą. Jeśli jesteśmy młodsze– Leda może wydać nam się ekscentryczną dziwaczką, ale to nieważne, bo będziemy rezonować z innymi bohaterkami.

Która z nas nie była dziewczynką, którą ktoś kiedyś się nie zaopiekował. Dziewczynką z rozbitym kolanem, szukającą zagubionej lalki, z ukłutym przypadkowo palcem. Dziewczynką, na którą ktoś krzyczał zamiast ją po prostu przytulić i powiedzieć, że wszystko jest okej. W porządku, że płacze, ma prawo. Zaraz przestanie boleć. Serce albo palec.

Która z nas nie była dziewczynką, która usłyszała: „później, potem, za chwilę”, „A zobacz, jak świetnie sobie radzi inna dziewczynka. Czy ty też byś nie mogła?”. Która z nas nie doznała choć chwili chłodu emocjonalnego ukochanego rodzica.

Mamy dwadzieścia parę, trzydzieści lat i sądzimy, że my będziemy genialnymi matkami

A ile z nas było młodą matką, która sobie nie radzi, której wyobrażanie o macierzyństwie nijak nie pasują do rzeczywistości. Bo za dużo zmęczenia, troski, próbowania łączenia wielu ról.
Która choć na chwilę nie chciała zostać na plaży sama, bez budowania zamków, foremek i szarpania za rękę.
Która z nas choć na minutę nie zostawiła krzyczących dzieci, i nie pomyślała: „Oszaleję”. Która nie toczyła wewnętrznej walki– jestem bardziej matką czy jednak sobą? Mam prawo jeszcze iść za swoimi marzeniami, czy już powinnam tylko podążać za dzieckiem.

Jeśli są wśród nas takie, które tego nie czuły– szczęściary.

Leda powie później Ninie: Nie miałam instynktu macierzyńskiego.
Ale wiele z nas, matek ten instynkt ma, ale i tak to niewiele zmienia.

Ile z nas zrozumiało, że czasem tak trudno dać dzieciom rzecz najważniejszą– uwagę. Szczególnie, gdy same toczymy swoje prywatne wojny i jedyne o czym marzymy to cisza, spokój. Albo żeby ktoś zaopiekował się nami.

Wiele z nas właśnie jako młode matki przeżywa renesans własnej relacji z matką. Albo chociaż przebacza jej, szczególnie jeśli matka nie była do szpiku kości zła, narcystyczna, czy nieczuła, a była tylko człowiekiem. Czasem nieuważna, niereagująca tak jakbyśmy chciały.

Zaczynamy ją bardziej rozumieć, patrzeć na nią jak na całość, a nie wyrwaną ze swojej historii życiowej. Widzimy, że popełniała błędy, bo sama nie miała idealnej matki albo idealnych warunków do realizowania siebie, widzimy jej marzenia, pomyłki. Jesteśmy łaskawsze, bo tej łaskawości chcemy dla siebie.

No chyba, że idziemy w wyparcie, wtedy najbardziej nienawidzimy innych kobiet i ich macierzyństwa, oceniamy je, żeby tylko nie ocenić siebie. Ta za mało uwagi poświęca swoim dzieciom, ta jest nadopiekuńcza, siedzi w domu za mało, za dużo, zapłaci za to cenę.

Nie wiemy, że każda z nas zapłaci cenę, a nasze dzieci rozliczą nas ze wszystkiego i nawet do głowy nam dziś nie przychodzi, co wymyślą i o co będą miały pretensje.
Jak mówi Leda o swoich dorosłych córkach. „Starsza ma do mnie żal, że ma za małe piersi, to przeze mnie, odziedziczyła je w genach, młodsza wścieka się, że piersi ma za duże i starszej oddałam to, co miałam najlepsze”.

Mamy czterdzieści lat. Bardziej rozumiemy macierzyństwo?

Większość z nas przejdzie w życiu moment, że będzie sobie wyrzucać „nieidealność”. Będzie, jak Leda, którą wzruszy widok małej dziewczynki i jej matki. Bo mogłyśmy bardziej, mocniej, inaczej. I podświadomie zazdrościmy kobiecie na początku tej drogi.

Oglądając „Córkę” myślałam, ile razy coś mruknęłam, zbagatelizowałam, dla mnie to było zajęcie się sobą, dla mojego dziecka być może mały koniec świata. Ile razy zawaliłam, nie sprawdziłam się. Może gdybym była inna moje dziecko też byłoby inne?

Ta spirala poczucia winy może być straszna, szczególnie, gdy dzieci już się od nas odcinają, mniej potrzebują, idą własną drogą.

Wtedy wiele z nas tęskni za tą ich bezwarunkową miłością, potrzebą bliskości, za tym, jak ciągnęły za rękę na plaży, czy zagarniały całą przestrzeń. Chciałybyśmy to wytłumaczyć młodym matkom, ale to droga, która nie ma żadnego sensu.

Leda też by pewnie chciała wytłumaczyć młodszej Ninie wiele rzeczy, ale wie, że to nie ma sensu.

Lubię rozmawiać z moimi świadomymi siebie koleżankami. Matkami nastolatków, czasem już dorosłych dzieci. Matkami, które już wiedzą, że „dobra matka” i „zła matka” to archaizm, to szuflada do której chcą nas włożyć inni. Bliscy, dalsi, czasem my same. Jestem lepszą matką od ciebie, gorszą od ciebie. Lepszą niż moja własna matka, gorszą niż moja własna matka. Te oceny, które też fundujemy sobie nie mają żadnego sensu.


Psychologia

Piękny list ukraińskiego chłopca w krakowskiej księgarni. Wzruszenie! ❤

Redakcja
Redakcja
14 marca 2022
fot. MamikaStock/iStock
 

Do krakowskiej księgarni wszedł chłopczyk, z uśmiechem zostawił napisany odręcznie – może przez niego, może przez mamę -list i wyszedł. List został przetłumaczony i brzmi tak:

„Nazywam się Bohdan, mam 9 lat. Jestem z Ukrainy. Kiedy zaczęła się wojna, mama powiedziała, że musimy jechać, żeby przeżyć. Teraz jesteśmy w Polsce, w pięknym mieście Krakowie. Dziękujemy Polsce, Polakom za to, że nas nie zostawili. Dziękujemy za to, że pomagacie w tym ciężkim czasie. Dziękujemy za wasze wsparcie. Dziękujemy za waszą gościnność. Dziękujemy za człowieczeństwo. Bardzo chcę do domu i kiedy dorosnę, będę robić tak, żeby na świecie nie było już więcej wojen. A my nigdy nie zapomnimy, jak nam pomogliście. W Polsce są bardzo dobrzy ludzie. Chwała Ukrainie!”

Historię na Facebooku opisuje Jacek Dehnel, który jest znajomym właścicieli krakowskiej księgarni Mocak-Bookstore-Bunkier, znajdującej się w Pałacu Potockich, poszukują nadawcy listu. Zdecydowali się na publikację jego treści w mediach społecznościowych.

„Ponieważ każdego dnia pracujemy ze słowem, wiemy jak wielką ma ono moc i znaczenie. Czujemy się zobowiązani do przekazania wiadomości od Bohdana. W końcu jest nas, adresatów i adresatek tych słów, o wiele, wiele więcej niż tylko zespół naszej księgarni” – napisali.


Psychologia

Sześć pacjentek onkologicznych z Polski i z Ukrainy zoperowanych w ciągu 12 godzin – pomogły roboty da Vinci!

Redakcja
Redakcja
14 marca 2022

Zespół ginekologów z krakowskiego Szpitala na Klinach wykonał w ciągu 12 godzin wykonał 6 zabiegów z zakresu ginekologii onkologicznej ze wsparciem dwóch robotów da Vinci. Bezpłatną pomoc otrzymały pacjentki z Polski i z Ukrainy chore na raka endometrium i raka szyjki macicy.  Wszystkie Panie czują się dobrze. Zabiegi zostały wykonane w ramach programu finansowego ze środków Unii Europejskiej. Wydarzenie było częścią programu konferencji naukowej  Robotyka w ginekologii onkologicznej.

Krakowski szpital jest prekursorem w chirurgii robotycznej w zakresie ginekologii onkologicznej w Polsce. Dotychczas z zabiegów z zakresu ginekologii w NEO Hospital skorzystało już blisko 100 Pań w  wieku od 25 – 85 lat. Zabiegi da Vinci w dziedzinie ginekologii nie mają w Polsce dedykowanego finansowania w ramach NFZ, dostępne są głównie prywatnie, a koszt zabiegu robotycznego często stanowi dla kobiet barierę dostępności do małoinwazyjnej operacji.

Jednak dzięki inicjatywie kobiecego zarządu szpitala i dotacji z Unii Europejskiej pacjentki chore na raka trzonu macicy i raka szyjki macicy  z całej Polski, jak również z zagranicy, w tym z Ukrainy mogą korzystać z tych nowoczesnych zabiegów  bezpłatnie. Wartość dofinansowania z funduszy europejskich wynosi 7,3 mln złotych.

– W naszym szpitalu możemy w każdym miesiącu wykonać ok. 10 bezpłatnych operacji. Komercyjnie  taki zabieg kosztuje ok. 40 tys. złotych. Dlatego tym bardziej cieszymy się z tego, że grant, jaki otrzymaliśmy, starczy nam na operacje ginekologiczne, aż do połowy 2023 roku. Jestem niezwykle  dumna z naszego wspaniałego zespołu ginekologicznego, który dziś stanął do walki o zdrowie i jakość  życia sześciu 6 pacjentek z Polski i z Ukrainy, wykonując w ciągu 12 godzin złożone zabiegi leczenia raka endometrium i raka szyjki macicy, w tym zabieg trachelektomi przy wsparciu robotów da Vinci – mówi Joanna Szyman, prezeska Grupy Neo Hospital, do której należy krakowski Szpital na Klinach.

Rosnące zapotrzebowanie pacjentek onkologicznych na zabiegi małoinwazyjne rodzi również potrzebę zwiększenia dostępu do profesjonalnych szkoleń oraz wiedzy z zakresu chirurgii robotycznej. Dlatego w  szpitalu zorganizowano unikalne Case observation dla lekarzy i lekarek, którzy mogli uczestniczyć w  zabiegach operacyjnych z wykorzystaniem dwóch robotów da Vinci. W szpitalu odbył się także kurs z  chirurgii robotycznej dla pielęgniarek operacyjnych. Z programu skorzystało 6 Pań uzyskując certyfikaty  uprawniające do pracy z systemem da Vinci.

Wydarzenie miało na celu prezentację wiedzy z zakresu wykorzystania nowych technologii w przypadkach leczenia raka endometrium i raka szyjki macicy. – Zastosowanie technik robotycznych w XXI wieku stanowi standard postępowania na wszystkich światowych, europejskich a także polskich salach operacyjnych. Dlatego też Europejskie Towarzystwo Ginekologii Onkologicznej (ESGO) rekomenduje wykorzystywanie tych technik m.in. w przypadku raka endometrium. Jest to rekomendacja  równoległa i tak samo istotna jak  wykorzystanie technik laparoskopowych, czy chirurgii otwartej.

Oczywiście cały czas trwają badania nad rozszerzeniem zakresu możliwości wykorzystania robota da  Vinci w ginekologii. Gratuluję zespołowi medycznemu i zarządowi NEO Hospital imponującego  rozwoju. Na uwagę zasługuje zwłaszcza wykorzystanie robota da Vinci w zabiegach trachelektomii w przypadku pacjentek chorych na raka szyjki macicy. Takie zabiegi wykonywane są zaledwie w kilku szpitalach w Europie.

W Polsce NEO Hospital jest pierwszym takim ośrodkiem. Dla chorych z inwazyjnym rakiem szyjki  macicy o średnicy guza ≤2 cm, zabieg trachelektomii pozwala zachować płodność, a w konsekwencji  na urodzenie dziecka – mówi prof. dr hab. n. med. Paweł Knapp członek zarządu Europejskiego  Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej (ESGO)


NEO Hospital

Nowoczesny szpital XXI w. to sprawne i twórcze połączenie dwóch podstaw: ludzi i technologii. Należący do Grupy NEO HOSPITAL Szpital na Klinach łączy najwybitniejszych w swoich specjalizacjach lekarzy z ultranowoczesnym sprzętem, budując jeden z najbardziej efektywnych i przyjaznych pacjentowi ośrodków medycznych w Europie Środkowo-Wschodniej. Szpital na Klinach powstał z przekonania, że troska o zdrowie, godność, poczucie komfortu i bezpieczeństwa pacjenta to  najważniejsze wartości. Szpital na Klinach wyznacza dziś standardy prywatnej opieki szpitalnej, spełniając oczekiwania swoich Pacjentów na każdym etapie kontaktu z placówką i jej całym zespołem. Szpital tworzy blisko 200-osobowy zespół  specjalistów i lekarzy, którzy stosują najlepsze kliniczne praktyki na bazie bogatych doświadczeń zdobytych w polskich i zagranicznych ośrodkach. Oferuje kompleksową opiekę medyczną na poziomie ambulatoryjnym, diagnostycznym i zabiegowym, m.in. w zakresie ginekologii, urologii, ortopedii i chirurgii: ogólnej, naczyniowej, onkologicznej oraz chirurgii  plastycznej. Działalność szpitala i wysoka jakość świadczonych usług zyskała potwierdzenie międzynarodowych organizacji takich jak International Bariatric Club – Oxford University, czy International Hospital Federation. Więcej informacji: www.szpitalnaklinach.pl.

 


Zobacz także

Ania. Ludzie często myślą, że terapia sprawi, że poczują się lepiej. Jako cel – tak, ale droga do tego jest jak każda – ciężką pracą

Czy seks w sieci to już zdrada? Zanim odpowiesz, przeczytaj

Zbyt często wybuchasz ze złości? 5 sposobów kontrolowania gniewu