Lifestyle Patronaty

Współczesne życie kobiety jest pełne wyzwań. Spróbuj medytacji

Redakcja
Redakcja
24 marca 2016
Fot. Flickr / Nickolai Kashirin / CC BY
 

Z jednej strony tak zwane obowiązki domowe (bez względu na to czy są dzieci czy nie, bez względu w jakim zakresie współdzielone z partnerem) z drugiej wiele wyzwań zawodowych.

Jeżeli nałożyć na to tempo życia, ilość projektów, codziennych bodźców i konsumowanych treści to, niekiedy, nawet nie ma czasu zdać sobie sprawy jaki to kołowrót. W tym wszystkim jeszcze fajnie zachować urodę, zadbać o siebie i złapać trochę wytchnienia.

Dlatego coraz więcej kobiet (mężczyzn też, choć, co ciekawe, mniej) skłania się ku różnym formom odprężenia umysłu i zaczyna medytować.

Czym w zasadzie jest medytacja i jak stosować ją mądrze?

W wielkim skrócie to reset natłoku myśli objawiający się głębokim odprężeniem, poczuciem odświeżenia, kreatywnością, bardziej pozytywnym podejściem do życia.

Co ciekawe medytacja jest bezwysiłkowa i nie polega na łączeniu palców dłoni, jak lubią to pokazywać na zdjęciach, ani na usiłowaniu nie myślenia. Nie są to też wyobrażenia złotych świateł przeszywających nas z nieba ani inne tego typu efekty specjalne.

To raczej obserwacja wrażeń jakie pojawiają się w ciele i umyśle czy obserwacja oddechu lub swobodnego przepływu myśli.

Stan odpoczynku od myśli pojawia się samoistnie i spontanicznie. Kilka chwil takiego resetu potrafi dać zastrzyk energii na cały dzień.

Jak nauczyć się medytować lub zmotywować do regularnej praktyki jeśli jesteśmy już zaprzyjaźnieni z medytacją?

Dobrym rozwiązaniem jest skorzystanie z aplikacji z prowadzonymi, 100% świeckimi medytacjami.

Poniżej parę słów o aplikacji Intů , pierwszej polskiej aplikacji z medytacjami prowadzonymi, której właśnie ma swoją premierę.

Aplikacja w wersji mobilnej na smartfon lub tablet dostępna jest w formie kursów audio z medytacjami prowadzonymi, co umożliwia ich stosowanie w dowolnym czasie i miejscu: w domowym zaciszu, na wakacjach w miejscu gdzie nie ma zasięgu lub podczas przerwy w pracy.

Twórcy aplikacji Intů przygotowali sporo niespodzianek i unikalną formułę. Całość składa się z trzech uzupełniających się elementów:

(1) medytacji prowadzonych,
(2) ćwiczeń/zabaw mentalnych oraz
(3) wskazówek jak w codziennym życiu stosować to, czego uczymy się medytując.

Każda z medytacji jest inna, trwa od 10 do 20 minut.

Twórcy aplikacji medytują i nauczają medytacji i samorozwoju od blisko 15 lat, Michał, który jest głosem medytacji, ukończył zdrowie publiczne w warszawskim SWPS. Oprócz tego jednocześnie realizują szereg innych projektów oraz prowadzą własne firmy – dzięki czemu wydźwięk  prowadzonych medytacji jest praktyczny i konkretny, a proponowane ćwiczenia i wskazówki odnoszą się do codziennego życia współczesnego człowieka.

Całość cechuje prostota, spora dawka humoru, lekkość i serdeczność.

Wszystkie tematyczne kursy składają się z 7 medytacji i wskazówek układając się w jeden, spójny kurs. Jednocześnie wszystkie poszczególne kursy wzajemnie się uzupełniają. W aplikacji sukcesywnie będą pojawiać się nowe medytacje.

Aplikację można pobrać ze strony intu.mobi lub wprost z Google Play (od 16.03) i Apple Store (23.03)

My w Oh!me na pewno będziemy korzystać.


Lifestyle Patronaty

Pamiętacie pierwsze spotkanie u jego rodziców? To była ostatnia szansa na ucieczkę

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
24 marca 2016
Fot. iStock / Squaredpixels
 

Przyznacie, że w związku zawsze pamięta się wszystko co pierwsze. Pierwsza randka, pierwszy seks, kłótnia i… spotkanie u jego rodziców.

Oczywiście to ostatnie najczęściej przysparza nam dość dużo stresu. Większość z nas ma takie spotkania już za sobą, bo nawet jeśli teraz poznajemy rodziców obecnego partnera, to jednak mamy do tego spory dystans. Ale kilka, czy kilkanaście lat temu to spotkanie wywoływało w nas sporo stresu. Przeglądam internet, gdzie roi się od pytań: „Jak dobrze wypaść na pierwszym spotkaniu u rodziców chłopaka”, „Co kupić na pierwsze spotkanie”, „Jak sprawić, by rodzice chłopaka mnie polubili już na pierwszym spotkaniu”. Urocze, prawda?

Gdyby te pytające wiedziały, to co my teraz wiemy… To miałyby podczas tego spotkania oczy i uszy szeroko otwarte, bo poznanie rodziców swojego partnera, to tak naprawdę ostatnia szansa na ucieczkę.

To pierwsze spotkanie mówi nam bardzo dużo o naszych przyszłych relacjach z teściami, a także… (często niestety) też o tym, jaki będzie nasz partner, gdy już w związku okrzepnie, a pierwsze motyle z brzucha ulecą.

Kiedy jego matka rzuca ci się na szyję

Widzi cię po raz pierwszy i ściska, całuje: „O jakaś ty piękna”, „Tak się cieszę, że cię poznałam” – piszczy nad głową. Powtarza, że to wspaniale, że jej syn w końcu kogoś przyprowadził do domu, że go uratowałaś od kawalerstwa i takie tam. Oczywiście jest ci bardzo miło. Stres z ciebie schodzi i myślisz: „No świetna babka”, tylko ta sama babka za kilka lat też tak świergoląc może wpadać do ciebie z samego rana na kawkę, i dzwonić w wieczorem z przepisem na ulubioną babkę. Będzie kupować ci bluzki, w których jej zdaniem będziesz wyglądać świetnie i mówić, jaką czapkę ubrać waszym dzieciom na spacer.

Kiedy jego matka staje się powierniczką tajemnic

Bierze cię na spytki, że tak niby możesz jej zaufać, że „między nami kobietami”. Podpytuje, jak wam razem, czym on cię wkurza, że ona wie, że nie jest idealny. Opowiada trochę o sobie, trochę o mężu i też trochę o twoim facecie. Hihy-śmichy i klepanie się po ramieniu w zaciszu kuchni zdaje się być zawiązaniem nici porozumienia. Cóż, dzisiaj już nie musimy być tego tak pewne. Bo ta spoufalająca się z nami matka wtrąca się we wszystko, mówi ci, jak masz wychować dzieci, ile czasu pracować i co ugotować na przyjęcie urodzinowe twojego męża. Cały czas musi mieć wszystko pod kontrolą.

Kiedy przewracają oczami na twoje „dziwactwa”

„Nie jadasz dziczyzny?”, albo co gorsze: „Nie jadasz mięsa? To teraz wiadomo, czemu tak marniej wyglądasz”, „Nie lubisz wątróbki – matko, to co ty w ciąży będziesz jadać?”, „Kawy nie pijesz? To dlatego tak mało energii w tobie”. Jakoś mi do głowy te jedzeniowe przykłady przychodzą do głowy, bo pewnie jaki pierwsze wychodzą przy stole. To przewracanie oczami i znaczące spojrzenie w stronę syna mówiące: „Ty się chłopie zastanów” lub „No fajna, ale jednak trochę dziwna”. Jak padło: „My tu cię wszystkiemu kochanie nauczymy” – trzeba było uciekać, albo od razu postawić granice.

Kiedy jego matka wspomina byłe dziewczyny

W sumie wystarczy jedna była. „Wiesz, a Ania, to takie ciasta piekła”, „Kochanie, a pamiętasz jak z Olą pojechaliście na narty?”. Cóż… tak może być do końca, że każda była – jaka by nie była, zawsze będzie lepsza od ciebie, albo ty zawsze będzie do niej porównywana. A później do żon synów znajomych, do drugiej synowej – zawsze ktoś się znajdzie. Mam nadzieję, że nie walczysz dzisiaj z wiatrakami i że nie udowadniasz, że to ty jesteś najlepsza i zasługujesz na ich szacunek i sympatię.

Kiedy jego matka komentuje twój wygląd

Te niby komplementy, te mrugnięcia, gdy mówi: „Tobie już więcej ciasta nie daję, bo wiadomo, my kobiety musimy dbać o linię”. Dla niej nigdy nie będziesz dobrze wyglądać. Wiadomość, że jesteś w ciąży skomentuje: „Tylko nie przytyj za dużo”, a na jej opinię jak źle wyglądasz po porodzie – zawsze możesz liczyć. Nadal uważnie dobierasz strój na wizytę u niej?

Kiedy jego matka cię ignoruje

Podaje ci rękę na wejściu i to wszystko. Zaraz zgarnia synka do siebie i wypytuje, co słychać, jak mu się spało i że pewnie jest bardzo głodny. Wobec ciebie jest oschła. W końcu jesteś dla niej zagrożeniem, zabierzesz jej ukochanego synka. To do niego będzie dzwonić z informacją, że upiekła mu ciasto, albo, żeby wpadł na obiad. Bo przecież ty nigdy nic tak pysznego jak ona nie ugotowałaś. Tu wszystko w rękach twojego faceta – nie przegapiłaś, jak zachowywał się na pierwszym spotkaniu? Czy dbał o ciebie, czy kompletnie zignorował zachowanie jego matki?

Kiedy jego matka skacze wokół ojca

To jemu wszystko podaje pod nos, on jest panem tego domu, czeka aż wszystko „samo się zrobi”, podczas, gdy on zabawia cię rozmową. Nie jest zasadą, że twój mąż powielił ten schemat, ale mogło zdarzyć się tak, że dużo pracy cię kosztowało ustalenie partnerskiego układu w domu, kiedy dla niego nie jest już ujmą po latach wspólnego życia – powieszenie prania, czy ugotowanie obiadu. Ale początki mogłyby być trudne. Na szczęście z takich rodzin często też wychodzą świadomi mężczyźni, którzy wiedzą, jakimi mężami nie chcą być.

A wasze pierwsze spotkania z przyszłymi teściami jak wyglądało? Były takie, po których uciekłyście daleko?


Lifestyle Patronaty

Myślisz sobie: Co ty wiesz o kobiecości? Jesteś jeszcze taka młodziutka, z tą swoją jasną cerą i piegami na wiosnę. Tak niewiele poznałaś

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
23 marca 2016

Mam siedemnaście lat i jestem kobietą. Myślisz sobie: Co ty wiesz o kobiecości? Dzieciak z ciebie. Nawet paznokcie pomalowałaś dla zabawy: każdy na inny kolor. Jesteś jeszcze taka młodziutka, taka dziewczęca z tą swoją jasną cerą i piegami na wiosnę. Tak niewiele poznałaś, tyle odpowiedzi przed tobą.

Nie wydawaj wyroków, przyjrzyj mi się. Jestem kobietą. Bo kobiecość to stan duszy.

Lato

Idę po plaży, biegnę właściwie. Piasek łaskocze mnie w stopy, słońce ogrzewa. I ta beztroska wakacyjna, poczucie swobody. Tyle przede mną.

„ Kwiatku!  – krzyczy mama, gdzieś daleko – Idę już do domu, słabo się poczułam. Nie biegaj zbyt długo”. Macham do niej wesoło, zamaszyście. Zaraz wrócę, tylko jeszcze pobiegnę chwilę, dalej przed siebie. Nieważne gdzie.

Miłość? Nie zawracaj mi głowy. No dobrze, fajny ten Kacper ze szkoły. Zgrywa takiego niedostępnego trochę. Ale woli dziewczyny z maturalnej. Ciuchy? Kocham przeglądać z mamą katalogi różnych sklepów. Siadamy sobie z laptopem na kolanach i wybieramy sukienki, bluzki, bransoletki. I pijemy czekoladę. Moja mama jest piękna.

Pójdę na studia. Pewnie, pójdę, ale jeszcze nie wiem co chcę robić w życiu. Trochę projektuję, szyję różne szmacianki dla młodszej siostry, Gabrysi, a czasem sukienkę dla mamy. Lubię się uczyć. Kocham moje przyjaciółki i te momenty, kiedy śmiejemy się ze strasznych głupot. I bardzo lubię muzykę. I taniec współczesny kocham.

Jesień

Mama jest chora. Badania, szpitale. Diagnozy. Boję się. Boję się na nią spojrzeć, tak jakby moje spojrzenie mogło jeszcze pogorszyć jej stan. Mama umrze, tak powiedział lekarz. Nie umiem w to uwierzyć. Nie może być tak bardzo chora, przecież w wakacje biegała ze mną po tej plaży. Nie umiem też płakać tak, żeby mama nie widziała. Nakładam na twarz podkład, jak maskę i śmieję się głośno. Tata mówi, że zbyt głośno.

Jak się postaram, to na pewno znajdę jakiś sposób, żeby wyzdrowiała. Słyszy się teraz tyle o tym, jak ktoś był bardzo chory, a potem nagle choroba się cofnęła i wszystko jest znowu dobrze. Dlaczego u nas miałoby być inaczej?

Tłumaczę Gabrysi, że mama jest chora. – To daj jej witaminę C i ten syrop malinowy na gorączkę, który mi dajecie, jak jestem przeziębiona – odpowiada. Przytulam ją mocno. Jest ciepła i ładnie pachnie, lepiej mi jak się tak w nią mocno wtulę.

Szkoła? Nie zawracaj mi głowy. Nie umiem teraz skupić się na nauce. Nie, nie zawalam, nigdy nie zawalam. Ale to już nie jest najważniejsze.

Zima

Tata coraz częściej wyjeżdża do Holandii. Dobrze się rozwija ta jego firma. Mama jest uśmiechnięta kiedy pyta – Czym się tak martwisz? Czasem myślę, że nie wie, że jest chora.

Nie, nie pytam już dlaczego. Szukam sposobu by być z nią jak najmocniej. Czasem kładę się tuż obok i czekam aż położy swoją rękę na mojej głowie. Oglądamy dużo zdjęć, takich starych, czarno-białych. Dużo rozmawiamy, a wieczorem,zapisuję wszystko, co chciałabym zapamiętać.

Przyjaciółki? Są, wspierają, ale wiesz przecież, że nie zrozumieją. One zostały tam, po tamtej stronie. Nie umiem ci tego lepiej wytłumaczyć, ale nie potrafię już z nimi mówić o wszystkim.

– Mamo, a kto będzie moją mamą, kiedy umrzesz? – Gabi wskakuje mamie na łózko, choć wie, że nie wolno. Dusi mnie w gardle. Słowa „ kiedy umrzesz” wypowiedziane przez trzylatkę odzierają mnie z resztek złudzeń. Skoro i ona to wie, to musi być prawda.

Wiosna

Przenosimy mamę do hospicjum. Kiedyś tak bałam się tego słowa „hospicjum”. Znaczy ono tyle, co śmierć, prawda? Powoli oswajam się z tym miejscem, poznaję lekarzy i innych pacjentów. Lekcje odrabiam przy łóżku mamy. Wiesz, jaka ona jest mądra?

Mama odchodzi. Jestem z nią, cały czas. Wyłapuję ten jeden, ostatni wspólny moment. I niby jestem na to gotowa, niby wiem, a jednak w środku, wewnątrz chciałabym zatrzymać ją ze wszystkich sił, nie wypuścić bladej ręki, która tak niedawno głaskała mnie po głowie. Chce mi się krzyczeć.

Mamo, przecież ja ciągle nie wiem wszystkiego. Nie powiedziałaś mi jak się robi tę ulubioną szarlotkę Gabrysi i czy na katar lepsze te francuskie kropelki czy maść pod nosek. Mamo, jak mam teraz rozmawiać o Tobie z tatą? Gdzie ja cię teraz znajdę, mamo?

Łapię się na tym, że nie chcę płakać przy niej, żeby się nie martwiła. Ale ona już nie słyszy, nie widzi. Wybiegam na korytarz. –  Płacz, dziecko, płacz – mówi tata, który płacze cały czas. A potem dodaje: Boże, jak ty wydoroślałaś.

Lubię siedzieć na plaży i przesypywać piasek między palcami dłoni. Mam marzenia, plany. Wiem dokąd biegnę. Lubię się śmiać i słuchać muzyki. Lubię taniec współczesny. Mam młodszą siostrę  Mam 17 lat i jestem kobietą, bo poznałam tajemnicę życia.


Zobacz także

Jak obejść system roboczy i zatęsknić za naturalnym rytmem?

Myślisz sobie: „Do diabła, dlaczego innym się udaje, a ja cały czas stoję w miejscu?”. Czas to zmienić!

Nie zagwarantujesz mi, że kiedy się wyleczysz ze swoich ran, nadal ze mną będziesz. O mężczyźnie, który nie wiedział na czym polega miłość