Skóra potrafi powiedzieć o sobie więcej niż mogłoby się wydawać. Swędzi, piecze, szarzeje, traci sprężystość, łuszczy się albo błyszczy bardziej niż zwykle. Rzadko jednak potrafimy jednoznacznie odczytywać te sygnały. Zamiast tego od lat sięgamy po ten sam krem lub sugerujemy się tym, co aktualnie jest na czasie. Jednak twoja cera może Ci dawać znać, że to wcale nie działa.
Bariera hydrolipidowa. Niewidzialny strażnik
Bariera hydrolipidowa, choć może brzmieć jak coś bardzo skomplikowanego, w rzeczywistości działa w dość prosty sposób. To cienka warstwa powierzchni skóry zbudowana z wody, tłuszczów i naturalnych białek. Jej zadaniem jest chronić cerę przed czynnikami zewnętrznymi. Chroni skórę przed wnikaniem bakterii, alergenów i zanieczyszczeń, a jednocześnie pomaga zatrzymywać w niej wodę, regulując to, co może przenikać do jej wnętrza, a co powinno pozostać na zewnątrz.
Gdy bariera działa sprawnie, to skóra wygląda zdrowo i dobrze radzi sobie z podrażnieniami czy zmianami pogody. Gdy jest uszkodzona, to da Ci o tym znać i to na kilka różnych sposobów. Jeśli podejrzewasz, że możesz mieć z nią problem, zgłoś się na konsultację kosmetologiczną: https://sensummare.pl/pl/about/konsultacje-kosmetologiczne-46.html.
Sygnały wskazujące na uszkodzenie bariery hydrolipidowej to przede wszystkim uczucie pieczenia lub szczypania po nałożeniu kosmetyków i to nawet tych, które wcześniej dobrze Ci służyły. Mogą pojawić się też zaczerwienienia bez wyraźniejszej przyczyny czy nagła reaktywność skóry na czynniki, które wcześniej tolerowała. Niektórzy zauważają też, że mają jednocześnie suchą i tłustą cerę (tak, to jest możliwe!). Ten ostatni objaw bywa szczególnie mylący, bo skóra produkuje nadmiar sebum właśnie dlatego, że jest niezabezpieczona.
Co zatem niszczy tę barierę? Niestety, często przyczyną są działania podejmowane w dobrej wierze. Są to zbyt częste peelingi, agresywne pianki myjące, przesadne stosowanie kwasów bez odpowiedniej regeneracji, mycie twarzy gorącą wodą i najbardziej zaskakująca rzecz – za mało tłuszczów w diecie. Nasza bariera potrzebuje lipidów nie tylko z zewnątrz, ale też od środka.
Nawilżenie to nie to samo, co natłuszczenie
To nieporozumienie sprawia, że wiele osób przez lata stosuje nieskuteczną pielęgnację. Nawilżenie to zawartość wody w skórze. Natłuszczenie z kolei to ilość sebum i lipidów na jej powierzchni. Jak już wcześniej wspomnieliśmy, możesz mieć jednocześnie skórę tłustą i solidnie odwodnioną. Sięganie wtedy po kolejny matujący żel bez składników nawilżających robi więcej złego niż dobrego.
Dobrze nawilżona skóra jest elastyczna, ma zdrowy koloryt, a drobne linie mimiczne nie są na niej widoczne w niepokojący sposób. Cera także potrafi się lepiej regenerować. A jeśli widzisz, że właśnie z regeneracją pojawił się problem, rozważ zastosowanie polinukleotydów: https://sensummare.pl/pl/blog/czym-sa-polinukleotydy-i-jak-dzialaja-na-skore-1752487465.html.
Składniki, które naprawdę nawilżają Twoją cerę, to przede wszystkim humektanty. To substancje, które przyciągają wodę do skóry i zatrzymują ją w górnych warstwach naskórka. Kwas hialuronowy, gliceryna, mocznik, pantenol – to wszystko może pomóc cerze odzyskać nawodnienie.
Z kolei kremy z ceramidami czy olejkami robią coś zupełnie innego. Mają za zadanie uszczelnić barierę, żeby nie dochodziło do utraty wody. Oba te działania są ważne, ale to nie to samo i nie można stosować ich zamiennie, oczekując dobrych efektów.
A co z elastycznością?
Elastycznością skóry nazywamy jej zdolność do odkształcania się i powracania do pierwotnego kształtu. Zależy głównie od dwóch białek, a konkretnie kolagenu, który nadaje skórze strukturę i objętość, oraz elastyny, która odpowiada za elastyczność. Oba te białka są produkowane przez fibroblasty, czyli komórki żyjące w głębszych warstwach skóry.
Po dwudziestym piątym roku życia produkcja kolagenu zaczyna zwalniać. Po trzydziestce jest to już wyraźnie odczuwalne. Skóra nie wraca już tak szybko do formy po nieprzespanej nocy albo w ogóle całym tygodniu bez snu. Po czterdziestce utrata elastyczności to jeden z głównych problemów osób dbających o swoją cerę.
Wiek nie jest jednak jedynym czynnikiem. Również stres potrafi odcisnąć swoje piętno, ponieważ kortyzol przyczynia się do rozkładu kolagenu. Do tego nadmierna ekspozycja na słońce bez SPF-u, niedobory w diecie czy wspomniany właśnie brak snu, które dodatkowo osłabiają kondycję skóry.
Artykuł partnera