Macierzyństwo

Jest oficjalny komentarz MZ ws. śmierci Izy z Pszczyny. „Życie i zdrowie matki najważniejsze”

Redakcja
Redakcja
8 listopada 2021
fot. gkordus/iStock
 

W czasie, kiedy przez całą Polskę szły marsze pamięci 30-letniej Izy, zmarłej w pszczyńskim szpitalu, na wydanie oficjalnego komunikatu zdecydowało się Ministerstwo Zdrowia. W odpowiedzi na pojawiające się komentarze w komunikacie przedstawiono obecnie regulacje prawne i rekomendacje medyczne w tym zakresie.

„W przypadku sytuacji zagrażającej życiu lub zdrowiu kobiety (np. podejrzenia zakażenia dotyczącego jamy macicy, krwotoku itp.), zgodne z prawem jest niezwłoczne zakończenie ciąży w oparciu o obowiązujące przepisy Ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (Dz. U. Nr 17, poz. 78 z późn. zm.). Ustawa ta wprost wskazuje na przesłankę zagrożenia życia lub zdrowia matki” – czytamy w komunikacie.

Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że są to przesłanki rozłączne. Wystąpienie tylko jednej z nich jest wystarczającą prawną przesłanką do podjęcia reakcji przez lekarza. Oczywistym jest, że pacjentka na każdym etapie prowadzenia ciąży musi być informowana o aktualnych ryzykach związanych ze zdrowiem i życiem.

W standardzie określonym przez Krajowego Konsultanta ds. Położnictwa i Ginekologii, w przypadku ustalenia oznak zagrożenia życia płodu po skończonym 22 6/7 tygodniu ciąży trzeba rozważyć zakończenie ciąży, pozostawiając decyzję kobiecie, po udzieleniu wyczerpujących informacji dotyczących zagrożenia życia płodu i szans na jego przeżycie (uwzględniając szanse na prawidłowy rozwój). Informacji powinien udzielić zarówno położnik jak i pediatra/neonatolog.

W komunikacie MZ pisze: „Trzeba z całą mocą podkreślić, że lekarze nie mogą obawiać się podejmowania oczywistych decyzji, podejmowanych w oparciu o swoje doświadczenie i dostępną wiedzę medyczną”.

W uzgodnieniu z Krajowym Konsultantem ds. Położnictwa i Ginekologii, Ministerstwo Zdrowia poniżej przekazuje szczegółowe zalecenia dotyczące postępowania w przypadku przedwczesnego odpływania płynu owodniowego.

Przedwczesne odpływanie płynu owodniowego, przed rozpoczęciem I okresu porodu, wymaga każdorazowo podjęcia następujących działań:

  • Potwierdzenia faktu odpływania płynu owodniowego poprzez badanie przez pochwę, ocenę AFI w badaniu ultrasonograficznym, potwierdzenia odpływania płynu owodniowego w testach biochemicznych.
  • Odnotowania czasu i okoliczności odpływania płynu owodniowego, stanu ogólnego pacjentki (tętno, temperatura, ciśnienie tętnicze krwi), czynność serca płodu, jego położenie (po 22 6/7 tygodniu ciąży) i wielkość.
  • Pobrania krwi matki celem oznaczenia morfologii krwi obwodowej z rozmazem krwinek białych, CRP, ewentualnie innych wykładników zakażenia (np. prokalcytonina), oznaczenie układu krzepnięcia z fibrynogenem. Badania powinny być powtarzane zależnie od aktualnej sytuacji klinicznej.
  • Pobrania pełnego wymazu bakteriologicznego z antybiogramem. W przypadku kontynuacji ciąży badanie powinno być powtarzane w zależności od aktualnej sytuacji klinicznej.
  • Zastosowania profilaktycznej, empirycznej, antybiotykoterapii lekiem o możliwie szerokim spektrum działania (między innymi na Escherichia coli, Enterococcus faecalis, Klebsiella, Streptococcus) w dawce jak w zakażeniu. Po uzyskaniu wyniku badania bakteriologicznego stosowana antybiotykoterapia powinna zostać zweryfikowana.

W ciąży powyżej 22 tygodnia i przed ukończeniem 36 tygodnia należy dążyć do podania pełnej dawki sterydów w celu zwiększenia szans dziecka na przeżycie, pod warunkiem braku wskazań do wcześniejszego, szybkiego, zakończenia ciąży.

W przypadku odpływania płynu owodniowego przed ukończeniem 22 6/7 tygodnia ciąży niezbędne jest poinformowanie kobiety o ograniczonych szansach dziecka na przeżycie i jego prawidłowy rozwój. Postępowanie powinno zależeć od aktualnej sytuacji klinicznej, zaawansowania ciąży, decyzji pacjentki. Niezależnie od podjętej przez kobietę decyzji powinna być ona odnotowana w dokumentacji medycznej i poświadczona przez pacjentkę i lekarza specjalistę w zakresie położnictwa i ginekologii. Od 23 0/7 tygodnia ciąży w przypadku braku zagrożenia dla życia i zdrowia matki ciąża powinna być kontynuowana. Pacjentka powinna być hospitalizowana zgodnie z zasadami trójstopniowej opieki perinatalnej.

Jednocześnie Minister Zdrowia Adam Niedzielski poprosił prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia o bieżące monitorowanie w całym kraju wszelkich sytuacji, w których zagrożone może być zdrowie i życie kobiety w ciąży.

 


Macierzyństwo

„Powiedziałeś, że zmarnowałam ci życie. Jak ja teraz mam iść z tobą do łóżka?!”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
8 listopada 2021
fot. princessdlaf/iStock
 

Najpierw liczę pieniądze. Jestem pielęgniarką i zarabiam kiepsko, niecałe trzy tysiące złotych. Ale jest jeszcze 500+, no i pewnie dostanę od ciebie jakieś alimenty. Gdybym poszła pracować dodatkowo gdzieś prywatnie, to chyba… dałabym radę sama. Bez ciebie. Potem pytam moje samotne koleżanki, ile one potrzebują pieniędzy miesięcznie, by utrzymać się z dziećmi? Jak to jest być samotną matką? Czy da się tak żyć? Czy jest bardzo ciężko? I ciągle waham się i boję.

Policzyłam też, że przez co najmniej trzynaście z siedemnastu lat naszego małżeństwa czuję się nieszczęśliwa. Na różne sposoby. Może wina leży po mojej stronie? Może to mój, a nie twój defekt? Co jakiś czas zastanawiam się, czy nie byłoby mi lepiej bez ciebie. Tym mocniej to do mnie dociera, jak widzę, że na twoje głupie komentarze, nasze dzieci wywracają oczami. Po co im patrzeć na nieszczęśliwych sfrustrowanych rodziców?

Ty mnie pytasz, czy mam kogoś, bo ostatnio tak rzadko uprawiamy seks. Oczywiście, że nie mam nikogo! Po prostu nie potrafię iść z tobą do łóżka, jeśli ty poprzedniego dnia spiłeś się piwem, coś bredziłeś i usnąłeś w butach przy włączonym telewizorze. Nie dziw się, że nie mam ochoty! Przedwczoraj dla odmiany powiedziałeś mi, że zmarnowałam ci życie, bo ty musiałeś wiele lat nas utrzymywać, a ja tylko zajmowałam się domem. Wykrzyczałeś, że ty też czujesz się nieszczęśliwy, że nic cię już nie cieszy, nawet nasze dzieci. Nic! Że masz doła i wszystko jest w naszym domu beznadziejne, nie widzisz nic ekscytującego, żadnej sensownej przed nami perspektywy. To jak ja mam iść z tobą do tego łóżka? Jak po takiej awanturze znów poczuć namiętność. Dziwisz się? Zmuszać się mam?

Ja wiem, że nie byłam i nie jestem idealną żoną. Wiele lat siedziałam z dziećmi w domu. Ile tych lat było… Dwanaście? Rozumiem, że to musiało cię męczyć. To moje miotanie się, co chcę robić w życiu. Raz pracowałam w sklepie z ubraniami, ale szefowa chciała bym przychodziła po południu, a dzieci z przedszkola ktoś musiał odbierać. Rodzice nam nie pomagali, a na opiekunkę nie starczało kasy, więc musiałam się zwolnić, by zająć się domem. Potem skończyłam kurs na księgową i pracowałam trochę dla firmy przyjaciółki, ale to kompletnie było nie dla mnie, robiłam błędy, nie lubiłam tego. Wtedy moje poczucie wartości, i tak już niskie, sięgnęło dna.

Na szczęście zawzięłam się i w końcu skończyłam wymarzone studia i poszłam do pracy, którą uwielbiam. Przynoszę do domu pieniądze, wiem, że niewiele, ale jednak przynoszę. Czuję jednak, jak bardzo frustruje cię fakt, że niczego naprawdę wielkiego razem się nie dorobiliśmy. Nie jeździmy na zagraniczne wakacje. Mamy siedemnastoletni samochód, którego podwozie już dawno zaczęło rdzewieć. Od… od nigdy nie wymieniliśmy szafek w kuchni. Nie kupujemy nowych mebli, gadżetów, modnych ubrań.

Ale przecież mamy trójkę fantastyczne dzieci. Naprawdę! Zazdroszczą nam ich wszyscy. Kiedy moje przyjaciółki opowiadają, że ich nastolatkowie mają depresje, albo co gorzej lądują w szpitalu psychiatrycznym, bo sobie nie radzą z emocjami, nasze dzieciaki rosną na mądrych i silnych ludzi. Może nie uczą się w szkołach na samych piątkach, ale są wyjątkowe! Czasem zastanawiam się, czy zdajesz sobie sprawę z tego, czyja to zasługa. Nasze dzieci są takie wspaniałe, dlatego że w dzieciństwie poświęciłam im sporo czasu. Kiedy moje przyjaciółki siedziały od rana do nocy w korporacjach i zarabiały kasę, a ich dziećmi zajmowały się wynajęte opiekunki, ja czytałam naszym bajki, gotowałam zdrowe zupki, chodziłam na spacery, wyjeżdżałam z nimi na wakacje pod namiot. Byłam na każde ich zawołanie, gotowa, by wysłuchać każdego żalu, przytulić i ponudzić się wspólnie.

Ciebie nie było, bo pracowałeś, by niczego nam nie brakowało. Ja to rozumiem i szanuję. Ale czy ty bierzesz pod uwagę, że moje solowe macierzyństwo też było wyczerpujące? Bo ty byłeś zawsze tak bardzo obok. Wracałeś z pracy o północy, gdy my już spaliśmy lub kładliśmy się spać. Wiem, że mogłeś przychodzić do nas wcześniej. Nadgodziny to była wymówka, by mieć od naszego gwaru święty spokój. Oddzieliłeś się. Do dziś tak jest. Mówisz: „Ja swoje pranie poskładałem, a reszta jest wasza”. To oznacza, że ja mam poskładać ubrania swoje i trójki dzieci. W naszej rodzinie panuje jakiś cholerny rozłam. Po jednej stronie jesteś ty, a po drugiej ja z dziećmi.

Nasze życie to ciągłe górki i dołki. Dołków jest oczywiście więcej, ale byłabym absolutnie niesprawiedliwa, gdybym nie wspomniała o czasach dla nas wyjątkowych! Tak, na początku mieliśmy genialny seks. Dużo seksu. Cudowne porozumienie. Bliskość. Czułość. Wszystko, i nie masz pojęcia jak ja cholernie za tym tęsknię. Powiem ci tak: gdybyś był dupkiem, za którego zgodziłabym się wyjść bez miłości, to może bym teraz nie cierpiała i nie walczyła. A ty nigdy dupkiem nie byłeś. W środku tej swojej skorupy jesteś cudownym facetem.

Pamiętam, że przez trzy lata, w samym środku naszego małżeństwa, było między nami całkiem dobrze. Kiedy nasz najstarszy syn poważnie zachorował, zjednoczyliśmy się. To był jedyny czas w naszym małżeństwie, kiedy nie wypominałeś mi, że nie pracuję. Wtedy połączyła nas walka o jego życie. Syn mógł umrzeć, miał sepsę i chyba to właśnie spowodowało, że jakoś otrząsnąłeś się ze swojego letargu. Postanowiliśmy ramię w ramię, że będziemy dla syna i córek udawać, że jesteśmy szczęśliwi. Ty bardziej się starałeś i zacząłeś uczestniczyć w naszym życiu. Na kilka lat wyszedłeś ze swojej skorupy, zacząłeś odprowadzać córki do szkoły, gotować obiady, a przecież nigdy wcześniej tego nie robiłeś. Czułam wtedy po raz pierwszy, że jesteśmy normalną rodziną. Udawaliśmy szczęśliwych i stał się cud. Serio cud, bo od tego udowadnia naprawdę poprawiło się między nami. Dbałeś o nas, znów jeździłeś z nami na wakacje. Ale kiedy syn wyzdrowiał, ty znowu zacząłeś osuwać się w swoją… czarną dziurę.

Przyjaciółki, które znają nas od dawna, sugerują, że może masz depresję i że muszę zrobić wszystko, byś poszedł do psychiatry. Wszyscy mówią, że kiedyś byliśmy świetną parą i że zazdrościli nam tej niezwykłej miłości. Ale kiedy proponuję ci, żebyśmy poszli do psychiatry lub psychologa, ty pytasz: „Ile to będzie kosztowało?” Albo: „Nie wierzę, że pomoże mi lekarz dla wariatów”. Czy to jakaś ujma na honorze dla mężczyzny leczyć się z nieszczęścia?

Kochany, jeśli jest jeszcze w tobie miłość do mnie lub chociaż do dzieci, proszę zacznij się leczyć. Czuję, że tak niewiele trzeba byśmy znów byli szczęśliwi. Nie chcę żyć kolejnych lat w poczuciu beznadziei. Zrób to dla nas. Kochanie, wróć, proszę!


Macierzyństwo

Marakuja kusi smakiem i wpływa na zdrowie. Jak jeść marakuję?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
8 listopada 2021
Marakuja
Fot. iStock

Marakuja (passiflora, męczennica jadalna) to owoc o słodkim, bardzo przyjemnym smaku i aromacie, który kryje w sobie substancje cenne dla zdrowia. Co zawiera marakuja, jak wybrać dojrzały owoc i jak go jeść?

Marakuja (passiflora, męczennica jadalna)

Marakuja to egzotyczny owoc pochodzący z terenów Ameryki Południowej, skąd rozszedł się na inne tereny o podobnym klimacie, np. w Australii czy Afryce. Rośnie jako wieloletnie pnącze o długości do 15-20 m, o pięknych białych kwiatach z dodatkiem barwy od różowej do fioletowej. Już przed wiekami została ona doceniona nie tylko za wyborny smak, ale także właściwości lecznicze. W handlu dostępne są najczęściej dwie odmiany tego owocu — marakuja żółta i fioletowa. Owoc ten charakteryzuje się skórzastą skórką i gęstym i kleistym miąższem, oraz słodko-kwaśnym smakiem, przy czym fioletowa odmiana jest bardziej słodka i soczysta. Obie odmiany wykazują właściwości lecznicze.

Marakuja

Fot. iStock/Marakuja

Wartości odżywcze marakui 

Marakuja w 100 g zawiera 2,20 g białka, 0,70 g tłuszczów, – 23,38 g węglowodanów (cukry proste – 11,20 g), oraz 10,4 g błonnika. Jest źródłem witamin takich jak: witamina C, witaminy z grupy B (B2, B3, B6, B9), witamina A, E, K. Zawiera także minerały: wapń, żelazo, magnez, fosfor, potas, sód, cynk. W miąższu marakui znajdziemy również związki aktywne, do których zaliczamy alkaloidy, glikozydy i flawonoidy.

Marakuja w 100 g zawiera 97 kcal, jej indeks glikemiczny jest równy 30, przy jednocześnie wysokim ładunku glikemicznym, co sprawia, że osoby chorujące na cukrzycę nie powinny sięgać po ten owoc zbyt często.

Marakuja — właściwości dla zdrowia

Łagodzi objawy astmy

Badacze z University of Arizona i Mashhad Medical University w Iranie uważają, że fioletowa odmiana marakui zawiera w skórce substancje pomocne w leczeniu i łagodzeniu objawów astmy. Przeprowadzone badanie wykazało, że po miesiącu spożywania ekstraktu z fioletowej skórki u 76% osób chorych napady kaszlu osłabły, u 4 na 5 chorych ustąpiły świsty. Ze wszystkim badanych jedynie 10% pacjentów nadal obserwowało u siebie duszność.

Marakuja poprawia trawienie 

Sok z marakui bogaty jest w ważny dla pracy układu pokarmowego błonnik, wpływający na prawidłową pracę układu pokarmowego. Działa rozkurczowo przy skurczach, bólach, i kolkach układu pokarmowego. Sok jest pomocny także przy problemach ze strony układu pokarmowego na tle nerwowym. Passiflora uważana jest za naturalny środek odkażający i przeciwrobaczny.

Marakuja

Fot. iStock/Marakuja

Uspokaja i ułatwia sen

Owoce marakui są wskazane w diecie osób cierpiących z powodu narażania na długotrwały stres. Jest polecana jako naturalny środek uspokajający w stanach wyczerpana nerwowego. Jej nasiona uważane są za tradycyjny środek łagodzący zaburzenia snu.

Marakuja wzmacnia układ krążenia

Ze względu na obecność alkaloidów, glikozydów i flawonoidów, marakuja postrzegana jest jako naturalny środek wzmacniający i poprawiający pracę serca. Passiflora ma również pozytywny wpływ na obniżenie ciśnienia krwi, ze względu na wysoką zawartość potasu (w 100 g owocu 278 mg potasu). Naukowcy uważają, że spożywanie nasion marakui obniża również ogólny poziom lipidów, trójglicerydów oraz cholesterolu we krwi.

Olejek z marakui

Olejek z pestek marakui, znalazł zastosowanie w kosmetyce. Zawiera on niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminy A, C, E i K, kwasy omega 6, bioflawonoidy. Ze względu na działające ochronnie na komórki antyoksydanty (przeciwutleniacze), olejek z marakui wspiera regenerację skóry i zapobiega zmarszczkom. Dobrze nawilża skórę, działa odkażająco, posiada właściwości przeciwzapalne, oraz reguluje wydzielanie sebum, dlatego poleca się go przy skórze trądzikowej. Mogą go stosować nawet osoby o skórze alergicznej, ponieważ olejek z marakui działa łagodne i nie powoduje uczuleń. Olejek można stosować również na włosy, szczególnie łamliwe i zniszczone, aby je uelastycznić i wzmocnić.

Marakuja — jak jeść ten owoc?

Najpierw należy wybrać owoc odpowiedni do spożycia. Dojrzała marakuja fioletowej odmiany, która u nas jest najpopularniejsza, cechuje się ciemną, pomarszczoną skórkę z plamkami. Owoc powinien być jędrny, duży i ciężki. Niedojrzałe, zielone owoce można kupić, a następnie przetrzymać je w temperaturze pokojowej, by dojrzały (pomarszczyły się). Dojrzałą marakuję można przechowywać w lodówce do tygodnia. Z kolei miękki owoc marakui jest już przejrzały i nie należy go jeść.

Marakuja

Fot. iStock/Marakuja

Marakuja nie stwarza problemów przy przygotowaniu do spożycia. Aby dostać się do aromatycznego miąższu, wystarczy przekroić ją ostrym nożem na pół. Miąższ najłatwiej wyjąć łyżeczką, nasiona można pozostawić jako jadalne, choć najczęściej są one usuwane. Można jeść marakuję bezpośrednio z owocu lub dodać do lodów, owocowej sałatki czy ulubionego deseru. Pasuje do soków i koktajli owocowych, jogurtów, zdrowego muesli.


źródło:  www.poradnikzdrowie.pl

Zobacz także

Pierwszy zbożowy posiłek dla dziecka

Pierwszy zbożowy posiłek dla dziecka – dlaczego jest tak ważny? Jak go wprowadzić do diety?

Od zawsze – na zawsze. Kapsuła czasu. Akcja „Prawdziwa przyjaźń”

Parentingowe hejterstwo, czyli „wkurzasz mnie, bo masz spokojne dziecko!”