Macierzyństwo

Kiedy mama jest katem… Musisz wybaczyć przede wszystkim sobie

Listy do redakcji
Listy do redakcji
26 marca 2021
Fot.iStock
 

Mamo, dziś mija rok, odkąd cię nie widziałam. Nie muszę wpadać do ciebie co sobota i milczeć przez tę godzinę, którą zazwyczaj spędzamy wtedy razem. Jesteśmy dorosłe, obie mamy swoje życie. A jednak… Wciąż boli, gdy pytasz: Dlaczego nie chcesz mnie pocałować na dzień dobry? Naprawdę nie wiesz, mamo?

Od samego początku wiedziałam, że mnie nie chciałaś. Że byłam wpadką, pomyłką. Wiedziałam kim jest mój ojciec, ale wasz związek zakończył się bardzo szybko. Później on wyjechał do Australii, zostały mi po nim jedynie bajecznie kolorowe kartki pocztowe, które przysyłał, żebym o nim nie zapomniała. Nie zapomniałam. Słowo tata w moim słowniku to właśnie te bajkowe kartki, ten inny świat. Nadzieja na zmianę. Spotkanie po latach, kiedy byłam już dorosłą kobietą. Przyjaźń, oparcie. Wybaczenie. Tak, jemu potrafiłam wybaczyć. Wiedziałam, że wyrzuciłaś go z naszego życia, że nie pozwałaś mu się ze mną widywać. Wiedziałam, że walczył w sądzie, że miał przyznane widzenia. I że wyjechał, bo nie wyobrażał sobie, że miałaby mnie na nie doprowadzać policja. Wierzę, że gdyby wiedział, co się dzieje w naszym domu, nie zostawiłby mnie. Widziałam łzy w jego oczach, gdy mu o tym opowiadałam. I usłyszałam: Przepraszam, córeczko…

Ty nigdy tego nie powiedziałaś. Myślę, że uważasz, że nie masz za co przepraszać. W twojej głowie byłaś i nadal jesteś idealną matką. Masz tylko nieudane dziecko.

Nie, nie potrafię zapomnieć:

Wyzwisk, którymi mnie obrzucałaś, kiedy przyniosłam ze szkoły ocenę gorszą niż czwórka. Byłam debilką, kretynką, bezmózgiem, pomyłką, błędem, córką swojego ojca.

Ironicznych komentarzy, kiedy przynosiłam piątki i szóstki: Co się stało, zaczęłaś myśleć, czy miałaś szczęście?

Przyjaźni, które zniszczyłaś, bo nie mogłaś znieść, że ktoś mnie lubi, uznaje za ciekawą, inteligentną i zabawną osobę. Kiedy tylko zauważałaś, że mam z kimś bliższą więź, robiłaś wszystko, żeby ją zerwać. Nie pozwałaś mi na wspólne wyjścia, na rozmowy przez telefon. Dopiero w liceum odważyłam się zbuntować. Wtedy nasz dom zamienił się w prawdziwe piekło.

Tego, jak się ze mnie śmiałaś, kiedy dojrzewałam i moje ciało się zmieniałam. Nigdy nie mogłam liczyć na twoje wsparcie, radę. Zawsze – na to, że mnie wyśmiejesz, że obrzydzisz mój wygląd, to kim byłam.

Wymagań i oczekiwań, których nigdy nie udało mi się spełnić. Ja chciałam tworzyć, szkicować, szyć, malować, ty pchałaś mnie na siłę do klas matematyczno- fizycznych. Oczywiście, że nie radziłam sobie w nich tak, jak byś tego pragnęła. Ale nie zauważałaś nawet, że w ogóle sobie radzę.

Tak bardzo zazdrościłam moim koleżankom ich mam. W szkole średniej spędzałam całe soboty u mojej przyjaciółki, byle nie tylko nie być z tobą. Ale potem wracałam do domu, do mojego milczenia i twoich wiecznych uwag. Zamykałam się w pokoju i błagałam, żebyś nie weszła, żeby się nie zaczęło…

Potem zdałam maturę (nie wierzyłaś, że zdam) i poszłam na studia, które sama wybrałam (kazałaś mi się wynieść z domu). Zaczęłam żyć. Wynajęłam z koleżanką pokój, łączyłam pracę z nauką. Dzięki przyjaciółce i nowym znajomym otwierałam się na świat i jego możliwości. Tylko z tobą wciąż nie mogłam sobie poradzić.

Ten rok, przez który prawie cię nie widziałam wyzwolił we mnie wszystkie skrywane emocje. Widzisz, musiałam się od ciebie oderwać, żeby zrozumieć, jakim byłaś katem. Nie zobaczymy się prędko, bo dopiero uczę się wybaczania. Najpierw muszę wybaczyć sobie, potem pomyślę o nas.


Macierzyństwo

„Dziadek walcz, kocham cię”. Gest, który wzrusza do łez

Redakcja
Redakcja
26 marca 2021
Fot. Maciej Kaczanowski
 

To się dzieje naprawdę. Coraz więcej osób ciężko przechodzi zakażenie wirusem COVID 19, a ci, którzy przebywają w szpitalu z innych powodów, nie mogą liczyć na wsparcie i obecność bliskich z powodu przymusowej izolacji. Samotność w chorobie jest przytłaczająca. Na szczęście, w takich sytuacjach jednak przychodzi nam z pomocą miłość i… kreatywność.

Pan Ryszard przebywa w szpitalu z powodu operacji i mocno doskwiera mu brak kontaktu z najbliższymi. Koniecznie zobaczcie, jaką niespodziankę przygotowały dla niego wnuczki, które pokonały ze swoimi rodzicami wiele kilometrów, żeby pokazać dziadkowi same pozytywne emocje i wesprzeć go na duchu.

Dzieci same przygotowały baner, na którym kolorowymi farbami napisały: DZIADEK WALCZ, KOCHAM CIĘ. Wzruszony pan Ryszard, razem z innym pacjentami Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie zobaczył przez okno taki widok:

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Dziennik Wschodni (@dziennikwschodni)

Dzieciaki ściskamy, a panu Ryszardowi życzymy, by jak najszybciej wrócił do rodzinnego grona. W rodzinie siła!


Na podstawie: dziennik.wschodni.pl 



Zobacz także

„Muszę wcześnie wstać. Zaciągnę się zapachem kawy, obudzę dzieci i pójdę w swój dzień”. Czasami boję się, że upadnie. Zostanie tam ze swoim zamyśleniem i jakimś nieuchwytnym smutkiem.

Pani Wodnik mimochodem, Pani Rak idealna. Co o tym, jaką jesteś lub będziesz mamą mówi twój znak zodiaku?

Moje niemowlę ciągle płacze! Jak je uspokoić? 10 sprawdzonych metod matek, które w końcu śpią spokojnie

Ostatnie chwile na zgłoszenia do konkursu „Położna na medal”