Macierzyństwo

On chce seksu, ona miłości. Tylko po co tak kłamać?!

Matka, żona i kłopoty
Matka, żona i kłopoty
30 maja 2022
fot. nd3000/istock
 

Opowiem wam historię, bardzo popularną dzisiaj. Kobieta i mężczyzna poznają się na portalu randkowym. On pyta, w jakim ona tu celu. Ona wprost mówi, że nie szuka przygód. Mężczyzna klaszcze w ręce, to wspaniale, też już nie szuka. „Marzę o domu i romantycznych kolacjach”. Piszą, a potem się umawiają. Kilka boskich randek i… pan znika. Bez słowa. Czy to jest normalne?!

Jeśli myślicie, że spotkało to jakąś moją niezbyt atrakcyjną koleżankę, to się mylicie. Spotkało piękną, fajną, mądrą. Zresztą nie ją jedną. Do wyboru, do koloru. Młodsza, starsza. Brunetka, blondynka. Szczupła, delikatnie okrągła.  Łączy je jedno, są niezależne finansowo, wiedzą, czego chcą. Są też kobietami, które komunikują się wprost. Gdyby chciały seksu, przygód, powiedziałyby to.

Kobiety nie wiedzą, że ich historie są do złudzenia podobne. Jakby podrywał je jeden facet.

Faza uwodzenia

Zaczyna do niej pisać. Jego wiadomość jest intrygująca na tyle, że mu odpisuje. Wtedy następuje tzw. zalewanie. Piszą całą noc, na początku trochę o niczym, potem przechodzą na ważniejsze tematy, co lubią, czego nie lubią, jak żyją, z kim żyją.

On się właśnie rozwodzi! Już zaraz. Albo właśnie się rozwiódł. Żona, dziewczyna go zdradziła, cierpiał, ale już staje na nogi. Jest gotowy na nową relację. Rozmowę kończą z rozsądku, w końcu już czwarta, za trzy godziny trzeba wstać. Rano ona nie zdąży się jeszcze dobudzić, on znów pisze: „Co robisz?”, „Jak dzień, jakie plany?” albo, jeśli jest oryginalniejszy, zaczyna inaczej. W każdym razie jest z nią w kontakcie cały dzień. Jeśli znika, to pisze: idę teraz z dziećmi na obiad, mam spotkanie służbowe.

Wysyłają sobie zdjęcia. Ona myśli, że on jest taki fajny, zwyczajny, bezpieczny. Nie jakiś macho, po prostu spoko gość. On komplementuje ją, ale nie na tyle nachalnie, żeby pomyślała, że jakiś stalker i trzeba go odpuścić.  Mija tydzień, dwa. W końcu on proponuje spotkanie. Zabierze ją na weekend, nad jezioro. „O czym marzysz?” pyta.

Faza konsumowania

Randka jest boska, jest miło. Dawno nie czuła się tak zaopiekowana. Czasem nie wytrzymują i idą do łóżka od razu. Przecież tyle było czekania, są dorośli. Czasem to nie dzieje się na pierwszej randce tylko na piątej albo szóstej. Seks jest fajny. Po nim też jest fajnie, facet nie znika. Przeciwnie, wydaje się nakręcony. Lecą komplementy: „Nie wiem, czy miałem taką kobietę, jak ty” (czerwony alert! Chyba, że to dwudziestolatek), „Jesteś najpiękniejszą kobietą, jaką spotkałem” (czerwony alert! Nawet jeśli wyglądasz jak modelka), „Mógłbym tak zostać z tobą na zawsze” (czerwony alert! Po jednym numerku?!!).  Jeśli kobieta ma głowę na właściwym miejscu, najczęściej mówi: weź, bez tych farmazonów. Ale on ją tak zasila, tak karmi, że coś jej podpowiada: a może on tak naprawdę myśli?

Taka randka może być jedna, może być ich kilka.

Faza czmychnięcia

Metody czmychania są dwie. Albo wolno albo szybko. Albo rakiem albo sprintem. Zacznijmy od tej wolnej. Pan przestaje pisać tak często. Ona już uzależniła się od jego wiadomości, więc sama zagaja. Odpowiedzi są lakoniczne. Nagle się okazuje, że on jest ojcem roku, nie może się odzywać, bo „jest z dziećmi, wiesz, to takie ważne”. Albo ma mega ważny projekt w pracy. No taki zarobiony. Ale jeszcze śle serduszka, półsłówka, których ona się łapie. Dobra, w końcu rozumie, że jednak chyba coś nie gra. Unosi się honorem, przestaje inicjować kontakt, on oddycha z ulgą. Chyba tak, skoro się już nie odzywa.

I szybkie znikanie. Nagle telefon nie działa. Zablokował ją, wywalił z Instagrama, nie odczytuje wiadomości na innych komunikatorach. Zapadł się pod ziemię. Umarł? Kusi ją, żeby sprawdzić, jak to z tym rozwodem i wszystkim, co opowiadał. Ale myśli sobie: „No nie, nie będę upadać tak nisko”.

Trochę odchorowuje pana, ale przecież jest dorosła, a życie to nie bajka.

A potem pojawia się kolejny, ona już jest zdystansowana, ale pan tak zabiega, że w końcu po miesiącu, dwóch myśli: okej, no przecież to nie może być kolejny znikający, przecież stara się już tyle tygodni. Umawia się i… chyba nie muszę pisać. Tylko ona już nie relacjonuje koleżankom, zadziwienie przerabia sama.

Pytam kolegę: Ej, dlaczego wy się tak zachowujecie, przecież jest XXI wiek, nie możecie mówić wprost, że chodzi o seks? Kolega się śmieje: A wiesz jak część kobiet traktuje kolesi, którzy mówią: „Just sex”? Są szczerzy? W najlepszym razie przestają z nimi pisać. Facet chce, więc wie, że musi przyjąć taktykę „szukającego związku”.

Aha.

 


Macierzyństwo

Nieważne, że upokarzałaś się przed facetem. Będziesz się z tego śmiała, z tej miłości również

Matka, żona i kłopoty
Matka, żona i kłopoty
23 listopada 2021

Czasem, przy winie albo ciepłej herbacie rozmawia się z koleżankami o błędach przeszłości. Taaak, coś co jest dziś dramatem, dzięki upływowi czasu staje się tylko malutkim wspomnieniem, sennym obłokiem albo anegdotką do opowiedzenia przyjaciółkom, czy córce (gdy chcemy ją ustrzec przed błędami młodości).

I tak oto wczoraj los wepchnął mnie w przeszłość…

Znalazłam się na ulicy, gdzie mieszkał mój były. Bardzo były. Taki, gdy jeszcze widziałam sens starania się o kogoś, nie rozumiałam komunikatów „spadaj na drzewo”, czy cierpiałam po draniach nie wartych jednej łzy.

Z draniem, co mieszkał na ulicy M, byłam dwa lata. Dwa długie lata. Co najmniej o 23 miesiące za długo. Ów drań potrafił podnieść mi ciśnienie, doprowadzić do rozpaczy. Jego wina? O nie, moja. W końcu nikt mnie do niego nie przywiązał. Nie mieliśmy ślubu, dzieci, kredytu. Ja miałam tylko swoje iluzje. I się na niego uparłam.

A potem on mnie rzucił…

Jak na drania przystało, z dnia na dzień, lekko i mało z klasą. Co zrobiłaby kobieta świadoma siebie? Powiedziała mu: „okej”, a potem wykasowała jego numer telefonu. Logiczne, prawda? Wiadomo, szczególnie, gdy radzimy innym.
A co zrobiła desperatka? Po tygodniu zaczęła do niego dzwonić i przekonywać, ze warto spróbować. Raz, dwa, trzy, dziesięć.
Ale nie, nie będziemy się hejtować– logika człowieka zakochanego nie jest logiczna.
Jednak, gdy wczoraj stanęłam na ulicy M, zaczęłam się śmiać.
Ja naprawdę stałam kiedyś pod tym domem i czekałam aż on wróci z imprezy (gdzie jak się okazało był już z nową laską)
Ja naprawdę stałam tu o trzeciej w nocy!
Myślałam, że umrę bez niego!
Wypijałam litry wina z przyjaciółką i nie poszłam na jej ślub, bo nie miałam siły patrzeć na cudze szczęście. Przecież to ja miałam w tym miesiącu wyjść za mąż. Za niego.

I tak stałam wczoraj na tej ulicy, zupełnie inna ja, ileś lat później, dziękująca, że mnie porzucił bez klasy, wdzięczna, gotowa go wycałować, że nie zmarnował mi życia (bo innym kobietom zmarnował, wiem, bo czasem mamy kontakt). Że dzięki niemu poznałam cudownego mężczyznę, nauczyłam się stawiać granice i nigdy już nie pozwoliłam sobą dyrygować.

Dlatego nieważne na jakim jesteś etapie…

Nie możesz oddychać, czekasz na wiadomość, płaczesz, pijesz, jesz, oglądasz Netflixa, cokolwiek. Uwierz, to minie. Wrócisz kiedyś do siebie z dzisiaj i zaśmiejesz się serdecznie. Staniesz na ulicy, w knajpie, mieście, które ci się z nim kojarzy i powiesz: „Ty biedna mała dziewczynko z przeszłości, przytulam cię mocno. I obiecuję, że będziesz szczęśliwa. Bez niego”.

A to wszystko, co dziś rozrywa stanie się wspomnieniami, które nie będą cię ani ziębić ani grzać.

Jego fochy
Sceny zazdrości
Obrażanie się, znikanie.
Dyrygowanie
Mądrzenie się
Wyrzucanie, że wydajesz za dużo kasy
Mówienie, że taki kolor włosów ci nie pasuje
Że za bardzo przytyłaś / schudłaś
Jego odejście
Złe słowa

(Wpisz właściwe)

Wszystko to będziesz miała gdzieś.

Bo nie potrzebujemy w życiu ludzi, którzy mają gdzieś nas.
Trochę szkoda, że najpierw musimy wypłakać przez nich morze łez. 🙂