Uroda Zdrowie

Zakochana w zdrowiu. Jak dbać o siebie naturalnie

NoRiskMakeUp
NoRiskMakeUp
26 lipca 2016
Mat, prasowe
 

Wakacje to czas odpoczynku. Warto zwolnić trochę tempo, naładować baterie na następne miesiące pracy. Pamiętajcie, że latem, w okresie zwiększonej aktywności fizycznej przy wysokich temperaturach, organizm wymaga szczególnej troski. Szybko tracimy witaminy i minerały, a suplementacja staje się koniecznością, pomimo zdrowej diety. Jesteśmy tym, co jemy ☺… W idealnym świecie, owoce i warzywa, które lądują na naszych talerzach, powinny dostarczać substancji niezbędnych do zdrowego funkcjonowania. Niestety,  na skutek stosowania nawozów sztucznych i degradacji środowiska, pożywienie pozbawione jest cennych minerałów.IMG_3978

Ja na co dzień zażywam Silor+B Invex Remedies. Firmę poznałam rok temu. Chętnie stosuję i testuję ich produkty. Od roku nie byłam chora!!! Mam więcej siły i energii. Polscy wynalazcy, którzy założyli firmę, zostali docenieni przez naukowe środowiska międzynarodowe, za opracowanie technologii monojonowej.

Metoda polega na rozbijaniu  minerałów do wielkości maleńkich cząsteczek – monojonów, które przenikają do wnętrza komórek organizmu, w ten sposób go odżywiając. W naszych komórkach są minerały, z których zbudowany jest świat. Krzem jest drugim po tlenie najczęściej występującym pierwiastkiem na Ziemi. Pierwsza, zewnętrzna warstwa globu to SiAl. Obecność krzemu w komórkach organizmu ma ogromne znaczenie dla życia, zdrowia i urody. Pierwiastek ten odpowiada za elastyczność tkanek, błon śluzowych, naczyń krwionośnych. Znajduje się w komórkach krwi, kości, ścięgien, mięśni, skóry, wątroby, śledziony, trzustki oraz serca.

IMG_3984

Krzem jest pierwiastkiem młodości, a jego poziom w organizmie obniża się, im jesteśmy starsi. Potrzebujemy go wszyscy; dzieci, osoby starsze, aktywne i sportowcy. Przyspiesza regenerację i powrót do formy po urazach, sprawdziłam to na własnej skórze. Wspomaga organizm w czasie rekonwalescencji oraz w okresach obniżonej odporności. Silor+B ma w składzie także bor, który w synergii z krzemem potęguje działanie suplementu. Bor jest mikroelementem odpowiadającym za właściwą gospodarkę wapniową, ogranicza jego wydalanie i zapobiega utracie kośćca. Wpływa na poprawę pamięci krótko i długotrwałej, działa antynowotworowo.

Suplementy których używam, muszą być bezpieczne, mają służyć wyłącznie zachowaniu zdrowia. Silor+B jest w płynie. Neutralny w smaku, bez zapachu, substancji zbrylających, słodzących, konserwantów oraz barwników. Ma zasadowe pH, więc odkwasza organizm. Stres związany z codziennymi obowiązkami, również powoduje utratę substancji mineralnych. Biochelat Zn+Cu+Mg to moje źródło cynku, miedzi i magnezu. Gwarantuje szybki powrót do równowagi.

IMG_3988

Cynk wspomaga odporność, poprawia mineralizację kości i przyspiesza gojenie ran. Jest antagonistą miedzi, dlatego preparat zawiera ją w swoim składzie, aby przeciwdziałać jej niedoborom. Miedź ułatwia wchłanianie żelaza i produkcję krwinek czerwonych. Wchodzi w skład wielu enzymów i aktywuje procesy metaboliczne. Miedź reguluje ciśnienie krwi oraz pracę serca. Zwiększa libido, poprawia kondycję skóry i włosów. Chroni przed anemią i chorobami stawów.

IMG_3987

Odpowiednia dawka doskonale wchłanianego magnezu stabilizuje funkcje układu nerwowego, poprawia pamięć i koncentrację, usprawnia procesy myślowe. Magnez wzmacnia reakcje obronne organizmu i obniża napięcie nerwowo-mięśniowe.

IMG_5223 (1)

Dbajcie o zdrowie. To warunek dla zachowania urody na długie lata.


Tekst: Agnieszka Kociak
Zdjęcia: materiał prasowy NoRiskMakeUp


Uroda Zdrowie

Luksus od stóp do głów!

NoRiskMakeUp
NoRiskMakeUp
2 sierpnia 2016
Fot. Dariusz Kociak
 

Jeżeli partner szuka pomysłu na prezent dla Ciebie, albo Ty szukasz prezentu dla swojej przyjaciółki, potrzebujesz jakiejś zmiany, inspiracji, relaksu i nie masz czasu wyjechać poza granice Warszawy – to mam pomysł na idealny prezent dla Was.

Fot. Dariusz Kociak

Fot. Dariusz Kociak

Otrzymałam swój upominek od przemiłej Pani Ewy, a była to: elegancka czarna torba, w niej czarne pudełeczko, w którym znajdowało się zaproszenie na pakiet usług, z których mogę skorzystać w salonie DESSANGE PARIS.

Fot. Dariusz Kociak

Fot. Dariusz Kociak

Salon DESSANGE znajduje się w budynku Metropolitan, w samym sercu Warszawy. Wysublimowana prostota, elegancja, styl, klasa, luksus, komfort, spokój, jakość – w tych kilku słowach mogłabym opowiedzieć o mojej przygodzie i metamorfozie, jaką przeszłam dzięki DESSANGE. Postanowiłam opowiedzieć Wam o tym ze szczegółami bo na #noriskmakeup Agnieszka Kociak polecam i przekonuję tylko do rzeczy lub usług, które przetestowałam na własnej skórze i uważam, że są godne polecenia.

Witajcie w krainie, gdzie kopciuszek (czyli ja) oddaje się w ręce ekspertów, a po kilku godzinach czuję się jak prawdziwa gwiazda 😉

Zadzwoniłam do salonu by umówić się na wszystkie możliwe zabiegi jednego dnia. Po godzinie Pani oddzwoniła z informacją, że ułożyła mi grafik, tak bym niczym nie musiała się przejmować i rozplanowywać sama wszystkich usług, z których chcę skorzystać. Następnego dnia, byłam umówiona na kolację ze znajomymi więc zabrałam sukienkę, szpilki i najpierw pojechałam na umówioną godzinę do salonu Dessange.

Od stóp – do głów (a raczej od stóp do twarzy)

Genialny pedicure! Osobne, zapewniające intymność pomieszczenie z fotelami, które podczas zabieg wykonują masaż ciała, dzięki czemu poczułam się zrelaksowana a czas się dla mnie zatrzymał. Delikatne, pewne dłonie pedikiurzystki , bezkonkurencyjna higiena i sterylność narzędzi , cudowny peeling stóp, rozpieszczający zmysły krem zwieńczył dzieło. Manicure , na życzenie klientki , może być wzbogacony o peeling dłoni. Kolor lakieru wybrałam sama, ale obsługa chętnie dobierze odcień spośród blisko 100 odcieni. Moją uwagę zwróciła nastrojowa muzyka, która grała w tle. Rozglądałam się po salonie i myślałam, o tym , że „diabeł tkwi w szczegółach”. I właśnie w salonie , który odwiedzałam, każdy szczegół jest przemyślany, dzięki czemu panuje tu pewnego rodzaju harmonia, w której dobrze się czułam , w którą z przyjemnością się zanurzyłam.  Odczułam spokój i błogość, a obudziłam się , kiedy moje paznokcie były gotowe (zdjęcie nr 1). Dla kobiety zmianę w wyglądzie oznacza przede wszystkim zmianę fryzury. Przez 24 lata nosiłam długie włosy, przez 20 lat miały naturalny kolor, czyli ciemny brąz. Kilka dni wcześniej ścięłam swoje długie włosy ale potrzebowałam czegoś więcej. Profesjonalny team : stylistka fryzur i kolorystka Dessange zaproponowały mi rozjaśnienie włosów firmową techniką Dessange, tak aby wyglądały bardzo naturalnie . Kosmetyki, których używają salony Dessange są produktami najwyższej jakości a ich formuła nie niszczy włosów. Efekt był baaardzo zadowalający!  Moje włosy, pomimo rozjaśnienia, pozostały miękkie i sprężyste, nie tracąc naturalnego blasku (zdjęcia nr 2). Jeszcze raz byłam pod wrażeniem dbałości o higienę : przy mnie odpakowywane wysterylizowane narzędzia, szczotki, pachnący , bielusieńki peniuar, dla mnie zdezynfekowana myjnia….I masujące ciało fotele na myjni  i te cudowne zapachy kosmetyków do pielęgnacji włosów!

Pozostała kosmetyka twarzy. Proporcjonalne rysy twarzy to przed wszystkim piękne brwi. W salonie DESSANGE pracuje osoba, która fantastycznie wystylizowała moje brwi (zdjęcia nr 3). Przez najbliższy miesiąc nie muszę martwić się malowaniem brwi, a to oznacza  5 min. krótszy makijaż. Skoro mowa o makijażu, to make up oczywiście pozostał na koniec. Marka DESSANGE gwarantuje najwyższej jakości kosmetyki nie tylko do włosów i pielęgnacji ale ma w swojej ofercie również kosmetyki do makijażu. Pozwoliłam wykazać się pracownikom DESSANGE i w tym zakresie. Make up nazwałam : Elegancja Francja (zdjęcia nr 4).

Z pełną odpowiedzialnością polecam kompleksowe usługi, jakie zapewnia Salon DESSANGE PARIS.

Adres: Warszawa, Plac Piłsudskiego 1 , budynek Metropolitan. Telefon: 22 331 49 94

PS: BONUS!

W budynku Metropolitan znajduje się doskonała myjnia samochodowa, która jest ponad połowę tańsza i dużo lepsza niż myjnia, np. w Galerii Mokotów i jeżeli korzystacie z myjni, to nie ponosicie kosztów związanych z parkowaniem samochodu w w/w miejscu ;-).

Przed metamorfozą

Fot. Dariusz Kociak

Fot. Dariusz Kociak

Fot. Dariusz Kociak

Fot. Dariusz Kociak

Fot. Dariusz Kociak

Fot. Dariusz Kociak

Fot. Dariusz Kociak

Fot. Dariusz Kociak

Przed rozjaśnieniem…

Fot. Dariusz Kociak

Fot. Dariusz Kociak

… i w trakcie… 😉

Fot. Dariusz Kociak

Fot. Dariusz Kociak

Fot. Dariusz Kociak

Fot. Dariusz Kociak

Włosy zostały rozjaśnione i podcięte.

Fot. Dariusz Kociak

Fot. Dariusz Kociak

Fot. Dariusz Kociak

Fot. Dariusz Kociak

Kosmetyka twarzy: Stylizacja i henna brwi oraz henna rzęs

Fot. Dariusz Kociak

Fot. Dariusz Kociak

Efekt końcowy

Fot. Dariusz Kociak

Fot. Dariusz Kociak

Fot. Dariusz Kociak

Fot. Dariusz Kociak

Fot. Dariusz Kociak

Fot. Dariusz Kociak


Uroda Zdrowie

Zaproszenie…

NoRiskMakeUp
NoRiskMakeUp
17 czerwca 2016
Fot. No Risk Make Up

Możesz sobie zrobić najlepszy makijaż na świecie, ubrać się w ciuchy polecane przez blogerkę, wskoczyć w najwyższe szpilki i czuć się jak milion dolarów a wystarczy 30 sekund, o kilka słów za dużo (lub za mało), i Twoje idealne samopoczucie leży w gruzach. Daj sobie szansę i pracuj nad tym by nastrój był zależny tylko od Ciebie. Dbaj o psychikę tak jak dbasz o wygląd. Ale do rzeczy.

„Ludzie są zaskoczeni, kiedy traktuję ich w taki sam sposób, jak oni mnie” – przeczytałam kiedyś na jednym z portali społecznościowych i pomyślałam, że ktoś musiał się na kogoś ostro wkurzyć. Dlaczego ludzie na forum pokazują, że właśnie stali się silniejsi? Czy ktoś ich wcześniej skrzywdził ale brakowało im odwagi, żeby zareagować w danym momencie? Co sprawiło, że nagle postanowili nie dać sobie wejść na głowę, w dodatku ogłaszając to publicznie, na zasadzie: „bójcie się! teraz ja Wam pokażę!” Dokładnie tak zinterpretowałam tamte słowa. A przecież winny mógł nie zdawać sobie sprawy z tego, że zrobił źle, skoro nikt mu wcześniej nie zwrócił uwagi. Tak właśnie wybuchają afery koperkowe albo mocniej: konflikty. Zdobywa się na odwagę by w końcu przemówić, a druga strona, nie ma pojęcia o co chodzi.

Wychodzę z założenia, że należy reagować od razu, mówić spokojnie i szczerze, co nam przeszkadza. Taka jestem ale wiem, że inni mają z tym kłopot, a większość wręcz przymyka oko, bo chodzi o szefa, ukochaną osobę lub przyjaciela. Obawiamy się reakcji – i to jest ludzkie. Mamy w sobie empatię i jesteśmy wrażliwi. Ale finalnie – kumuluje się w nas złość, poczucie niesprawiedliwości – dalej – chęć zemsty, albo zwyczajnie chcemy przytrzeć komuś nosa. Zamiast obwieszczać całemu światu: „uwaga! nadchodzę! bójcie się bo się zmieniłam!” należy po prostu działać i na co dzień pracować nad tym, żeby nie dopuszczać do sytuacji, które są dla nas niekomfortowe.

I wszystko by się zgadzało, gdyby nie dzisiejszy poranek, kiedy zostałam postawiona w sytuacji, która jednocześnie mnie rozbawiła i zaskoczyła. Odebrałam telefon z nieznanego mi numeru i usłyszałam „ Cześć, z tej strony…..” i tu nastąpiło krótkie przedstawienie osoby, która nawiązała połączenie. W trakcie monologu sympatycznej skądinąd Pani dowiedziałam się, że dzwoni w imieniu mojego przyjaciela, dla którego pracuje i który chciałby mnie zaprosić na swoją, dodam, że prywatną, imprezę. Zostałam poproszona o podanie adresu mailowego, na który owo zaproszenie mogłoby zostać mi wysłane oraz zostałam poinstruowana, do kiedy i komu mam potwierdzić swoją obecność. Po około 30 sekundach od zakończenia rozmowy, kiedy już z automatu podałam wszystkie dane dotarło do mnie, co właśnie się wydarzyło. Wtedy jeszcze zbyłam swoje uczucia, zwłaszcza że po chwili zapikał mój telefon i kątem oka zobaczyłam, że także gospodarz imprezy wysłał mi zdjęcie zaproszenia, używając do tego celu komunikatora. Zaskoczył mnie jednak fakt, iż zaproszenie nie było okraszone żadnym dodatkowym słowem, w stylu: „wpadaj!” lub „To co, widzimy się?”. Nic, tylko fotka. Z treści dowiedziałam się, że impreza odbędzie się w centrum Warszawy, w całkiem fajnym i ekskluzywnym budynku oraz że uświetni ją gość specjalny, a później nastąpi przeniesienie do innej, równie luksusowej lokalizacji. Czyli jak to mówią: „na bogato”. Niewiele myśląc, niesiona entuzjazmem i radością z możliwości spotkania się z przyjacielem odpisałam: „po grubości! Co chcesz na prezent?”. Cisza. Odpowiedzi brak.

Znam X (na potrzeby tej opowieści nazwijmy go „X”) od ok 10 lat. Przeżyliśmy wiele wspólnych chwil, imprez, wyjazdów, zjedliśmy morze jedzenia i wypiliśmy rzekę dobrych trunków razem. Pomógł mi nie raz, tak jak zresztą i ja jemu, zawsze mogliśmy na siebie liczyć. Zdarzało się wprawdzie, że X z różnych powodu, kilkukrotnie, nie dotarł na umówione spotkania, na które mnie zaprosił ale wybaczałam mu to, ze względu na naszą przyjaźń. Było mi przykro ale przymykałam oko na te wpadki, bo wierzyłam, że nie robił tego specjalnie. X jest zabawny, inteligentny, błyskotliwy, zwyczajny i niezwyczajny równocześnie. Swoją energią, jest w stanie poruszyć tłumy, czego się nie dotknie, przemienia się w złoto. Właśnie. I to właśnie „złoto”, mam wrażenie, trochę X psuje. Najgorsze, że wydaje mi się, że on ma tego świadomość. Zaobserwowałam, że X z racji zajmowanego stanowiska bywa wyniosły i celowo wystawia ludzi na próby, sprawdzając ich wytrzymałość i przydzielając miejsce w stadzie. Podłącza ludzi do prądu i patrzy, czy i kiedy zaprotestują.

Spojrzałam na telefon. Cisza. Poczułam się urażona. Było mi przykro, że scedował na pracownika, zaproszenie mnie na swoją prywatną imprezę. Gdybym to ja robiła organizowała, mimo wszystko zaprosiłabym wszystkich osobiście. Pewnych rzeczy po prostu nie wypada zlecać podwykonawcom. Ale może X bardzo dużo pracuje i nie ma czasu zadzwonić? Z drugiej strony jeżeli nie ma czasu do mnie zadzwonić, to nie czuję, że moja obecność na jego wypasionej imprezie, sprawi mu przyjemność.

W przepływie złości poprosiłam koleżankę, by zagrała moją asystentkę i wysłała odpowiedź (adekwatną do zaproszenia), asystentce X. Na tamtą chwilę myślałam, że to dobry żart i świetny sposób pokazania stosunku do całej sytuacji. Mail został wysłany, a ja zastanowiłam się, dlaczego zadałam sobie tyle trudu, by pokazać X, że potraktował mnie nieelegancko. A może to nie X potraktował mnie źle? Może to ja, mając go za wyjątkowego człowieka, oczekiwałam zbyt wiele? A może mam rację i X naprawdę powinien był do mnie zadzwonić?

A Wy jak myślicie, jaka forma zaproszenia na imprezę w obecnych czasach jest właściwa a jaka akceptowalna lub pożądana? Telefon, mail, czy wydarzenie na FB?

Fot. No Risk Make Up

Fot. No Risk Make Up

NoRiskMakeUp
Aga Kociak