Macierzyństwo

7 lęków matki w nowym roku szkolnym. Boję się, że nikt nie wie, w którym kierunku zmierzamy

Rycząca Trzydziestka
Rycząca Trzydziestka
1 września 2020
Fot. iStock/djedzura
 

W tym roku jest inaczej niż zwykle. Boję się. Oprócz tego, że boję się normalnie, jak zawsze, o to jak sobie poradzisz, jak ci będzie w tej pierwszej klasie, w twoim nowym życiu, wśród nowych znajomych, to do moich matczynych obaw dołączyły nowe lęki. Boję się, bo uważam, że ktoś naraża twoje zdrowie, świadomie.

O co te moje lęki? Przecież jeszcze nikt u nas nie zachorował, nie mamy też znajomych, którzy byliby chorzy. Nie ma co nakręcać spirali paniki, a jednak… niepokój nie odpuszcza. Dziś na krótkiej uroczystości z okazji rozpoczęciu roku patrzyłam na te wszystkie buzie w maseczkach i myślałam sobie, że:

Nikt nie wie, jak dobrze zorganizować na nowo szkolne życie

Wiem, że dyrektor szkoły robi, co może, choć wytyczne, które dostał są niejasne i niekompletne. Że z czytelni wydzielono izolatkę, że wyrywkowo będzie uczniom mierzona temperatura. Że przerwy będą rotacyjne, a odległości między uczniami mierzone długością ławki. Ale przecież dziś przed wejściem do sal, wszyscy tłoczyli się jak zawsze? Do klasy weszliście parami, trzymając się za ręce, bo tak było wam raźniej, normalniej.

Stracisz coś istotnego

Smutna ta twoja świetlica, pusta. Brak zabawek, gier. Ze względów bezpieczeństwa nic nie możesz przynieść z domu. Więc jeśli będzie ci smutno, źle, nie przytulisz się do ulubionego misia, ani nawet do twojej pani. Kontakty z rówieśnikami nie będą takie, jak dawniej i to w jakiś sposób odbije się na twoim samopoczuciu.

Istnieje ryzyko, że zachorujesz

To chyba niemożliwe, żeby wirus nie pojawił się teraz w twojej szkole. Może zachoruje któryś z kolegów, a może pani sprzątająca lub nauczyciel. Zdejmiesz na trochę maseczkę, bo będzie ci duszno, gorąco, niewygodnie. Masz niecałe 7 lat i jeszcze do końca nie rozumiesz powagi sytuacji. A ja będę panikować z każdym kaszlnięciem, katarem, podwyższoną temperaturą.

Istnieje ryzyko, że zachoruje ktoś z naszych najbliższych

Dlatego pewnie znów ograniczymy kontakt z twoimi dziadkami. W obawie o ich zdrowie, będziemy spotykać się na ekranie komputera. Będziesz im opowiadał o pierwszych lekcjach w szkole, o klasówkach i nowych kolegach. I znów stracisz kilka tygodni, a może miesięcy z czegoś, czego wycenić nie można… Ale bezpieczeństwo twoich dziadków jest teraz najważniejsze.

Nie wiem, czy sobie poradzę

Bo jeśli szkoła zostanie ponownie zamknięta, nasze życie znów przewróci się do góry nogami. Zdalne lekcje – twoje i twojej siostry ograniczą się w większości przypadków do „zadania” wam materiału do przerobienia, a ja będę musiała jakoś to „ogarnąć”, pamiętając o swojej pracy i zakupach na następny dzień.

Nie mam wyboru

W nowym regulaminie szkoły napisano, że mam wziąć na siebie odpowiedzialność za twój udział w zajęciach stacjonarnych, ale nikt nie daje mi alternatywy. Zajęć online po prostu nie miałby teraz kto poprowadzić, a jeśli nie pozwoliłabym na twó powrót do szkoły, musiałabym zapłacić grzywnę.

Nikt nie wie, w którym kierunku zmierzamy

Ile potrwa jeszcze ta sytuacja? Co, jeśli gwałtownie wzrośnie liczba zakażeń? Co, jeśli rozchorują się nauczyciele, wychowawcy? Jak to wszystko wpłynie na twój rozwój, na umiejętności społeczne? Na poziom wiedzy, którą masz zdobyć w tym roku? Co z twoją siostrą, która za półtora roku kończy szkołę podstawową?

Niepokój towarzyszy nam już od kilku miesięcy. Sytuacja, w której znajdujemy się teraz jest niekomfortowa, smutna, ciężka. Postaram się pomóc ci przejść przez ten dziwny czas tak, byś pierwsze szkolne lata wspominał jak najlepiej.


Macierzyństwo

Gdyby tak zdjąć ten ciężar z twoich barków…. Ale czy człowiek wolny od emocji rozumie życie?

Rycząca Trzydziestka
Rycząca Trzydziestka
8 września 2020
Fot. iStock / milicad
 

Miłość. Ta do mężczyzny może być skomplikowana, może unosić nad ziemią, a potem rzucić cię na ziemię, nie mówiąc „przepraszam”. Ale może też trwać, mobilizować do lepszego, cieszyć, pozwalać odnaleźć zgubiony sens. Ta do dziecka jest pełna poświęceń, smutku i radości, troski i szczęścia. Czy można przestać kochać dziecko?  Miłość do rodziców jest równie bezwarunkowa, choć bywa trudna, pełna żalu i niewyjaśnionych spięć. Miłość bywa ciężarem. Każda.

Gdyby tak nie czuć, nie kochać, nie cierpieć. Nie mieć nadziei i jej nie tracić. Czy tak można? Pewnie są ludzie, którzy potrafią zamknąć się na emocje, oddzielić je od siebie, odsunąć to, co niewygodne, nieznośne, co boli. Żyć tylko dla siebie. Ale czy takie życie ma sens? Oczywiście, nie jest mniej wartościowe niż inne życia. Czy jednak przynosi nam spełnienie i samoświadomość, w ostatecznym rozliczeniu?

Czy nie jest tak, że bez miłości pewnych rzeczy po prostu nigdy nie zrozumiemy? I nie ułożymy swojej listy priorytetów od nowa,  nie przewartościujemy naszych relacji z innymi, naszych celów, marzeń i dążeń? Czy to nie miłość pozwala nam pojąć, co tak naprawdę jest ważne? Czy to nie troska o drugiego „stawia nas do pionu”, każe przemyśleć pewne sprawy, szukać porozumienia, a nie konfliktów? Zwolnić, zadbać o zdrowie, swoje i bliskich?

Co wie o życiu ten, kto nigdy nie opiekował się w chorobie ukochaną osobą? Kto nie drżał ze strachu, że za chwilę jej słaby oddech spłyci się jeszcze bardziej, by w końcu zniknąć?

Co wie o życiu ten, kto nie pożegnał schorowanej matki, kto nie stanął przed dylematem „oddać” rodzica do instytucji, gdzie zajmą się nim osoby profesjonalnie wykonujące swoją pracę, czy samemu, mimo braku sił i wyczerpania emocjonalnego być z nim dzień w dzień, aż do końca?

Co wie o życiu ten, kto nie spędził ani jednej bezsennej nocy przy łóżku chorego dziecka, kołysząc je do snu i starając się uśmierzyć jego ból? Co wie o lęku ten, kto nie czekał późnym wieczorem na nastoletnią córkę, czy syna, który po raz pierwszy wraca do domu o takiej porze?

Co wie o życiu ten, kto nie biegł przez nie ani razu trzymając za rękę ukochaną osobę? Kto nie zaznał nigdy wyjątkowego uczucia szczęścia i wyjątkowości chwili, kiedy jesteśmy pewni, że znaleźliśmy obok siebie kogoś z kim łączy nas prawdziwa miłość i porozumienie dusz? I że już tak będzie zawsze?

Miłość, każda miłość, to lekcja życia, jakiej nie odbierzemy w żaden inny sposób, które nie poznamy z książek. Nie zamykajmy się na nią, nie bójmy się jej. Jeśli kochasz, żyjesz naprawdę. Jeśli ci zależy, rozumiesz i widzisz więcej. Stajesz się otwarty na potrzeby innych, wrażliwy na ich cierpienie. Chcesz szczęścia nie tylko dla siebie. Gdyby tak zdjąć ten ciężar z twoich barków, pewnie przez moment, nawet dłuższy poczujesz się lepiej. Ale za chwilę zobaczysz, że to życie jest niepełne bez wszystkich trosk miłości.

Kochaj. Rodzica, dziecko, dziewczynę, faceta, psa, kota. Nie zastanawiaj się, nie kalkuluj. Zyskasz więcej, niż możesz stracić.


Macierzyństwo

Kilka rzeczy, które usłyszysz, kiedy jesteś w związku z młodszym partnerem. Dlaczego tak bardzo lubimy mieszać się w życie innych?

Rycząca Trzydziestka
Rycząca Trzydziestka
21 lipca 2020
fot. iStock/ AleksandarNakic

Miłość bywa zaskakująca. Pozwala nam odnaleźć się mimo niesprzyjających okoliczności i sprawia, że różnice między nami tracą znaczenie. Nikogo już nie dziwią związki starszych partnerów z młodszymi partnerkami, sytuacja wygląda jednak inaczej, gdy to kobieta jest tą starszą…

Moja była teściowa powiedziała mi kiedyś „Mężczyzna powinien być młodszy. Oni się tak szybko starzeją…”. Cóż, trudno planować, że osoba, z którą się zwiążemy będzie na pewno starsza lub młodsza. Tak samo trudno planować, że na pewno będzie blondynem lub blondynką. Uczucie łączy dwoje ludzie w naturalny sposób nie zważając na takie drobiazgi jak wiek, czy kolor włosów. Jeśli czujemy się ze sobą dobrze, jeśli się szanujemy i kochamy, jeśli chcemy tego samego, nic innego nie powinno być ważne. A już z całą pewnością nie powinna nas obchodzić opinia innych. Niestety, jeśli jesteś kobietą, której partner liczy sobie kilka wiosen mniej (że o kilkunastu nie wspomnę) z dużym prawdopodobieństwem spotkasz się choć raz z poniższymi reakcjami i wątpliwościami…

„A co, jeśli on będzie chciał mieć dzieci?”

W naszym kraju pytanie o dzieci jest tak zwanym pytaniem „standardowym”. Powszechnie wiadomo, że każdy w jakimś momencie swojego życia chce mieć dzieci. Nawet jeśli ich nie znosi, nawet jeśli wie, że będzie złym rodzicem. Nawet jeśli sama myśl o rodzicielstwie napawa go lękiem. Abo po prostu – nie chce. Oni wiedzą lepiej. Może teraz jeszcze nie chce, ale za pięć lat z pewnością zechce. I co wtedy zrobisz? Dla ciebie już przecież będzie za późno… Jeśli usłyszysz takie pytanie, bądź stanowcza. To zbyt intymna i osobista sprawa, by omawiać ją z osobami postronnymi. Wy dwoje z pewnością już rozmawialiście na ten temat i wiecie „co dalej”.

„A co, jeśli znajdzie sobie młodszą?”

Cóż, dowcip polega na tym, że nasz rówieśnik również może zakochać się w kimś młodszym, bardziej atrakcyjnym i lepiej usytuowanym życiowo,  zawodowo lub/i materialnie. Może zakochać się w kimś innym w ogóle i to niekoniecznie młodszym. Kto daje gwarancję na czyjeś uczucie? Głupio jest nie kochać, nie pragnąć związku i szczęścia, tylko dlatego, że się boimy. Lub dlatego, że wyobrażamy sobie najgorsze. Wy wiecie, jak jest między wami, znacie „głębie” tego związku. Oni stoją z boku, oceniając i myśląc stereotypami.

„A co, jeśli nie podoła?”

Czyli, jednak w pewnym momencie stwierdzi, że nie jest w stanie być w związku ze starszą od siebie kobietą, mieszkać z nią i (nierzadko) z jej dziećmi, czyli nagle stać się częścią rodziny.

Miłość i zaufanie zawsze wiążą się z jakimś ryzykiem. Ale nikt nie powinien oceniać naszego związku i mierzyć go stereotypami. Każda miłość jest inna, każda relacja jest więzią wypracowaną przez dwoje ludzi, którzy, jeśli tylko będą tego chcieli, zostaną razem, zdeterminowani pokonać trudności. To jest największa tajemnica, której nie pojmą ci, którzy traktują innych szablonowo. A poza tym pamiętajmy, że wiek nie zawsze wiążę się z dojrzałością… Dojrzałość wynika z sumy doświadczeń życiowych, a nie metryki.

„A co na to jego rodzice?”

Przestańmy traktować mężczyzn jak dzieci. Jeśli dorosła osoba decyduje się na związek z inną, dorosłą osobą, to co u diabła mają do tego rodzice którejkolwiek ze stron?

„Dlaczego nie poszukasz sobie kogoś w swoim wieku?”

Nie poszukam, bo ja nie szukam. I nie szukałam. Miłość przyszła do mnie, zjawiła się naturalnie, jak dobry przyjaciel. Na dobre zagościła w moim życiu, zmieniła je na lepsze i została. Nie mówiła o różnicy wieku, ale o tym, jak bardzo jesteśmy do siebie podobni, jak wiele nas łączy. Tak miało być.

Nauczmy innych, że nasze życiowe wybory są wyłącznie naszą sprawą i pozwólmy sobie być szczęśliwymi. Po prostu.