Macierzyństwo Psychologia

„Chyba bym umarła – pękłoby mi serce…”. Jaka to straszna głupota, kiedy obok ludzie umierają naprawdę

Femme fatale
Femme fatale
1 marca 2016
„Chyba wezmę cię na 7 piętro onkologii, żebyś zobaczyła jak dzieci żegnają się z matkami. Zrozumiesz, co to są prawdziwe problemy”. Ania Szubert – życie po raku
Fot. Unsplash / Roberto Tumini / CC0 Public Domain
 

Dostałam w twarz, jeden i drugi raz. Przeczytałam ostatnio historię Kasi Kowalczyk, parę miesięcy temu Ani Szubert i boleśnie dostałam w pysk. Bez ostrzeżenia. Z każdą linijką musiałam zmierzyć się z sobą, z pozorami, z tym co uważałam w życiu za ważne. Z żałosną i pustą poczekalnią marzeń, bo żadne z nich już nie zasługiwało na rangę marzenia.

Pierwszy raz płakałam, gdy Ania piła kawę z koleżanką

 quote szary ohme2„Chyba wezmę cię na siódme piętro oddziału onkologii, żebyś zobaczyła jak dzieci żegnają się z matkami. Zrozumiesz, co to są prawdziwe problemy” – powiedziała przyjaciółka.*

Zaczęłam wyć. A gdybym ja tam była? Pierwsze co pomyślałam – chyba bym umarła z tego bólu, a zaraz potem, że nie – nie z bólu, mogłabym umrzeć naprawdę. Nie móc nic. Czekać i płakać, patrząc na ich buzie – może ostatni raz. Widzieć i wiedzieć jak bardzo będą cierpieć, a ja nie mogę nic, nic, nic. Nawet dla nich być. Jak wiele razy myślałam, że z jakiegoś powodu jako matka „bym umarła” – pękłoby mi serce, tak bardzo, że nie umiałabym dłużej żyć. Jaka to straszna głupota, kiedy obok ludzie umierają naprawdę, gdy nam się wydaje, że nie możemy czegoś znieść.

Drugi raz płakałam, gdy Kasia jechała na wakacje

quote szary ohme2Pamiętam, to był taki czas, kiedy marzyłam o wakacjach, o oderwaniu się od szpitalnych korytarzy, od zapachu leków, od dźwięku maszyn stojących przy łóżkach. Dostałam zgodę, a Julka wtedy powiedziała: „Ciociu, mam do ciebie prośbę, przywieź mi z tych wakacji trochę piasku, bo ja nigdy nie byłam nad morzem. I dla Wojtusia też, bo on przeze mnie nic nie ma, bo wszystkie pieniądze idą na moje leczenie”.**

Niecały rok temu. Wakacje. A ja się zastawiam – pojechać czy nie? Wiele godzin spędziłam zastanawiając się, czy zabrać dzieci nad morze. Niee – sama z dwójką małych dzieci, pociągiem, bez samochodu – to nie wakacje, to samobójstwo. Zresztą lepiej wydać kasę na coś innego, wydatków nie brakuje. Wybrałam krótki wypad do siostry.

Teraz myślę, ile oddałaby mama Julki – za jeden dzień z córką nad morzem, albo za jeden, dwa tygodnie w szpitalu, żeby zdążyła poczuć w dłoni piasek? Ile? Zarwaną noc, ból pleców, zły dzień, zmęczenie? Chyba więcej. Pewnie codziennie marzy o tym, żeby stracić wszystko – za każdą jedną dodatkową godzinę, oddech.

Jak to boli. To, że jesteśmy tacy mali, zapatrzeni w siebie. Nie rozumiemy, może się nam tylko wydawać.

A ja? Pojadę. Mogę to zrobić dla moich dzieci – tylko i aż tyle. Nigdy więcej nie zmarnuję okazji, nigdy nie wiesz – ile jeszcze ich będzie.

Trzeci raz płakałam, gdy Ania uczyła się życia od nowa

quote szary ohme2Tu toczy się twój świat. Jest najpiękniejszy, bo chłoniak rokuje, ludzie łatwiej się otwierają, jest wesoło, piętro wyżej kobiety walczą z rakiem piersi, a dwa piętra wyżej jest oddział nowotworów twarzy i szyi. Jest tam cicho i smutno. Zupełnie tak jakbyś wylądowała na innej planecie.*

Jestem taka zmęczona, mam dość. Dość napięcia, kłótni, życia w zawieszeniu. Masz dość jak ja? Ale przecież to wszystko twoje (i moje) wybory. Decyzje. Teraz przyglądam im się uważniej – wiem, że sama wciskałam guzik w windzie i nikt nie kazał mi jechać na szóste czy siódme piętro. Nie muszę tam być. Nie musi być cicho i smutno.

Wiem, że mój strach przed zmianą, strach przed podjęciem decyzji jest niczym – w porównaniu ze strachem przed dokonanym. Bo jak trudno jest żyć, kiedy nie masz wyboru. Kiedy wbrew woli, stajesz się tylko obserwatorem swojego życia. Modlę się, żebym nigdy się tego nie dowiedziała.

Czwarty raz płakałam, bo myślałam, że JA jestem silna

quote szary ohme2Mówiłam: „Skończę z tym wszystkim”, głośno powtarzałam, że już nie mam siły. Nawet moi znajomi się przestraszyli, bo ja jestem raczej fajterką, a nie laską, która popełni samobójstwo. Bo pomyśl: chora na raka, a popełniła samobójstwo. Siedem lat walczyła i wzięła się powiesiła. No ktoś by pomyślał: „Jeb**ta laska”.**

Taka wyjątkowa, tak świetnie daję sobie radę – a nawet jak nie – nigdy tego nie okazuję. Po co? Nie jestem silna, nie przeniosłam w swoim życiu góry choć o połowę mniejszej, niż ta, którą ma na barkach Kasia. Nie muszę próbować by twarda, żeby przetrwać sama ze sobą. Moje problemy są błahe, a moja siła? Cóż to za siła, której potrzeba do takich problemów? Czytam i ryczę, bo już wiem jak wiele w swoim życiu źle wartościowałam. Że życia nie da się mierzyć ani czasem, ani pieniędzmi, ani ludźmi… Niestety. Ludźmi, których kochamy też.

Są tylko chwile. Te które możemy zbierać. Momenty. I chyba lepiej jak najwięcej nazbierać chwil, które były. Zamiast spacerów, na które nie chciało się iść. Książek, których nie miałaś czasu przeczytać, miłości, których nie warto było gonić.

Napiszę dziś do przyjaciółki – dawno nie rozmawiałyśmy, a potem upiekę z córką ciastka. I od tych dwóch chwil zacznę na nowo.

Później nie przestawałam już płakać…

Nie nad nimi. Nad sobą.

Przeczytajcie, zanim zaczniecie się nad sobą użalać, kogoś pocieszać albo mierzyć opłacalność czyjejś miłości. Zanim będzie na coś za późno.

*„Chyba wezmę cię na 7 piętro onkologii, żebyś zobaczyła jak dzieci żegnają się z matkami. Zrozumiesz, co to są prawdziwe problemy”. Ania Szubert – życie po raku

**Mam przerzuty na trzustkę… Wiesz, piszę listy do Boga i proszę, by odpisał. Od siedmiu lat wspinam się i upadam, czasem bardzo nisko

 PS: Dziękuję wam, Aniu i Kasiu – za każdy wymierzony policzek, który pozwalał mi się obudzić. Dziękuję za każdą łzę, którą przelałam czytając wasze historie, każdą nadzieję i lęk. Musicie wygrać, bez was ten świat stałby się potwornie zły.

 


Macierzyństwo Psychologia

Droga JA z kiedyś, miłość jest cholernie trudna. Posłuchaj, zanim pewnego dnia się obudzisz i zapytasz: „Jak ja się tu znalazłam?”

Femme fatale
Femme fatale
5 marca 2016
Miłość jest cholernie trudna. Żyj tak, żebyś nie musiała życia żałować – to wystarczy.
Fot. Unsplash / Christopher Sardegna / CC0 Public Domain
 

Droga JA z kiedyś,

posłuchaj, zanim pewnego dnia się obudzisz i zapytasz: „Jak ja się tu znalazłam? Kiedy? Dlaczego?”. I jedyne czego będziesz pewna, to to, że nie wiesz zupełnie jak wyjść.

Na zawsze, nie za coś a pomimo –  tak pięknie brzmi przy lampce wina. Najpiękniej wtedy, kiedy nie ma żadnego pomimo, kiedy nie ma żadnego żalu. Ale czasem już nie jest tak pięknie na kartach romantycznej powieści. Bo on, bo ona, bo świat. I nie ma już ani lampki wina, ani Tarantino wieczorem, ani nawet milczenia… Czasem w iście shakespeare’owskim stylu odgrywamy dramat z miłości, innym razem odrabiamy z niej lekcję. Ja dziś i ja 10 lat temu – kochamy inaczej i inaczej miłość tracimy.

Bliżej mi dziś do pilnej uczennicy niż tobie. Posłuchaj:

1. Nie da się kochać za dwoje

Choćbyś w to wierzyła każdym centymetrem swojego ciała i każdy ten centymetr była gotowa poświęcić. Nie da się kochać nieszczęśliwie. To zawsze niszczy i zawsze się kończy, tylko wtedy jeszcze mocniej boli. Naucz się pożegnań, po nich będą zawsze jeszcze jakieś powitania.

Miłości nie da się odmierzyć, wyważyć i wykalkulować. Trzeba ją czuć. Choćbyś z całych sił się oszukiwała, tylko swojej miłości – nigdy nie poczujesz.

2. Najważniejsze, że mamy siebie…

Miłość do mężczyzny to nie wszystko, miłość mężczyzny do kobiety też nie stanowi całego wiata. A prawdziwa miłość nie spada z nieba. To trudna droga.

Samo uczucie – choć najsilniejsze, najczystsze i najpiękniejsze nie jest jeszcze życiem.

Czasem to nie miłość jest sensem i paliwem życia. Bo my tę miłość tworzymy, budujemy, naprawiamy i pozwalamy lub nie – rozwinąć jej skrzydła. Decydujemy, gdzie są jej granice lub postanawiamy jej granic nie stawiać. Doceniamy lub nie. Czasem nazywamy miłością ,tę która wcale nią nie jest, która uwiera nas od początku wspólnej drogi. Zawsze po coś. Bo:

– miłość jest nam potrzebna, żeby kochać i być kochanym
– pozwala nam się czuć lepszym człowiekiem
– szukamy w niej nadziei, wsparcia, przyszłości
– nic innego nie mamy
– bez niej jesteśmy dla siebie tacy niekompletni
– tak bardzo nie chcemy czegoś stracić, tak bardzo boimy się, że nas w życiu ominie – choćby miało być tylko namiastką, iluzją – zawsze jest.

3. Dzieci są zwierciadłem tego, jak kochać możemy

Kiedyś myślałaś, że cię nie interesują. Potem żyłaś tylko nimi. Jeszcze później nauczyłaś się, że dzieci są darem, którego jednak nigdy nie da się „mieć”. Zobaczysz miarę miłości człowieka w swoich dzieciach. Dopiero one naucza cię, że:

– można naprawdę kochać ponad życie
– najbardziej boisz się, że twoja miłość nie byłaby aż tak doskonała (tego będziesz się bać najbardziej)
– miłość, nawet ta najwspanialsza, bezwarunkowa i niezmienna – jest najtrudniejszym doświadczeniem
– nic do tej pory nie wiedziałaś o akceptacji i będziesz się jej uczyć bez końca, krok po kroku. Wytrwaj. Nikt inny cię tego nie nauczy.

4. Nic nie jest oczywiste

To w co wierzysz dziś, jutro może nie mieć dla ciebie znaczenia. Życie to ciągłe wybory. Zmiany. Bywa, że budzisz się już w innym świecie niż zasypiałaś. I nie ma w tym nic złego Nawet, gdy krzyczysz, że wcale nie tego chciałaś, nawet, gdy płaczesz, że nie tak miało być. To ciągle jest wybór. Zawsze możesz go zmienić. Nie masz władzy na światem, losem i ludźmi. Postaraj się nie stracić władzy nad sobą.

5. Odejść po latach to przyznać, że:

Czasem się przegrywa, czasem nie ma się już siły walczyć. Innym razem nie ma o co walczyć. Nie wierz w slogany, że wszystko jest w twoich rękach. Nie wszystko. Nie tylko w twoich. Masz prawo być słaba.

– życie jest i będzie inne niż marzyłaś planowałaś i tkałaś. Czasem to oznacza rozbitą rodzinę, czasem inną wizję poranków. Czasem inne powody do radości. Nie traktuj tego jako porażki. Wygrać szczęście w życiu można na wiele dróg i sposobów.

Cholernie trudno jest się do tego przyznać, i sobie i światu.

6. Można mieć dzieci, ale to nie oznacza, że ma się rodzinę

Rodziny nie stworzysz sama. I nie chodzi mi o to, że samotna matka czy ojciec być rodziną nie mogą – mogą. Ale rodzina to więcej niż lista obecności domowników. Więcej niż miłość ponad wszystko – czy ponad wiele. Rodzina, to wspólny – choćby jeden cel, wszystkich. Nie da się jej tworzyć, kupić, trzeba nią być.

Droga JA z kiedyś – wiem, że i tak musisz popełnić swoje błędy, zaufać nie tym osobom, złamać wiele razy serce. Bez tego nie będzie mnie dziś. Ale pamiętaj, że nie jesteś sama – a samotnym można być nawet, gdy dzielisz z kimś życie.

Miłość jest cholernie trudna. Żyj tak, żebyś nie musiała życia żałować – to wystarczy.


Macierzyństwo Psychologia

Dziś już nawet nie potraficie ani się kochać, ani pieprzyć… Smutny ten seks, ja jednak podziękuję

Femme fatale
Femme fatale
28 lutego 2016
Fot. Pexels / Adrianna Calvo / CC0 Public Domain

Dojrzała kobieta potrafi brać sobie seks – czytam… Być może. Dziś słucham przyjaciółki przez telefon „miała świetny seks”, w ogóle często seks „uprawia”. Ale jakoś tak mało radości z tej uprawy w życiu. Tylko na chwilę. A może ja jestem taka niepostępowa, bo nie nęcą mnie oczywistości?

Nie uprawiam seksu – uprawiam zioła na kuchennym oknie. Nie umawiam się na seks. W ogóle okazuje się, że nie umawiam się zbyt często na coś, tylko z kimś. I gdy już się umówię słucham wielu historii, są smutne. Seks jak mecz ping ponga… tylko krótszy. I czasem nie do końca wiemy, z kim gramy.

Sałatka czy szybki numerek? Fucking friends czy karnet na siłownię? Te wybory… A ty masz już plany na wieczór? Może zamiast „dodaj do znajomych” zrobimy guzik „pieprz mnie”? Będzie jeszcze szybciej, łatwiej, pewniej. Nowocześniej – jak na wyzwolonych ludzi przystało. Bez tego śmiesznego udawania…

Przeraża mnie ten świat. Świat, który sami odzieramy konsekwentnie ze wszystkiego, co ma smak, również z seksu. Seksu na miarę zdobycia swojego Everestu. Dobrego, najlepszego. Nieśmiałego kochania i odważnego aktu. Pewnego lub drżącego na granicy, czy w ogóle  się zdarzy.

Sztuka kochania

Już samo słowo „kochać się” napawa grozą. Kochać… to z miłością, albo chociaż krótkim zakochaniem, motylkami w brzuchu. Uniesienia znacznie trudniejsze do złapania niż sex health. Nie mierzoną ani jakością, ani ilością damskich orgazmów. Coś więcej, coś co zobowiązuje… współczesna ohyda. Na co komu tyle komplikacji w życiu? Te wszystkie niepotrzebny sceny, prawdziwy teatr – a przecież wszyscy wiemy do czego zmierza… Kocham ten teatr, stara reżyserka szkoła budowania napięcia potrafi ze smakiem potęgować doznania. Ale się tego nie dowiecie. To wysiłek, a nikt nie da gwarancji sukcesu.

Ona i on. Lata razem. A jednak nigdy nie mieli problemu w łóżku. Jak to w życiu różnie bywało, rodziły się dzieci, seks się zmieniał. Ale nigdy się nie znudził, nigdy nie był tylko seksem. Podczas gdy inni rozpaczliwie próbowali łatać rozdarte małżeńskie prześcieradła nowymi gadżetami, oni byli blisko. W łóżku – najbliżej jak to możliwe. Dla siebie. W różnych rytmach i emocjach. Nie znudziło im się. Zawsze jest niepowtarzalnie. Bo to oni są ważni.

Dla kobiety umówić się na seks, to jak dać jej mikser na urodziny (gdy ona marzy o Paryżu).

Pieprzenie się też ma swoje emocje

Bez nich byłoby niczym.

Smutne to czasy dla romantyków. Ale równie trudne dla namiętnych kochanków i łóżkowych kolekcjonerów, bo namiętność nie jest dziś w cenie. „Jak to się skończy?” – mało kto dziś się nad tym zastanawia, gdy pyta „pójdziemy do mnie?”. Namiętność wisząca w powietrzu – a jednak niespełniona. Podchody. Gra słów. Czas. Uwodzenie.

Ten moment gdy się spotykacie – ale nie macie pewności. Nie – bo tak sobie zaplanowaliście. Bo jest pożądanie, każdy kto was minie czuje rosnące napięcie. Chemię, której nie da się kupić, jak zabawek w sex shopie. Po co komu podniecenie, to tylko seks. Tylko seks. Seks z mikrofalówki. Nie może być wyjątkowy.

Ale też i nie ma taki być. Ma być w ogóle, po prostu. Dla zdrowia, dla sportu, dla własnego ego albo swojej gry w udawanie. Bez względu na to,  jak bardzo to sobie zracjonalizujemy, to tylko półprodukt, namiastka tego, czego nie potrafi się stworzyć, choć pragnie.

Lubię te zobowiązania

Zobowiązanie do miłości albo do pożądania. Do tego, że dajesz siebie albo będziesz długo pamiętać. Nawet jeśli tylko raz, bez hoolywodzkiego story w tle, długo będzie cię budził ten zapach, muzyka, te ciarki na skórze. Tembr jego głosu, rytm oddechu, skrzypiące łóżko. Ten jeden jedyny w swoim rodzaju szczegół. Światło wpadające przez okno i zapach chłodnego poranka. One nie są anonimowe. Tak jak ten papieros po, który wtedy smakował zupełnie inaczej. Zapamiętałaś ten smak.

Naprawdę uważasz, że świetnie jest „uprawiać” seks? Więc po co ci do niego kochanek? Tak kochanek – nie partner.

Seks health można załatwić w pojedynkę, tak samo jak samemu można zjeść kolację. Jeść trzeba, ale to już żadna przyjemność.