Kosmetyki Lifestyle

Zastosowanie oleju z opuncji figowej

Redakcja
Redakcja
12 września 2022
olej z opuncji figowej
 

Olej z opuncji figowej, czyli z kaktusa, który naturalnie występuje w Meksyku, to naturalny kosmetyk, cieszący się coraz większą popularnością. Jest on znany przede wszystkim ze swojego przeciwstarzeniowego działania na skórę. Co ważne, może być stosowany również przez osoby z wrażliwą cerą. Sprawdź, jak działa olej z opuncji figowej i przekonaj się, czy właśnie to jest ten produkt, którego brakowało Ci podczas codziennej pielęgnacji twarzy!

Olej z opuncji figowej, czyli naturalny botoks

Olej z opuncji figowej uważany jest za jeden z najbardziej wartościowych i skutecznych olejów do pielęgnacji twarzy. Nie bez powodu nazwany został naturalnym botoksem – wyraźnie spłyca zmarszczki i daje naturalny efekt liftingu. Jeśli szukasz oleju, który można stosować na twarz i pod oczy, bez obawy, że zatka on pory skóry lub przyczyni się do wystąpienia alergii, to właśnie ten naturalny produkt jest idealny dla Ciebie.

Skóra, na którą regularnie aplikuje się olej z opuncji figowej, dość szybko zyskuje młodszy i zdrowszy wygląd. Dzieje się tak, ponieważ ten wyjątkowy specyfik działa wielozadaniowo. Nawilża, natłuszcza i zmiękcza skórę, z racji tego, że jest znakomitym emolientem, ponadto stanowi on bogate źródło antyoksydantów, a więc opóźnia procesy starzenia się skóry i zabezpiecza ją przed szkodliwym działaniem smogu, dymu papierosowego, promieniowania UV oraz stresu. Warto też wiedzieć, że olej z opuncji figowej wspiera syntezę kolagenu, który jest odpowiedzialny między innymi za jędrność skóry. Ten naturalny kosmetyk działa naprawczo – wzmacnia i regeneruje płaszcz lipidowy skóry, uzupełniając niedobory ceramidów i innych substancji tłuszczowych.

Olej z opuncji figowej jest szczególnie polecany dla dojrzałych cer, ale mogą stosować go także te osoby, dla których zmarszczki nie są największym problemem skórnym. Olej ten polecany jest także do pielęgnacji skóry atopowej, przesuszonej, a nawet z łuszczycą. Pomaga on również pozbyć się plam pigmentacyjnych i sprawia, że blizny są mniej widoczne. Masz mieszaną cerę? Produkt szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze, więc nie rezygnuj z niego! Pamiętaj, że olej z opuncji figowej warto też stosować na szyję i dekolt oraz na dłonie.

Dlaczego olej z opuncji figowej jest tak skuteczny?

Zastanawiasz się, dlaczego opuncja figowa zastosowanie jest tak obszernym tematem? Olej z opuncji obfituje w wiele substancji cennych dla skóry. Dostarcza jej witaminy E, która jest nazywana witaminą młodości i jest silnym antyutleniaczem. Ten naturalny produkt zawiera niespotykaną ilość niezbędnych kwasów tłuszczowych, a także wapń, magnez, fosfor, żelazo i cynk. W oleju tym znajdują się także witaminy F oraz K, a także fitosterole, które wzmacniają barierę naskórkową i zapobiegają przesuszeniu skóry, poprawiają jej elastyczność i gęstość oraz przyspieszają syntezę kolagenu i elastyny. Co ważne, fitosterole występujące w oleju z opuncji figowej regulują przy tym wszystkim pracę gruczołów łojowych.

Jeśli chcesz zauważyć wyraźną poprawę stanu swojej skóry, olej z opuncji figowej kupuj wyłącznie w sprawdzonych sklepach. Nie daj się skusić niską ceną produktu, ponieważ najprawdopodobniej nie będzie on pełnowartościowy. Prawdziwy, czysty i pozbawiony dodatkowych substancji olej tłoczony na zimno z nasion opuncji figowej nie może być tani, ponieważ 10 ml ekstraktu uzyskuje się aż z 8 kg owoców!


Kosmetyki Lifestyle

Emerytowana pielęgniarka pomaga starym i schorowanym psom, których nikt już nie chce

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
12 września 2022
Barbara Makurat, fot. Dzień Dobry TVN
 

Od 6 lat prowadzi Fundację Projekt Kosma, której celem jest opieka nad starymi psami. Najstarsze z nich mają 18 lat – są  schorowane i po przejściach. Wszystkimi zwierzakami zajmuje się emerytowana pielęgniarka anestezjologiczna, Barbara Makurat z Redy. Swoim podopiecznym poświęca każdą wolną chwilę i oddaje serce. Niestety opieka nad zwierzętami kosztuje, a w kasie fundacji brakuje pieniędzy. Postarajmy się im pomóc!

Fundacja Projekt Kosma

Od kiedy pamięta uwielbia psy i każdemu z nich niesie pomoc. Zwierzęta to mniejsi bracia, których przecież nie można pozostawić samych sobie. Stare, schorowane i opuszczone psy potrzebują naszej pomocy. Jednak nie każdy ma tyle odwagi, siły i determinacji, by przygarnąć je pod swój dach i bezinteresownie pomóc. 6 lat temu, Barbara Makurat razem z koleżanką założyła Fundację Projekt Kosma. Aktualnie wszystkim zajmuje się sama. Zwierzętom poświęca każdą wolną chwilę, niesie im pomoc 24 godziny na dobę. W tej chwili pod opieką fundacji jest 38 starych i chorych psów.

Pani Barbara to emerytowana pielęgniarka anestezjologiczna, pracująca wcześniej na oddziałach onkologicznym i urologicznym w szpitalu w gdyńskim Redłowie. Niezwykle silna i dzielna kobieta, która nie robi nic na pokaz. Gdyby życie jej do tego nie zmusiło, nigdy nie prosiłaby o pomoc. Choć stara się zapewnić psom wszystko czego potrzebują, bez dodatkowych funduszy nie jest w stanie zdziałać zbyt wiele.

Niewyobrażalnie trudna sytuacja

38 starych, schorowanych, proszących o pomoc psów. Większość z nich, ze względu na stan zdrowia, może jeść tylko specjalną karmę weterynaryjną. Psy z chorą trzustką wymagają jeszcze większej opieki i troski. Zwierzęta mieszkają w warunkach domowych, nie mają bud, kojców, nie są przypięte do grubego łańcucha. Pani Barbara daje im ciepło, poczucie bezpieczeństwa i co najważniejsze – opiekę przez cały dzień i noc. To właśnie do niej trafiają psy z różnych krańców Polski. To ona przygarnia zwierzęta porzucone przez właścicieli czy ze złych schronisk, w których nie miały godnych warunków do życia. Opiekuje się psem, którego ktoś w kilkunastostopniowy mróz zostawił w polu, psem, którego ktoś chciał utopić w morzu i mnóstwem innych w złym stanie zdrowia. Wielu podopiecznych ma problem ze wzrokiem, słuchem lub zmaga się z problemami z sercem, niedoczynnością tarczycy, problemami jelitowymi, niewydolnością wątroby a nawet z nowotworem. Chore psy wymagają codziennego podawania leków, suplementów, witamin i drogiej karmy weterynaryjnej. Wszystko kosztuje. A co zrobić, gdy pieniędzy w kasie fundacji brak? Zawalczyć!

Nie szuka im domów 

Pani Barbara nie szuka domów dla swoich podopiecznych, nie chce ich oddać, porzucić, wywieść. Zwierzęta są jedną wielką rodziną. Żyją ze sobą w harmonii, nawiązują przyjaźnie, czują się bezpiecznie. Wszystkie psy są ze sobą bardzo związane. Kiedy któryś z nich odejdzie, pani Barbara bierze pod opiekę kolejnego, który potrzebuje pomocy. Niestety nie wszystkie zwierzęta utrzymują w domu czystość. Nie jedzą też typowych dla psów smaczków, bo dostają po nich biegunki. By sprawić przyjemność swoim podopiecznym, pani Barbara gotuje chude mięso z piersi kurczaka. Jak mówi „Fundacja to moje dziecko. To moja pasja. Działalność jest oczywiście charytatywna, za to co robię nie pobieram żadnego wynagrodzenia.”

Choć właścicielka stara się zapewnić psom wszystko czego potrzebują, nieustannie czegoś brakuje – karmy, leków, podkładów czy środków czystości. Nie możemy pozwolić by zwierzęta odeszły, nie możemy przejść obojętnie. Pomóżmy, na tyle, na ile możemy. Bezinteresownie, tak po prostu.


Kosmetyki Lifestyle

„Droga przyjaciółko, zniknęłam z twojego życia, bo jesteś wampirem energetycznym. Miałam dość!”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
11 września 2022
fot. Alexander Scott Lambley/Unsplash

Nie widziałyśmy się już kilka miesięcy, a ja nie tęsknię. I nie żałuję tego, co się stało. Wreszcie mogę być naprawdę sobą, bez lęku, że zaraz mnie ocenisz. Nie muszę już słuchać twoich monologów, narzekań. Nie muszę patrzeć, jak próbujesz na sobie koncentrować uwagę, nie zostawiając nawet kawałka dla innych. Nawet nie wiesz, jaka to ulga. Jak to się stało, że zapomniałam to, co dobre między nami? Tak, na pewno było wiele dobrych rzeczy, spróbuję je później wymienić.  A te złe? Zawsze narzekałaś, że ludzie są podli, a kobiety wredne. Obgadują cię, zawodzą, zostawiają. A czy ty wiesz, jak ryjesz innym mózgi?

Mówiłaś, że jesteś taka pewna siebie, świadoma swojej wartości…

Że miałaś cudowne dzieciństwo. Szybko zrozumiałam, że to nieprawda. Przecież gdybyś była pewna siebie, nie musiałabyś wciąż udowadniać, że masz najlepiej. Że moje życie jest nudne, bo mieszkam z mężem i dwójką dzieci i nie chce mi się biegać po klubach, czy co chwilę wyjeżdżać. Nie rozumiałaś, że nawet nie mogę tego zrobić, bo mam zobowiązania. Przewracałaś oczami i mówiłaś: „Co za nuda”.

Czy ja ci kiedykolwiek powiedziałam, że burzliwe życie singielki jest niefajne? Że bez sensu, że z każdym facetem umawiasz się od razu na seks? Nigdy. Opowiadałaś mi wciąż te same historie, zmieniały się tylko imiona kochanków, nie przewracałam oczami i nie mówiłam: „Znowuuuu”. A ty? Kilka kłótni z mężem, o których szczerze ci powiedziałam, przewracałaś oczami i mówiłaś: „Nie no, on cię kocha. Facet, który kocha to…”. Że też nigdy nie oburknęłam: „Co ty możesz wiedzieć o mężczyźnie, który kocha”. Nie zrobiłam tego, bo nie chciałam być okrutna. A może nie powinnam mieć litości? Skoro ty nie miałaś jej dla mnie.

Na moje monologi chęci już nie miałaś. Matko, nawet nie na monologi, na dłuższą wypowiedź. Próbowałaś czasem ukryć znużenie, ale i tak widziałam, jak szybko stajesz się zdekoncetrowana. Tobie poświęcałyśmy długie godziny i analizowałyśmy każdą sekundę twojego życia.

Byłaś najlepsza…

Zawsze i we wszystkim. We wszystkim lepsza ode mnie. To robię za wolno, to niedokładne. Było idealnie, gdy byłam szarą myszą. Pasowało ci to, ale w ciągu lat dorastałam i dojrzewałam. Znalazłam swoją drogę zawodową, zaczęłam odnosić sukcesy. Mówiłaś: super, super, a ja….. Potem już nawet się tym bawiłam, testowałam cię, obstawiałam, jak szybko powiesz: „A ja..”. I potem mówiłaś, jakie ty masz sukcesy, kto znów cię pochwalił i co osiągnęłaś.

Wyśmiewałaś się publicznie ze mnie i mojego męża

Nawet z moich dzieci. Tyle rzeczy robiliśmy źle. Zły samochód kupowaliśmy, jeździliśmy na złe wakacje, kupiliśmy mieszkanie w złym miejscu i źle je urządziliśmy. „Nie możesz kupić porządnych szklanek?” rzuciłaś, gdy podałam ci wodę w szklance z Ikei. „Naprawdę podoba się wam ten kolor w salonie”. Długo myślałam, że robisz to, bo jesteś szczera. Masz wysokie standardy i wprost mówisz, gdzie powinniśmy się poprawić. Z czasem zrozumiałam, że to bzdura. Czerpałaś satysfakcję z tych ocen, karmiłaś się tym. Obgadywałaś nas, a potem to dochodziło do mojego męża, nie chciał cię znać. Pytałaś: dlaczego on mnie nie lubi? A inni donosili, że opowiadasz, że jest źle ubrany i w ogóle do niczego? Czy też dlatego, że on jako jeden z nielicznych nie traktował cię, jak bóstwo?

Z drugiej strony, czego się spodziewałam. Obgadywałaś też innych mężów swoich koleżanek. Ze szczegółami  też opowiadałaś życiowe historie tych koleżanek. Żałuję, że nie powiedziałam ci, że nie chcę tego słuchać.

Po każdej rozmowie, spotkaniu czułam się wyssana. Musiałam odespać, uciec gdzieś, ukoić się. W końcu zrozumiałam, że niepotrzebnie się męczę. Do tego ta twoja chwiejność. Nigdy nie wiedziałam, co zrobisz– będziesz do rany przyłóż, czy znów mi dokopiesz. Będziesz dzwonić kilka razy dziennie, czy przez kolejny miesiąc milczeć i nie odpowiadać na wiadomości.

Miałyśmy kilka ostrzejszych rozmów, ty jak zwykle myślałaś, że się odezwę, ja tym razem tego nie zrobiłam. To mi też dało do myślenia– jesteś przyzwyczajona, że to ja się bardziej staram. Ale to już minęło.

Może czasem tęsknię za kolorem, który wnosiłaś do mojego życia, zabawą, wspólnym śmiechem. To były te dobre rzeczy. Były.


Zobacz także

Nie przegap okazji! SENS życia

6 rzeczy, które bym powiedziała młodszej sobie

Znamy sekret długowieczności! To dopasowana dieta, jest zapisana w twoim DNA