Macierzyństwo Starsze dziecko

Młodzież „żyje” w internecie. Sprawdzajmy, co się dzieje

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
18 września 2019
Fot. Materiały prasowe / Akademia 5.10.15.
 

Hejt jest zjawiskiem, o którym mówi się coraz częściej i szerzej zwłaszcza w kontekście dzieci. Jeszcze kilka lat temu to zjawisko ograniczało się do wyśmiewania, dokuczania, czasami prześladowania w szkole, a pojęcie „hejtu” nie było wprowadzone do naszego słownika. Sytuacja zmieniła się w momencie powszechnego dostępu do internetu. Hejt najpierw dostrzegano w mediach społecznościowych, komentarzach, dyskusjach wśród dorosłych na różnych serwisach. Z czasem jednak coraz częściej zaczęły docierać do nas informacje o tragediach wśród dzieci i młodzieży, głównie konsekwencjach kompromitujących zabaw – dokumentacji fotograficznej w sieci, wyśmiewania, prześladowania…

Hejtu z całą pewnością nie należy ignorować. Dawniej, po powrocie ze szkoły, dzieci wchodziły w swoją grupę osiedlową, podwórkową, w której były akceptowane, a prześladowania ze szkoły ich nie dotykały. Łatwiej było im się z nimi zmierzyć. Obecnie zjawisko hejtu przenosi się na całe ich życie. Młodzież „żyje” w internecie, komunikuje się ze sobą za jego pośrednictwem. Tworzy zamknięte grupy klasowe, grupy na różnego rodzaju komunikatorach, a my – rodzice, bardzo często nie zdajemy sobie sprawy z tego, co się na nich dzieje…

Znam wiele przykładów prześladowania dzieci w sieci przez ich rówieśników. Dochodzi do wykluczeń – gdy na wpisy jednego z uczniów, reszta nie odpowiada ignorując je, do manipulacji,  słownej przemocy. Dlatego tak ważny jest nadzór rodziców nad tym, co dzieje się w wirtualnej przestrzeni ich dziecka, ponieważ ono może być zarówno ofiarą, jak i oprawcą. Dlatego zawsze proponuję, żeby umówić się z dzieckiem, że w trosce o jego bezpieczeństwo, a nie z braku zaufania, potrzebny jest nam dostęp do jego kont w mediach społecznościowych, jego komunikatorów. Oczywiście w zależności od wieku, zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z nastolatkami jest to bardzo trudne.

Sprawdzajmy, co się dzieje, o czym dzieci ze sobą piszą, jakimi informacji się wymieniają – to po pierwsze.

Po drugie, obserwujmy nasze dziecko.

Każda zmiana jego nastroju przez dłuższy czas, czy to jest bardziej nerwowe, czy staje się złośliwe w stosunku do nas, zamyka się, bywa osowiałe, mówi, że nie chce iść do szkoły, nie chce spotkać się z rówieśnikami, jechać na wycieczkę klasową, czy chodzić na wcześniej ulubionego przez niego zajęcia, powinny być dla nas sygnałem, że może dziać się coś złego.

Stwórzmy mu bezpieczną przestrzeń, znajdźmy czas na rozmowę o tym, co nas niepokoi i zapewnijmy go o naszym wsparciu. Bez względu na to, co się dzieje, powtarzajmy, że może zawsze do nas przyjść ze swoim problemem. Nie jest to oczywiste dla wielu z nas, a już na pewno nie dla naszych dzieci. Kontakt z rodzicem, zaufanie dziecka do nas, pewność, że zawsze zostanie wysłuchane, buduje w dziecku przekonanie, że z trudnościami nie musi być w życiu same.  Skala hejtu pokazuje, że nasza sytuacja z dzieciństwa jest zupełnie inna od tego, z jaką przychodzi się mierzyć naszemu dziecku.

Jak zatem radzić sobie z hejtem?

Przede wszystkim musimy pamiętać, że nie uchronimy naszego dziecka przed usłyszeniem negatywnych opinii na swój temat. Obojętnie, czy będą to złośliwe komentarze rówieśników, żarty, czy uwagi kierowane przez dorosłych. Ważne, by uzbroić dziecko w narzędzia, które będę je chronić przed tego typu opiniami. W jaki sposób? Najważniejsze jest budowanie w dziecku poczucia własnej wartości i pewności siebie. Mówmy dziecku, że je kochamy, że może na nas liczyć, pozwalajmy mu zaufać swoim decyzjom i wyborom, doceniajmy wysiłek włożony w wykonanie zadań i obowiązków. Akceptujmy , mądrze wspierajmy, nie krytykujmy. W ten sposób damy dziecku poczucie, jak wiele jest warte, w czym jest dobre. Dajmy mu pewność, że to, co mówią inni, nie musi i często nie jest prawdą na jego temat, a jedynie słowami, które nie powinny dotykać jego emocji. Zbudowane, pewne siebie dziecko, zdecydowanie dużo łatwiej radzi sobie z taką słowną manipulacją i hejtem.

Małgorzata Ohme, ekspertka Akademii 5.10.15.


Macierzyństwo Starsze dziecko

Przez 20 lat codziennie robiłam ci obiad. Dzisiaj go nie zrobię, zjem kanapkę i pomyślę, jak lepsze jest moje życie

Listy do redakcji
Listy do redakcji
18 września 2019
On rozlicza się z Bogiem od rozrywki, a ja ze sobą. Odchodzę
Fot. iStock / grinvalds
 

Nie chce mi się dzisiaj robić obiadu. Kto by pomyślał, że nie mam nawet wyrzutów sumienia. Nie to co kiedyś. Obiad musiał być na stole, cokolwiek by się nie działo. Obiad był wyznacznikiem, że moja rodzina, moje małżeństwo funkcjonują prawidłowo. Obiad to świętość. Chociaż przy stole prawie wcale nie rozmawialiśmy, to jednak dawał mi on poczucie, że wszystko jest w porządku. Bo przecież obiad to rodzina, to wspólne zasiadanie do stołu, to ciepło, zapach i radość, kiedy wszystkim smakuje.

Dziś obiadu nie robię. Dzieci już duże, najwyżej skoczą na pizzę, a ja zjem sobie kanapkę z pomidorami, które o tej porze są pyszne, a za którymi ty nie przepadałeś. Odpuściłam sobie i im udawanie, że nasz dom jest idealny, taki jak z obrazka, że zawsze każdy, kto przyjdzie, może liczyć na ciepły posiłek. Pamiętam, co ugotowałam tobie jako ostatnie. Zupę ogórkową. Lubiłeś ją, a ja przez wiele lat lubiłam sprawiać ci przyjemność. Kiedy to się skończyło? Ile razy zadawałam sobie to pytanie? Najpierw szukałam winy w sobie bardziej się starając, by uniknąć niepokoju i lęku, który zaczął mnie toczyć od środka. Później ty byłeś wszystkiemu winien. Zaniedbań, oczekiwań, bierności. Wściekałam się rozgoryczona, że po ponad 20 latach związku stałam się dla ciebie przezroczysta. Byłam tym cholernym obiadem stawianym na stół. Kto zawinił? Dziś już tego nie rozstrzygam, pewnie każde z nas po trochu, a może nawet i więcej.

Bałam się. Nie wiedziałam, czy sobie poradzę, czy naprawdę tego chcę, czy podejmowanych decyzji nie będę żałować. Każdy z nas się tego boi, gdy stoi twarzą w twarz z czymś nowym, gdy zdaje sobie sprawę, że twoje życie jest tylko i wyłącznie w twoich rękach. I to ty musisz wziąć za nie odpowiedzialność i w końcu coś postanowić, ze wszystkimi tego konsekwencjami.

To jest najtrudniejsze w dorosłości, ta cholerna odpowiedzialność i świadomość, że jeśli chcesz coś zmienić, zrobić, nikt ci nie pomoże. Jesteś z tym zupełnie sama. Można szukać rad, rozmawiać, upewniać się, ale i tak na końcu to ty decydujesz. To trudne. Bardzo. Zrezygnować z mimo wszystko poukładanego świata, z rutyny, która daje poczucie bezpieczeństwa, zdać sobie sprawę z braków, które nastaną, gdy odejdziesz. Od tych najbardziej prozaicznych, typu zepsuty kran, po ważniejsze – wspólne rozwiązywanie jakiś domowych problemów.

Tyle tylko, że przy zmianach zawsze są straty, trzeba po prostu to zaakceptować i skupić się na zyskach, które przyjdą i bardzo szybko zaczną być zauważalne. Ale trzeba zdobyć się na odwagę i powiedzieć stop. Obiadu dziś nie zrobię. Tak, wiem, że byłeś zaskoczony. To mnie dzisiaj bawi, jakby wszystko, co mówiłam przez lata nie docierało do ciebie. Jakbyś jednym uchem wpuszczał, a drugim wypuszczał, że czuję się samotna, traktowana jak sprzątaczka, kucharka, organizatorka życia. Większość facetów tak myśli: „e tam takie gadanie”. Tylko, kiedy kobieta decyduje się odejść, dopiero z całą mocą docierają do nich te słowa. Wtedy jest już za późno. Tak jak za późno było dla ciebie i pewnie dla wielu innych.

No więc, dziś nie robię obiadu i dobrze mi z tym. Uśmiecham się do siebie znad kubka ciepłej herbaty i myślę, jakie mam dobre życie. Szkoda, że bez ciebie. Ten smutek pewnie zawsze we mnie zostanie, bo byłeś mimo wszystko bliską mi osobą. Ale tak, moje życie jest spokojniejsze, jestem za nie w pełni odpowiedzialna. Zrozumiałam, że to ja kreuję ścieżkę, którą chcę iść, nawet jeśli czasami funduję sobie na niej zakręty. To banał – jednak naprawdę życie mamy jedno. Możemy je poświęcić na obwinianie całego świata za sytuację, w jakiej się znajdujemy, ale możemy też stanąć twarzą w twarz z tym, co nas spotyka i podjąć próbę zmiany, bo każda zmiana, choćby na początku wydawała się zła i okrutna, w efekcie przyniesie nam wiele dobrego. I jeszcze jedno, dla tych, którzy się boją. Decyzję zawsze można zmienić, każdy ma prawo popełniać błędy, mylić się. Kiedy sobie to uzmysłowimy jest nam łatwiej.

Nie robię dziś obiadu. Mam nadzieję, że twoje życie też jest lepsze. I że będziesz szczęśliwy.


Macierzyństwo Starsze dziecko

Chandra? Wyzwól endorfiny!

Redakcja
Redakcja
17 września 2019
Fot. Materiały prasowe

Jesienna aura coraz bardziej wdziera się do naszej codzienności. Słońce świeci coraz krócej, tym samym dostarczając nam mniej witaminy D. Nasz organizm wie już, że należy przygotować się do odpoczynku i uzbroić na wypadek nadchodzącego spadku temperatury, a to pochłania energię, której brak zaczynamy odczuwać poprzez pogorszenie się samopoczucia. Nie musisz jednak poddawać się temu stanowi – masz wpływ na to, jak będziesz się czuć, niezależnie od pogody – sprawdź jaki!

Skracający się dzień i spadająca temperatura dają naszym organizmom sygnał, że czas magazynować siły na zmianę pory roku. Rezultatem może być wzmożone poczucie senności i rozbicia. Aby zadbać o odpowiedni poziom sił witalnych sięgaj po sezonowe warzywa i owoce – jesienią królują dynie, winogrona, kalafior, jarmuż, kapusta. Do łask, po letnim wysypie obfitości, wracają warzywa korzeniowe – buraki, marchew, pietruszka. Zadbaj o to, aby w każdym daniu znalazł się któryś z tych produktów. W tym czasie oferują najwięcej witamin, minerałów i innych wartości odżywczych. Regularne dostarczanie organizmowi składników, które są mu teraz wyjątkowo potrzebne, poskutkuje poprawą odporności oraz humoru! Dzięki temu, że nie będziesz borykać się z niedoborami, skupisz się bardziej na przyjemnościach.

Za oknem szaro? Otocz się kolorami

Jesienią świat potrafi wyglądać nieco mniej optymistycznie niż latem, zwłaszcza jeżeli pogoda nie rozpieszcza, a za oknem wciąż jest buro. Zadbaj o to, aby przebywać wśród żywych kolorów, które mogą mieć znaczący wpływ na Twoje samopoczucie.

Otoczenie żółtego koloru rozweseli Cię. To także remedium na przemęczenie i stres, które mogą potęgować uczucie przygnębienia. Kolor pomarańczowy pomoże pozbyć się złych emocji. Jeżeli czujesz, że potrzebujesz wyciszenia i to ono może najskuteczniej poprawić Ci humor, zadbaj o to, aby spędzić czas w pomieszczeniu o niebieskich ścianach. Podobnie zadziała towarzystwo niebieskich przedmiotów, np. pościeli, zasłon czy mebli. Ten kolor łagodzi także napięcia. Róż wzmocni uczucie bezpieczeństwa, zaś zielony przyniesie spokój, który jest bardzo ważny w osiągnięciu równowagi emocjonalnej.

Sięgaj po ulubione przekąski

Podczas złego samopoczucia intuicyjnie poszukujemy słodkich przekąsek, które kojarzą nam się z beztroską i dobrym humorem. Wybierając przekąskę zadbaj o to, aby była wysokiej jakości i dostarczała Ci witamin i minerałów. Ich niedobory mogą potęgować złe samopoczucie.. Wypróbuj BA!rdzo Bakaliową Tabliczkę od Bakalland – pasta daktylowa w połączeniu z suszonymi owocami i orzechami dostarczy Ci tyle pożywnej słodyczy, że nie odczujesz potrzeby sięgania po więcej słodkości. Polewa czekoladowa dodatkowo wzmocni pierwiastek przyjemności, którego poszukujesz, gdy pogarsza Ci się humor. Możesz wybierać spośród pięciu smaków, w zależności do tego, na jaki masz ochotę. Taka przekąska przegoni jesień z Twojej głowy!

Zadbaj o ruch

Nawet 15 minut ruchu dziennie może podnieść Twoje ciśnienie krwi oraz spowodować wzrost serotoniny – hormonu odpowiedzialnego za dobry nastrój. Po przebudzeniu wykonaj kilka skłonów, podskoków i przysiadów. Możesz również zatańczyć w rytm ulubionej muzyki. Jeżeli jesteś rannym ptaszkiem, przed wyjściem do pracy możesz wybrać się na krótki, poranny jogging. Bardzo szybko zauważysz, jak taka poranna dawka ruchu pozytywnie wpłynie na Twoje samopoczucie. Nie tylko humor się poprawi, ale także wzrośnie Twoja odporność – jesienne przeziębienie będzie Ci niestraszne.

Więcej inspiracji znajdziesz na www.bakalland.pl.

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z Bakalland.


Zobacz także

List do fircyka, który nie rozumiał, że spotykał się z samotną matką. „Spadaj, dupku!”

KINO W TRAMPKACH

Czwarta edycja Festiwalu KINO W TRAMPKACH

Na litość boską, nie mówcie nam: chciałaś, to masz, nie narzekaj teraz, bo nie wypada. Wypada, jak cholera