Psychologia

7 rzeczy, których dowiesz się o sobie w trakcie izolacji

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
8 maja 2020
Fot. iStock / kieferpix
 

Jeśli wydaje ci się, że wiesz już o sobie wszystko i jesteś w stanie przewiedzieć większość swoich reakcji, wez pod uwagę, że przeżywasz teraz moment z jakim prawdopodobnie wcześniej nie miałeś jeszcze okazji się mierzyć. Straciliśmy coś, co kiedyś było na wyciągnięcie ręki, czego być może nie docenialiśmy wszyscy tak, jak powinniśmy. Przez jakiś czas nie możemy być blisko z tymi, którzy są dla nas ważni. Pandemia wirusa odebrała nam też możliwość swobodnego przemieszczania się, nieograniczonego korzystania z kojącego wpływu natury, kultury i sztuki. Z dnia na dzień znaleźliśmy się w nowej rzeczywistości, próbując przystosować się się do nowych warunków. Z całą pewnością dowiemy się o sobie teraz rzeczy, które nas zaskoczą.

1. Nawet jeśli myślisz, że jest inaczej, odczuwasz lęk

Przyjmuje się, że głównymi czynnikami stresującymi u osób dorosłych są: śmierć bliskiego członka rodziny i stres związany z pracą, a następnie problemy finansowe. Ale długotrwała izolacja i niepewność dotycząca najbliższe przyszłości także nie pozostają bez wpływu na naszą psychikę. Lęk z nimi związany może objawiać się zdenerwowaniem, rozdrażnieniem, niepokojącymi snami i nagłymi zmianami nastroju. Szczególnie jeśli go wypieramy.

2. Potrafisz być „trudny” 

Choć przez większość czasu patrzymy na świat i partnera naszymi oczami. Moment, w którym zostajesz sam na sam ze sobą na dłużej to prawdziwe oczyszczenie. Masz dużo czasu, więc zaczynasz analizować, rozumieć, widzieć swoje błędy. Są dni, kiedy jesteś dla siebie nieznośny. Innym razem pobłażasz sobie, użalasz się nad sobą. W końcu dociera do ciebie, że możesz być „trudny” w relacji z innymi.

3. Umiesz się świetnie zorganizować

Może przez pierwsze tygodnie czas przecieka ci przez palce. Obiecujesz sobie dużo, a niewiele z tego udaje ci się zrealizować. Ale przychodzi chwila, w której zaczynasz organizować każdą godzinę i trzymać się planu. Powtarzasz słówka z angielskiego, ćwiczysz jogę i obiecujesz sobie, że kiedy „to wszystko się skończy”, nie zrezygnujesz z nowych nawyków.

4. Literackie klasyki są uniwersalne

Czytasz „Czarodziejską Górę” Manna i wszystkie powieści Jane Austen. Wracasz do Tolkiena i wysłuchujesz audiobooków z kryminałami Agathy Christie. Otwierasz „W poszukiwaniu straconego czasu” i pierwszym kęsem proustowskiej magdalenki przenosisz się do innego świata. Zastanawiasz się, dlaczego przestałeś czytać. Przecież kiedyś to był twój nawyk. Teraz szukasz w literaturze odpowiedzi, pocieszenia, wsparcia, ciepła. Nadziei.

5. Nie możesz żyć bez muzyki

Albo byłoby to trudne. Wstajesz i szukasz jej od rana w codziennych dźwiękach – wybijasz rytm, włączasz radio, wsłuchujesz się w odgłosy, które wybrzmiewają za oknem: śpiew ptaków, szum ulicy, rozmowy…  Nucisz, podśpiewujesz. Tworzysz listy ulubionych piosenek na Spotify. To pomaga ci poczuć się lepiej, przetrwać.

6. Nie potrzebujesz większości rzeczy, które wcześniej kompulsywnie kupowałeś

Ba, nie potrzebujesz nawet chodzić do sklepu częściej niż dwa razy w tygodniu. Zobacz, teraz ograniczasz się do kupowania tego, co podstawowe, niezbędne. Czy coś to zmieniło? Czy czujesz się z tym gorzej? Stanąłeś przed koniecznością wyboru, z pewnych rzeczy musisz zrezygnować. Ale czy to pogorszyło twoją jakość życia? Czy raczej otworzyło ci oczy na pułapki nieprzemyślanej konsumpcji?

7. Jesteś istotą społeczną

Nawet jeśli jesteś typem samotnika i uważasz, że masz w sobie coś z autysty. Pierwsze tygodnie izolacji były dla ciebie jak błogosławieństwo, ale teraz, choć nie chcesz się sam przed sobą do tego przyznać – brakuje ci ludzi. Nie tylko tych konkretnych, bliskich. Brak ci możliwości obserwowania ich, słuchania. Czucia, że są. Świadomości, że gdy będziesz chciał do nich wrócić, ponownie wynurzyć się ze swojej skorupy, oni tam będą.

Nie wiemy jeszcze, ile potrwa nasz okres izolacji, ograniczania kontaktów z bliskimi. Nie wiemy też, czy za jakiś czas nie pojawi się kolejne, podobne zagrożenie, które postawi nas przed podobną koniecznością. Wykorzystajmy więc tę nową wiedzę o nas samych jak najlepiej – powiedzmy sobie i innym to, co ważne, podejmijmy życiowe decyzje. Cieszmy się z prostych przyjemności.


Psychologia

Trudne chwile są nam potrzebne

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
8 maja 2020
Fot. iStock/tixti
 

Co widzisz teraz, kiedy patrzysz na swoje odbicie w lustrze? Kim jest ten człowiek, który patrzy na Ciebie? Czy nadal masz maski, które zakładałaś każdego dnia wychodząc do świata? Czy może stoisz naga i nie do końca wiesz kim jesteś? Totalnie zagubiona w nowej, jeszcze niepewnej rzeczywistości?

Prawdopodobnie w tym trudnym czasie doświadczasz prawdziwy mix emocji. Chwilowe górki i dołki. Lęki, przeplatające się niczym włókna w tkaninie, na zmianę z nadzieją, wiarą i zaufaniem. Być może, jest w Tobie złość i niezrozumienie dla całej tej sytuacji ze światową pandemią. Być może zastanawiasz, jak w ogóle mogło do tego dojść? Czy to jakaś teoria spiskowa, czy wybryk natury, a może jeszcze coś innego? I w ogóle jakim prawem coś takiego Tobie się przytrafia? I znowu jakaś trudność życiowa? I Ile jeszcze masz wytrzymać?

Abstrahując już od światowej pandemii, która dotyka nas wszystkich w tym samym czasie, trudne chwile zdarzały się i będą zdarzać się nadal w życiu każdego z nas. Bogatego i biednego. Optymisty i pesymisty. Starego i młodego. Nie ominą nikogo. Żadnej grupy społecznej.

Trudne momenty są nieuniknioną częścią naszego życia i są nam potrzebne. Im szybciej to zrozumiemy i zaakceptujemy, tym lepiej. Im bardziej świadomie zaczniemy je przeżywać, tym większe korzyści będą płynąć z nich dla nas….

Tak, wiem jak to brzmi. Jakbym oszalała. Nie żebym była masochistką, która sama się o nie prosi, ale z perspektywy minionych lat i zaliczonych na swoim koncie kilku poważnych kryzysów, wiem, że wszystkie te chwile były po coś. Każda z nich wniosła ogromną wartość do mojego życia, chociaż początkowo trudno było je zaakceptować. I wiem, że dziś Tobie może również być ciężko, to wszystko zrozumieć, jednak chcę pokazać Ci, dlaczego warto spojrzeć na życiowe trudności z innej perspektywy.

Trudne momenty potrafią przewartościować nasze życie. Wywrócić je do góry nogami. Zburzyć wszystko to, do czego przywykliśmy, co było dla nas wygodne i pewne. Zabrać to, czego na co dzień być może nie docenialiśmy, czego w dzikim pędzie nie dostrzegaliśmy i traktowaliśmy jako coś oczywistego, jako coś nam danego i należnego. Potrafią obedrzeć nas z masek, ułudy i wszelkiego fałszu. Często przycisnąć do muru i porządnie rzucić nami o podłogę, przeczołgać w każdą z możliwych stron… wywołać falę trudnych emocji, z którymi z początku możemy sobie nie radzić…albo tak nam się może jedynie zdawać, na początku… Niewątpliwie, trudne momenty są trudne…nawet bardzo…

Bez nich jednak, nie mielibyśmy szans na wzrastanie, na rozwój emocjonalny, psychiczny i duchowy. Stalibyśmy w tym samym miejscu przez całe życie. Stagnacja i wieczna strefa komfortu. Nasze ego rozrosłoby się do granic możliwości. Zjadłaby nas pycha i egoizm. Zapomnielibyśmy zupełnie o tym, co w życiu ważne…

Trudne momenty, często zmuszają nas, by stanąć w prawdzie ze sobą. Zrobić stop klatkę i spotkać się z tą częścią Ja, która być może żyła w nas skrzętnie skrywana pod stertą masek, być może długo wypierana przez nas samych. Być może nieuświadomiona do tej pory.  Możemy siedzieć i narzekać, płakać z bezsilności. A możemy wyciągnąć z takich momentów najcenniejszą lekcję życiową. Bo w takich momentach najwięcej dowiadujemy się o sobie i możemy najszybciej rozwinąć siebie i swoje nowe zasoby, które posłużą nam na kolejnych etapach życia. Będą stanowiły najlepsze paliwo dla naszych skrzydeł.

Chwila na autorefleksje

Przypomnij sobie jedną lub dwie najtrudniejsze sytuacje życiowe, których doświadczyłaś na jakimś etapie swojego życia.

Jakie emocje były wiodące w obu sytuacjach?

W jaki sposób poradziłaś sobie?

Jakie zasoby wykorzystałaś?

Co zyskałaś z upływem czasu?

Czego nowego nauczyłaś i dowiedziałaś się na swój temat?

Co zmieniło się w Tobie, w Twoim otoczeniu?

Jaki wpływ ta trudna sytuacja miała na Twoje życie?

Daj sobie trochę czasu na przeanalizowanie tych sytuacji. Możesz zapisać wnioski w notatniku, w myśl zasady, że na papierze widać znacznie więcej.

Psychologia mówi o trzech strategiach radzenia sobie z trudnymi sytuacjami, w szczególności ze stresem.

Pierwsza – strategia oparta na zadaniu.

Kiedy pojawia się problem, osoba charakteryzująca się strategią na zadaniu, skupia się na rozwiązaniu. Szuka, możliwie jak najwięcej opcji i nowych możliwości. Z planu A, który spalił na panewce, niemal błyskawicznie tworzy plan B. Szuka inspiracji. Analizuje, czyta, uczy się, a przede wszystkim działa. Zamiast problemy, widzi wyzwania. Akcja – reakcja.

Druga strategia – oparta na emocjach, charakteryzuje się potrzebą przeżywania i rozładowywania emocji. Poszukiwaniem możliwości przegadania i nazwania emocji. Czasem ponarzekania sobie przyjaciółce na trudne okoliczności, czasem potrzebą usłyszenia, że wszystko będzie dobrze, z jednoczesnym poklepaniem po ramieniu, czy przytuleniem.

Trzecia strategia – oparta na unikaniu, charakteryzuje się wycofywaniem się i uciekaniem od problemów. Czasem zamiataniem pod przysłowiowy dywan i udawaniu, że problem nie istnieje. Uciekaniem w używki, odcinaniem się od rzeczywistości, podejściem: „jutro się tym zajmę, a dziś niech świat da mi spokój. Unikaniem odpowiedzialności, jednak niekoniecznie. Zależnie od rodzaju stresu, czasem taka chwilowa „ucieczka” jest niezbędna, aby przepracować swoje emocje, zdystansować się do zaistniałych problemów, nabrać sił, znaleźć nowe rozwiązania i z czasem przejść do działania.

Czy dostrzegasz już, która strategia dominuje u Ciebie najczęściej?

Nie można jednoznacznie stwierdzić, która z nich jest najlepsza. Ich wybór zależy od poziomu natężenia poziomu stresu i samej sytuacji, z którą mierzymy się aktualnie, jak również znajomości siebie. Każda strategia jest potrzebna na różnym etapie życia. Niekiedy wszystkie przeplatają się po trochu. Ważne, aby wybierać świadomie i z pełną akceptacją dla naszych potrzeb. Wówczas lepiej poradzimy sobie w trudnych momentach.

Teraz, kiedy znasz już 3 strategie i poświęciłaś sobie chwilę na autorefleksję, spróbuj spojrzeć na obecną, trudną, być może bardzo dotkliwą dla Ciebie sytuację z pandemią, z nieco innej perspektywy.

Spójrz na nią jak na szansę.

Szansę, aby poznać się na nowo. Poznać to prawdzie Ja. Nie to udawane. Nie to kreowane dla otoczenia. Nie to nadmuchane niczym bańka mydlana. Nie to piękne i kolorowe. To najprawdziwsze ja. Ze wszystkimi blaskami i cieniami. Z rysami. Z niedoskonałościami. Z ranami i bólami. Z mankamentami. Z brakami i zasobami. Z talentami i mocnymi stronami. Być może będzie to czas na przedefiniowanie swojej tożsamości. Zbudowanie siebie od nowa. Dzięki trudnościom możesz wiele dowiedzieć się o sobie, o swoich reakcjach, o tym, co stanowi Twoją wartość i co jest Twoją największą siłą. Nie bój się tego, co dostrzeżesz i zauważysz. Doceń ten moment. Doceń każdą refleksję.

Dziś masz szansę w tych największych trudnościach pokochać się na nowo. Totalnie. Ale nie tą narcystyczną pseudomiłością dyktowaną przez zbyt wygórowane ego. Dziś możesz pozbyć się ego, bo już nie musisz dłużej udawać. Ego mydli Ci oczy. Karmi iluzją. Ego jest żądne władzy, swoich racji i bycia zawsze naj. Ego zatruwa relacje, związki, Twoją duszę.

Dziś masz szansę porzucić ego. Zostawić stare schematy. Porzucić maski.

Wybacz sobie to, co poszło nie tak. To co „zepsułaś/zepsułeś”. To czego nie naprawiłaś/eś. Wybacz innym, do których czujesz żal.

Otwórz serce na najpiękniejsze uczucie. Miłość. Tylko miłość nas uratuje. Tylko miłość sprawi, że ten świat przetrwa. Tylko miłość pomoże Ci odnaleźć w sobie siłę.

Niech prawdziwa, czysta miłość buduje ten nowy świat.

Dziś masz szansę zbudować swoje życie na nowo. Być może na totalnych zgliszczach, bo wszystko, co miałaś runęło, straciłaś pracę, kogoś bliskiego, zdrowie.

Dziś masz szansę otworzyć się na nowe możliwości, pamiętając, że życie nie znosi próżni. Kiedy los nam coś odbiera, prędzej czy później wypełnia pustkę nowym, lepszym.

Bądź wdzięczna za to, co masz, za to co Cię otacza, za ludzi, którzy dziś są przy Tobie. Za czas, który możesz wykorzystać tak, jak chcesz. Za nowy start.

Naucz się dziękować za każdą trudność i kryzys w swoim życiu, bo właśnie w takich momentach, rodzi się Twoja największa MOC!

Aleksandra Gelo-Piesta – psycholog, certyfikowany coach, trener biznesu i rozwoju osobistego, trener mentalny, instruktorka Pilates. Ambasadorka zdrowego ciała, umysłu i duszy. Autorka holistycznego programu dla kobiet: Crazy Women Go Healthy  Więcej o mnie: www.crazywomengohealthy.pl

Zapraszam Cię na cotygodniowe Insta Live: medytacje – w każdy wtorek o godz. 20:00 oraz cykl Kobiety Kobietom – w każdy czwartek o godz. 20:00 https://www.instagram.com/crazywomengohealthy_pl/


Psychologia

Fiołek – odmiany doniczkowe, ogrodowe i dziko rosnące

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
7 maja 2020
Fiołek - alpejski, afrykański, trójbarwny, ogrodowy, wonny, polny
Fot. iStock

Fiołek niejedno ma imię – można tak powiedzieć, myśląc o jego odmianach i rodzajach. Ten niewielka, ale pięknie kwitnąca roślina często gości w naszych domach. Trudno się nie zachwycić uroczym kwiatem, zarówno tym spotykanym dziko, jak i pielęgnowanym w doniczkach. Jakiej pielęgnacji wymaga fiołek ogrodowy, a jakiej alpejski i afrykański? Czym charakteryzuje się fiołek trójbarwny, polny i wonny?

Fiołek alpejski – cyklamen perski

Fiołek alpejski, zwany potocznie cyklamenem perskim, jest rośliną, która cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Powodzenie gwarantują mu piękne kwiatostany i liście oraz długotrwałe kwitnienie – od jesieni aż do końca wiosny. Latem z kolei odpoczywa, pozostawiając jedynie zielone liście.  Fiołek alpejski wydaje delikatnie pachnące kwiaty o sercowatym kształcie, liczące zazwyczaj pięć płatków. Mogą one mieć kolor różowy, czerwony, biały, liliowy, łososiowy, lub są dwubarwne. Liście przybierają sercowaty kształt i zachwycają delikatnymi srebrzystymi wzorkami. Roślina zazwyczaj osiąga wysokość od około 15 do 40 cm, nie zajmuje więc dużo miejsca.

Fiołek - alpejski, afrykański, trójbarwny, ogrodowy, wonny, polny

Fot. iStock/cyklamen

Roślina nie lubi bezpośredniego, ostrego słońca i zbyt wysokich temperatur. Najlepsze podłoże będzie żyzne, próchniczne, przepuszczalne. Od wczesnej jesieni do wiosny cyklameny podlewamy regularnie – ziemia w doniczce powinna być wilgotna. Najlepiej posłuży wlewanie wody do podstawki i odlewanie tej, której ziemia w ciągu pół godziny nie wchłonęła. Latem nie podlewamy, ponieważ fiołek alpejski przechodzi w stan spoczynku. Ważne jest również zasilanie rośliny w składniki odżywcze. Mode liście nawozi się nawozem uniwersalnym, a następnie nawozem dla roślin kwitnących.

Fiołek afrykański – saintpaulia

Fiołek afrykański to kolejna roślina, która cieszy się sympatią. W sprzedaży jest wiele odmian o różnych kolorach kwiatów – fioletowe, ciemnoniebieskie, czerwone, fiołkoworóżowe, różowe, czy białe. Kwiaty mogą być podwójne lub pełne. Ponieważ nie jest rośliną zbyt dużą – osiąga 10–15 cm wysokości i 12–15 cm średnicy – można posadzić kilka sadzonek obok siebie w większej doniczce. Fiołek afrykański kwitnie cały rok, szczególnie pięknie i obficie latem.

Fiołek - alpejski, afrykański, trójbarwny, ogrodowy, wonny, polny

Fot. iStock/fiołki afrykańskie

Roślina jest bardzo wrażliwa na zimno (minimalna temperatura wynosi 12°C) i zdecydowanie nie służą jej przeciągi. Lubi miejsca jasne, ale latem na parapecie trzeba chronić go przed bezpośrednim ostrym słońcem. Najlepiej czuje się w ziemi torfowej, w płaskiej doniczce, ponieważ ma płytki system korzeniowy. Roślinę należy podlewać do podstawek dwa razy w tygodniu. Fiołek afrykański nie znosi spryskiwania i zalewania wodą liści. Warto wiedzieć, że chcąc spowodować bardziej obfite kwitnienie, kwiat powinien przez 6 tygodni stać w nieco niższej temperaturze. Podlewanie należy ograniczyć do jednego w tygodniu. Po takim odpoczynku roślina powinna bujnie zakwitnąć.

Fiołek trójbarwny – bratek

Pod nazwą fiołka trójbarwnego kryje się pospolicie spotykany bratek. Nie jest on kwiatem uprawianym w doniczkach, za to można go spotkać w wielu dzikich miejscach. Mnóstwo go na polach i przydrożach, tam, gdzie dociera dużo słońca. Jest on charakterystyczny i bardzo urodziwy. Jego kwiaty zazwyczaj płatki górne mają fioletowe, a dolne i boczne – żółte. Fiołek trójbarwny to nie tylko piękny kwiat, ale także cenione ziele. Najczęściej po jego kwiaty sięga się podczas leczenia schorzeń skóry, takich jak: trądzik, łojotok, egzema czy liszaj. Okłady z fiołka trójbarwnego łagodzą dolegliwości reumatyczne. Stosowany wewnętrznie pobudza przemianę materii, daje uczucie sytości, obniża ciśnienie krwi i uszczelnia naczynia krwionośne.

Fiołek - alpejski, afrykański, trójbarwny, ogrodowy, wonny, polny

Fot. iStock/bratek

Fiołek wonny

Fiołek wonny to niska roślina osiągająca ok. 5–10 cm wysokości. Ma mocno pachnące, fioletowe lub białe kwiaty, a liście zielone, omszone. Często widać go na rabatach, także w ogródkach skalnych, ponieważ nie ma wielkich wymagań glebowych, choć najlepiej mu służy gleba próchniczna. Dobrze się czuje w cieniu lub półcieniu. Podłoże, najlepiej gleba próchniczna, powinno być przeciętnie wilgotne. Ze względu na zapach, fiołek wonny wykorzystywany jest do pozyskiwania olejku eterycznego, który stosuje się do tworzenia perfum.

Fiołek - alpejski, afrykański, trójbarwny, ogrodowy, wonny, polny

Fot. iStock/fiołki wonne

Fiołek ogrodowy – bratek ogrodowy

Fiołek ogrodowy znany jest bardziej pod nazwą bratka ogrodowego. Bratek ogrodowy jest popularną rośliną uprawianą w ogrodach i w skrzynkach balkonowych. Te piękne rośliny rosną do wysokości  10–25 cm wysokości, co zależne jest od konkretnej odmiany. Kwiaty fiołków ogrodowych (bratków) są 5-płatkowe, o  średnicy od 6 cm do nawet do 10 cm. Różnorodność kolorów bratka zachwyca.

Kwiaty te najlepiej rosną na glebie żyznej, próchnicznej, o odczynie obojętnym lub lekko kwaśnym. Bratki muszą mieć dużo słońca, ponieważ w cieniu bardzo słabo rozwija kwiaty. W ogrodzie fiołek kwitnie już jesienią w roku wysiewu, ale główna pora na to jest w marcu– czerwcu następnego roku.

Fot. iStock/bratki (fiołki) ogrodowe

Fiołek polny – bratek polny 

Fiołek polny znany szerzej jako bratek polny, to roślina pospolicie występująca na w całym kraju. Rośne dziko, bez kłopotu można go zauważyć na spacerze po łąkach, w pobliżu pól, na przydrożach i nieużytkach. Fiołek polny często mylony jest z fiołkiem trójbarwnym. Mimo podobieństwa fiołki polne mają nieco mniejsze kwiaty, w kolorach bieli i żółci. W przeciwieństwie do fiołka trójbarwnego nie wykazuje wartości leczniczych i na uprawach traktowany jest jako chwast zagrażający roślinom uprawom.

Fot. iStock/bratek polny


źródło: atlas.roslin.pl ,fajnyogrod.pl

Zobacz także

20 afirmacji na trudny czas. Powtarzaj je sobie codziennie, ale przede wszystkim uwierz w ich moc

„Proszę, a macie wino? Muszę odreagować". Nałóg perfekcjonistki

„Proszę, a macie wino? Muszę odreagować”. Nałóg perfekcjonistki

Marzy ci się własny biznes – sprawdź, jaki kolor pomoże ci odnieść sukces