Lifestyle

Zioła na nerwy – domowy sposób na złagodzenie stresu

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
4 listopada 2022
Słabe włosy - jakie zioła stosować
Fot. iStock/Słabe włosy - jakie zioła stosować – Słabe włosy - jakie zioła stosować
 

Stres jest nieodłącznym elementem naszego życia. Negatywne emocje, zdenerwowanie i rozdrażnienie przytrafiają się niemalże każdego dnia. Zioła na nerwy, chandrę i bezsenność posiadają łagodne, ale skuteczne działanie. Jakie zioła na stres warto wypróbować?

Zioła na nerwy – naturalny sposób walki ze stresem

W nerwowych, stresujących i wyczerpujących okresach życia poszukujemy wsparcia w tabletkach uspokajających czy nasennych. Zapominamy o naturalnych sposobach, które pomogą nam w wyciszeniu i osiągnięciu wewnętrznej równowagi. Zioła na nerwy łagodzą napięcie i  niepokój, wspomagają wyciszenie układu nerwowego, ułatwiają zasypianie i wpływają korzystnie na samopoczucie. Ich łagodne działanie sprawia, że można je stosować przez dłuższy czas.

Zioła wspomagające walkę ze stresem można wykorzystać na wiele sposobów. Największą popularnością cieszą się ziołowe herbaty, a także ziołowe suplementy wykorzystywane w walce ze stresem.

Zioła a stres

Arcydzięgiel

Owoce i korzenie arcydzięgla działają wyciszająco na układ nerwowy. Według medycyny naturalnej roślina ta zmniejsza uczucie niepokoju, pomaga w walce z bezsennością, a także posiada działanie rozkurczowe. Łagodzi skurcze przewodu pokarmowego i przyspiesza trawienie.

Zobacz również: Zioła na nadciśnienie – które powinny znaleźć się w domowej apteczce?

Dziurawiec

Dziurawiec jest cennym źródłem substancji garbnikowych, flawonoidów i fitosteryn. Ma korzystny wpływ na równowagę emocjonalną, posiada także właściwości antydepresyjne. Regularne picie naparu z dziurawca pomaga w walce ze stresem. Należy jednak mieć na uwadze, że dziurawiec wzmaga wrażliwość organizmu na światło, dlatego warto zrezygnować z długiego przebywania na słońcu czy korzystania z solarium.

Melisa

Melisa to roślina miododajna stosowana w stanach pobudzenia. Znana jest głównie ze swoich właściwości uspokajających i wyciszających. Redukuje napięcie, zmniejsza lęki, a wypita przed snem ułatwia zasypianie. Herbata ziołowa z liści melisy posiada działanie rozkurczowe, a tym samym wykorzystywana jest w walce z bólem brzucha spowodowanym zdenerwowaniem.

Miłorząb japoński

Wyciąg z tego azjatyckiego drzewa wzmacnia układ nerwowy i krwionośny. Miłorząb japoński jest bogatym źródłem wielu substancji aktywnych, a w tym antyoksydantów np. flawonoidów, terpenów, kwasów fenolowych, fitosteroli, witaminy C i E, a także karotenu i polisacharydów. Ginko biloba, bo tak również jest nazywany, poprawia pamięć i koncentrację, wspomaga układ odpornościowy i wspiera oczyszczanie organizmu z toksyn. Pomaga zwalczyć wolne rodniki, a tym samym spowalnia proces starzenia.

Zobacz również: Zioła na wątrobę – po które z nich warto sięgnąć?

Waleriana

To jedno z popularniejszych ziół wykorzystywane w walce ze stresem i nerwami. Waleriana, inaczej kozłek lekarski, dostępna jest w formie roztworu alkoholowego jako krople walerianowe lub w postaci tabletek. Korzeń waleriany to cenne źródło kwasu walerenowego, który posiada działanie uspokajające i nasenne. Obniża aktywność ośrodkowego układu nerwowego, co w konsekwencji prowadzi do zmniejszania uczucia niepokoju i napięcia. Waleriana stosowana jest również przy nadciśnieniu czy bólach miesiączkowych.

Czarny bez

Owoce czarnego bzu posiadają szereg korzystnych właściwości. Większości kojarzą się głównie z poprawą odporności organizmu – i słusznie. Działają przeciwbólowo i odtruwająco, a dodatkowo wzmacniają układ nerwowy i wytrzymałość na zmęczenie, nerwy i stres.

Lawenda

Te niskie i przepięknie pachnące krzewy, choć pochodzą znad Morza Śródziemnego, uprawiane są również i w Polsce. Napar z kwiatów lawendy obniża ciśnienie krwi i działa uspokajająco. Dodatkowo łagodzi ból i zawroty głowy. Olejek eteryczny wykorzystywany jest w aromaterapii – posiada działanie rozluźniające i ułatwia zasypianie.


Lifestyle

„Jestem pracownicą seksualną, więc jeśli ktoś pragnie odbyć ze mną stosunek, to ja się na to zgadzam”

Redakcja
Redakcja
4 listopada 2022
 

„Wszyscy mamy w sobie pewien wstyd przed seksualnością, ale zauważyłam, że u ludzi z niepełnosprawnościami na samym szczycie ograniczeń jest przekonanie, że życie seksualne w ogóle nie jest dla nich. Oni mają często takie myślenie, że nie są istotami seksualnymi, że mogą jedynie przytulać się albo uprawiać waniliowy seks. A przecież wszyscy mamy różne potrzeby i pragnienia w tej sferze. Dlatego chcę im dać takie poczucie sprawczości i pokazać im, że mają przestrzeń na różne doznania, bezpieczną przestrzeń na eksperymentowanie doświadczeń razem ze mną” – mówi Lisette Mepschen, seksworkerka z Holandii, która uprawia seks z osobami z niepełnosprawnościami.

Kim jest Lisette? Przede wszystkim jest aktywistką, mówczynią i autorką podcastów, które przełamują stereotypy dotyczące pracy seksualnej. Lisette wieku 20 lat zaczęła pracować jako dziewczyna do towarzystwa i niedługo potem otworzyła swoją agencję w Holandii. Ma duże doświadczenie w pracy seksualnej z osobami z niepełnosprawnością różnego stopnia. Chce wspierać je w osiąganiu zadowolenia z życia seksualnego.

W ramach wywiadów z cyklu #wyłączamy tabu #włączamy wiedzę zorganizowanych przez Fundację Avalon podczas 4. edycji Konferencji Sekson miałam przyjemność posłuchać wywiadu z Lisette Mepschen na temat pracy asystentki seksualnej. Zupełnie bez pruderii opowiadała, że tak naprawdę nie czuje wielkiej różnicy pomiędzy tym, co robiła kiedyś jako eskortka, a potem jako asystentka seksualna czy seksworkerka, pracująca z osobami z niepełnosprawnościami:

„Robię to, czego dana osoba chce. Jestem pracownicą seksualną, więc jeśli ktoś pragnie odbyć ze mną stosunek albo prosi mnie o francuski pocałunek, to ja się na to zgadzam. Pod warunkiem, że czuję się z tym komfortowo. […] Często słyszę, że niektórzy asystenci seksualni ograniczają się tylko pocałunków czy przytulania. Niektórzy akceptują stymulację genitaliów. W tym zawodzie wszystko zależy od decyzji asystenta” – mówi Lisette.

Czy praca seksualna z niepełnosprawnymi bywa trudna?

Lisette zaczynała jako typowa eskortka. Ale w pewnym momencie agencja, z którą była związana, spytała ją, czy byłaby otwarta na pracę z osobami z niepełnosprawnością. „Przestraszyłam się na początku, bo nie wiedziałam, czego spodziewać. Bałam się, czy okażę się wystarczająco dobra, czy będę umiała pomóc wystarczająco. Na szczęście pierwszy klient okazał się tak uprzejmy, zabawny i słodki, że randka z nim była świetna. Dlatego przy kolejnych zleceniach pomyślałam: Dlaczego nie?”, opowiada. Wtedy na swojej stronie internetowej dodała notatkę, że jest otwarta na pracę z osobami z niepełnosprawnościami i od pory miała coraz więcej takich klientów.

Na czym polega pomoc seksualna?

„Wszyscy mamy w sobie pewien wstyd przed seksualnością, ale zauważyłam, że u ludzi z niepełnosprawnościami na samym szczycie ograniczeń jest przekonanie, że życie seksualne w ogóle nie jest dla nich”, twierdzi Lisette. „Oni mają często takie myślenie, że nie są istotami seksualnymi, że mogą jedynie przytulać się albo uprawiać waniliowy seks. A przecież wszyscy mamy różne potrzeby i pragnienia w tej sferze. Dlatego chcę im dać takie poczucie sprawczości i pokazać im, że mają przestrzeń na różne doznania, bezpieczną przestrzeń na eksperymentowanie doświadczeń razem ze mną”, dodaje.

Czy są osoby, z którymi nie chce uprawiać seksu?

Lisette wielokrotnie podkreśla, że nie godzi się na to, z czym nie czuje się komfortowo. Czasem też zwyczajnie nie uprawia seksu, ponieważ czuje, że nie pojawia się namiastka więzi. Zawsze może powiedzieć „Nie!”

„Jeśli chodzi o osoby z niepełnosprawnościami nie mam takiej listy osób, które z góry odrzucam. Spotkałam tylko jednego klienta, który miał chorobę skóry i niestety nie umiałam być z tym ok. Jego skóra schodziła płatami z całego ciała. Nie potrafiłam się przy nim zdeklasować, a skutkiem tego dać mu odpowiednio dobrych doznań. Być może nie potrafiłabym uprawiać seksu z osobą z niepełnosprawnością umysłową, z którą nie miałabym wystarczającej komunikacji. Ale muszę też powiedzieć, że mam wspaniałe doświadczenia w pracy z osobami ze spektrum autyzmu. Choć nie ze wszystkimi, ponieważ to zależy, czy między nami „klika”. Naprawdę wszystko zależy od konkretnej osoby”.

Od kiedy praca asystentki seksualnej jest dostępna w Holandii?

Pierwsza agencja, która zaczęła udostępniać w Holandii takie usługi nazywa się SAR i zaczęła działać w 1982 roku. Ale przecież prostytucja istniała od zawsze, trudno więc ustalić konkretną datę. Metje Blaak, założycielka związku zawodowego pracowników seksualnych w Holandii twierdzi, że zaczęła zaspokajać seksualnie pacjentów jako pielęgniarka, a dziś ma około 70 lat. Dziś to, co robi Lisette w Holandii jest w pełni legalne. Lisette za swoją pracę płaci podatki. Jednak mówi, że nadal nawet w Holandii jest wiele do zrobienia. Nawet tam pracownicy seksualni czują się stygmatyzowani. Dlatego wolą o sobie mówić asystenci seksualni, bo to jednak wprowadza aspekt świadomego dbania o klienta i jest postrzegane bardziej tolerancyjnie.


Lifestyle

„Mam dwójkę dzieci i aniołka w niebie. Modlę się, by choć na moment mi się przyśnił”

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
4 listopada 2022
fot. Cheron James/Unsplash, zdjęcie ilustracyjne

Nasza rozmowa z Magdaleną Stępień wywołała falę komentarzy. Pisałyście słowa wsparcia, przesyłałyście ciepłe myśli, modliłyście się. Wiele z Was zdecydowało się też opowiedzieć swoją historię straty dziecka. W tej ostatniej grupie była Arleta, która napisała: „Dobrze wiem, co czuje Magda. Mój synek też zmarł na nowotwór. Miał 18 miesięcy. Niestety… To trudne, ale trzeba żyć dalej. Codziennie myślę o nim i czuję jego obecność. Za kilkanaście dni skończyłby 18 lat. Życie jest niesprawiedliwe”. Poznajcie jej historię.

Neuroblastom śródpiersia. Guz był wielki, zajmował 3/4 klatki piersiowej. Mój synek urodził się zdrowy, a zachorował, gdy miał 8 miesięcy. Pojechaliśmy leczyć się do szpitala dziecięcego w Poznaniu. Tam spędziłam z Kacperkiem kilka miesięcy… Kiedy zmarł, czułam takie cierpienie, że trudno opisać je ludzkimi słowami. Głowa pękała mi z bólu. Czasami myślałam, że odchodzę od zmysłów. Śniło mi się, że synek wychodzi z grobu. Wszyscy próbowali mi jakoś pomóc, ale na początku nic nie pomaga.

Rozmowa była najlepszą formą terapii

Nie miałam jakiegoś specjalnego wsparcia od psychiatry i dziś myślę, że to nie było dobre, bo po śmierci synka stałam się bardzo nerwowa. Pamiętam, że lekarz przepisał mi jakieś środki na uspokojenie. Nawet je wykupiłam, ale popatrzyłam na nie i natychmiast wyrzuciłam. Dlaczego? Ja po prostu wiedziałam, że chcę bardzo szybko zajść w ciążę. Broń Boże, nie po to, by zastąpić Kacperka innym dzieckiem. Nie po to, by zapomnieć o cierpieniu. Choć przyznaję, że trzy pierwsze miesiące po stracie dziecka były dla mnie koszmarem.

Pyta pani, czego nie mówić kobiecie po utracie. Pamiętam takie słowa, które w tamtym momencie wydały mi się bezmyślnie okrutne, choć pewnie wypowiedziane w dobrej wierze: „Nie jesteś pierwsza i nie ostania. To kiedyś minie”. Okropnie bolało!

Paradoksalnie to ja lepiej radziłam sobie psychicznie ze stratą synka. Mój mąż uciekał, cierpiał po cichu, szukał winnego, odchodził od zmysłów i naprawdę był to dla nas wszystkich trudny czas. Ja jednak dość szybko poczułam, że mówienie o Kacperku przynosi mi ulgę. Nie zerwałam więc znajomości z innymi matkami, które poznałam w szpitalu. Nadal kibicowałam ich dzieciom w wyzdrowieniu, organizowałam dla nich zbiórki pieniędzy, by pomagać, choć w tamtych czasach to jednak nie było jeszcze takich możliwości jak dziś, by leczyć dziecko za granicą.

Nie wiem, co bym powiedziała Magdzie

Zastanawiałam się wiele razy, czytając jej historię. Ona nie ma partnera, nie może więc pomyśleć o ciąży i dziecku… Pamiętam, że tuż po śmierci, niemal cały czas siedziałam na cmentarzu i płakałam. A potem zaczęłam szukałam zajęć – to była ulga. Mnie pomogła myśl, że jeśli mojego dziecka nie udało się uratować, to będę pomagać innym. Zapisałam się do bazy dawców szpiku i cały czas czekam na telefon. Nie wiem, czy są to odpowiednie słowa dla Magdy? Nie chcę jej urazić, bo trzy miesiące po śmierci dziecka to bardzo świeża rana.

Wiele kobiet, po takim doświadczeniu nie chce już być mamami. Boją się mieć dzieci.

Boją się, że wszystko się powtórzy, a one nie chcą znowu cierpieć, nie wyobrażają sobie, że mogłyby to przeżyć kolejny raz. Mówiąc szczerze, ja jednak lepiej poczułam się, dopiero kiedy zaszłam w ciążę. Ale na cmentarz do Kacperka nawet po siedemnastu latach zaglądam przynajmniej dwa razy w tygodniu. Zawsze jak idę do pracy, to tam zachodzę, choćby na chwilę.

Mam dziś dwójkę wspaniałych dzieci

Starszy 15-letni Wiktor poszedł do najlepszej szkoły w Kaliszu, do klasy o profilu informatycznym. Córka 13-letnie Martyka jest sportsmenką, biegaczką, odnoszącą sukcesy tutaj u na w powiecie. Nie wiem, czy pani to zrozumie, ale ja swoje dzieci wychowywałam w taki sposób, by Kacperek był wśród nas. Dziś mocno czuję jego obecność, kiedy widzę, że córka przed ważnym biegiem mówi do niego: „Kacperku, pomóż mi, dodaj mi sił”.

Tak naprawdę to mojemu synowi Wiktorowi najbardziej brakowało brata. Czasem, jak miał kłopoty w szkole, to mi mówił: „Mamuś, jakbym miał starszego brata, to by mi pomógł”. Jak Wiktor miał 13 lat, bardzo lgnął do chłopców starszych od siebie. Do tej pory nie rozumiem, jak to mogło się stać, że płakał za Kacprem, choć go nigdy nie poznał. Pamiętam, że kiedyś znalazł taką aplikację w telefonie, która pomaga ożywiać stare zdjęcia. Chciał zobaczyć, jakby wyglądał Kacperek. Wtedy oboje płakaliśmy.

Mój synek był bardzo mądrym dzieckiem jak na swoje półtora roku. W szpitalu nudził się, więc uczyliśmy się literek i on umiał wszystkie rozpoznawać. Był kochanym dzieckiem. Na końcu cierpiał, nosiłam go wtedy bez przerwy na rękach. 26 listopada tego roku obchodziłby swoje 18 urodziny. Czasem, kiedy widzę jego rówieśników u nas w miasteczku, chłopców, którzy rodzili się kilka miesięcy przed nim lub po nim, zastanawiam się, jakby dziś wyglądał mój syn. Czy byłby podobny do Wiktora? A może wybrałby jakąś inną drogę dla siebie?

Pyta pani, czy bardzo tęsknię po tylu latach

Czasem modlę się, by Kacperek przyszedł do mnie we śnie, bym na chwilę mogła go znów zobaczyć. Ale on ostatni raz przyśnił mi się, kiedy mój drugi syn Wiktor miał rok. Pamiętam datę do dziś: był 26 maja – dzień matki. Spałam wtedy na wersalce i nagle zza zagłówka patrzę – wychodzi Kacperek, podaje mi swoją łapkę i przesuwa się wzdłuż łóżka. Potem przeobraża się w dziewczynkę z włosami związanymi w taką lichą blond kitkę. Nie wiem, czy to był sen, czy jawa, ale kiedy się wybudziłam, nadal czułam jego łapkę w dłoni. I w listopadzie dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Nie musiałam nawet robić USG, bo czułam, że to będzie dziewczynka. Moja Martynka miała potem właśnie taką zabawną malutką kitkę na głowie. Ten sen to było moje pożegnanie z Kacperkiem.

Czasem mocniej tęsknię w okrągłe daty. Kiedy rocznik Kacperka szedł do kościoła na Pierwsza Komunię Świętą, to było coś niesamowitego, bo ludzie o nim pamiętali . Zostawili jedno krzesło wolne, a na nim położyli białą różę. Nie wiem, kto to zrobił. Pewnie matki, które mnie znają i pamiętały Kacperka. Pamiętam, że nawet nauczycielki w naszej małej miejscowości dbały o to, by na pierwszego listopada maluchy całą klasą szły postawić znicze na grobie Kacpra. Wczoraj stałam na cmentarzu i patrzę – idzie taka Nikola. Zapala świeczkę, a przecież nie znała mojego syna. Taka sytuacja mnie rozwala do łez. Ale już tylko na chwilkę.

Choć od jego śmierci minęło 16 lat, ciągle z nim rozmawiam. Proszę, by chronił naszą całą rodzinę. Nie wiem, może to sobie uroiłam, ale czuję jego obecność i żywą pomoc. Czasem cierpię, czasem otwiera się we mnie żywa rana. Ale cierpię już inaczej, bo jednocześnie jestem szczęśliwa, mam dwoje – dziękować Bogu – zdrowych dzieci. Wierzę, że mam dwoje dzieci i jednego aniołka.

Wysłuchała: Iwona Zgliczyńska


Zobacz także

W pasiekach rodziny Sadowskich Dzień Ziemi jest codziennie

Historia miłości Jennifer Lopez i Bena Afflecka

Przez wiele lat stałam po stronie nauczycieli. Dzisiaj mówię, że powinni się wstydzić. Wystarczy się rozejrzeć, jaki plon swojej pracy zbierają