Feminizm Lifestyle

Mężu, partnerze, bracie, tato – to apel do ciebie, nie zostawiaj nas samych z naszą walką. 7 powodów, by poprzeć protest kobiet

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
27 października 2020
Fot. iStock/olegbreslavtsev
 

Jeśli nie interesujesz się polityką i twierdzisz, że protesty cię nie dotyczą, bo to wszystko dzieje się gdzieś obok, a twoje życie toczy się własnym rytmem, jeśli denerwujesz się na korki, na zablokowane miasto i hałas, przeczytaj proszę poniższe słowa. Nie zamykaj oczu i uszu na realne zagrożenie. Pomóż nam, chodź z nami. Bądź częścią nowej historii, którą chcemy napisać. Historii, w której Polka wreszcie jest w swoim kraju traktowana jak obywatel, a nie jak istota ubezwłasnowolniona, bez prawa do podejmowania osobistych wyborów i decydowania o swoim szczęściu, zdrowiu i bezpieczeństwie.

7 powodów, by poprzeć protest kobiet

1. Jeśli jesteś przeciwny aborcji, pamiętaj, że to jest protest za wyborem, za wolnością, za ochroną praw kobiet, a nie za aborcją

Uważasz, że sytuacja, w której państwo nakazuje swoim obywatelkom podejmowanie ogromnego, nadludzkiego fizycznego i emocjonalnego wysiłku, obarczonego ogromnym ryzykiem i ponoszonego w imię wartości  reprezentowanych przez garstkę fanatyków narzucającym innym swoją ideologię jest w porządku? Czy nie sądzisz, że każdy powinien sam pilnować swojego własnego sumienia?

2. Prawa kobiety to prawa człowieka i należy ich bronić

Szczególnie teraz, kiedy rząd wykorzystując trudny emocjonalnie moment poczucia zagrożenia i niepewności związany z pandemią, próbuje wprowadzić regulacje prawne ograniczająca podstawowe prawo Polek: prawo do tego, wy własnym kraju czuły się bezpiecznie, by nie bały się tutaj planować swojej przyszłości i (jeśli tego chcą) przyszłości swojej rodziny.

3. Od tego, co się dzieje teraz, zależy przyszłość kobiet – także tych bliskich tobie: twojej żony, partnerki, siostry, przyjaciółki, córki

Zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej doprowadzi do wielu dramatów dotyczących bezpośrednio również ciebie. Zagrożone są kobiety z twojego otoczenia – te, na których szczęściu i zdrowiu zależy ci najbardziej. Czy byłbyś w stanie patrzeć na ich cierpienie, lęk, niepewność i bezradność wiedząc, że nie zrobiłeś nic, by zapobiec nieszczęściu?

4. Aborcja jest sprawą osobistą, a nie polityczną

Nikt, a już na pewno nie politycy, nie ma prawa podejmować decyzji za kobietę, która znalazła się w niewyobrażalnie trudnej sytuacji jaką jest druzgocąca diagnoza i wybór: donosić czy usunąć. Nie istnieje w naszym państwie skuteczny system wsparcia dzieci niepełnosprawnych, ich matek i ich rodzin. A w przypadku wad letalnych płodu, nie istnieje skuteczny system wsparcia dla matki, która zdecyduje się urodzić. Kobieta, od której wymaga się gigantycznego poświęcenia i ryzykowania swoim życiem i zdrowiem, zostaje sama. Może liczyć tylko na ciebie, jeśli nadal przy niej jesteś.

5. Zmuszanie kobiety do urodzenia uszkodzonego płodu, który nie ma szans na to by przeżyć lub żeby w ogóle godnie żyć jest okrucieństwem i barbarzyństwem

To kobieta jest ofiarą całej tej sytuacji, to na niej spoczywa największy ciężar. To ona poniesie wszelkie konsekwencje zdrowotne (psychiczne i fizyczne) oraz materialne. Dlaczego? Jakim prawem?

6. Zmian nie dokonuje się siedząc w domu

Jeśli nie zareagujesz, jeśli wszyscy nie zareagujemy, to rządzący zrobią z nami to, co chcą. Wprowadzą regulacje prawne, które na zawsze zaważą na naszym życiu. Po prostu pewnego dnia obudzimy się i będzie za późno.

7. Spacerować jest zdrowo, dotleniasz organizm i wykonujesz ćwiczenie fizyczne, wzmacniając odporność

A ta ostatnia jest kluczowa w walce z wirusami. I w walce o demokratycznie rządzone państwo również.

Nasi rodzice dali radę, nasi dziadkowie dali radę – my też damy radę. Pamiętajcie o maseczkach i o pamiętajcie o dystansie!


Feminizm Lifestyle

7 znaków, że osoba, którą kochasz, ma poważne zaburzenia osobowości

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
27 października 2020
Fot. iStock/KatarzynaBialasiewicz
 

Zaburzenia osobowości to poważna przeszkoda w zbudowaniu dobrego związku. Wszyscy popełniamy błędy, wszyscy mamy swoje wady i niedoskonałości, ale jeśli posiadamy ograniczenia, na które nie mamy wpływu, a które destrukcyjnie wpływają na naszego partnera i relację z nim, sytuacja staje się wyjątkowo skomplikowana. Trzeba wiedzieć, z czym się mierzymy, będąc w relacji z osobą cierpiąca na zaburzenia osobowości.

Ludzie z zaburzeniami osobowości mają tendencję do wprowadzania bardzo toksycznej energii w związek, ale łatwo „utknąć” w relacji z nimi, nawet o tym nie wiedząc. A ryzyko jest spore: są nim mentalne, emocjonalne, a nawet fizyczne blizny na twojej duszy i ciele.

7 znaków, że osoba, którą kochasz, ma poważne zaburzenia osobowości

Brak odpowiedzialności za cokolwiek w związku

Twój partner okazuje się na tyle niedojrzały, że nie czuje się odpowiedzialny za wpływ jego wad i działań na wasz związek i twoje samopoczucie. Zawsze będzie się starał się znaleźć sposób, by przypisać ci winę. Sam uważa się za osobę niemal doskonałą.

„Toksyczne” związki w przeszłości partnera

Jeśli twój partner skarży się na nieudane życie uczuciowe w przeszłości i z reguły obwinia za swoje cierpienie swoje byłe miłości, to prawdopodobnie on jest osobą, która wprowadziła toksyczność do swoich związków.

Przekonywanie cię, że zawsze się mylisz

Osoba, która cierpi na zaburzenia osobowości będzie próbowała sprawić, abyś uwierzył, że jesteś szalony. Często usłyszysz od niej: „jesteś chory psychicznie”, „jesteś nienormalny”, „spójrz na siebie”.

Radość z powodu cierpienia innych

Smutek lub zdenerwowanie innych przynosi osobom z zaburzeniami jakąś sadystyczną satysfakcję, często do tego stopnia, że ​​celowo prowokują te negatywne odczucia, dla zabawy.

Wątpliwa moralność i etyka

Obserwujesz, że tak naprawdę twój partner nie ma żadnych solidnych zasad moralnych? Jego światopogląd wydaje ci się dziwny, ponad to zmienia się w bardzo szybki tempie?

Przedstawianie siebie w roli ofiary

Nawet jeśli to ty jesteś ofiarą w związku, wykorzystywaną i manipulowaną, twój parter postępuje tak, jakby to jemu działa się krzywda.

Wywoływanie wyrzutów sumienia

Będziesz myślał, że nie jesteś wystarczająco dobry, że zawsze popełniasz błędy, że powinieneś nieustannie przepraszać, że musisz pracować ciężej, by zdobyć jej/jego miłość.


Na podstawie: relrules.com


Feminizm Lifestyle

Oburzacie się na WYPIE****Ć? A czy można powiedzieć dzisiaj cokolwiek innego?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
26 października 2020
Wroclaw, Poland, October 3, 2016 - protest against anti-abortion law forced by Polish government PIS, black protest - "czarny protest" on 03,10,2016 in Wroclaw, Poland, Fot. iStock

Gdyby ktoś zapytał mnie miesiąc temu, co myślę o tym, żeby za hasło Strajku Kobiet obrać dziś słynne „Wypier***ać” – puknęłabym się w czoło. Jak to? Tak po prostu, tak wulgarnie? I myślałabym tak do zeszłego tygodnia. Ale gdy zobaczyłam pierwsze napisy i tysiące ludzi skandujących to jedno słowo, wszystko się zmieniło. Wraz z postanowieniem TK zmieniło się naprawdę wszystko. Nie ma innych słów. Nie ma. A nasze kobiece Wypierd***ać znaczy dziś wszystko oprócz zwykłego wulgaryzmu.

Aborcja jest brzydka, nieładna i okrutna. I chyba trzeba być szaleńcem, żeby udawać, że jest inaczej. Trzeba być też szaleńcem lub naiwnym dzieckiem, żeby wierzyć, że kobieta potrzebuje czyjejś zgody i poklepania po plecach, żeby podjąć decyzję. Nie potrzebuje. Bez względu na to, czy ta decyzja oznacza aborcję, czy donoszenie ciąży – to jej decyzja. Decyzja za każdym razem trudna i bardzo osobista.

Też kiedyś myślałam, że to takie proste. Że wystarczy zakazać brzydkiej aborcji w trosce o piękne i rumiane bobasy. Ale bobasy nie zawsze są piękne, a życie nie jest czarno-białe i trzeba ogromnej dojrzałości, żeby wreszcie przejrzeć na oczy, żeby umieć przyznać, że to do cholery nie jest ani twoja ani moja ani nasza sprawa. To decyzja tak intymna, że trudno opisać to słowami.

Pomyślałam dziś, że strasznie to przykre, że środowisko kościelne wciąż uważa swoich wiernych za niezdolnych do przestrzegania własnych zasad i moralności, że nie wierzą, w to, że chrześcijanin postąpi zgodnie z sumieniem i swoją wiarą. Wciąż czuję na plecach baty ze strony części kościelnych hierarchów, polityków prawicy, czy ludzi, którzy nawet nie zamierzają zastanowić się sekundy nad sytuacją drugiego człowieka. Straszą, zakazują, karzą. A ja się na taki świat nie zgadzam.

Zakaz nic nie zmieni, zawsze można przecież wyjechać.  Chyba, że ktoś chciałby zgotować nam świat wyjęty z kart „Opowieści podręcznej” Margaret Atwood. Nie śmiejcie się, gdy powstawała powieść, ludzie pukali się w głowę, dziś zasępieni rozumiemy, że to może się naprawdę zdarzyć w XXI wieku.

Chciałabym, żebyśmy nauczyli się znów miłości i empatii. Uwierzyli, że możemy zbudować świat oparty na zrozumieniu, a nie szczuciu. Dość tego.

  • Jeśli nienawidzisz innych, za to, że są inni,
  • jeśli panicznie boisz się, że kobiety będą miały wreszcie równe prawa,
  • jeśli uważasz, że masz prawo decydować o kimś za kogoś,
  • jeśli uważasz się za lepszego,
  • jeśli wiesz lepiej, choć ciebie to nie dotyczy,
  • jeśli jesteś fanatykiem, nazistą lub faszystą,
  • jeśli nie szanujesz ludzi na równi ze sobą,
  • jeśli dzielisz ludzi cynicznie dla własnego zysku,
  • jeśli racjonalizujesz sobie wyższe dobre i mniejsze zło,
  • jeśli myślisz, że możesz mieć kobiety za nic, to…

… chyba pora uprzejmie „WYPIE****Ć „. Bo czy jest tu miejsce na merytoryczną dyskusję, dialog, kompromis? W czwartek, po wyroku TK coś pękło, zmieniło się bezpowrotnie. Nie pozwólmy by to, co dziś dzieje się na ulicach działo się nadaremne. To nie jest pora na to, by kilku panów, chwyciło się pod boczki i zrugało niewychowane dziewczynki.

Nie uśmiechniemy się ładnie i nie dygniemy przepraszająco. Nie podniesiemy rączki czekając, aż ktoś udzieli nam głosu i nie powiemy „ojej”. I nawet moja przyjaciółka, która nie używa wulgaryzmów, krzyczała dziś na ulicy z innymi te nieładne słowa. Bo one znaczą coś więcej. Żarty się skończyły już dawno.

Myślałam, że jedyną emocją, jaką tu przeleję będzie niesamowita złość, rozczarowanie, wk*rw, ale byłam dziś na jednym z warszawskich spacerów. I z Ronda Waszyngtona przyniosłam w sobie wiele pozytywnych emocji, bo właśnie taki był ten protest. Nie było tam miejsca na agresję, było ogromne siostrzeństwo i braterstwo. Po raz pierwszy od wielu, wielu lat ludzie nie byli podzieleni. Wszyscy byli razem. Tak szczerze, po ludzku razem. Drogie siostry i bracia, Polacy – znów mamy nadzieję. Może tym razem nauczymy się czegoś na błędach i wybierzemy następnym razem dla siebie inne zakończenie niż to, które rządzący chcą nam dziś napisać? Wierzę w nas, że jeszcze to potrafimy.

PS: Panie prezesie, dokonał pan niemożliwego. Tak pan wku***ł Polaków, że znowu są razem. I to jedyne za co może podziękuje panu historia.

Fot. Archiwum prywatne

PS2: Nie emocjonujcie się, że na zdjęciu tytułowym kobiety nie mają maseczek – to fotografia z pierwszych strajków kobiet, które odbyły się w 2016. Tak, już tak długo to się ciągnie i zawsze wraca w najmniej oczekiwanym momencie, tylnymi drzwiami, podstępem, wtedy, gdy rząd jest przekonany, że tym razem kobiety nie będą miały się już jak obronić. Tyle potraficie, tyle jesteście warci. NIC. Hasło już znacie.

Fot. Archiwum prywatne


Zobacz także

5 szklanych gadżetów, które nigdy się nudzą. Czyli proste triki na niesamowite świąteczne dekoracje

„Nie chodziłam na imprezy, nie miałam chłopaka” Gdy jesteś dla siostry jak matka

Czy krew w reklamie podpasek pozwoli odczarować okres?