Lifestyle

„Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci” – mądre książki w prezencie na Dzień Dziecka

Redakcja
Redakcja
21 maja 2021
 

„Kto czyta książki, żyje podwójnie” – powinien to wiedzieć każdy rodzic. Czytanie to jedna z najpiękniejszych czynności – rozwija wyobraźnię, edukuje, a jednocześnie stanowi odpoczynek dla umysłu. Dlatego dzieci najlepiej zaprzyjaźniać z książkami od najmłodszych lat. W związku z nadchodzącym Dniem Dziecka przedstawiamy kilka propozycji książkowych, idealnych na prezent dla najmłodszych i trochę starszych.

PROPOZYCJE DLA NAJMŁODSZYCH

Ivar i jego dinozaurowa gromadka – książki Lisy Bjärbo

Przygody Ivara niezmiennie cieszą się ogromną popularnością zarówno wśród dziewczynek, jak i chłopców. Chłopiec ma pudełko pełne zabawkowych dinozaurów. Dokładnie pamięta, jak wszystkie się nazywają, a ma ich bardzo dużo. Poza tym Ivar wie coś, o czym nikt inny nie ma pojęcia: kiedy wieczorem jego tata zasypia, zabawki ożywają i pudełko staje się Krainą Dinozaurów! W swoich przygodach Ivar już ratował głodne triceratopsy, szukał zaginionego diplodoka, zaprzyjaźniał się z tyranozaurem oraz ratował małego stegozaura. Najnowsza przygoda chłopca to budowanie domu dla pteranodona.

DLA MŁODSZYCH I TROCHĘ STARSZYCH

„Oni zmienili świat” – Agnieszka Ludwig-Słomczyńska

Seria „Oni zmienili świat” ma poprzez przybliżenie niezwykłych osób i ich dokonań rozbudzić w dzieciach ciekawość świata i zachęcić je do podążania własną oryginalną drogą. Prezentuje postaci, które żyły w różnym czasie i w różnych okolicznościach. Wszystkie jednak łączyły szczególne cechy – odwaga w myśleniu i rozmach w planowaniu. W efekcie osoby te szerzyły niesamowite idee, a także doprowadzały do realizacji fantastycznych projektów. Dwie pierwsze książki z serii poświęcone są Mieczysławowi Bekkerowi i Krystynie Skarbek.

Mieczysław Bekker był inżynierem i konstruktorem pojazdu księżycowego, zwanego Wędrowcem. Ten łazik w misjach Apollo 15, 16 i 17 amerykańskiego programu badań kosmosu ułatwił astronautom eksplorację powierzchni Srebrnego Globu.

Krystyna Skarbek była polską kobietą szpiegiem działającą w wywiadzie brytyjskim w czasie II wojny światowej, znaną ze swojej niezwykłej odwagi. Była nie tylko ulubioną agentką brytyjskiego premiera Winstona Churchilla, ale także pierwowzorem legendarnego agenta 007 Jamesa Bonda. Dwie kolejne publikacje z serii, opowiadające o Erneście Malinowskim oraz Simonie Kossak, ukażą się w październiku.

DLA ŚWIADOMYCH CZYTELNIKÓW

„Pan Barnaba i zagadkowa hipoteza” – Katarzyna Kalista

Lektura przygodowa, która zachęca do zgłębiania wiedzy. Pan Barnaba zwiedził cały świat, mówi w kilku językach i poznał Marię Skłodowską-Curie i Alberta Einsteina. Niby nie ma w tym nic zaskakującego, oprócz tego, że Barnaba to kot – prawdziwy, choć niezwykły. Barnaba przybył do Krakowa z Ameryki z misją potwierdzenia pewnej tajemniczej hipotezy, której udowodnienie warte jest milion dolarów. Kot jest irytujący, ma własne zdanie i zdecydowanie nie lubi głaskania ani towarzystwa dzieci… Jednak do jednego trzynastolatka o imieniu Antek z czasem się przekonuje. Niepokorne zwierzę i niesforny trzynastolatek jednoczą siły, żeby dowód zagadkowej hipotezy ujrzał światło dzienne i nie wpadł w niepowołane ręce. Czy mimo trudnychpoczątków ta osobliwa para osiągnie swój cel?

„Dziewczyńskie sprawy. Poradnik po dojrzewaniu” – Nina Brochmann, Ellen Støkken Dahl

Poradnik dla dziewczynek, pomagający przebrnąć im przez trudny okres dojrzewania. Podczas przemiany w kobietę ciało ulega metamorfozie, do głosu dochodzą hormony, a
w mózgu zachodzi coś w rodzaju przemeblowania. Młode dziewczyny, których to wszystko dotyczy, często czują się zagubione. Nie powinny szukać odpowiedzi na pytania dotyczące ich ciał w Internecie. Naprzeciw temu wyszły autorki tej książki – lekarki, które od kilku lat zajmują się zdrowiem seksualnym młodzieży. Napisana przez nie książka to źródło wiedzy, które odpowiada na najbardziej nurtujące pytania, a także porusza najaktualniejsze problemy. Publikacja została pięknie zilustrowana przez utalentowaną i wielokrotnie nagradzaną artystkę – Maghhild Winsnes. W 2019 książka otrzymała w Norwegii Nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, uzasadnienie brzmiało: „…mądra i fantastyczna książka (…) wizualna uczta z niesamowitymi ilustracjami. Nie ma ani jednej nudnej strony”.


Lifestyle

Recepta na suche i popękane pięty w 3 krokach

Redakcja
Redakcja
21 maja 2021
 

Wiosna i lato to okres, w którym szczególnie zależy nam, aby nasze stopy prezentowały się jak najpiękniej. Marzymy o miękkiej, jedwabistej skórze, wypielęgnowanych paznokciach i gładkich piętach, dzięki którym z pewnością siebie wyjdziemy na spacer w nawet najbardziej odkrytych sandałkach. Nie zapominajmy jednak, że również podczas chłodniejszych pór roku możemy borykać się z problemem suchych, popękanych pięt. Co zrobić aby cieszyć się nawilżoną i wygładzoną skórą stóp cały czas? Jaka właściwie jest geneza problemu suchości tego obszaru naszego ciała?

POZNAJ SWOJĄ SKÓRĘ

Ludzka skóra składa się z trzech głównych i kilkudziesięciu pomniejszych, cienkich warstw, natomiast na podeszwach stóp (a w szczególności na piętach) jest ich nawet cztery razy więcej. Ponieważ w tym miejscu naskórek narasta szybciej niż sam jest w stanie się złuszczyć, powinniśmy pomagać mu poprzez regularne stosowanie peelingów i kosmetyków nawilżających. Te drugie są o tyle istotne, że na spodzie stopy nie ma gruczołów łojowych, więc trudno o utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia.

Przesuszone, pozbawione elastyczności pięty maja tendencję do rogowacenia i pękania, a gromadzący się martwy naskórek może z czasem prowadzić do pojawienia się stanu zapalnego. Kondycję skóry pogarsza nie tylko brak odpowiedniej pielęgnacji, ale też stojąca praca, częste chodzenie w bardzo płaskim i cienkim lub, wręcz odwrotnie, bardzo wysokim obuwiu, a także szereg schorzeń, w tym cukrzyca i otyłość. Aby skutecznie i kompleksowo zadbać o swoją skórę wystarczą trzy proste kroki: zmiękcz, złuszcz i nawilż.

ZMIĘKCZ

Zanim zaczniemy nakładać krem na stopy, należy odpowiednio zmiękczyć i odświeżyć stopy –najlepiej za pomocą kąpieli z dodatkiem soli nappa Sól do moczenia stóp – Minerały z Morza Martwego odświeża, rewitalizuje i wygładza skórę, wpływając na jej miękkość i elastyczność. Dzięki zawartości minerałów z Morza Martwego (magnezu, potasu, żelaza, manganu, chromu oraz cynku) sól delikatnie zmiękcza, pielęgnuje i regeneruje zmęczoną skórę stóp, przygotowując ją do kolejnych zabiegów.

ZŁUSZCZ

Aby wzmocnić efekt zmiękczający kąpieli, warto skorzystać również z solnego peelingu. Tego typu produkt świetnie nadaje się do pielęgnacji wysuszonej i zrogowaciałej skóry. nappa Peeling do stóp – Solne wygładzenie oczyszcza i złuszcza naskórek oraz pobudza krążenie krwi, wspomaga regenerację popękanych pięt, przygotowując skórę do intensywnego wchłaniania aktywnych składników. Mieszanina olejów (brzoskwiniowy, rycynowy, z awokado), gliceryny i mocznika pomaga zachować odpowiedni poziom nawilżenia naskórka i łagodzi nieprzyjemne uczucie suchości. Produkt doskonale przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pedicure.

NAWILŻ

Składnikiem, który często pojawia się w kosmetykach do stóp, bo świetnie pomaga w walce z twardniejącą i spękaną skórą pięt jest mocznik. To doskonały humektant, czyli substancja o dużej zdolności wchłaniania i zatrzymywania wody. Odpowiada za utrzymanie prawidłowego poziomu nawilżenia skóry. Oprócz tego zmiękcza ją, pomaga pozbyć się wszelkich zrogowaceń i przyspiesza regenerację naskórka. nappa Krem do stóp – Złuszczający mocznik 30% to aksamitny produkt, oparty na mieszance oleju brzoskwiniowego i lanoliny. Zawarty w kremie mocznik 30% zapewnia intensywne złuszczanie zrogowaceń, zwiększa przepuszczalność warstwy rogowej skóry, umożliwiając przenikanie w jej głąb substancji czynnych. Przy tym zapobiega twardnieniu pięt, a także wykazuje działanie przeciwbakteryjne i łagodzące. Produkt charakteryzuje się przyjemnym, świeżym zapachem z nutą cytrusową.

POZNAJ 4 SERIE LINII NAPPA

Raptem kilka prostych kroków jest w stanie zmienić nasze stopy nie do poznania i dodać nam ogromnej pewności siebie. Warto więc rozpocząć świadomą pielęgnację już dziś! Z kosmetykami do stóp nappa odkryjesz 4 serie pielęgnacyjne dedykowane do stóp. Smooth Comfort to seria zmiękczająco-wygładzająca, Soft Comfort – relaksująco-zmiękczająca, Energy Comfort – chłodząco- odświeżająca, natomiast Hydro Comfort jest serią nawilżająco-uspokajającą. Wybierz tę, która najbardziej odpowiada Twoim potrzebom!


Lifestyle

„Wysyłano oficjalne pisma z oskarżeniem o mobbing, wszystkie zamieciono pod dywan” [AKT TRZECI: ROZWÓD]

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
21 maja 2021
Photo by Christina @ wocintechchat.com on Unsplash

Poniżej przedstawiam trzeci akt dramatu na dwa głosy – mój i Niny, mojej koleżanki. Obie jesteśmy ofiarami mobbingu. Naszymi dręczycielkami były kobiety.

Przeczytaj pierwszą część tej wstrząsającej historii.

Przeczytaj drugą część tej wstrząsającej historii.

 

Koniec lutego, początek marca. Znowu nas czekał olbrzymi przetarg. Zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, by się do niego rzetelnie przygotować. Wyczyściłam bieżące sprawy, uprosiłam męża, by został w domu z chorym synem, mimo że w pracy też miał ciężki okres. Rozumiał, że u mnie zwolnienie lekarskie na dziecko będzie w tym momencie nie do zaakceptowania. Zresztą, moja styczniowa tygodniowa choroba odbiła się głośnym echem i była kilkakrotnie wypominana. Podobnie jak trzy dni urlopu, który wzięłam w połowie lutego. By pojechać gdzieś bez dzieci i się wyspać. Pole walki było przygotowane. Do tego stopnia, że od poniedziałku nie odbierałam telefonów od klientów w sprawach innych niż wielki przetarg. Czekałam na dyspozycje pani generał, sama próbowałam pierwszych wycen i mierzyłam się z tematem. Korespondowałam z kilkoma dostawcami, rozmawiałam telefonicznie z naszymi europejskimi producentami, ustalałam szczegóły zapytania klienta. Słowem, byłam w pełni zaangażowana w cały proces. Szefowa, oprócz ciągłych, kilkugodzinnych zapewnień, jak ważny jest to przetarg, oprócz niezmordowanego podnoszenia poziomu stresu, niewiele więcej robiła. Przez dwa i pół dnia ważniejsze były dla niej inne sprawy.

Potem czas nas gonił, zbliżała się data złożenia dokumentów, wyznaczona na poniedziałek, tydzień później. Im mniej czasu, tym większa presja. Siedziałam dziesięć godzin w pracy w piątek, póki oczy nie odmówiły mi posłuszeństwa. Spędziłam w firmie kolejne trzy godziny w sobotę, potem dziesięć w poniedziałek. Oczywiście, nie udało się dotrzymać terminu, jednak klient przystał na to, że dokumenty wysłaliśmy o czwartej rano, we wtorek. Szefowa wysłała, po tym, jak całe ogromne zadanie przygotowania oferty złożyła na mnie. Miałam po kilka sekund na wycenienie każdej pozycji w excelu, potem przeklejenie ich do innego pliku, przygotowanie zdjęć. Zadanie niewyobrażalnie trudne, niemożliwe do wykonania dobrze w 100% ze względu na zbyt krótki czas, na zmęczenie, na ubytek koncentracji. Szefowa zapewniła mnie, że sprawdziła po mnie plik, że do czwartej w nocy siedziała i poprawiała moją pracę. Okazało się, nie po raz pierwszy, że tego nie zrobiła.

Czerwone światło numer pięć – ostatnia

We wtorek zostałam w domu z chorym synem, w środę przyszłam do pracy z zapaleniem oskrzeli, by nadrobić to, co zawaliłam przez przetarg. W czwartek byłam w domu z chorym dzieckiem, sama ciężko chora i nieziemsko zmęczona. Szefowa zadzwoniła do mnie z pretensją, bo do klienta poszedł plik z błędem – nieistotnym z globalnego punktu widzenia i nietrudnym do naprawy w kolejnych etapach negocjacji. Zapowiedziała, że w poniedziałek, gdy wrócę do pracy, ona mi dokładnie wytłumaczy istotę tego błędu i zdziwiła się, że nie kontroluję skrzynki mailowej. Ja leżałam wtedy w łóżku, półprzytomna ze zmęczenia i niewyspania. Zapowiedź przetrzymywania mnie w szklanym akwarium długie godziny podziałała na mnie jak płachta na byka. Po skończonej rozmowie postanowiłam, że już nie wrócę do firmy. Zadzwoniłam do mamy, rozpłakałam się. Mąż się spodziewał, że prędzej czy później będzie miała miejsce taka sytuacja. Dwie lekarki, internistka i specjalistka psychiatrii w pełni zrozumiały moją sytuację. Jakiś czas byłam na zwolnieniu lekarskim ze względu na „zaburzenia adaptacyjne”. Szkoda, że to ja musiałam się leczyć i że to ja straciłam pracę, nie ona. Ale dopóki takie osoby będą postrzegane przez pryzmat dochodu, jaki przynoszą firmie, a nie krzywdy, jaką wyrządzają ludziom, sytuacja nie ulegnie zmianie.

Nina:

Miałam pewność, że muszę odejść z tego potwornego środowiska i zerwać z nim wtedy, gdy zaczęłam się bać nie tylko o moją psychikę, lecz też o nietykalność cielesną. Pani dyrektor ma swoją wierną wyznawczynię. Osobę tak samo agresywną, jak ona – możliwe, że kreuje ją na swoją następczynię. Gdy nie chciałam biec do niej z dokumentami – a zawsze miała w zwyczaju wzywać do siebie z papierami, sama nie wstawała cały dzień od biurka – przybiegła do mojego pokoju, rozsierdzona. Nie była moją przełożoną, jedynie szarą eminencją. Nie godziłam się na zasady, które samowolnie ustanowiła. Jeśli ja mogę iść do niej, równie dobrze ona może zawitać w moim pokoju. Moje spokojne tłumaczenie wywołało u niej taki atak agresji, jaki pierwszy raz widziałam w swoim życiu. Trzaskała szafkami, rzucała segregatorami. Miałam wrażenie, że albo rozniesie pokój, albo rzuci się na mnie. Jej krzyki słychać było w całym budynku, jestem pewna, że również interesanci je słyszeli. To było przerażające doświadczenie. Wtedy zrozumiałam, że muszę odejść z tego miejsca pracy, przepełnionego agresją i ludzką krzywdą. Złożyłam wymówienie i poszłam na zwolnienie lekarskie. Do dziś się leczę ze względu na zaburzenia adaptacyjne. Nie mam pracy ponad pół roku. Boję się, że znowu mogę trafić na podobną osobę.

POZEW

Oczywiście, wiele znajomych osób zachęcało zarówno mnie, jak i Ninę, do wytoczenia sprawy pracodawcom. Jednak kodeks pracy mówi wyraźnie, że: Mianem mobbingu należałoby określić bezprawne, systematyczne i długotrwałe zachowania (działanie i zaniechania) osób będących członkami pewnego zespołu ludzkiego, podejmowane bez powodu lub z oczywiście błahego powodu, skierowane przeciwko innym członkom (innemu członkowi) grup godzące w ich dobra prawnie chronione, a mające na celu zmuszenie pokrzywdzonego do opuszczenia danego zespołu. 

Tymczasem obie zaprezentowane mobberki nie działały świadomie z zamiarem wykluczenia nas z zespołu, przeciwnie – bardzo ceniły naszą pracę. Pragnęły naszego rozwoju, chciały nam pomóc w naszej drodze ku doskonałości. I prawie się udało, po prostu nie wytrzymałyśmy, jak wiele kobiet przed nami, trudnego i wymagającego szkolenia. Piszę te słowa z ironią i goryczą. Ku opamiętaniu podobnych im treserek. Nie chciałyśmy iść do sądu, bo nie jesteśmy przekonane, czy którakolwiek z poszkodowanych zechciałaby zeznawać w naszej sprawie. Te, które opuściły organizację, chcą zapomnieć, iść dalej. Te, które nadal w niej przebywają, mają zbyt dużo do stracenia. Nasi pracodawcy znają problem – w moim przypadku przewinęło się przez firmę przynajmniej kilka dziewczyn, które nie dały rady sprostać oczekiwaniom szefowej. Nina odważyła się przedstawić sprawę staroście powiatu, który, poza wysłuchaniem jej i pogłaskaniem jej ręki, nie zdobył się na jakąkolwiek reakcję. Wysyłano oficjalne pisma z oskarżeniem o mobbing, wszystkie zamieciono pod dywan. Pani dyrektor urzędu czuje się całkowicie bezkarna.

Dominik Aptacy, radca prawny, uważa, że sprawy o mobbing, które trafiają na wokandę, to wierzchołek góry lodowej: „Wiele osób boi się niedogodności, jakie wiążą się ze złożeniem pozwu w sądzie, niekończących się rozpraw, atmosfery sali sądowej. Z reguły poszkodowane osoby nie myślą o zbieraniu dowodów w momencie, gdy trwają działania przeciwko nim. Nie robią notatek, nie archiwizują wiadomości mailowych. Po tym, jak odchodzą z pracy, chcą jak najszybciej zapomnieć o traumatycznym przeżyciu, podobnie jak ofiary gwałtu. Poza tym, obawiają się, że w małym środowisku sława tego, co wniósł sprawę do sądu przeciw pracodawcy zaszkodzi im w znalezieniu nowej pracy. Niestety, te obawy mają realne podstawy. Choć ze swojej strony zachęcam do składania pozwów i walki o normalne traktowanie w miejscu pracy. Tylko w ten sposób możemy zmieniać rzeczywistość, cywilizować rynek pracy”. Niestety, smutna codzienność wielu, jeśli nie większości miejsc pracy wygląda tak, że jednostki mobbujące nadają ton całym organizacjom, niejako zarażając współpracowników stylem pracy opartym na przemocy.

Jak pisze Justyna Ciećwierz na swoim blogu Zmiana Zawodowa:

Bardzo często osoba stosująca mobbing ma świetne umocowania w organizacji, posiada unikalne kompetencji i doświadczenie, albo osiąga bardzo dobre wyniki. Osoby dokonujące przemocy na innych z reguły przejawiają toksyczną osobowość i czerpią swoją siłę z systemu, w którym się znajdują. Zwykle winna nie jest tylko jedna osoba, ale cały system, który wspiera to zjawisko. Koszty organizacyjne są zwykle spore, bo "chora" jednostka zaraża innych wokół siebie, tak jak to się dzieje ze zgniłym jabłkiem w skrzynce pełnej owoców.

Zdaję sobie sprawę, że w Polsce bardzo trudno odróżnić mobbing od zachowań powszechnie przyjętych za naturalne w relacji przełożony-podwładny. Jesteśmy przyzwyczajani i trenowani od małego do niewolniczej wręcz podległości naszym szefom. Mam nadzieję, że ten głos – mojej niezgody na takie zachowania pomoże niektórym w podejmowaniu decyzji o wyrwaniu się z pułapki przemocy, agresji i terroru w miejscu pracy.

***

Małgorzata Żebrowska – „Reportaż był częścią mojej autoterapii, miałam przekonanie, że prędzej czy później zostanie opublikowany i będzie dawał siłę kolejnym kobietom. I dzięki Wam tak się właśnie stanie…”.

Absolwentka filologii angielskiej, pisarka, dziennikarka. Wraz z Edytą Niewińską tworzy kursy kreatywnego pisania pod marką Pisarskie Olśnienia. Pisze felietony i recenzje dla portalu Zupełnie Inna Opowieść. Publikuje również m.in w Onecie i na platformie medialnej Anywhere. Zdobywczyni pierwszego miejsca w Międzynarodowym Festiwalu Opowiadania 2019 za tekst pt. „Mrówki”, wyróżniona podczas Połowu 2020 w Pracowni „Pierwsza książka prozą” wydawnictwa Biuro Literackie. Jej opowiadania ukazały się w najważniejszych polskich magazynach literackich.


Zobacz także

Chlapa za oknem, wiosna w sercach. Czy jesteśmy zadowoleni z życia?

Osierocone dzieci radzą sobie tylko w bajkach. Nie milcz

Planujesz ślub i wesele? Nie popełniaj tych błędów!