Lifestyle

Walczysz z niechcianymi centymetrami w talii? Mamy na to sposób. Do urlopu zdążysz

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
15 czerwca 2021
Photo by FitNish Media on Unsplash
 

Twierdzimy, że jemy zdrowo, a dodatkowe kilogramy uczepiły się nas złośliwie. Jednak gdy przyjrzymy się naszemu codziennemu menu, to pozostawia ono wiele do życzenia. W codziennej gonitwie pomiędzy pracą, domowymi obowiązkami a szybką randką trudno znaleźć czas, a głównie siły, by wybrać się na siłownię czy intensywny aerobik. 

Niektórzy twierdzą, że tai chi pomaga zrzucić kilka centymetrów w talii. Jednak czy to możliwe, aby tak powolne, wręcz statyczne ćwiczenia pomagały w spalaniu tkanki tłuszczowej?

Tai chi to sztuka cierpliwości

Tai chi to praktyka umysłu i ciała wywodząca się z Chin. Łączy w sobie oddychanie i medytację. To rodzaj ćwiczeń odpowiednich dla każdego, niezależnie od stopnia sprawności ruchowej i wytrzymałości. Tutaj nie napinamy mięśni, nie podnosimy ciężarów. Musimy wykazać się wytrwałością i cierpliwością. Te powolne, czasami wręcz statyczne ćwiczenia, wymagają dużo praktyki.

Rozciąganie ciała we wszystkich kierunkach i odpowiednie osadzanie ciężaru ciała, na początku jest trudniejsze niż mogłoby się wydawać. Tai chi to nie tylko nauka powolnych ruchów, sztuka koncentracji, relaksacji i właściwego
oddechu. To coś więcej.

To ćwiczenia poprawiające sprawność fizyczną, wspomagające ustabilizowanie równowagi wewnętrznej. Umiejętność wyciszenia, koncentracji pomaga w budowaniu świadomości własnego ciała. Dla wielu to rodzaj terapii. Ćwiczenia tai chi wspomagają krążenie krwi, regulują ciśnienie, mają zbawienny wpływ na ból mięśni. Doceniane są przez osoby zmagające się z cukrzycą typu 2. I choć szereg korzyści zdrowotnych nie ma końca, to poszukujemy odpowiedzi na pytanie z innej kategorii. Czy tai chi pomaga w spalaniu tkanki tłuszczowej?

Tai chi a wymarzona sylwetka

Chyba większość kobiet – w szczególności latem – marzy, aby zrzucić kilka centymetrów w talii. Kiedy to po zimie nagromadziło się trochę tu i trochę tam. Niby nie wiemy jak do tego doszło, ale swoje za uszami mamy. Pozbycie się
kilku, czasami nawet dwóch kilogramów sprawi, że fajniej poczujemy się w kostiumie kąpielowym. Bardziej pokochamy i zaakceptujemy siebie.

O ile ćwiczenia na siłowni, pilates czy bieganie nie są dla każdej z nas, to tai chi już tak. Jednak czy te, jakby nie patrzeć statyczne, ćwiczenia pomogą w spaleniu tkanki tłuszczowej? Naukowcy z Hongkongu postanowili bliżej przyjrzeć się zagadnieniu. Przeprowadzili badanie, które trwało od lutego 2016 r. do marca 2018 r. Wzięły w nim udział 543 osoby z otyłością brzuszną, w wieku powyżej 50 lat. Wyniki napajają optymizmem? A może wręcz przeciwnie – są jak kubeł zimnej wody wylanej na głowę? Zacznijmy od wyjaśnień i faktów. Uczestników podzielono na trzy grupy :

  • Pierwsza grupa wzięła udział w 12-tygodniowym kursie tai chi prowadzonym przez instruktora. Uczestniczy ćwiczyli trzy razy w tygodniu przez godzinę
  • Druga grupa wzięła udział w zajęciach z umiarkowanymi ćwiczeniami prowadzonymi przez instruktora. Tak jak w poprzednim przypadku, ćwiczyli przez godzinę, spotykali się trzy razy w tygodniu przez 12 tygodni. Zajęcia polegały na energicznym marszu i wzmacnianiu mięśni
  • Z kolei trzecia grupa nie wykonywała żadnej aktywności fizycznej. Była to grupa kontrolna.

Co się okazało? Po trzech miesiącach obwód talii uczestników tai chi i grupy ćwiczeń konwencjonalnych zmniejszył się w porównaniu z osobami z grupy kontrolnej. Badanie dowodzi, że tai chi może być skuteczną alternatywą dla
konwencjonalnych ćwiczeń w leczeniu otyłości brzusznej. To dobra wiadomość dla kobiet, które chcą pozbyć się kilku nadprogramowych centymetrów, ale nie są przekonane do siłowni, aerobiku czy zumby. Na tym jednak nie koniec.

Wstępne badania wykazały korzystny wpływ tai chi na zdrowie mózgu, takie jak nastrój i funkcje poznawcze.
W kilka dni czy tygodni nie stracimy wszystkich niechcianych kilogramów, ale już po trzech miesiącach ćwiczeń zauważymy zadowalające rezultaty. Jednak jeśli wciąż nie możemy pochwalić się wymarzoną sylwetką nie zapominajmy, że każda z nas jest piękna, taka jaka jest!

Niezależnie od tego czy mamy cellulit, rozstępy czy tu i ówdzie zadziałała grawitacja. Wakacje to czas szaleństwa, wypoczynku, relaksu, a nie bacznego przyglądania się swojemu ciału. A jeśli chciałaś schudnąć tylko dla faceta, odpuść! To nie ma sensu. My – kobiety – zawsze powinnyśmy myśleć o sobie i o tym jak czujemy się same ze sobą. Nie jesteśmy po to, by spełniać wyimaginowane marzenia mężczyzn o szczupłej sylwetce, jak z pierwszych stron gazet.


Lifestyle

Cztery rzeczy, których oczekujemy od mężczyzn. I w życiu, i w seksie. Czy to takie trudne?!

Redakcja
Redakcja
15 czerwca 2021
Photo by Rendy Novantino on Unsplash
 

Jasne, rozumiemy, że wolicie nas postrzegać jako te złe i puste. Oczekujące. Upierdliwe. Hejtujące. Ale my tak naprawdę chcemy w życiu czterech rzeczy. Pewnie podobnie jak wy.

Odpowiedzialność

Za słowa. Za obietnice. Za nas. Za dziecko. Za to, co planowaliśmy. Za pracę. Za seks. Za rodzinę. Czy to tak trudno zrozumieć? Czy jeśli podpisujesz umowę o pracę, nie oczekujesz, że twój pracownik będzie przestrzegał punktów umowy? Dostosuje się do zasad? Oczekujesz, prawda? A od kobiety, którą kochasz nie oczekujesz tego, że będzie odpowiedzialna. Wiesz, rano mówi, że cię kocha, wieczorem odwołuje. Zdziwiłbyś się, co? Więc co się dziwisz, że my się dziwimy?

Chcemy facetów ODPOWIEDZIALNYCH. Rano mówią, że kochają, wieczorem i za tydzień czują to samo. Obiecują, że pomogą, pamiętają o tym za dziesięć dni. Przysięgają, że zadzwonią, dzwonią. Że wpadną do dziecka o siedemnastej (SIEDEMNASTEJ, nie osiemdziesiątej trzy dni dni później), robią to. I nawet jeśli po drodze dzieje się COŚ. To masz odwagę powiedzieć: zawaliłem, przepraszam. A nie uciekać, milczeć albo ATAKOWAĆ (tak, jesteście mistrzami ataku, gdy czujecie się winni).

Wierność

Czy to naprawdę takie nie-wiadomo-co. Czy jak kochacie, nie oczekujecie wierności? Oczekujecie. Po kiego diabła gracie więc na dziesięć i sto milionów frontów, ściemniacie i robicie z siebie niewiniątka? Skąd milion facetów (w związku!!!) na Tinderze? Chcesz otwartego związku, powiedz jej. Masz kryzys, nie jęcz kochance, powiedz jej. Źle ci w seksie? Powiedz jej, ale nie opowiadaj kochance jaka żona jest zła. To jest nielojalne. To jest wstrętne. Chciałbyś, żeby ona traktowała cię tak samo?

Wsparcie i szacunek

Oczekujesz tego w życiu, co? Chciałbyś być z kobietą, która rozumie cię, gdy masz kryzysy, szanuje cię, jest dla ciebie kotwicą i murem. To po co wyśmiewasz ją publicznie, krytykujesz, obrażasz przed kumplami? To dlaczego prychasz, wzruszasz ramionami, że przesadza? Albo mówisz, że ta jej praca to nic. Albo milczysz, gdy dla niej ważne jest, żebyś coś powiedział? Dlaczego zasypiasz po drugiej stronie łóżka?

Fantazja

Chciałbyś mieć dobry seks, prawda? My też chcemy. Chcemy gdzieś pojechać, choć mamy dzieci. Kochać się na plaży, w samochodzie i gdzie tam chcesz. Dlaczego więc do kochanki piszesz o fantazjach, a jej mówisz, że musisz iść spać, a wyjazd to przecinka, bo nie macie pieniędzy.

Chcesz coś mieć, dawaj to samo.
Oczekujesz, poproś.


Lifestyle

Modna „proffee coffee” nie taka dobra, jak mogłoby się wydawać. Jak może nam zaszkodzić?

Redakcja
Redakcja
15 czerwca 2021

Trendy żywieniowe nie są uniwersalne, warto o tym pamiętać. Sam fakt, że jakiś produkt jest popularny na w mediach społecznościowych, nie oznacza, że sięganie po niego to dobry pomysł. Okazuje się, że tak jest z niezwykle popularnym napojem, proteinową proffee coffee.

„Proffee coffee” podbiła serca kobiet na całym świecie już rok temu. Do przygotowania proffee coffee potrzeba filiżanki espresso, proteinowego shake’a, słodzika (cukier, ksylitol, miód itp.) i lodu.  Skąd tak duża popularność tego napoju? Oczywiście z mediów społecznościowych, a impulsem do wypróbowania tego smakołyku dla wielu była obietnica zastrzyku energii i pozbycia się kilogramów. Tymczasem eksperci ostrzegają przed nadmiernym spożywaniem takiej proteinowej kawy. Co nam grozi? Niestrawność, odwodnienie, a nawet arytmia serce i niewydolność nerek.

Wielbiciele proffee nie mogą się nachwalić jej cudownych właściwości. Trudno się dziwić – odchudzanie i energia w jednej szklance? A do tego słodkie i pyszne – czego chcieć więcej. Cóż, świetnie byłoby spożywać tylko zdrowe produkty. A ten, zdaniem ekspertów do takich nie należy. Bo choć kawa posiada wiele prozdrowotnych właściwości, pita w nadmiarze może poważnie zagrozić zdrowiu.

Zagrożeniem jest właśnie smak proffee. Słodka i pyszna można skłaniać nas do częstego sprawiania sobie tej przyjemności. A traktowanie jej jako przekąski czy łakocia może być dla nas niebezpieczne. Cukier szkodzi, wiemy to nie od dziś. Ale zaszkodzić może też nadmiar kofeiny.

Więcej pod materiałem wideo:

Pamiętajmy, że w tym kawowym koktajlu ląduje filiżanka supermocnego espresso. Jeśli pozwolimy sobie na kilka takich porcji dziennie…  Nadmiar kofeiny może prowadzić do arytmii serca.

Nadmiar kawy w diecie sprzyja również odwodnieniu, zwłaszcza, jeśli nie zadbamy wówczas o zwiększenie częstotliwości picia wody. „Poza zwiększonym ryzykiem takich dolegliwości, jak drżenie rąk, niepokój czy kołatanie serca, nadmiar kofeiny może cię odwodnić, gdyż działa ona moczopędnie, a co za tym idzie powoduje utratę dużej ilości płynów.

Kolejnym kontrowersyjnym składnikiem okazuje się być białko. Zaskoczona? My też! Przecież zachwala się je na każdym kroku. Tymczasem w rezultacie wypijania kilku proteinowych kaw dziennie może mieć opłakane skutki. Niestrawność i problemy jelitowe, a nawet problemy z nerkami (źle działa na nie zbyt duża ilość protein- tego możemy się nabawić, przesadzając z ilością proffee coffee.

Białko + cukier + wzrost poziomu węglowodanów w organizmie.


Zobacz także

Jak być odpornym psychicznie? 18 sposobów na wytrenowanie tej cennej umiejętności

List otwarty do moich wnuków: 10 rzeczy, które chcę, aby wiedzieli

„Pokonałam kryzys. Ty też możesz”. Nasza nowa akcja! Weź w niej udział