Podróże Porady

Lista twoich kochanek nie jest krótka, ale zawsze mówiłeś, że i tak jestem najważniejsza

Listy do redakcji
Listy do redakcji
11 grudnia 2019
fot. iStock/pixdeluxe
 

Kochanie, mężu, przyjacielu. Więc to właśnie tu nastąpił koniec, to tu jest właśnie ta granica, której przekroczyć nie potrafię. Długo odzierałeś mnie z godności, zapewniając, że kochasz, że jestem „jedyna”. Jedyna nigdy nie byłam, zdradzasz mnie odkąd jesteśmy razem. Inaczej nie umiesz być w związku.

Nie mogę dłużej przy tobie trwać, tak jakbyś tego chciał, znosząc to upokorzenie i świadomość, że nigdy nie będziesz naprawdę mój. Mogłeś mieć jedną dobrą miłość, wybrałeś wiele drobnych miłostek.

Lista twoich kochanek nie jest krótka, nasza historia również do najkrótszych nie należy. W tym roku mija dziesięć lat, odkąd jesteśmy razem. Mówisz, że beze mnie nie potrafisz żyć. Szalejesz, kiedy rozmawiam przez telefon z kolegą z pracy. Twierdzisz, że gdybym wypiła z nim kawę, oszalałbyś z zazdrości… Szkoda, że sam nigdy nie byłeś mi wierny. Ciebie obowiązują inne standardy.

Nasz związek był głównie moim czekaniem i wybaczaniem twoich zdrad. O pierwszym romansie dowiedziałam się trzy miesiące po tym, jak zamieszkaliśmy razem. Byłam taka szczęśliwa i przejęta urządzaniem naszego pierwszego wspólnego mieszkania. Odruchowo wzięłam do ręki twój telefon, kiedy przyszedł SMS. Na początku nie zrozumiałam. Jak to kocha? Jak to nie może się doczekać następnej nocy?Przez chwilę śmiałam się w duchu z tej pomyłki. A może to jakaś wariatka? Są takie kobiety, uśmiechniesz się do niej, a ona już wyobraża sobie małżeństwo.

Ale to nie była wariatka. Powiedziałeś prawdę – poznałeś tę dziewczynę w metrze, zaprosiłeś na kawę, po tygodniu poszliście do łóżka. Powiedziałeś to wszystko „ot tak”, prawie na jednym wydechu. Tak, jakby to było naturalne, normalne. Żebym tak pomyślała. Dziś wydaje mi się, że kiedy dowiadywałam się o kolejnych kobietach, zawsze mówiłeś o tym tak samo – bez emocji. Żebym miała tę iluzję – emocje zostawione są dla mnie. To  mnie kochasz, z nimi tylko sypiasz.

Skończyłeś tę znajomość, przynajmniej tak mi powiedziałeś. Wybaczyłam ci, po kilku tygodniach wszystko wróciło do normy. Błędy się zdarzają, może nie byłeś jeszcze pewny, czy chcesz się na poważnie zaangażować w nasz związek?

Ale pół roku pózniej odkryłam, że sypiasz z koleżanką z biura. Potem była jeszcze przyjaciółka z liceum i pani, którą poznałeś na wyjezdzie służbowym. Romans z sąsiadką twoich rodziców, flirty, o których miałam się nie dowiedzieć (bo skoro się nie dowiem, nie będzie mi „przykro” – mówiłeś). Właściwie nie wiem dlaczego zostałam z tobą tak długo, bez zaufania, w upokorzeniu. Taka głupia miłość, głupia ja.

Myślałam, że może jesteś chory. Może seksoholizm? Ale nie, nie każdy z twoich flirtów kończył się w łóżku. Niektóre zatrzymywały się jedynie na wymianie SMS-ów, na zauroczeniu. Na „obiecywankach”. To od tego flirtu jesteś uzależniony. Od tego „polowania”. Z czasem było mi już nawet żal kolejnych „ofiar”. Wiedziałam już, że i tak zawsze do mnie wrócisz. Że żadna z nich nie może liczyć na nic „więcej”.

Czy je wszystkie policzyłam? Tak. Choć absolutnej pewności nie mam, dziś liczba twoich romansów, flirtów i flircików wynosi 17. 17 miłości w ciągu 10 lat. To więcej niż jedna nowa znajoma na każdy rok naszego związku. I to właśnie ta świadomość, nie wiem dlaczego akurat ta, dała mi impuls, by powiedzieć ci „żegnaj”. Ja już dłużej nie mogę.

Był taki moment w naszej relacji, kiedy myślałam, że kocham cię tak bardzo, że właściwie mogłabym tak z tobą żyć. Zawsze świetnie się rozumieliśmy, uwielbiamy swoje towarzystwo, dobrze nam razem. Takie porozumienie nie zdarza się często. Teoretycznie mogłabym przymknąć oko na zdrady. Ale wiesz, ja chcę mieć rodzinę, dziecko. I to jest ta granica. Nie chcę, żeby moje dziecko wychowywało się w takiej rodzinie, gdzie wierność jest tylko pustym słowem. Chcę znaleźć kogoś, komu wystarczę, kto nie będzie szukał ciągle „nowego”.

Zasługuję na więcej niż twoje zapewnienia, że kolejne kochanki „nic nie znaczą”, bo przecież jestem jedyna. Cały problem w tym, że właśnie NIE jestem. I nigdy nie byłam. I choć wierzę ci, że w jakiś sposób mnie kochasz, nie chcę z tobą budować wspólnego życia.

Co dalej? Muszę odpocząć, wrócić do równowagi. Zrozumieć, że twoja miłość nie była dobra. A potem może wszystko się jakoś ułoży. Może znajdę upragnione szczęście.

Żegnaj.

 


Podróże Porady

15 pytań, na które warto sobie odpowiedzieć, jeśli zastanawiasz się, czy twój związek przetrwa

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
11 grudnia 2019
Fot. iStock/iTref

Jak często zastanawiacie się nad tym, czy wasz związek przetrwa wszystkie burze i zawieruchy, które – nie ma co ukrywać, każdego z nas dotykają. Czy nadal warto trwać w tej relacji, która chwilami przynosi nam więcej smutku niż szczęścia? Znam kobiety, które boją się marnować czas na związek bez przyszłości. Tylko skąd możemy mieć pewność, że właśnie ten nie przetrwa. Bywa, że odczuwamy lekko niepokój zastanawiając się nad dalszym losem związku, więc szybko te myśli od siebie odsuwamy, by nie musieć borykać się z trudnymi emocjami. 

Jeśli jednak chcecie zebrać w sobie odwagę i stanąć twarzą w twarz przed podjęciem ważnych decyzji dotyczących waszego związku, odpowiedzcie sobie na poniższe pytania. To nie jest żaden test, bądźcie ze sobą szczerzy, odpowiedzi nikt nie będzie sprawdzał. Uczciwie przed samym sobą policzcie swoje odpowiedzi na “tak” – to one będa świadczyć o tym, czy warto pozostać w związku. 

15 pytań, na które warto sobie odpowiedzieć, jeśli zastanawiasz się, czy twój związek przetrwa

  1. Czy twój partner sprawia, że stajesz lepszą osobą i czy on ma tak samo?

  2. Czy ty i twój partner swobodnie dzielicie się swoimi emocjami, polegacie na sobie, jesteście ze sobą blisko, ale też nie martwicie się tym, że jedno z was może odejść?

  3. Czy ty i twój partner akceptujecie to, kim jesteście, nie ma w was potrzeby zmiany partnera?

  4. Kiedy pojawiają się nieporozumienia, potraficie rozmawiać ze sobą z szacunkiem i bez okazywania pogardy?

  5. Czy naprawdę wspólnie podejmujecie decyzję w waszym związku, macie równy podział wpływów i władzy?

  6. Czy twój partner jest twoim najlepszym przyjacielem?

  7. Czy ty i twój partner myślicie bardziej w kategoriach „my” niż „ty” i „ja”?

  8. Czy ty i twój partner znacie nawzajem wasze hasła do mediów społecznościowych, maila, kont bankowych? Nie chodzi o potrzebę kontroli, ale o zaufanie, jakim się darzycie. 

  9. Czy ty i twój partner myślicie dobrze o sobie nawzajem – bez przesadnie pozytywnego spojrzenia?

  10. Czy twoi bliscy przyjaciele, a także partner, uważają, że jesteście w świetnym związku, który przetrwa próbę czasu?

  11. Czy twój związek jest wolny sygnałów ostrzegawczych, czyli oszukiwania zazdrości, nadmiernej kontroli?

  12. Czy ty i twój partner podzielacie te same wartości, jeśli chodzi o politykę, religię, małżeństwo, chęć posiadania dzieci (lub nie) i sposobu ich wychowania?

  13. Czy ty i twój partner jesteście gotowi poświęcić dla siebie swoje potrzeby, pragnienia i cele w sytuacji, gdy byłoby to konieczne?

  14. Czy ty i twój partner jesteście stabilni emocjonalnie?

  15. Czy macie udane życie seksualne?

Nie spieszcie się, zastanówcie się nad tymi pytaniami. I tak jak mówiłyśmy – bądźcie uczciwi sami ze sobą udzielając odpowiedzi.

 


Zobacz także

Higiena w podróży – jak zachować komfort w trudnych warunkach?

Talaria SPA

„Jest takie miejsce, gdzie zatrzymał się czas, a przed wyjazdem nie trzeba sprawdzać prognozy pogody”

Wielkanocny wyjazd

Wielkanocy wyjazd? Podpowiadamy gdzie spędzić świąteczny czas