Macierzyństwo

„Małe” i „duże” czyli o dziecięcej spostrzegawczości, o podobieństwach i różnicach i o tym dlaczego trzepaczka została mamą minionka ;)

Etat Mama
Etat Mama
13 listopada 2015
 

Od kilku dni Staszek dzieli świat na „mamy” i „dzi” 🙂
Duże autka, duże misie, duże piłki to według Stasia mamy, a ich mniejsze, małe odpowiedniki to „dzi” czyli dzieci.
Takie klasyfikowanie jest fantastyczne bo pokazuje, że Stanisław zaczął dostrzegać podobieństwa i różnice; zauważa jakąś cechę wspólną, a jednocześnie wie, że coś jest małe, a coś duże. Fajne jest też i to, że to „duże”, nazywane mamą, zwykle od razu przytula „małe”, co odzwierciedla maminą potrzebę nieustamnego przytulania Stasia, którą On zaobserowował i świetnie naśladuje w zabawie.
Staszek gdy trzyma w rączce jakąś rzecz od razu rozgląda się dookoła, ocenia jej wielkość i szuka jej „mamy” lub „dziecka” 🙂
Czasem te jego poszukiwania potrafią
nas mocno zaskoczyć bo kreatywność i spostrzegawczość dziecka nie zna granic- na przykład wczoraj żeby znaleźć mamę małego minionka na sprężyce Staś pobiegł do kuchennej szuflady i wyjął z niej trzepaczkę 😉 Chyba nikt nie ma wątpliwości, że podobieństwo jest uderzające, ale czy Wy byście na to wpadli?

image


Macierzyństwo

Apel do tych, co nie doceniają tego, co mają…

Etat Mama
Etat Mama
13 listopada 2015
Fot. Pixabay/ arutina / CC0 Public Domain
 

Spotkałam ostatnio ciężarną znajomą, która zamiast cieszyć się swoim stanem błogosławionym narzekała na swojego partnera, który namówił ją na ów stan, na to, że źle wygląda (bo tyje!), że źle się czuje (bo tyje!), że nie ma się w co ubrać (bo tyje!) i że w ogóle wszystko jest źle, a najgorsze to i tak dopiero przed nią bo przecież poród i obwisłe piersi i noce nieprzespane…

Zrobiło mi się smutno… bo przypomniałam sobie swoją ciążę, to jak bardzo mnie ona cieszyła, jaki spokój wprowadziła do mojego życia i powrócił żal, że tak szybko (za szybko!) i tak gwałtownie się skończyła, że nie dane mi było nosić dumnie przed sobą wielkiego brzucha zasłaniającego stopy, że choć jestem matką to nie doświadczyłam porodu.

Inna znajoma Mama kilkulatka nieustannie narzeka na swojego synka, na to, że biega, skacze, że zdarza mu się coś zniszczyć i pobrudzić. Kiedy słyszę, że kilkulatek jest zły i złośliwy, że jest niegrzeczny, bo wszystkiego chce dotknąć i wszystko zobaczyć to znów czuję smutek ogromny i myślę o tych wszystkich mamach wcześniaków, które marzą o tym by ich dziecko zaczęło chodzić, biegać, skakać (i aby to osiągnąć pokonują kilometry i wydają duże pieniądze na rehabilitację); myślę o tych wszystkich mamach dzieci niepełnosprawnych i chorych, które nigdy nie zobaczą jak ich dziecko wspina się na krzesło, nie usłyszą jak ich dziecko krzyczy w głos obwieszczając światu swoją silną wolę kilkulatka…

Drogie Mamy i Przyszłe Mamy doceniajcie to, co macie! Cieszcie się swoim ogromnym brzuchem w 39 tygodniu ciąży! Doceniajcie swoje aktywne, ciekawe świata dzieci – to, że skaczą i biegają świadczy o tym, że są zdrowe i sprawne!


Macierzyństwo

Spacerowe (i nie tylko) wzruszenia i zachwyty

Etat Mama
Etat Mama
31 października 2015

Ostatnie dni października, a za oknem piękna, złota polska jesień. Hura – możemy ze Stasiem znów chodzić na długie spacery do parku i cieszyć oczy pięknem jesieni 🙂
Tak naprawdę to oczy cieszy Mama, bo Staś swoim zwyczajem ucina sobie poobiednią drzemkę. On słodka śpi, a ja zachwycam się słońcem, błękitnym niebem, ciepłym wiatrem, kolorowymi liśćmi – tym jak pięknie ozdabiają drzewa, jak cudnie szeleszczą pod stopami i jak intensywnie pachną, gdy się po nich chodzi. Odkąd jestem mamą, odkąd zwolniłam tempo życia jakoś łatwiej dostrzegam i zachwycam się przyrodą, jej zmiennością, spokojem i pięknem.
Bardzo chciałabym ten zachwyt przekazać Staszkowi…
Ech, jest tak wiele rzeczy, które chciałabym Staśka nauczyć, ale bez wątpienia jedną z nich jest właśnie dostrzeganie uroków przyrody, umiejętność czerpania radości z takich chwil jak ta – gdy idziemy sobie parkową alejką, gdy nad głową słońce, a pod stopami kolorowe, szumiące liście 🙂
Wspomnę jeszcze, że źródłem moich zachwytów jest nie tylko przyroda…przede wszystkim jest nim Staś 🙂 Zachwycam się i wzruszam moim Synkiem i wszystkim, co z Nim związane nieustannie 🙂 Wczoraj, na przykład, Staszek bawił się małą figurką Minionka, nagle zaczął czegoś bardzo intensywnie szukać w pudłach ze swoimi zabawkami, wołał przy tym „mama, mama”…myślałam, że mnie wołał, ale nie – okazało się, że Staś szukał drugiej figurki Minionka – większej…i ta większa figurka została mamą tej pierwszej, mniejszej – teraz są nierozłączne 🙂 Albo inna sytuacja – dziś rano Staś szalał z Tatą i nagle Tata mówi „Stasiu, daj buziaka!”, a nasz Synek robi głośne cmok, cmok w tatusiowy policzek 🙂
No jak tu się nie wzruszać, no jak???
😉

Nasz jesienny Park Julianowski (Park im. A. Mickiewicza w Łódzi):

image

image

image

image