Lifestyle Uroda

#NoMakeUp challenge – jak mam wyjść z domu bez makijażu?

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
7 października 2016
#NoMakeUp challenge - jak mam wyjść z domu bez makijażu?
Fot. iStock / AleksandarNakic
 

Czy w erze panującego photoshopa i trendu idealnej skóry (cokolwiek to znaczy) jesteśmy w stanie wyjść z domu bez makijażu, czy tego chcemy? Co nam daje makijaż? Czy chowamy prawdziwe ja za maską?  I dlaczego zdrowa skóra daje kobietom większe poczucie własnej wartości i radości z życia? Tymi zagadnieniami zajmuje się Skin Ekspert Agnieszka Zielińska

Co chowamy pod makijażem?

Kiedy byłam nastolatką rozpoczęłam swoją przygodę z makijażem. Zaczęłam się malować, żeby wyglądać na bardziej dorosłą, żeby czuć się bardziej dorosłą. Razem z ówczesnymi stylizacjami wychodziło mi to całkiem nieźle. Jeszcze jako studentka i potem młoda kobieta malowałam mocno oczy i usta. Nakładałam tę maskę, bo pomagała mi ukryć kompleksy, które jak każda młoda kobieta miałam. Dorastałam w czasie, kiedy właśnie dotarły do nas kobiece czasopisma, co oznaczało konfrontację z zagranicznymi modelkami, gwiazdami, celebrytami. Pięknymi ludźmi, którzy mieli wszystko. Sławę, pieniądze, piękny wygląd, piękną skórę (wtedy jeszcze nie mówiono o Photoshopie). Mocny makijaż dodawał animuszu, by zmierzyć się z szarą rzeczywistością, ale też żeby ukryć rumieniec, który przy delikatnej, cienkiej skórze w kolorze „krew z mlekiem”, pojawiał się zawsze, gdy dopadały mnie emocje. Wytykany od podstawówki dodatkowo wzmagał emocje i potęgował rumieniec. Błędne koło. Do dziś pamiętam hasło: „Czerwieni się, to pewnie kłamie”. Efekt? Koło 20-tki makijaż kryjący rumieniec, po 30-tce terapia, aby ponownie nauczyć się okazywać emocje.

Tyle o mnie. A jak to jest u ciebie? Patrzysz w lustro po całym dniu i widzisz… no właśnie co widzisz? Zdrową, promienną, pełną blasku gładką skórę czy zmęczoną, zaczerwienioną z wyraźniejszymi zmarszczkami mimicznymi lub spływającym makijażem, świecącym nosem? Rano też nie jest lepiej, pomimo iż wydałaś dużą kasę na tak super hiper ekstra reklamowany produkt. Nie podoba ci się to, co widzisz w lustrze.  Ale od czego jest makijaż? Gruba warstwa podkładu, pudru i już jesteś – nowa Ty…

A tu nagle pojawia się trend #nomakeup. Myślisz sobie, co do cholery masz z tym zrobić?

Przecież ty nie możesz wyjść z domu bez makijażu. Co pomyślą sobie twoje koleżanki, znajome z pracy, pani w sklepie, o mężczyznach nie wspomnę. Nie możesz nic z tym zrobić. Musisz mieć makijaż. Znasz triki, sztuczki, aby ten makijaż wyglądał jak najbardziej naturalnie i wszystko jest ok.  A jak zmywasz makijaż, to co?

Pocieszę cię, że nie jesteś sama. Nie ty jedna chowasz się za „makijażową maską” *, nie ty jedna „walczysz ze swoją skórą” *. Jest na to rozwiązanie, jeszcze nie jest ono trendy, zdecydowanie wbrew temu co mówią nam reklamy czy firmy kosmetyczne, ale jest. Zacznij pielęgnować swoją skórę zgodnie jej potrzebami. Przecież skóra nie ma potrzeb – pomyślisz – ma same problemy: zmarszczki, trądzik, naczynka, niedoskonałości, przebarwienia, wrażliwość, i tak dalej, i tak dalej. Tak zostałyśmy nauczone, tak się nam przekazuje tę wiedzę, tak są uporządkowane kremy w sklepach, w drogeriach, w perfumeriach – rozwiązujemy problemy. Wylecz skutek, będzie szybko, będzie wow, po krzyku, skóra idealna. A co z przyczyną? Co z fizjologią skóry i jej normalnym funkcjonowaniem? Na skórze nic nie dzieje się szybko. Odnowa naskórka to około 28 dni a to i tak zbyt krótko, by zobaczyć długotrwałe zmiany. 

Jak podejść do swojej skóry, by móc wziąć udział w wyzwaniu #nomakeup?

Zacznij od diagnozy swojej skóry, zrób swoją mapę twarzy. Narysuj sobie owal na kartce – odpowiednik swojej twarzy – stań przed lustrem i poprzyglądaj się temu, co ze skórą się dzieje. Sprawdź, co czuje twoja skóra rano i wieczorem. Jeśli się świeci w strefie T: czoło, nos, broda, zaznacz to na kartce. Jeśli jest zaczerwieniona na policzkach, zaznacz w odpowiednim miejscu, a także zmarszczki tam gdzie je obserwujesz (okolice oczu, czoła, wokół ust, policzki) oraz przebarwienia, krostki, grudki i inne zmiany trądzikowe. Sprawdź, czy po oczyszczeniu czujesz komfort. Jeśli nie, to czy to jest uczucie ściągania, pieczenia, zaznacz to na swojej mapie twarzy. Zaobserwuj, jak długo w ciągu dnia twoja skóra czuje się komfortowo, jest napięta, jędrna, nawilżona i nie potrzebuje niczego więcej. Spróbuj wyłapać ten czas i spróbuj zaznaczyć go sobie na swojej mapie twarzy. To da ci obraz tego, czy twoja dzienna pielęgnacja jest efektywna, czy być może potrzebujesz czegoś innego, bo inna jest potrzeba skóry. To samo dotyczy pielęgnacji nocnej. Wstajesz rano, powinnaś czuć się wypoczęta. Czy Twoja skóra również jest? Czy jest gotowa do stawienia czoła kolejnemu dniu? Poświęć jej chwilę czasu, zaobserwuj to, zrób notatki po to, żeby zweryfikować czy rzeczywiście pielęgnujesz skórę zgodnie z jej potrzebami.

I nie, nie obawiaj się, to co robisz w tym momencie nie oznacza, że będziesz musiała mieć oddzielny produkt do każdej części twarzy. Twoja mapa wyznacza priorytety pielęgnacyjne zgodne z potrzebami skóry. To była ta łatwiejsza część procesu. Teraz pojawia się kwestia trudniejsza, bo trzeba dobrać twoją pielęgnację skóry i nie słuchać tego, co mówią reklamy. Żebyś lepiej zrozumiała, o co mi chodzi, podam ci analogię związaną z potrzebami naszego całego organizmu – jedzeniem i piciem. To jest podstawowa potrzeba naszego organizmu: jeść, odżywiać, nawadniać. Dopiero potem z tego wychodzą nam kwestie czy wolimy zjeść owoce, czy warzywa, zjeść mięso czerwone czy białe etc. Z tego później wychodzą nam sposoby przygotowania potraw i smak tych potraw. To samo jest z pielęgnacją. Musisz znać potrzeby skóry, wiedzieć, czego ona konkretnie potrzebuje, dobrać jej odpowiednie składniki i dopiero potem wybrać odpowiednie konsystencje: serum, mleczko, krem, emulsja, żel etc. To jest tylko sposób podania składników aktywnych na talerzu dla naszej skóry. Nigdy odwrotnie. Nie patrzymy na to, co mówi nam produkt, co nam obiecuje, że się zadzieje. Patrzymy na potrzeby skóry, na składnik aktywny i dopiero wtedy decydujemy czy to jest produkt odpowiedni dla naszej skóry.

Wiem, że zmysły odgrywają dużą rolę przy zakupach, marketing zmysłów jest znany od wielu lat. Ale zmysły zmysłami, rozsądek też nam się przyda.

Czy łatwo jest wybrać odpowiednie składniki, patrzeć na składy, czytać, rozszyfrowywać?. Nie, ale nie jesteś sama. Możesz szukać wsparcia w tej dziedzinie i informacji w różnych źródłach. Najważniejsze jest to, żebyś, wiedząc, jakie są twoje potrzeby skóry, nie dała się omamić i skusić na kolejny produkt, który twojej skórze jest niepotrzebny.

Kilka dodatkowych wskazówek

Pamiętaj, że im tańszy produkt, tym więcej będzie miał składników budujących sam produkt a niekoniecznie składników aktywnych. Z drugiej strony to nie oznacza, że im droższy produkt, tym lepszy. Tu bardzo często płacimy za markę, za opakowanie, za miejsce, w którym ten produkt się znajduje. Namieszam ci w głowie jeszcze bardziej. Nie każdy produkt naturalny będzie najlepszy dla twojej skóry. I wcale nie oznacza, że tam nie ma chemii. Zresztą pamiętaj, że wszyscy jesteśmy chemią: cały nasz organizm i nasza skóra jest chemią.

Czy już słyszysz w swojej głowie zdanie; „Matko Boska, jak ja mam to wszystko ogarnąć?”. Po co mi to? Nie wchodzę w to !!!

Przyznam szczerze, nie dziwię ci się, bo to jak nauka nowej umiejętności. Nie jest proste na początku, z czasem jednak trening czyni mistrza. Zobaczysz też efekty na swojej skórze i wtedy pielęgnacja z przykrego obowiązku stanie się jedną wielką przyjemnością i będziesz się wciągała krok po kroku w większą ilość możliwości, którą daje ten skomplikowany i fantastyczny jednocześnie świat kosmetyków.

Jeszcze nie jesteś przekonana? To wyobraź sobie, że wstajesz rano i patrzysz w lustrze na swoją skórę, która Ci się podoba. Która jest zdrowa, promienna. Nie idealna, bo takiej nie ma. Ale zdrowa, miła w dotyku i sprawiająca, że czujesz się radośnie, kobieco, pewnie*, (* wstaw dowolne słowo) BEZ MAKIJAŻU (czytaj grubej warstwy podkładu)

Nie wiem jak Ty, ja uważam, że to jest warte wysiłku, bo w końcu robię to dla siebie.

*określenia moich klientek

linia 2px

agnieszka-zielniska-awatarAgnieszka Zielińska jestem pierwszym w Polsce SKIN EKSPERTEM.

Od ponad dwóch lat pracuję z kobietami, które chcą zainwestować w swoją skórę. Sprawiam, że skóra kobiet jest zdrowa i piękna. Odkrywam tajniki pielęgnacji, zamieniam kosmetyki w tajną broń kobiecą.

Wyposażona w profesjonalny sprzęt medyczny Visia Canfield, wiedzę z zakresu kosmetologii, biotechnologii, medycyny estetycznej i dermatologii, a także wiedzę biznesową z pracy w koncernach kosmetycznych, mogę z łatwością wybrać najlepsze produkty w kosmetycznej dżungli.

Manager z ponad 12 letnim doświadczeniem w firmach kosmetycznych, trener, coach, kosmetolog, członek ESCAD (European Society of Cosmetics and Aesthetic Dermatology), autorka artykułów w dwumiesięczniku Beauty Project Magazine.

https://www.facebook.com/beautycode.kodeks.piekna/

linia 2px

AGNIESZKA ZIELIŃSKA prowadzi na Festiwalu PROGRESSteron warsztat:

Uwolnij swoją skórę od makijażu. Pokaż światu zdrowe oblicze

http://www.dojrzewalnia.pl/oferta/progressteron-34/warszawa/z9428.html

niedziela, 6 listopada, godz. 16:30-19:30, Warszawa, Ośrodek Kultury Ochoty OKO

PROGRAM FESTIWALU: www.progressteron.pl 

Zacznijmy od celu.

Piękna skóra to cel każdej z nas. Cel długoterminowy bo:

–  każdego dnia chcemy cieszyć się pięknym wyglądem.

– zmienia się każdego dnia, każdej pory roku, każdego roku.

– nie ma jednorazowego cudownego rozwiązania, które na stałe utrzyma efekt: zdrową, piękną skórę.

Odkryłam, że zdrowa skóra to dla kobiety dobry początek

Skóra to największa część naszego ciała, na dodatek widoczna gołym okiem; kiedy szwankuje, automatycznie pogarsza się nam samopoczucie. Niekiedy ten problem zamienia się w poważny kompleks i uruchamia podświadome: „jestem nie dość dobra, nie dość ładna, nie zasługuję na coś lepszego, nie dam rady” etc. Te nieuświadomione myśli mogą w mniejszym lub większym stopniu sabotować nasze życie.

Oczywiście idealnie byłoby pewnego ranka uświadomić sobie, że to, co w nas wyjątkowe, jest w środku i tak naprawdę nic nie jest w stanie tego zmienić. Ale nie zawsze jest to proste. Może więc warto zacząć od czegoś łatwiejszego?


Lifestyle Uroda

10 zasad zarządzania pielęgnacją skóry według filozofii kaizen

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
7 października 2016
Fot. iStock / CoffeeAndMilk
 

Zarządzanie i pielęgnacja skóry to słowa, które do tej pory nie współgrały. Czy w przypadku pielęgnacji i kosmetyków można w ogóle mówić o zarządzaniu? Czy jest nam to do szczęścia potrzebne?  Czy jednak nasze emocje, chęć podarowania sobie czegoś przyjemnego, niekoniecznie dobrego dla skóry jest większa?

 

Pielęgnacja skóry to dla kobiety coś najbardziej oczywistego. Każda z nas interesuje się kosmetykami, czyta artykuły w prasie, internecie. Każda z nas powinna wiedzieć jak swoją skórę pielęgnować. W teorii tak, a w praktyce?

Zadbanie o urodę jest dla nas, kobiet ważne

Pokazują to różne badania. W badaniu GUS „Wartości i zaufanie społeczne w Polsce w 2015 r”., 66 % Polaków uznało zdrowie za największą wartość w życiu. W badaniu „Jesteś piękna”  88 % ankietowanych przyznało, że czują presję związaną z potrzebą sprostania powszechnie podziwianym wzorcom, a 62% Polek potwierdza, że czuje presję społeczną związaną z dążeniem do bycia piękną (dane z Raportu Dove „Jesteśmy piękne „).

Jednocześnie nasza skóra stwarza coraz większe problemy. Widzimy je każdego dnia: trądzik, naczynka, zaczerwienienia, przebarwienia, zmarszczki. W skali zadowolenia od 1-10 dajemy sobie i naszej skórze ok. 5. Dlaczego nie jesteśmy zadowolone ze stanu naszej skóry?

Wpływają na to różne czynniki zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Jednym z nich jest niewłaściwa pielęgnacja.

Zaczynamy się powoli gubić w ilości marek, produktów i nowości rynkowych. Każda firma obiecuje nam cudowne efekty. Z jednej strony wiemy, że reklamy nas łudzą efektem WOW, ale z drugiej strony chcemy osiągnąć, to co nam obiecują. Z tego biorą się nasze rozczarowania związane z działaniem kosmetyków.

Polki wciąż inwestują czas i pieniądze i nie widzą spodziewanych efektów!

Statystycznie licząc Polka w przedziale wiekowym 25-60 wydaje na kosmetyki ok. 2 tys. zł rocznie – ten koszt jest niewspółmierny do poziomu jej zadowolenia. Taki stan rzeczy rodzi frustrację, która zachęca do zbyt krytycznej samooceny i niejednokrotnie pochopnych decyzji o inwazyjnych zabiegach. Łącznie wydają na nie już 4 mld zł rocznie!

Kupujemy po omacku, nie znamy naszej skóry, nie zastanawiamy się nad tym czego jej potrzeba, wybieramy drogę „na skróty” i kolejne rozczarowanie gotowe.

Do tego wszystkiego zapominamy, że skóra to żywy organ, który potrzebuję czasu, aby zaszły w nim wszystkie właściwe procesy. No właśnie proces. Możemy oczywiście zadziałać szybko, z efektem WOW, wystarczy dobre serum z kwasem hialuronowym czy peptydem botoks like. Efekt będzie, ale nie rozwiąże problemów i nie wyleczy przyczyny. Na to potrzebny jest czas i proces. To już nie brzmi tak nęcąco, prawda? Ale skoro jest proces, to go oswoić, można nim zarządzić, zorganizować go, mówiąc kolokwialnie ogarnąć. Sprawić bybył efektywny i nie zajmował nam zbyt dużo czasu, ani pieniędzy.Jak?

Zarządzanie skórą nowy trend czy efektywny sposób na zdrową skórę?

Podstawa to poznanie swojej skóry i określenia jej potrzeb. Dzięki temu można ustalić priorytety pielęgnacyjne. Powiedzmy sobie szczerze, nie ma jednego produktu, który rozwiąże nam wszystkie problemy, odpowie na wszystkie potrzeby skóry. Musimy działać krok po kroku. Dopiero z poznania skóry, jej potrzeb i priorytetów wynika właściwa pielęgnacja. Ona też musi spełniać kilka podstawowych zasad:

– być dopasowana do naszej skóry

– być efektywna

– być dla nas przyjemnością, nie obowiązkiem

– dawać nam poczucie komfortu i pewności siebie

– być zgodna z naszym czasem i budżetem

To się nazywa ZARZĄDZANIE SKÓRĄ w zgodzie z filozofią kaizen

Czym jest filozofia kaizen? To japońska filozofia biznesowa. Kai oznacza „zmianę”, Zen „na lepsze”. Kaizen dąży do ciągłego doskonalenia procesów, zarzadzaniu opartym na faktach, weryfikacji wyników i krok po kroku poprawianiu tego, co już funkcjonuje. Kaizen nie jest rewolucją, to raczej ewolucja w celu osiągnięcia celu.

Nie jesteś jeszcze przekonana, że mam rację? Kosmetyki połączone z filozofią biznesową? Brzmi cokolwiek abstrakcyjnie, wiem. Ale poczekaj jeszcze chwilę i pozwól mi się przez to  przeprowadzić. Pamiętaj też, że Azjatki są uważane za kobiety najlepiej pielęgnujące swoją skórę. To co? Idziemy dalej?

Cele kaizen są bardzo proste i wykorzystywane coraz częściej w biznesie

  1. skrócenia czasu realizacji procesu pracy oraz poprawy jakości;
  2. dostosowywania technicznego elementów systemu;
  3. redukcji kosztów

Dla zarządzania skórą cele te brzmią następująco:

zasady pielegnacji skory kaizen

Jak zatem powinna wyglądać taka pielęgnacja? Spójrzcie na nią wg 10 zasad kaizen:

Zasada nr. 1: Problemy stwarzają możliwości:

Skóra jest żywym organem, odzwierciedla stan naszego ciała. Jeśli pojawiły się problemy, których wcześniej nie miałaś może to oznaczać znaczącą zmianę w twoim organizmie (dieta, stres, zanieczyszczenia, niewłaściwa pielęgnacja czy nadmiar słońca). Możesz zweryfikować nie tylko swoją dotychczasową pielęgnację pod kątem potrzeb skory, ale też sprawdzić, co zmieniło się w Twoim życiu i czy wychodzi Ci to na dobre.

Zasada nr 2: Pytaj 5 razy „Dlaczego?”

Dlaczego uważam, że moja skóra potrzebuje ciągle tego samego? Dlaczego mam suchą skórę? Dlaczego ten krem jest dla mnie? Dlaczego komuś zależy żebym go kupiła? Dlaczego kupuję kolejny produkt? I tak dalej, i tak dalej. Pytań może być mnóstwo, każda z nas zada je inne, ważne, żebyśmy pytały i nie przyjmowały wszystkiego „na wiarę”, szczególnie, jeśli dotyczy naszej skóry.

Zasada nr 3: Bierz pomysły od wszystkich

Mnóstwo pomysłów, to mnóstwo wyborów, ale też mnóstwo możliwości. Zbieraj i sprawdzaj czy są dla Ciebie dobre. Zebranie informacji o pielęgnacji czy kosmetykach nie oznacza, że masz je od razu wdrożyć w życie. Nie wiesz, dlaczego? Spójrz na punkt 2 powyżej i na punkt 4 poniżej.

Zasada nr 4: Myśl nad rozwiązaniami możliwymi do wdrożenia

Jeśli wiesz , że któryś element pielęgnacji jest dobry dla Ciebie, to nie wszystkie rozwiązania są dla Ciebie – jeśli masz skórę mieszaną będziesz stosować te same rozwiązania, co skóra sucha naczynkowa? Raczej nie. Czy każdy krem, którego używa Twoja koleżanka jest dla Ciebie odpowiedni? Niekoniecznie.

Zasada nr 5: Odrzucaj ustalony stan rzeczy

Skóra się zmienia. Zmieniają się też jej potrzeby i tak, jak już pisałam, zmieniają się też i Twoje. Nie zakładaj z góry, że Twoja skóra jest taka sama jak 5 lat temu.Jesteśmy karmione wieloma informacjami  przez wszystkie firmy kosmetyczne, ale musimy pamietać, że one NIE wiedzą, co jest dobre dla Twojej skóry

Zasada nr 6: Wymówki, że czegoś się nie da zrobić, są zbędne

Pielęgnacja to Twoja inwestycja w siebie.Może być ona dopasowana do Twojego czasu, budżetu i rytmu życia. Wiedzy i motywacji możesz szukać u ekspertów.

Zasada nr 7: Wybieraj proste rozwiązania, nie czekając na te idealne

Proste rozwiązania są zazwyczaj najlepsze, a dla skóry nawet bardzo. Pielęgnację zaczyna się też od małych kroków –tych, które są najlepsze dla Ciebie.

Zasada nr 8: Użyj sprytu zamiast pieniędzy

Zarządzanie pielęgnacją w zgodzie z budżetem jest wyzwaniem, ale jest to do osiągnięcia. Są sposoby w pielęgnacji, aby nie wydawać mnóstwa pieniędzy na kosmetyki. Pamiętaj, nie wszystko złoto, co się świeci. W świecie pielęgnacji ta zasada ma duże odzwierciedlenie.

Zasada nr 9: Pomyłki koryguj na bieżąco

Nie od razu Rzym zbudowano, więc i nie od razu możesz znaleźć najlepsze rozwiązanie dla siebie. Mogą przytrafić się pomyłki. Pamiętaj też, że skóra potrzebuje minimum miesiąca, aby zareagować na to, co na nią nakładasz. Obserwuj i dopasowuj pielęgnację do potrzeb swojej skóry.

Zasada nr 10: Ulepszanie nie ma końca

Zmiany w skórze są nieuniknione. Nawet pory roku wymuszają zmiany w pielęgnacji. Skóra żyje i ma różne potrzeby, a jednego doskonałego rozwiązania nie ma.

Co jeszcze ?

W zarządzaniu skórą zmienia się podejście do kosmetyków. Nie patrzy się na markę, opakowanie, prestiż, ale na skład i efekt, jaki ten skład da skórze. Dlatego nie każda z nas będzie chciała dokonać takiej zmiany, lubimy ten blichtr luksusu, daje nam to poczucie przynależności do innej (lepszej?) grupy.

Jeśli jednak zamiast blichtru zależy Ci na zdrowej i pięknej skórze, to zastanów się jak Ci się podoba myśl, że dzięki nowemu podejściu wiesz jak zadbać o swoją skórę, twoje kosmetyki są używane i podoba Ci się efekt ich działania na skórze. A Twoja skóra z dnia na dzień jest coraz zdrowsza i piękniejsza. I nie tylko Ty to widzisz. Widzi to cały świat.

Zarządzanie skórą w stylu kaizen jest autorskim programem pielęgnacji skóry Skin Eksperta Agnieszki Zielińskiej. Wszystkie prawa zastrzeżone przez Beauty Code

linia 2px

 

agnieszka-zielniska-awatarAgnieszka Zielińska jestem pierwszym w Polsce SKIN EKSPERTEM.

Od ponad dwóch lat pracuję z kobietami, które chcą zainwestować w swoją skórę. Sprawiam, że skóra kobiet jest zdrowa i piękna. Odkrywam tajniki pielęgnacji, zamieniam kosmetyki w tajną broń kobiecą.

Wyposażona w profesjonalny sprzęt medyczny Visia Canfield, wiedzę z zakresu kosmetologii, biotechnologii, medycyny estetycznej i dermatologii, a także wiedzę biznesową z pracy w koncernach kosmetycznych, mogę z łatwością wybrać najlepsze produkty w kosmetycznej dżungli.

Manager z ponad 12 letnim doświadczeniem w firmach kosmetycznych, trener, coach, kosmetolog, członek ESCAD (European Society of Cosmetics and Aesthetic Dermatology), autorka artykułów w dwumiesięczniku Beauty Project Magazine.

https://www.facebook.com/beautycode.kodeks.piekna/

linia 2px

AGNIESZKA ZIELIŃSKA prowadzi na Festiwalu PROGRESSteron warsztat:

Uwolnij swoją skórę od makijażu. Pokaż światu zdrowe oblicze

http://www.dojrzewalnia.pl/oferta/progressteron-34/warszawa/z9428.html

niedziela, 6 listopada, godz. 16:30-19:30, Warszawa, Ośrodek Kultury Ochoty OKO

PROGRAM FESTIWALU: www.progressteron.pl 

Zacznijmy od celu.

Piękna skóra to cel każdej z nas. Cel długoterminowy bo:

–  każdego dnia chcemy cieszyć się pięknym wyglądem.

– zmienia się każdego dnia, każdej pory roku, każdego roku.

– nie ma jednorazowego cudownego rozwiązania, które na stałe utrzyma efekt: zdrową, piękną skórę.

Odkryłam, że zdrowa skóra to dla kobiety dobry początek

Skóra to największa część naszego ciała, na dodatek widoczna gołym okiem; kiedy szwankuje, automatycznie pogarsza się nam samopoczucie. Niekiedy ten problem zamienia się w poważny kompleks i uruchamia podświadome: „jestem nie dość dobra, nie dość ładna, nie zasługuję na coś lepszego, nie dam rady” etc. Te nieuświadomione myśli mogą w mniejszym lub większym stopniu sabotować nasze życie.

Oczywiście idealnie byłoby pewnego ranka uświadomić sobie, że to, co w nas wyjątkowe, jest w środku i tak naprawdę nic nie jest w stanie tego zmienić. Ale nie zawsze jest to proste. Może więc warto zacząć od czegoś łatwiejszego?


Lifestyle Uroda

8 trudnych lekcji dojrzałości, które wszyscy dostajemy w swoim życiu

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
7 października 2016
8 trudnych lekcji dojrzałości
Fot. iStock / Lorado

Budzisz się czasem z przekonaniem, że to nie tak miało być? Że życie zrobiło ci psikusa – ba! wypięło na ciebie tyłek i głośno rechocze? Brak ci motywacji, bo odnosisz wrażenie, że na tak niewiele rzeczy masz realny wpływ? Możesz wybrać sobie kolor swetra, rower albo tramwaj na dojazd do pracy i smak płatków śniadaniowych. Znasz to? Chyba każdy z nas zna. Chandra połączona z jednym ważnym – choć zupełnie niepotrzebnym – pytaniem: „Co by było gdyby…”. No co by było, gdybyś:
– wstał godzinę wcześniej,
– nie powiedział czegoś,
– zrobił coś, na co nie starczyło ci odwagi,
– był innym typem człowiek – takim, którego wszyscy uwielbiają za samą obecność?

Jak wyglądałoby twoje życie?

Nie wiem. Wiem jedynie, że nawet w najzimniejszy jesienny poranek nie warto się nad tym zastanawiać. Nie warto pisać niezrealizowanych scenariuszy. Cofać w myślach czas i wracać do momentu, gdy świat był jeszcze inny, gdy jeszcze nie podjęliśmy pewnych decyzji, gdy jeszcze byli z nami ci, których kochamy, a których zabrakło. Nie warto. Warto natomiast odrobić swoje lekcje z życia. Nie po to, żeby dostać kiedyś piątkę od Boga, nie. Warto tylko po to, żeby dzisiaj i jutro nie żałować, że nie chcieliśmy widzieć.

Miałam kiedyś przyjaciółkę, która większość swojego życia traciła na walce o aprobatę, na rozważaniu o swoim życiu, decyzjach, analizowaniu najmniejszych potknięć. Znajomą, która tak bardzo chciała zmienić swoje życie, że zamiast zacząć to robić, godziny traciła na planowanie tej nigdy nie nadchodzącej zmiany. A gdyby tak zamiast szukać wytrychu na życie, spróbować się cieszyć nim i brać takim, jakie jest?

Czasem trudne, bardzo szare. Innym razem lekkie, z obietnicą dobrej przyszłości. Jest 8 lekcji, które czasem mocno uderzają nas w tyłek, ale dzięki którym dojrzewamy, uczymy się widzieć świat – ten prawdziwy, nie ten, o którym chcielibyśmy marzyć. I jeśli tylko wystarczy  nam chęci, by przed nimi nie uciekać, wygramy. Wygramy swoje życie.

Odwagi!

8 trudnych lekcji dojrzałości, które wszyscy dostajemy w swoim życiu

To, że nie wszyscy cię lubią, nie znaczy że wszyscy cię nie lubią!

Od zawsze tak jest. A jednak bardzo trudno nam to dostrzec. Nie uciekajmy od tego.

Przecież nie możemy całe życie udawać, że nasz zależy od całej reszty świata, nie nas.

Nie wszystko będzie toczyło się zawsze zgodnie z twoim planem.

Zawsze można coś jeszcze zrobić, zawsze można coś jeszcze zaplanować. Jednak, gdy będziesz razem z coachem zapisywać ten plan na kartce, dodaj ostatni najważniejszy punkt: „Może być zupełnie inaczej”.

Niektórzy po prostu nie kochają cię – i  nie ma to nic wspólnego z tobą. Są ludzie, którzy nie mogą/nie chcą odwzajemnić ci tej miłości.

Walczymy czasem o miłość, spalamy się  tej walce. Jakby miłość i jej posiadania – totalne, na własność, na wyłączność – było wyznacznikiem dobrego życia i mało tego, jakby ta miłość była tylko od jednej osoby zależna. Jak zakup kawy na dworcu – chcę, mam ochotę, idę i kupuję. A przecież nawet tę kawę musimy mieć, gdzie kupić.

Miłość to zawsze dwie osoby.

Nieważne, jak bardzo kogoś kochasz, jeżeli nie jest wobec ciebie w porządku – powinieneś odejść.

I nawet ta wywalczona miłość nigdy nie jest warta „wszystkiego”. Jeśli ktoś cię krzywdzi – dawno miłością być przestała. Tak bardzo boimy się utraty miłości, że wolimy tkwić w cierpieniu niż przyłożyć rękę do jej utraty. Puścić ją. Tak wiele poświęcamy dla tej iluzji, a przecież możemy w tym czasie, tak wiele innej miłości znaleźć i dać komuś innemu.

Słuchaj ludzi, którzy mówią coś, czego nie chcesz słuchać.

Bo oni nie są twoimi wrogami. Oni widzą świat inaczej. Może warto spojrzeć na ten sam świat w zupełnie nowy sposób.

Nie bierz ludzi za pewnik. Nigdy nie wiesz, kiedy będą musieli zniknąć z twojego życia. Nigdy nie wiesz, ile naprawdę dla ciebie znaczą, dopóki ich nie stracisz. Pamiętaj o tym.

Nie żałuj telefonów, których i tak już nie wykonasz.

Czasami największym aktem odwagi jest położyć się już spać – mówiąc – spróbuję jutro.

I naprawdę spróbować. Dać sobie czas w poczekalni, zebrać siły. A potem wstać z podniesioną głową.

Czasami rodzina wcale nie jest rodziną, bywa, że nigdy nią nie była. Rodzina to ludzie, którzy się o ciebie troszczą.

Więzy krwi, to nie wszystko. Przyzwyczajenie, to bardzo niewiele. Wdzięczność jednej ze stron – to nie całość jakiejś relacji. Związek między ludźmi, to znacznie więcej. Pamiętaj, że te dobre, zawsze dają ci siłę i dobro. Odwdzięczaj się tym samym.

Życie wcale nie jest takie poważne jakim się wydaje. I wcale nie musisz być „jakiś”, żeby mu sprostać.


na podstawie: lifehack.org

 


Zobacz także

7 (nieoczywistych) seriali, które powinna zobaczyć każda kobieta

Pokonać wstyd i poprosić o pomoc. Ofiara „złej relacji” ma prawo o siebie zadbać

Moje, twoje, nasze… Żeby to miłość, a nie pieniądze, była najważniesza