Psychologia Związek

„Chciałabym zakończyć związek, ale nie mogę bo… kocham go”. Jak poradzić sobie z miłością, która do niczego dobrego nie prowadzi

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
29 grudnia 2018
„Gdybym ich nie znała, pomyślałabym, że są po prostu znajomymi, których ktoś przypadkiem posadził obok siebie". O zapomnianej miłości
Fot. iStock / o-che
 

Rozstania same w sobie są trudne, ale kiedy wciąż kochasz, wydaje ci się, że rozstanie jest ponad twoje siły, że nie dasz rady. Czujesz się tak, jakby twoje serce ktoś usiłował wyrwać i zanieść gdzieś daleko, jak najdalej od ciebie. Rozpaczasz, miotasz się, masz nadzieję, że to minie. Ale nie mija. I nie potrafisz podjąć ostatecznej decyzji, nie pozwalasz mu odejść. Nie potrafisz. Wbrew rozsądkowi.

Odkładasz odejście tak długo, jak możesz, tak naprawdę jedynie pogarszając swoją sytuację. Chciałabym powiedzieć ci, że kiedy już to zakończysz, poczujesz się lepiej, ale całkowite uzdrowienie potrwa dłuższą trochę. Jak poradzić sobie z „niemożliwą” miłością?

Zaakceptuj, że nie będziesz jej mieć

To jest jak zimny prysznic prosto w twarz, prawda? Miłość nie zawsze wystarcza, aby uratować związek. To, że go kochasz, nie oznacza, że ta relacja ​​będzie trwać wiecznie.

Zrozum, że to nie jest twoja wina

„Czy nie kochałam go wystarczająco?” Przestań się obwiniać. To nie twoja wina (ani nikogo innego). Czasami ludzie od samego początku podążają w różnych kierunkach lub początkowa chemia zanika. Tak czy inaczej, nie ma już powrotu do tego, co było kiedyś.

Myśl o tym, co będzie najlepsze dla ciebie

Jeśli jesteś nieszczęśliwa, nadszedł czas, aby to zakończyć. Pójdziesz dalej. Pewnego dnia zdasz sobie sprawę, że bywają silniejsze miłości niż ta, którą teraz czujesz. Trzeba dbać o siebie, nawet jeśli oznacza to złamane serce.

Szukaj wsparcia

Nie popełniaj tego błędu i nie zrywaj więzów z bliskimi. Niech twoi przyjaciele i / lub rodzina wiedzą, co się dzieje – miej przynajmniej jedną osobę, z którą możesz porozmawiać, zanim podejmiesz decyzję. Potrzebujesz wsparcia, nie możesz przechodzić przez to całkiem sama.

Planuj

Wiem, że początkowo trudno jest myśleć o życiu po rozstaniu. Ale zrób to dla siebie i opracuj mały plan. Możesz zaplanować wakacje, spotkać się z przyjaciółmi lub po prostu wziąć kilka dni wolnego od pracy. Daj sobie trochę czasu na poradzenie sobie z pierwszą falą trudnych emocji.

Zerwij „naprawdę”

To znaczy, nie śledź jego życia na Facebooku, nie interesuj się czy / i z kim się spotyka. To już nie twoja spawa, a jednak nadal piekielnie boli. Ogranicz kontakt do minimum. Daj sobie czas, by w twoim sercu zapanował spokój.

Nie tłum uczuć

Słyszysz piosenkę, która przypomina ci jakieś wspólne chwile? Płacz, jeśli chcesz. Pewnego dnia nie będziesz już więcej płakać. Z każdym dniem poczujesz się lepiej. Prawda stara jak świat, że „czas leczy rany” nie jest jedynie wytartym frazesem.

Pewnego ranka obudzisz się i poczujesz się wolna. Zrozumiesz, że świat jest tak samo piękny, a może nawet piękniejszy niż wtedy, gdy kochałaś. I że miłość przyjdzie do ciebie znowu. Tylko tym razem, szczęśliwa.

 


Psychologia Związek

6 pytań, które powinnaś sobie zadać, jeśli stale wchodzisz w toksyczne związki

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
29 grudnia 2018
Fot. iStock / PeopleImages
 

Nie każdy związek okazuje się tym idealnym i wyśnionym. Bywa, że w danej relacji nie ma szczęścia, a samo uczucie nie gwarantuje spełnienia i satysfakcji. Najpierw coś mocno zgrzyta, a następnie związek rozpada się z hukiem — przez zdrady, nieodpowiednie traktowanie, destrukcyjne zachowania, które krzywdzą drugą osobę. A rzeczywistość przeraża, jeśli każdy kolejny układ okazuje się związkiem toksycznym, który unieszczęśliwia  i niszczy. 

Stale złe wybory przynoszą kolejne rozczarowanie. Gdy historia znów się powtarza, trzeba sobie zadać kilka pytań, które pomogą odkryć, dlaczego cały czas popełniasz ten sam błąd.

6 pytań, które powinnaś sobie zadać, jeśli stale wchodzisz w toksyczne związki

1. Czy wierzysz w to, że tylko druga osoba może uleczyć twoje emocjonalne rany?

Jeżeli po zakończeniu jednego niedobrego związku od razu szukasz kolejnego, działasz na swoją niekorzyść. Nie dajesz sobie szans na wyciągnięcie wniosków, na przyjrzenie się temu, co poszło źle i czego więcej nie chcesz powtarzać. Być może szukasz partnera, przy którym po prostu mogłabyś być i zaleczyć swoje rany. Jednak to nie działa w ten sposób, bo jedną osobą, która może cię uzdrowić, jesteś ty sama. Toksyczne osoby wyczuwają słabszy czas w życiu innych i dzięki fałszywemu urokowi i pięknym obietnicom wciągają je w swoje sieci.

2. Czy wierzysz w to, że powinnaś kogoś zmienić?

Jeśli bardzo wierzysz w to, że twoja postawa i miłość jest w stanie odmienić wszystkie złe cechy czy nawyki osoby bliskiej, możesz to próbować to pierwszym razem. Jeśli jednak nie przynosi do skutku, odpuść. Im bardziej starasz się zmusić drugą osobę, aby była taka, jaką ty pragniesz, by była — oddajesz jej własną energię, nie dostając wiele w zamian. Toksyczni ludzie nie chcą się zmieniać, mimo obietnic, więc to ty dźwigasz cały ten bagaż. Każdy powinien być odpowiedzialny za swoje życie, a chęć zmiany musi pochodzić z głębokiej, osobistej potrzeby.

3. Czy czujesz się odpowiedzialna za uczucia innych osób?

Jeśli masz problem ze stawianiem granic, może się tobie wydawać, że twoim celem jest ratowanie innych przed popełnianiem błędów. Niestety za każdym razem szukasz kogoś, kimś musisz się zaopiekować. Nie jest to dobre, bo przekładasz potrzeby emocjonalne innych nad własne. Niestety nie zauważasz tego, że twoje podporządkowanie i gotowość do poświęcenia ściąga wampiry energetyczne, które niczego dobrego ci nie dadzą.

4. Czy poważnie traktujesz własne potrzeby?

Jeśli uważasz, że ważni są inni, ale a ty jesteś gdzieś z bok, powinnaś zweryfikować postrzeganie własnej osoby. Źle się dzieje, jeżeli twoje poczucie wartości rośnie tylko wtedy, kiedy możesz zrobić coś dla innych. Podporządkowujesz się wręcz, co sprawia, że toksyczny partner chętnie z tej bierności korzysta.

5. Czy lubisz siebie?

Jeżeli masz niskie poczucie własnej wartości i szukasz aprobaty w oczach innych, to rzeczywiście może predysponować do wchodzenia w toksyczne związki. Bez pewności siebie łatwiej dajesz sobą manipulować. Ufasz partnerom i słyszysz lub widzisz tylko to, co chcesz usłyszeć lub zobaczyć. Toksyczne osoby tylko czekają na moment zagubienia, by jeszcze mocniej partnerkę od siebie uzależnić.

6. Czy doświadczyłaś samotności?

Samotność może w wynikać z różnych przyczyn, może być efektem zranienia, porzucenia czy zdrady. Jeżeli nie otrzymałaś uwagi, zrozumienia i miłości, możesz szukać tego gdziekolwiek, nawet w niepewnych związkach. Byle tylko nie być samotną, byle być z kimś. I historia znów się powtarza.

źródło:  themindsjournal.com 


Psychologia Związek

Drożdżowa śnieżynka Marcinka. Pomysły na spektakularne desery

Redakcja
Redakcja
28 grudnia 2018
Delecta - śnieżynka marcinka
Delecta - śnieżynka marcinka

Święta Bożego Narodzenia to czas pełen magii. Sklepowe półki uginają się od ozdób i dekoracji przywołujących wspomnienia z dzieciństwa: bombki w kształcie koni na biegunach, figurki w kształcie dziadka do orzechów, kule z zamkniętymi w środku płatkami śniegu. A gdyby tak samemu przygotować spektakularne ozdoby, które dodatkowo, można zjeść?

Drożdżowa śnieżynka Marcinka

Składniki

Ciasto:

  • 500 g mąki pszennej
  • 2 jaja
  • 30 g masła
  • 2 łyżki cukru
  • Opakowanie drożdży Delecty
  • 150 ml mleka
  • szczypta soli

Masa:

  • 250 g maku Bakalland
  • 100 g migdałów Bakalland
  • 100 g orzechów włoskich Bakalland
  • 100 g masy marcepanowej
  • 5 łyżek cukru pudru
  • 2 łyżki śmietany 18%

Dekoracja:

  • 3 łyżki cukru pudru

Nic nie może równać się ze smakiem poznańskiego rogala św. Marcina. No chyba, że śnieżynka Marcinka. 🙂

Orzechy i migdały drobno siekamy, łączymy z makiem i zalewamy wodą około 1 cm ponad poziom bakalii. Odstawiamy na około 2 godziny.

Dwukrotnie mielimy masę w maszynce do mielenia. Masę łączymy ze śmietaną i przesianym cukrem pudrem, miksując do połączenia składników.

Dodajemy masę marcepanową i dalej miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji.

Drożdże mieszamy z odrobiną letniego mleka, 1/2 łyżki cukru i łyżką mąki. Rozczyn odstawiamy do wyrośnięcia.

Masło topimy na patelni, studzimy.

Jajka ucieramy z pozostałym cukrem, dodajemy masło, później mleko i mieszamy do uzyskania gładkiej masy.

Dodajemy połowę przesianej mąki i drożdże. Stopniowo dosypując mąkę, zagniatamy ciasto. Po około 20-25 minut ciasto powinno być gładkie i lśniące.

Przykrywamy je ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na około 1,5 godziny. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 175°C (bez termoobiegu), a blachę z wyposażenia wykładamy papierem do pieczenia.

Wyrośnięte ciasto dzielimy na dwie części i wałkujemy duże koła. Na pierwszym rozsmarowujemy masę, pozostawiając około 1,5 cm od zewnątrz. Przykrywamy drugim i zlepiamy zewnętrzne krawędzie.

Ostrym nożem rozkrawamy ciasto na 16 części, pozostawiając środek cały. Każdy powstały pas ciasta delikatnie skręcamy 3 razy i zagniatamy po dwa, tworząc płatki. Przykrywamy ciasto ścierką i odstawiamy na około 30 minut. Ciasto smarujemy jajkiem z mlekiem i pieczemy do uzyskania złotej skórki. Po ostudzeniu oprószamy cukrem pudrem.

Śnieżynka Marcinka to pyszna i bardzo świąteczna wariacja na temat poznańskich rogali, którą na szczęście można jeść w każdym zakątku Polski.

Więcej świątecznych inspiracji można znaleźć na delektujemy.pl


Zobacz także

Syndrom Atlasa. 5 wskazówek, jak przestać pomagać innym ponad swoje siły

Sprawdź, czy udało ci się uniknąć rutyny w związku [QUIZ]

Kilka zwykłych pytań, dzięki którym twój związek będzie szczęśliwy

Jak dobrze znasz swojego partnera? [QUIZ]