Lifestyle Macierzyństwo

Nauczyciele: pozwoliliście, żeby rodzice weszli Wam na głowę

Listy do redakcji
Listy do redakcji
31 stycznia 2017
Fot. iStock / alexeyrumyantsev
 

Nie raz słyszałam narzekania na roszczeniowych rodziców. Takich, którzy ciężar wychowania zrzucili na szkołę. Takich, którzy wrzucają do szkolnych i przedszkolnych sal chore, ledwo trzymające się na nogach dzieci, którym tuż przed wejściem podano środki przeciwgorączkowe. Takich, którzy uważają, że szkoła źle działa i awanturują się o wszystko starając się przerobić placówkę na własną modłę. I wreszcie takich, do których nie docierają żadne krytyczne uwagi dotyczące własnego dziecka, bo przekonani są o geniuszu latorośli i o tym, że ich metody wychowawcze są najdoskonalsze na świecie. Co rzecz jasna skutkuje tym, że i ich dziecko jest niemal bez wad.

Słuchałam tych opowieści kiwając głową ze zrozumieniem i współczuciem. Jak wiele muszą znieść nauczyciele, a ich praca to nie tylko użeranie się z małolatami, niepotrzebnymi procedurami i biurokracją, ale także z rodzicami.

Kiedy jednak moje dzieci trafiły do szkół i przedszkoli, przekonałam się co do jednego: rodzice może są upierdliwi i włażą nauczycielom na głowę, ale robią to dlatego, że WY im na to pozwalacie.

Przykład z mojego podwórka: pani K. boi się, że córka nie jest w przedszkolu bezpieczna i szczęśliwa. Dlatego też od września wisi nad nią praktycznie cały czas, wpada niezapowiadana, kilka razy w tygodniu robi też awantury nauczycielce o to, że ktoś skrzywdził jej dziecko. Na czym polega krzywda? Na przykład G. powiedziała jej, że ma brzydką sukienkę. Albo A. odchodząc od umywalki w poszukiwani ręcznika niechcący się o nią otarł. Dla pani K. jest to już naruszenie nietykalności cielesnej. I najlepiej, żeby A. za agresję trafił do szkoły specjalnej.

Pani K. wchodzi więc w środku zajęć do sali, zasiada przy biurku nauczycielki, zdejmuje kurtkę i żąda rozmowy mnożąc pretensje. Pani porzuca grupę, która widząc brak uwagi nauczycielki, natychmiast zaczyna stawać na głowę. A nauczycielka przybierając pozę galicyjskiego chłopa memlącego czapkę ze spuszczoną głową i rozedrganą żuchwą słucha o swojej niekompetencji.

Korzystając z okazji swego częstego pobytu pani strofuje cudze dzieci i guzik ją obchodzi, że nie wolno jej tego robić. Od pięciu miesięcy nikt tej pani nie wywalił z sali, nie powiedział, że teraz są zajęcia opłacane z budżetu i do godz. 13 ma obowiązek prowadzenia zajęć i zajmowania się dziećmi, a nie puszczania samopas grupy. Bo przyszedł rodzic, a on ma prawo rozmowy o dziecku. Zwłaszcza wtedy, gdy w jego przekonaniu, dzieje się mu krzywda i panie Boże ratuj przed traumą.

Dlaczego nauczycielka nie reaguje? Być może dlatego, że jest mało asertywna. Ale może też dlatego, że na zdecydowaną reakcję nie pozwala jej dyrekcja.

Dyrekcja uważa, że rozmawiać z rodzicami trzeba. Skądinąd ma rację, ale żeby tak bez przerwy? Po złożeniu skargi przez panią K. rodzice innych dzieci wzywani są do przedszkola taśmowo. Tłumaczy się mama G., że jej córka ma inny gust. Tłumaczy się ojciec M., dlaczego syn powiedział o córce K., że jest głupia, tłumaczy się matka A., że jej syn jest tylko żywym dzieckiem i zapewnia, że na pewno A. nie włoży dziewczynce do oka długopisu w gimnazjum (pani K. zaznaczyła to w skardze).

W styczniu byłam już w sprawie sprzeczek pięciolatków wzywana do przedszkola trzykrotnie. Za każdym razem, bo pani K. się skarży. Co prawda bezpodstawnie, co potwierdzają nauczyciele, ale dyrekcja czuje się w obowiązku wezwać rodzica.

I po trzeciej wizycie, kiedy usłyszałam, że moje dziecko jest absolutnie normalne, z pewnością nie jest agresywne, ale mama K. wolałaby, byśmy zmienili przedszkole i może bym swoje dziecko przeniosła do prywatnej placówki, szlag mnie trafił. Bo do jasnej cholery, kto w tej placówce rządzi: rodzice czy dyrekcja? Dlaczego nauczyciele mówią, że wszystko jest ok, a rodzice systematycznie muszą zrywać się z pracy, by tłumaczyć się, dlaczego dziecku nie podobała się czyjaś sukienka?

Kochani nauczyciele, dlaczego pozwalacie sobie wejść na głowę? Dlaczego byle mamusia posyłająca dziecko do państwowego przedszkola, żłobka czy szkoły może wam napluć w twarz, a wy nie reagujecie i udajecie tylko, że deszcz pada. Dlaczego zamiast skupić na na grupie, słuchacie często wyimaginowanych zarzutów jakiejś sfrustrowanej baby, zamiast wykonywać swoje obowiązki. Dlaczego stać was tylko na powiedzenie „przepraszam” i „dopilnuję”, a nie odpowiecie stanowczo, że dzieci są bezpieczne, a wy kompetentni i panujecie nad grupą? Dlaczego nie wierzycie w siebie?

Dlaczego nie możecie zażądać, by rodzice zabrali do domu gorączkujące dziecko, które za chwilę zarazi pół grupy? Dlaczego zaświadczenie od lekarza, że dziecko jest zdrowe, jest zwykłą fikcją?

Boicie się, że stracicie pracę? A dlaczego, skoro wykonujecie swoje obowiązki rzetelnie? Skoro jesteście profesjonalistami? Za nauczycielką mojego dziecka nie raz stanęłam murem, bo rzeczywiście jest świetna. Ale jako jedyna z tego przedszkola nie dostała specjalnej nagrody z okazji Dnia Nauczyciela.

Dlaczego, drodzy nauczyciele, nie boicie się tego, że poświęcając czas rodzicom a nie dziecku ryzykujecie, że rzeczywiście coś się stanie? Dlaczego nie jesteście fair wobec tych rodziców, którzy się nie awanturują i nie zawracają wam głowy trzy razy w tygodniu?

Przecież to wasza grupa i wy najlepiej wiecie, co się w niej dzieje. To dlaczego dajecie wmówić dyrekcji, że jest źle, skoro jest dobrze. I dlaczego przedszkole zrzuca odpowiedzialność za to, co się w nim dzieje na rodziców? Niech oni się tłumaczą, bo dyrekcja przedszkola systematycznie organizuje konfrontacje pani K. z rodzicami „niegrzecznych” jej zdaniem dzieci.

Czy naprawdę nie możecie powiedzieć: Odpieprz się od nas głupia babo i się lecz…

No, może w trochę grzeczniejszej formie…


Lifestyle Macierzyństwo

Pieniądze „na chwilę”? Czasem za tę chwilę, płacisz długie lata – szczęściem, zdrowiem i życiem, które ktoś chce z ciebie wyszarpać razem z odsetkami

Anika Zadylak
Anika Zadylak
31 stycznia 2017
Fot. iStock / IvanBastien
 

– Ale macie mamuśkę. Niezłe piekiełko wam zgotowała, dłużniczka.

Gdy wyszli, Kuba tylko płakał. Starszy krzyczał, że jak mogłam im to zrobić, że nigdy się tak nie bał. Czułam upokorzenie, wstyd i żal. Do życia, że jeszcze mnie przy sobie trzyma.

Barbara, 48 lat

– Najgorszy nie był ten strach, że komornik, że konto mi zajmą, że znowu ktoś nieprzyjemny zapuka do drzwi. Ani te telefony, które doprowadzają do obłędu, bo dzwonią każdego dnia, nawet w niedzielę i późnymi porami. Nawet nie to, że bałam się odpowiedzialności karnej. Tyle się naczytałam, byłam pewna, że mogą mnie posadzić. Najgorszy był ten dzień, gdy moi synowie się dowiedzieli. I to w  straszny sposób. Usiłowałam w kuchni skleić coś, z prawie niczego, gdy usłyszałam, głośne pukanie. Serce podeszło mi do gardła, bo chłopcy się rozchorowali, byli, więc w domu. Zawsze, jakoś udawało mi się to ukrywać, unikać. Nie wiedziałam, co robić, wpadłam w popłoch. Jak takie zwierze, co je całe życie trzymają w ciemnej klatce i nagle, wypuszczą. Chcesz uciec, tylko nie masz dokąd. Nie wiesz nawet, w którą stronę. Otworzyłam drzwi, bo walili i wołali głośno, kim są. Wizyta terenowa. Nie przebierali w słowach, podniesionymi głosami i przy dzieciach mówili wprost, że jestem nikim, że mnie załatwią, jak nie oddam. I gdy wychodzili, jeden schylił się do Kuby, młodszego syna i powiedział: – Ale macie mamuśkę. Niezłe piekiełko wam zgotowała, dłużniczka.

Gdy wyszli, Kuba tylko płakał. Starszy krzyczał, że jak mogłam im to zrobić, że nigdy się tak nie bał. Czułam upokorzenie, wstyd i żal. Do życia, że jeszcze mnie przy sobie trzyma.

Gdyby mnie dziś pani zapytała, na co było mi tyle pieniędzy, co się takiego stało, to uczciwie, wypadałoby powiedzieć, że nic. Albo, że nie wiem.

Nigdy nie było zbyt kolorowo, jeden syn chory, nieuleczalnie, wiadomo, co to znaczy. Drugi, też nie do końca zdrowy, ale był mąż, było lżej. On pracował i zarabiał dostatecznie, ja dorabiałam gdzie i ile mogłam. Wynajem się zapłaciło, czynsz i na życie takie w miarę spokojne, bez szaleństw było. Potem mu odbiło,  nie wiem jak to nazwać inaczej, bo odszedł. Najpierw mnie dochodziły słuchy, że on tam z jakąś jeździ, ale się śmiał, jak mu powtórzyłam. Potem zniknął, zniknęli oboje, jak się okazało. Napisał raz SMS, że jest szczęśliwy, że będzie pomagał, ile będzie w stanie. I tyle. Fundusz alimentacyjny na chłopców płaci, bo tatuś przepadł, nie figuruje nigdzie. Kuba zaczął wtedy mocniej chorować. Ataki miał często, wyjazdy do kliniki, pielęgniarka w domu. Nie wiem, może to odejście ojca, narobiło bałaganu. Nie chce go winić, bo do dziś nie umiem sobie z tym poradzić i zrozumieć. Jak można tak żonę z dziećmi, zostawić po tylu latach? Na pastwę losu. Bo wciąż powtarzał, że ja sobie, zawsze poradzę? A jakie ja mam wyjście. Samotna matka, jest gotowa się sprzedać, byle tylko uchronić  i nakarmić dzieci. Bo co one winne. Oszczędności miałam niewielkie, szybko stopniały. Z pracą różnie, bo dzieciaki niby nie malutkie już, ale chorowite. Musiałam zmienić mieszkanie, nie stać mnie już było na poprzednie, większe. Niewiele to zmieniło. I to ciągłe poczucie winy, że inne dzieci mają, że jadą na wakacje, chodzą na pizzę. Moje nawet na bułkę nie dostają, bo trzeba liczyć każdy grosz, na wszystkim oszczędzać. Ciągle się pilnować, kombinować, myśleć. Czujesz nieustające zmęczenie, tym myśleniem, co jutro, bo to już za kilka godzin, a w portfelu pustawo. Można, dostać na głowę. I może ja dostałam, skoro dałam się omamić i skusić?

Myślisz, że ty nie dasz się „naciąć” – przecież nie jesteś głupia

Najpierw tę reklamę widziałam w telewizji, potem w Internecie. W duchu się śmiałam, że to pewnie kłamstwo. Bo niby jak to, dają pożyczkę wszystkim, nawet, gdy nie pracują? Nie ma takiej możliwości. Sprawdziłam z ciekawości, byłam pewna, że zaraz wyskoczy okienko o dochodach i pracodawcy. Ale nie. Zaczęłam kalkulować, bo zauważyłam, że nie ma tam ratalnego spłacania. Trzeba po 30 dniach oddać całość, albo przesunąć spłatę długu do miesiąca. Niestety, za odpowiednią małą opłatą. Potrzebowałam na zaległy rachunek, kończyło się jedzenie, do zasiłku jeszcze daleko. Przecież nikt mi nie pożyczy, a tu opłaty przy pierwszym razie, były zerowe.

Przemyślałam na szybko, desperacko, tak jak żyłam od dawna. Nie wydam wszystkiego, resztę dołożę po alimentach, dam radę. Jeden przycisk na klawiaturze laptopa, telefon potwierdzający, trzy minuty i 1000 złotych na koncie. Co zrobiłam, gdy już uwierzyłam, że one tam są? Poszłam na porządne zakupy, spożywcze, zwykłe. I proszek i płyn do prania i obiad z dwóch dań. I nowe buty chłopakom. No i ten zaległy gaz, który spędzał mi sen z powiek. Zostało niewiele, ale nie martwiłam się. Bo wtedy pierwszy raz, zasnęłam jakaś lżejsza. Bo widziałam ich uśmiech i zadowolenie. To, że się cieszą, są najedzeni. To takie straszne, prawda? Że ja, matka i one, moje dzieci, nie mogą mieć tego, na co dzień. Jakby to był jakiś skarb, nie dla wszystkich dostępny. A to zwyczajne życie przecież. I takie czasem, nieosiągalne.

Czas mija…

Oczywiście miesiąc minął szybko, termin się zbliżał, ja nie miałam pieniędzy. Ale zdobyłam je. Jakimś cudem, wpłynęło mi coś zaległego i zdążyłam. I to mnie chyba pociągnęło dalej, niczego nie nauczyło. Znowu zabrakło i wzięłam ponownie. Z każdym razem, mogłam coraz więcej i na trochę dłużej. Niestety, jakby się od tego uzależniłam i przestałam też w końcu, wyrabiać z terminami. Przedłużałam spłatę o kolejny miesiąc, płacąc za to horrendalną opłatę. Ktoś na jakimś forum podpowiedział, że można wziąć gdzie indziej i spłacić tę poprzednią. No i zyskać czas. Boże, gdybym wtedy chwilę pomyślała, zatrzymała się na moment, to bym wiedziała. Że to był początek końca – spirala, która wciąga bardziej niż bagno. Bo tam w końcu utoniesz. A tu windykatorzy będą cię nękać, nie pozwolą pójść na dno, póki nie wyssą z ciebie każdego grosza. Wszystkiego, co można spieniężyć, na poczet długów. A te, rosły w zastraszającym tempie.

A potem czas nagle przyspiesza…

Coraz więcej firm do mnie dzwoniło i domagało spłaty. Coraz mniej miałam opcji, bo kolejne placówki zaczęły mi odmawiać. Oni się tam wewnętrznie informują, o takich jak ja. O „problemowych”, którzy biorą, podpisują i deklarują a potem, nie dotrzymują słowa. Tak się czuję, do dziś. W końcu dorosła jestem, czytałam, wiedziałam jak to wygląda. I brnęłam w to, bo  próby wydostania się z tego labiryntu, wciągały jeszcze bardziej. Brałam pożyczkę na pożyczkę, to nie mogło się dobrze skończyć.

Zaczęły przychodzić pisma i nie tylko, polecone. Cała skrzynka, była wiecznie zawalona. I te telefony, bez przerwy. Dzień i noc, w święta i soboty. Groźby, poniżanie, zastraszanie. Propozycje ugody, na które nie miałam szans. Choć prosiłam, starałam się jakoś dogadać. Sprzątałam u ludzi,  wpłacałam na początku, ile tylko mogłam. Ale to było jak studnia bez dna, rosły odsetki, opłaty i koszta. Nie dawałam rady, byłam ciągle wystraszona, nie mogłam spać. Chudłam, jakby mnie coś żarło od środka. Zaczęły się te wizyty. Nie ważne, czy był jeden czy dwóch. Czy facet czy kobieta. Zawsze tak samo podle, zawsze gorzej niż do zwierzęcia. Śmiali mi się w twarz, szydzili z moich łez i próśb.

Załamałam się, nikomu nie powiedziałam. Wstyd nie pozwalał. Bo co powiem? Że mam tyle tysięcy długów,  bo je przejadłam? Bo wydałam na ubrania, na leki, na ogrzewanie zimą? Ale tak było, nie jeździliśmy na wczasy. Raz ich zabrałam, na cały dzień niedaleko miejsca, gdzie mieszkamy. Taki zwykły wyjazd, trochę pozwiedzali, zjedli lody i frytki pod parasolem. Dla nich to frajda, nie mają tego często. Takich dni, kiedy, nie widzą mnie zmartwionej, skrajnie zmęczonej, toczonej przez nerwy.

Aż dzieje się coś, co sprawia, że wszystko się zatrzymuje

Było coraz gorzej, młodszy syn przestał się do mnie odzywać. Potem, nie rozmawiał już z nikim. W szkole się skarżyli, że się opuścił w nauce, że dziwnie wycofał. Rozmawiałam z nim, ale milczał. Albo powtarzał, że wszystko ok, że ma gorszy okres. Wiedziałam, że to przez to gadanie na osiedlu. Mieścina mała, rozniosło się, że mnie za długi ścigają. Koledzy się podśmiewali, nie było nam łatwo. Do czego tak naprawdę,  doprowadziły mnie „chwilówki” i złudzenia, zrozumiałam, gdy go znalazłam. Podciął sobie żyły. Bardzo głęboko, ledwo go odratowali. Napisał na komputerze, że już dłużej nie może. Że śmieją się i straszą, że komornik po niego idzie. Tego, co wtedy poczułam, z czym zmagam się do dziś, nie życzę nikomu. Zwłaszcza drugiej matce. Widzisz, że on leży w kałuży krwi i nie oddycha. Nie wiesz, czy jeszcze żyję, czy przyjadą na czas. Ale wiesz, że to przez ciebie.

Czasem masz w tym wszystkim szczęście…

… bo odnajdujesz pomoc.

Zainteresowali się nami, już w szpitalu. Lekarzowi, wykrzyczałam większość zanim, mi dali coś na uspokojenie. Potem, przyprowadzili psychologa. Dostałam namiary na różne fundacje i jedna z nich, bardzo mi pomaga. Mam prawnika, tłumaczy mi, co powinnam zrobić, rozmawia z firmami. Przede mną ogrom pracy, wysiłku i wyrzeczeń. Ale już nie jestem z tym sama. I wiem, że za długo byłam. Za długo w to brnęłam, nie przyznałam się, nie poprosiłam o pomoc. Zbyt wiele czasu mi to zajęło, zbyt wiele niepotrzebnych sytuacji się wydarzyło. Nigdy już nie będę, tą kobietą sprzed lat. Zbyt mnie stłamszono, zgnojono. Za bardzo nas zniszczono. Przypominam sobie o tym, za każdym razem, gdy patrzę na blizny mojego syna.


Lifestyle Macierzyństwo

„Sexy flexi… Rób to, co kochasz, odważ się po raz pierwszy!”💗 Akcja „Pokaż, jak kochasz”

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
31 stycznia 2017
Sexy flexi... Rób to, co kochasz, odważ się po raz pierwszy!
Fot. iStock / g-stockstudio

Pamiętacie piosenkę Natalii Kukulskiej „Sexy flexi”? Seksi ciacho pod przebraniem 🙂 – spokojnie, nie musicie kochać disco, żeby wykonać dzisiejsze wyzwanie dla miłości. Nam najbardziej zapadł w pamięci ten fragment utworu: „Rób to, co kochasz, odważ się po raz pierwszy!”.

Dlatego dziś zachęcamy was do zrobienia czegoś wyjątkowego. Obojętnie czy będzie to wspólne bieganie, nocna włóczęga po zimowym, starym mieście, czy wyjątkowe sam na sam z ukochanym w sypialni.

A może w drodze powrotnej z pracy wstąpicie do sklepu z bielizną, hmm? I kupicie coś bardzo wyjątkowego na wieczór – no nie mówcie, że wieczór w takim  spodnium nie będzie udany… (pamiętajcie, że możecie je wygrać w naszym konkursie).

Możecie tez zacząć subtelniej i odwiedzić delikatesy – może wspólne gotowanie, w piżamie albo bez 😉 . A może jeszcze nigdy nie mieliście okazji spędzić wieczoru grając w planszówki albo twistera?

Warunki są tylko dwa:

  1. Zróbcie coś nowego, po raz pierwszy.
  2. Wyłączcie telefony. Musicie być dla siebie. Totalnie!

A co wy planujecie zrobić dla swojej miłości wyjątkowego? Napiszcie w komentarzach do tego artykułu.

Dołącz do naszej akcji z nagrodami. I napisz, co ty robisz dla swojej miłości!

💗 A ty, co dzisiaj zrobiłeś dla miłości? 💗 

Nasza nowa akcja „Pokaż, jak kochasz” 

ZADANIE KONKURSOWE: Podczas trwania akcji, będziemy przygotowywać dla was „miłosne wyzwania”, aby zachęcić was do aktywności, możecie się nimi inspirować. Pod każdym wyzwaniem, w komentarzu, napisz co dziś zrobiłaś dla miłości – „Pokaż, jak kochasz”.
Wśród najpiękniejszych komentarzy wybierzemy laureatów naszej akcji. Liczy się jak zawsze wasza kreatywność i sumienność (jeśli będziecie dodawać komentarze regularnie).

Nagrody:

FF_Instax_logo_black_300dpi

1 x FUJIFILM INSTAX MINI 70 kolor ZŁOTY

mini70_GOLD_01mini70_image_034

logo CZS
1 x zabieg endermologii na całe ciało + kostium Endermowear, w którym wykonywany jest zabieg, przeprowadzony w Centrum Zdrowej Skóry

Logo-HIBOU

1 x szorty FRIZZLY Romantic Red (rozmiar do wyboru)

Zdjęcie nagrody

Hibou Frizzly to krótkie i niezobowiązująco wycięte spodenki wykonane z najwyższej jakości bawełny z odrobiną elastanu… Nasza klasyka!

Logo-TCHIBO

1 x zestaw składający się z dwóch kaw marki Tchibo Barista Caffè Crema

1

Barista Espresso to mocne palenie, intensywny smak bez cierpkości, z orzechową nutą i oddaniem w pełni słodyczy arabiki. Z kolei Barista Caffe Crema charakteryzuje się zrównoważonym, łagodnym, bardzo delikatnie gorzkawym smakiem o wyraźnej nucie owocowej. Obie nowości to obecnie jedne z najlepszych kaw w ofercie Tchibo, idealnie nadają się do ekspresów do kawy i są przepustką do raju dla koneserów.

A w skrócie: to będzie miłość od pierwszej filiżanki!

 

semilac_BT

3 x zestaw lakierów Semilac z najnowszej, karnawałowej kolekcji DanceFlow (zestaw składa się z 3 lakierów w kolorach: 185, 181, 179)

Kobiety uwielbiają taniec! Sobotnie wieczory spędzone na parkiecie, bale karnawałowe wśród roztańczonych par, czy codzienne podrygiwanie do muzyki w samochodzie – która z Pań tego nie zna?

Najnowsza kolekcja lakierów hybrydowych Semilac to prawdziwie kolorowe oblicze tańca.

179 181 185

Odcienie inspirowane ognistą salsą, energiczną sambą, czy eleganckim walcem porwą Cię do tańca, ale i wyrażą Twój charakter. Kolory z kolekcji DanceFlow sprawdzą się nie tylko w karnawale. Wykorzystane do modnych stylizacji french, czy baby boomer będą hitem nadchodzących miesięcy!

new-rl-logo-cmyk logoPLAZANET

2 x zestaw walentynkowy Lovely Lash Essentials

kosmetyczka-full

Perfekcyjnie dobrany zestaw, a w nim:

  • kultowa odżywka RevitaLash® ADVANCED 2,0 ml – 3 miesięce codziennej kuracji,
  • RevitaLash® Volumizing Primer 7,4 ml – jedwabiście niebieska baza, pielęgnuje i przygotowuje rzęsy do aplikacji tuszu
  • oraz piękna Kosmetyczka RevitaLash®!

3 x  RevitaLash ® ADVANCED 1ml  – ponad 7 tygodni codziennej kuracji.

Historia marki RevitaLash®
Wszystko zaczęło się pewnego dnia, kiedy doktor postanowił ofiarować swojej żonie wyjątkowy prezent…

Dziś skuteczne i bezpieczne produkty marki RevitaLash ® z opatentowanym BioPeptin Complex®  cieszą miliony kobiet i mężczyzn na całym świecie.

logo Alles

2 x Spodnium MONSERAT (r.38)

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Spodnium MONSERAT to wyjątkowy i oryginalny kombinezon do spania – połączenie niezwykle modnej dzianiny w kolorze amarantowego różu z wygodą i komfortem. To idealna propozycja nie tylko do spania, ale również na wiosenne, słoneczne poranki w domowym zakątku. Elastyczna gumka w pasie umożliwia perfekcyjne dopasowanie do ciała, a oryginalny krój zadowoli nawet najbardziej wymagające upodobania.

5 x zestaw kosmetyków Filorga Professional (pięć kosmetyków w zestawie)

30ML-C-LIGHT-SERUM-OUVERT-TL-0915 (1) 30ML-AA-LIFT SERUM-TL-0915 (1) 30ML-RE-TIME SERUM-TL-0915
50ML-6HP-YOUTH CREAM-TL-0915 200ML-HUILE-DEMAQUILLANTE

Poziom_złote_Quality Missala

2 x zestaw próbek  zapachów włoskiej marki luksusowej Il Profvmo. Każdy zestaw w eleganckim opakowaniu (w każdym zestawie 10 próbek o pojemności 2 ml każda) od Perfumerii Quality.

IL PROFVMO Aria di Mare 100ml EDP IL PROFVMO Chocolat 100ml EDP IL PROFVMO Cannabis 100ml EDP
IL PROFVMO Vanille Bourbon 100ml EDP IL PROFVMO Fleur de Bambu 100ml EDP IL PROFVMO Musc Bleu 100ml EDP

Logo-FRIDGE

1 x Świeży, odżywczy krem do twarzy 1.9 serum bomb! marki Fridge by yDe (30g)

Nagroda krem-do-twarzy-1.9-serum-bomb_

Prawdziwa bomba witamin, minerałów i składników aktywnych, które penetrując w głąb skóry zapewniają jędrność i witalność.  Delikatnie rozświetla skórę.


Akcja trwa od 17.01.2017 – 14.02.2017. Wyniki akcji zostaną ogłoszone do dnia 22.02.2017.

Regulamin akcji dostępny jest tutaj.


Zobacz także

Masz w łazience rybiki? Powiem ci, jak pozbyć się tych obrzydliwych robali

Masz w łazience rybiki? Powiem ci, jak pozbyć się tych obrzydliwych robali

Kilka rad rozwodnika, który wciąż kocha swoją żonę. Zawsze wybieraj miłość

7 przyzwyczajeń, które niszczą paznokcie bardziej, niż podejrzewasz