Lifestyle

Życie to miłość przemieszana z depresją… Jak odzyskać radość? Zobaczcie ten fantastyczny filmik

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
8 października 2017
Fot. Screen/Vimeo
 

Nasze życie pełne jest nieprzewidzianych sytuacji, a co za tym idzie – także emocji, które z jednej strony wywołują w nas euforię, by za chwilę zrzucić na sam dół. 

Bohaterem cudownej animacji jest mężczyzna, którego sposobem na dobre i szczęśliwe życie jest gra ba trąbce. Gdy kobieta odrzuca jego oświadczyny popada w stan, który jedni nazwą depresją, inni żałobą. Przybiera on postać czarnego stwora, który skutecznie odbiera mężczyźnie radość życia, sprawia, że stacza się on coraz bardziej w swojej rozpaczy i poczuciu beznadziei. Czy jego los się odwróci? Czy on dźwignie się? Zawalczy o siebie i ponownie o swoje dobre życie?

Wszystko jest w naszych rękach, musimy tylko chcieć otworzyć szeroko oczy, rozejrzeć się, żeby zrozumieć w jakim miejscu się znajdujemy i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy właśnie tu chcemy utknąć? Czy chcemy, by tak wyglądało nasze życie? Wybór należy do nas.

Obejrzyjcie koniecznie.

 

 


Lifestyle

Jakie myśli, takie emocje, a jakie emocje, taka też i kondycja naszego ciała. Nieoceniona siła niemyślenia

Agata Sliwowski
Agata Sliwowski
8 października 2017
Fot. iStock/SrdjanPav
 

Jakie myśli, takie emocje. Jakie emocje, takie rezultaty w ciele. Czy zatem myśli to początek jest wszystkiego? Takie nasionko wbite w mózg, które kiełkuje i rośnie w ciele jak jakaś komórkowa roślina? Korzonki ma w głowie, a kwiaty lub ciernie w ogrodzie ludzkiego ciała? No i czy to w ogóle jest możliwe, by coś tak nieuchwytnego jak myśl mogło mieć potencjalnie taką nad nami moc, aby i ciało we własnej osobie skakało tak jak owa myśl mu zagra? To ciało fizyczne? To liczone na kilogramy? Wrażliwe na dotyk? To żywe, ruchliwe ciało, które gołym okiem, jakie jest, każdy widzi?

Pytać i dywagować można tu sobie w nieskończoność. Odpowiedź jednak jedna jest i pewna jestem jak dwa razy dwa, że innej nie ma: jakie myśli, takie emocje, a jakie emocje, taka też i kondycja naszego ciała. Człowiek to bowiem fenomenalnie skonstruowana całość. To system naczyń powiązanych, funkcjonujących i łączących ludzką fizyczność z duchowością i umysłem. Tacy po prostu jesteśmy. Spirytualni, bo wyposażeni w duszę, która nieustannie chce się rozwijać. Umysłowi, bo dano nam mózg, którego możliwości są nieskończone. I fizyczni, a więc zaopatrzeni w ciało, uszyte na miarę tego zewnętrznego świata, w którym żyjemy.

Aby zatem system sprawnie działał, wszystkie trzy wymiary muszą trwać w harmonii. To balans jest tu bowiem tym stanem, który stwarza nam optymalne do życia warunki. Wytrącenie takiego super systemu z równowagi, każdorazowo powoduje trzęsienie. I o ile jeszcze małe uniesienia, wzloty i upadki dodają życiu pikanterii, a co poniektórzy to i żyć bez nich nie potrafią, o tyle wspomniane trzęsienia, najchętniej byśmy omijali. Tylko jak? Zapytacie. Kiedy myśli takie galopujące, takie nieokiełznane, a w ślad za nimi emocje do białości rozwirowane i to ciało biedne, takie udręczone, umęczone, obolałe.

Ano jest pewien sposób, rodem z dalekiego wschodu, który ulgę w myśleniu przynosi. Ujarzmia myśli, wycisza emocje i pozwala ciału oddech na powrót złapać. Mowa tu o medytacji. O tym stanie ciszy idealnej. Pustce w głowie, wyzutej z myślowego galopu. Dotrzeć tam, gdzie myśl przestaje nawet drgać, nie jest jednak łatwo wcale. Wszakże przyzwyczajeni jesteśmy do mózgogadania jak do powietrza, którym oddychamy. Ledwo oczy o świcie otworzymy, a już nam w mózgu gra taka czy inna myślo-melodia.

Wyciszenie głowy to niestety proces, powiązany do tego z regularną praktyką. W sumie trudny nie jest. Wszystko czego wymaga to to, byśmy w ciszy usiedli, może oczy przymknęli i trwali tak przez 15, 20, może 30 minut. I kiedy mówię „trwali” tylko to mam na myśli. Trwali bezwysiłkowo, bez jakiejkolwiek próby kontrolowania myśli, zmuszania ich do niegalopu, niemyślenia, nieistnienia. Jeśli już na czymś skupić się musimy, to niech to będzie oddech. Wdech i wydech, wdech i wydech… który krąży w nas… najpierw może szybciej, lecz w chwilę potem już wolniej, docierając, zaglądając w miejsca, w których z reguły wcale nie bywa, wdychany i wydychany zbyt szybko. Taki rozpędzony oddech na wzór i podobieństwo rozpędzonego życia, który nagle zwalnia, zmniejsza tę szaloną prędkość i staje się równomierny, opanowany, uspakajający, życiodajny. Taki jaki oddech powinien po prostu być.

Więc, kiedy człowiek tak w ciszy usiądzie, kiedy skupi uwagę na przepływającej chmurze oddechu, wtedy nie tylko poznaje siebie niejako de novo, lecz także z czasem, władze nad myśleniem odzyskuje. Myśli rzecz jasna nie znikną od razu. Będą powracać, nawracać, zagadywać. Nic to nie szkodzi, taka w końcu jest procedura. Trzeba pozwolić myślom zaistnieć choć tylko po to, by w momencie w którym złapiemy się na konkretnej myśli myśleniu, będziemy mogli w pełni świadomie podziękować jej za uwagę obiecując, że w późniejszym terminie przemyślimy ją z nawiązką i na wskroś. Tak zidentyfikowana i poniekąd zdemaskowana myśl, najczęściej oddali się bez zbytniej walki. Aż pewnego dnia poczujemy, że nasz regularny czas w ciszy przynosi nam wyczekiwaną ulgę i całkowite uwolnienie od myśli wszelakich.

Jak to się teraz ma do choroby? Tej wrednej, nieprzyjaznej, choroby takiej jak rak, czy jakiejkolwiek innej, która umysł nasz zaprząta? Ci, którzy choć raz diagnozę swoją w tej kategorii dostali, wiedzą doskonale, że gorsze od samej choroby są właśnie owe myśli, które wymiar nieco potworny w takich chwilach przybierają. Myśli, które sen z powiek spędzają, które tworzą makabryczne scenariusze, kręcą nam w głowie psychologiczne thrillery i wyciskające łzy dramaty. Z takimi myślami jakość naszego życia spada do poziomu nędzy. I nie dość, że raka mamy w systemie, to do tego własna nasza głowa nóż nam wbija w plecy.

Wyciszenie tej mózgowej nawałnicy jest jak owo słońce po deszczu. Wschodzi takie na nieboskłon i wyciąga życie z nory, w której przerażone, schronienia szukało. Dlatego nie można nie doceniać potęgi niemyślenia. Zwłaszcza w chwilach trudnych, w których myśl niekontrolowana pogłębia tylko dramat. Głowa z myśli wyczyszczona to głowa zbawiona. Głowa przyjazna, przychylna, terapeutyczna. To głowa, która ciału ulgę przynosi, zdejmuje z naszych barków ciężar, rozluźnia mięśnie, uciski w ciele, opanowuje i umniejsza ból. Na poziomie mentalnym zaś, taka głowa, przestaje biczować nas myślami, przestaje ciąć nimi jak brzytwa. Bo taka głowa przestaje się bać i zaczyna myśleć konstruktywnie. Taka głowa to sprzymierzeniec w chorobie. I taka głowa teraz już wie jak ma główkować, by człowiek mógł zdrowie odzyskać.

Jakie myśli takie emocje. A jakie emocje, takie rezultaty w ciele. A zatem cicho, sza.

amazonka w dzubki agata

sliwowski-awatarAmazonka w Dżungli to portal dla kobiet i o kobietach, w których życiu pojawił się RAK. To miejsce, w którym piszemy o tym jak przeżyć raka i nie zwariować; co zrobić by życie pomimo choroby nie straciło na jakości; jak odzyskać grunt, który utraciłyśmy z powodu jednej, obezwładniającej diagnozy. To portal, w którym odkodowujemy raka, odzieramy go z czarnego PR’u i uczymy jak budować w sobie moc.

Odwiedź Amazonkę w Dżungli na blogu oraz na Facebooku.


Lifestyle

„Bo kobiecie z dzieckiem do twarzy. Szczególnie kobiecie sukcesu…”. Akcja „Mama, znaczy piękna”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
8 października 2017
Fot. iStock/yuran-78

Kobiecie, jak psu, inaczej latka lecą. To znaczy, że mężczyzna z wiekiem zyskuje, kobieta traci. Ona – traci na urodzie, na świeżości, niewinności. On – zyskuje na doświadczeniu, wiedzy, pozycji. Są kobiety, które za wszelką cenę starają się zatrzymać czas. Widzą to doskonale, że w ich życiu jest jak w starym dowcipie: gdy mają lat 25, zegarek bije dla nich w szybkim, figlarnym rytmie: ten-tamten, ten-tamten, aby z wiekiem zmienić takt na dostojne: byle byyyyyyyył… Aby dłużej cieszyć się stanem ten-tamten, przechodzą przez cały alfabet dla urody: A jak aqualyks, B jak botoks, C jak zabiegi z tą witaminą… Inwestują w opakowanie, zamiast w zawartość.

Gdy tymczasem… Jak mawiają stare kucharki, nieważne w czym, ważne – co. Najważniejsze, wzorem Juliusza Cezara, przyjść, zobaczyć i zdobyć faceta. A potem – utrzymać choćby metodą koła gospodyń wiejskich: tańcząc, śpiewając, recytując i gotując. W ostatnich dziesięcioleciach metoda uległa modyfikacji: coraz mniej jest śpiewu, tańca i recytacji, a nawet gotowania… Za to trzeba urodzić mu dzieci. I nie ma czego się bać. Ciąża to normalny stan, minus dawanie sobie w gaz, minus wypalanie kilku fajek w weekendy. No i przez dziewięć miesięcy jest się organizmem żywicielem… I choć pół roku po ciąży ludzie nadal będą ustępować ci miejsca w tramwaju, a ciąża ostatecznie przekreśli twoje szanse na występ w Tańcu z Gwiazdami (chyba że jesteś Kingą Rusin), powiem ci, że warto.

To nic, że będziesz musiała przerwać branie antykoncepcyjnych pigułek i zacząć się chędożyć z Panem Mężem jak króliki na wiosnę. To nic, że zostaniesz niewolnicą wrzaskliwego bożka, kobietą z obłędem w niewyspanym oku, której wyjścia z domu muszą być planowane z chirurgiczną precyzją. I to naprawdę nic nie szkodzi, że będziesz musiała po ciąży zredukować poziom spożycia czekolady i chipsów. Oraz, jeśli będziesz karmić piersią, alkoholu i cytrusów. Bo kobiecie z dzieckiem do twarzy. Szczególnie kobiecie sukcesu. Chociaż, jak mawia Nora Ephron: „Dziecko jest jak granat ręczny wrzucony w małżeństwo”i różnie wpływa na nasze życie, to wierz mi, zaspokojony instynkt macierzyński plus nasza niewzruszona kobieca wiara w to, że mężczyzna to rozum i dobroć, dają fantastyczny fundament dla rodziny. I jeśli masz przy sobie Pana Męża, którego możesz szanować i przy którym chciałabyś się zestarzeć, to niepotrzebny ci botoks. Twój mąż, w imię wspólnych, dobrze przeżytych chwil i ofiarowanych mu dzieci, wybaczy ci niejedną zmarszczkę.

I warto się na to porwać w młodym wieku. Dwudziestki piątki wybierają. Pięćdziesiątki już nie. Są młodsze na rynku. Po pięćdziesiątce wybiera on, i warto o tym pamiętać. A także mieć na uwadze, że wybierając, mężczyzna może sobie pogrymasić. Że kobieta, oprócz tipsów, powinna mieć poglądy. Zamiast charakterku – charakter. I jeśli nawet ma aspiracje zawodowe – powinna, rzecz jasna, umieć piec racuchy…

Autor: Małgorzata Szcześniak

Akcja „Mama, znaczy piękna”

Napisz, jakie piękno w sobie odkryłaś, co jest dla ciebie inspirujące i dodaje ci skrzydeł, a co je podcina? Piszcie o swoich kompleksach, z którymi walczycie, o akceptacji, o tym, za co swojemu ciału jesteście dziś wdzięczne. Uwolnijmy swoją kobiecość i intymność. Bo każda mama jest kobietą, każda jest piękna – jeśli tylko pozwolimy temu pięknu rozkwitnąć. Właśnie dlatego chciałyśmy was zachęcić, do odszukania swojej kobiecości, piękna, seksapilu… tego samego, który cały czas jest w was – tylko czasami skryty głęboko pod warstwą spraw do załatwienia, uśpiony – często kompleksami. Najciekawsze z listów opublikujemy na łamach portalu, a najlepsze z nich nagrodzimy. Nagrody są bardzo kuszące, ufundowane przez Klinikę Kobiet Medifem. Wszystko po  to, byście znów mogły czuć się pewnie, kobieco, bez żadnego „ale”…

Zadanie konkursowe:

Napisz do nas o tym, co ty myślisz i czujesz. Pracę konkursową na temat: Świat kobiecości, seksualności i macierzyństwa moimi oczami. Prześlij na adres: kontakt@ohme.pl w tytule wpisując „Bella mama”.

Wysłanie tekstu jest równoważne ze zgodą na jego publikację oraz kontakt ze strony kliniki w celu odbioru nagrody. Tekst powinien być podpisany imieniem i nazwiskiem. Publikacja pojawi się pod wybranym przez autora pseudonimem bądź inicjałami. Prosimy o dołączenie informacji, jak chcecie zostać podpisani lub wyraźną informację, że chcecie by tekst pojawił się pod waszym imieniem i nazwiskiem.

Prosimy o dołączenie do wiadomości poniższego oświadczenia:

Oświadczam, że jestem autorem nadesłanej pracy konkursowej oraz wyrażam zgodę na jej publikację przez portal Oh!me oraz przez Sponsora akcji – Klinikę Kobiet Medifem (na stronie www sponsora www.medifem.pl oraz za pośrednictwem mediów społecznościowych).
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora i Sponsora konkursu swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Nagrody:

5 x voucher na zabieg HIFU i laseroterapia stref intymnych w Klinice Kobiet Medifem, o wartości 3.500 zł*

03FDA6F8-F77F-4207-A273-3F3BB774E031

1 x voucher na zabieg 0!shot w Klinice Kobiet Medifem, zabieg poprawiający doznania seksualne*

Dla wszystkich uczestniczek  zabawy specjalna oferta:

Konsultacja lekarska z cytologią w cenie 120 zł (regularna cena 250 zł) oraz 10% zniżki na zabieg  HIFU i laseroterapia stref intymnych – do zrealizowania w Klinice Kobiet Medifem.

*Na podstawie art. 30 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 26 lipca 1991 roku o podatku dochodowym od osób fizycznych (tekst jedn. Dz. U. z 2012 r., poz. 361 z późn. zm.) wydanie nagród, o których mowa w ust.1 powyżej, podlega opodatkowaniu zryczałtowanym podatkiem dochodowym od osób fizycznych. Obowiązek podatkowy ciąży na Laureacie, wygrywającym nagrodę. W celu dopełnienia formalności, należy skontaktować się z organizatorem. Warunkiem wydania nagrody jest uregulowanie zaliczki na podatek dochodowy.

Akcja trwa od 28.09.2017 do 19.10.2017 roku.

Regulamin zabawy jest dostępny tutaj.

 


Zobacz także

On – przystojny, lat 25 szuka pilnie żony, bo… ślub niedługo. Takiego ogłoszenia matrymonialnego jeszcze nie widziałyśmy

Akcja "Jaki jest twój sekret pięknych włosów?"

Regulamin akcji „Jaki jest twój sekret pięknych włosów?”

Regulamin akcji „Zęby na 6-tkę!”