Psychologia

Czy stare jeszcze powróci? Co zmieniła w nas pandemia?

Redakcja
Redakcja
25 maja 2021
Photo by he zhu on Unsplash
 
Pandemia i związane z nią obostrzenia sprawiły, że mniej się spotykaliśmy, ograniczając grono znajomych do minimum. Witając się, rzadko dajemy sobie buziaka – od ponad roku szczytem bliskości jest popularny „żółwik”. Nauczyliśmy się dokładnie myć ręce i z pewnością zastanowimy się dwa razy, zanim napijemy się po drugiej osobie z tej samej butelki. Przez ten czas powstały nowe nawyki i inne sposoby spędzania wolnego czasu. Czy stare jeszcze powróci? Co się w nas zmieniło?
Myjemy ręce i nie pijemy z jednej butelki
Z pewnością obecnie Polacy bardziej zwracają uwagę na kwestie higieniczne. Możemy się zastanawiać czy tak popularne kiedyś hasła, jak „daj łyka”, „mogę gryza” czy „daj spróbować” jeszcze powrócą? Wielu z nas jest zdecydowanie bardziej uważnych w tej kwestii i dlatego kosztowanie z cudzego talerza, które jeszcze dwa lata temu było powszechne wśród przyjaciół, dziś może być uznane za nietaktowny wybryk. Często też nie wyobrażamy już sobie wyjścia z domu bez płynu czy żelu do dezynfekcji. Podobnie możemy powiedzieć, że pandemia wygrała dla nas mydło i papier. Teraz nie ogłaszamy już, że w klubie czy na stacji benzynowej znowu nie było mydła – ten produkt w obecnej rzeczywistości jest uzupełniany na bieżąco we wszystkich publicznych toaletach.
Spotykamy się, ale na mieście
Pierwsze dni ponownego otwarcia gastronomii pokazały, że ludzie o wiele chętniej spotykać się będą na zewnątrz, pod tzw. chmurką, niż wewnątrz klubów czy restauracji. Takie miejsca są bezpieczniejsze pod kątem ewentualnej transmisji wirusa, dlatego z pewnością mając wybór, wielu z nas chętniej skusi się na spotkanie ze znajomymi na świeżym powietrzu, niż w zatłoczonym barze. Nauczyliśmy się także formować cywilizowane kolejki – czy obrazek ludzi przepychających się przy barze jeszcze powróci?
Warto zwrócić uwagę, że choć wiele miejsc na nowo się otwiera, to społeczeństwo nadal dba o zachowanie dystansu między sobą. Można zaobserwować, że mimo upragnionego powrotu do większej aktywności społecznej, wciąż unikamy tłumów i bardzo zatłoczonych miejsc. – Nie podlega dyskusji, że większość osób z utęsknieniem czekała na możliwość spotkania się z bliskimi w restauracji czy swobodnego poruszania się po mieście bez maseczek. Pewne jest jednak, że nie zapomnimy tak szybko o nawykach wykształconych podczas pandemii. Dystans społeczny, dezynfekcja rąk czy unikanie zatłoczonych miejsc i skupisk z pewnością będzie nam nadal towarzyszyć – komentuje Anna Grabowska, psycholog z nowo otwartego Centrum Zdrowia Psychicznego we Wrocławiu (ul. Włodkowica 1).
Zweryfikowaliśmy grono znajomych
W okresie zaostrzonych obostrzeń kontakty społeczne zostały ograniczone. Ciekawym zjawiskiem jest to, że podczas pandemii grono osób, z którymi się spotykaliśmy, było zdecydowanie mniejsze niż przedtem, a to w naturalny sposób zweryfikowało jakość naszych relacji. Nie zmienia to jednak faktu, że dla większości były to bardzo trudne miesiące. Rozmowy poprzez komunikatory społeczne dały nam wiele, jednak nigdy nie zastąpią rozmowy twarzą w twarz. Właśnie dlatego społeczeństwo jest spragnione kontaktu – uśmiechów, dotyku, pozytywnych emocji, które towarzyszą spotkaniom. Jednak czy wszyscy tęsknili za tym równie mocno?
Musimy pamiętać, że wśród nas są tacy, dla których mniejsza aktywność społeczna była swego rodzaju oddechem. Mówię o introwertykach, a szczególnie o osobach z fobiami społecznymi czy z agorafobią, którzy po niemal roku dużo spokojniejszego życia znów będą musieli przystosować się do tłumów, hałasów i zdecydowanie większej liczby bodźców, które często są dla nich źródłem ogromnego stresu. Z czasem powrócimy do etapu, w którym lokale  gastronomiczne są pełne, ulice gwarne a ludzi krzykliwi – wtedy weźmy pod uwagę, że nie każdy dobrze odnajduje się w takiej sytuacji – dodaje psycholog Anna Grabowska z Centrum Zdrowia Psychicznego (CM Damiana) we Wrocławiu (ul. Włodkowica 1).
Covid-19 i przebieg pandemii miały jeszcze jeden skutek. Ogromny stres, obawy o zdrowie i o przyszłość sprawiły, że więcej i bardziej otwarcie zaczęliśmy mówić o zdrowiu psychicznym. Korzystanie z pomocy terapeuty przestało być tematem tabu, dzięki czemu pojawiła się większa odwaga, by o problemach mówić głośno i nie wstydzić się ich. Z pomocą specjalisty zdecydowanie łatwiej jest poradzić sobie z trudną życiową sytuacją. Jeśli można mówić więc o jakichkolwiek plusach pandemii, to właśnie większa troska o zdrowie psychiczne jest jednym z nich.

Psychologia

Co zamiast kawy? 5 napojów, które pobudzą cię równie dobrze jak „mała czarna”

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
25 maja 2021
Co zamiast kawy?
Fot. iStock/Co zamiast kawy?
Następny

Kochamy pić kawę i pijemy ją chętnie nie tylko o poranku. Wiele osób nie wyobraża sobie pobudki bez „małej czarnej”, która natychmiast stawia do pionu. Następnie sięgamy po nią podczas przerwy w pracy i po powrocie do domu. Są i tacy, którzy nie obawiają się pić kawy wieczorem. Wiele osób jednak nie może, lub po prostu nie ma ochoty wypijać litów kawy w ciągu dnia. Dla nich istnieje kilka zamienników dla kawy, które mogą okazać się wybawieniem od kłopotu.

Kawa zawiera kofeinę, teofilinę i teobrominę, które wpływają na usprawnienie procesów myślowych, zwiększają koncentrację i wzmacniają pamięć krótkotrwałą. Bez dwóch zdań — kawa jest wyjątkowo skuteczna nie tylko przy porannej pobudce, ale także podczas pracy lub nauki. Mimo że trudno sobie wyobrazić alternatywę dla kawy, ona jest na wyciągnięcie ręki. I to niejedna! Nie mniej skuteczna, choć pobudzająca nieco łagodniej i bez przykrych objawów, które mogą pojawić się przy nadmiernym spożywaniu kawy (np. niepokój, drżenie rąk, kołatanie serca).

Poza tym trzeba pamiętać, że kawa zmienia chemię mózgu. Choć kawa sama w sobie nie uzależnia, to jednak wiele osób potrzebuje z czasem większej dawki kofeiny, by funkcjonować na pełnych obrotach. Dlatego też czasowe odstawienie kawy na rzecz innych napojów pobudzających bez kofeiny, będzie dobrym krokiem dla odejścia od konieczności dostarczenia codziennego zastrzyku tej substancji.

Po jakie napoje (z kofeiną lub bez) można sięgnąć, aby zastąpić nimi kawę?

FB/ohmepl

 

Psychologia

„Zapominałam o spotkaniach, brakowało mi słów, szukałam rzeczy, których nie zgubiłam” Jak mgła mózgowa po COVID-19 utrudnia życie

Redakcja
Redakcja
25 maja 2021
Photo by Pietro Tebaldi on Unsplash

27 – letnia Marta Jabłońska w październiku 2020 roku zachorowała na covid. – Zaraziłam się od koleżanki z pracy. Miałyśmy spotkanie służbowe, kilka dni później zadzwoniła, że źle się czuje i jedzie zrobić test. Zanim odebrała wynik, sama się rozchorowałam – wspomina.

Objawy najpierw przypominały przeziębienie, później grypę. Marta zadzwoniła do lekarza, ale nie skierował jej na test. Na badanie pojechała dopiero po trzech dniach, kiedy straciła smak i węch. Wynik wyszedł pozytywny.

– Tak naprawdę źle się czułam trzy dni – wspomina. – Potwornie bolała mnie głowa, mięśnie, byłam osłabiona. Wszystko minęło, jak ręką odjął, wróciłam do normalnego życia, pracy. Na początku tylko czułam się osłabiona.

Zapominałam, jaki dziś dzień i co miałam zrobić

Dziwne objawy pojawiły się nagle, po dwóch tygodniach od zakończenia choroby. – Do tej pory bez problemu ogarniałam kilka rzeczy jednocześnie. Nie wstydziłam się swojego multitaskingu. Na co dzień pracuje w branży internetowej, muszę wykonywać dużo zadań w tym samym czasie. Nagle straciłam moc. Zaczynałam robić jedną rzecz, w połowie się zawieszałam i nie mogłam sobie przypomnieć, co miałam zrobić jeszcze. Tej jednej rzeczy nawet nie kończyłam. Zaczęłam więc sobie notować, po godzinie musiałam już w te notatki zerkać. Zapominałam o spotkaniach, brakowało mi słów. Wszystko wydawało mi się barierą nie do przekroczenia. Nie tylko w pracy nie dawałam rady.

Budziłam się w środku nocy i szukałam włącznika światła w miejscu, gdzie nigdy go nie było. Wychodziłam z mieszkania, żeby wyciągnąć korespondencję ze skrzynki i stałam dziesięć minut na parterze zastanawiając się, gdzie ta skrzynka jest. Mówiłam partnerowi, że wychodzę na zakupy, pytałam, czy czegoś chce, dawał mi listę, wracałam z nią do domu. „Kupiłaś?” pytał. „Ale co?” zastanawiałam się.

Na początku Marta bagatelizowała swój stan, „to pocovidowe zmęczenie” – tłumaczyła. Ale objawy się nasilały i powodowały frustrację. – Znajomi, którzy przeszli koronawirusa mieli podobne problemy. Jakby ich umysł spowiła gęsta mgła. Marta w wyszukiwarkę wpisała hasło „mgła mózgowa”. Szybko okazało się, że ona i jej znajomi nie są wyjątkami. A z takimi objawami walczy tysiące osób, które przechorowały COVID-19. Co więcej w USA pochylono się na tymi objawami neurologicznymi i okazało się, że cierpi na nie co trzeci „ozdrowieniec”.

Michael Zandi, konsultant z Instytutu Neurologii UCL Queen Square w Londynie w „The Guardian” cytował badania w Londynie według których odsetek osób, które przeszły infekcję i mają po niej zaburzenia poznawcze wynosi do 20 proc. Ktoś inny badania francuskie, z których wynikało, że 34 proc. chorych po wyzdrowieniu doświadczało utraty pamięci.

Marta przeczytała też, że nie do końca wiadomo dlaczego koronawirus jest zagrożeniem także dla układu nerwowego. Czy to wynik odpowiedzi immunologicznej organizmu na infekcję SARS– CoV- 2, gdzie uwalnianie cząsteczki zapalne są toksyczne dla mózgu? A może odpowiedź immunologiczna prowadzi organizm do omyłkowego ataku na komórki nerwowe? Niektórzy uważają też, że mgła mózgowa to wynik stresu, przewlekłego zmęczenia, odwodnienia organizmu.

– Raczej ostrożnie podchodzę do suplementów i wszystkich cudów, ale moja znajoma pracuje w firmie, która dystrybuuje Cognitiv Pro. To od niej dostałam ten suplement na poprawę pracy mózgu, mówiła, że działa świetnie i naprawdę mi się poprawi. W sumie byłam tak zdesperowana, że wzięłabym wszystko, co ma bezpieczny skład. Jeszcze wcześniej poszperałam czym są leki nootropowe i czy naprawdę dobrze działają. Czytałam tylko dobre rzeczy, postanowiłam spróbować i zaczęłam brać ten suplement. Po kilku tygodniach brania dwóch tabletek rano poczułam, że wracam do siebie. Nie zapominałam o spotkaniach, znów mogłam planować kilka rzeczy jednocześnie. Wróciła zdolność koncentracji, nie miałam problemu ze znajdowaniem słów i jeśli się budziłam w nocy, wiedziałam, gdzie jest włącznik światła. Odetchnęłam. I oczywiście, nie czuję się jeszcze tak, jak przed chorobą, ale jest mi znacznie lepiej – dodaje.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

Odłącz się od gniazdka

Grzyb do zadań specjalnych, czyli soplówka jeżowata i cztery korzyści dla mózgu

Ci którzy mogli, przenieśli się na wieś. No ale co dalej? Pandemia trwa, a nasze emocje… Właśnie: co z nimi?

Jak zmienia się twoje ciało, gdy odpuszcza stres?

„Wszystko się kręciło dobrze do czasu, gdy zaczęło wymykać się spod kontroli”

Brak motywacji, znużenie, stres – jak w naturalny sposób sobie z tym poradzić?

 


Zobacz także

„Jest sobie kobieta, 30-latka, bez dzieci”… O tym, ja łatwo jest być ślepym na uczucia innych

Oszukać przeznaczenie

Oszukać przeznaczenie i zmienić wszystko o 180 stopni. 10 sytuacji, w których nie uciekniesz przed zmianą

„Przepraszam, jutro już wstanę”. O silnej kobiecie, która przeżywa załamanie