Lifestyle

Zadzwoń lub napisz do kogoś z kim dawno nie rozmawiałaś. Tydzień drugi, dzień #3

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
19 listopada 2015
Fot. Pixabay/ Unsplash / CC0 Public Domain
 

Dziś dbamy o siebie duchowo i emocjonalnie. Tęsknisz za kimś, kogo dawno nie słyszałaś, nie masz czasu odezwać się do mamy, taty, przyjaciółki, siostry – zrób to. Nie odkładaj tego na „potem”. Napisz SMS, zadzwoń – forma kontaktu dowolna. Zrób to nawet jeśli się boisz, bo dawno z kimś nie rozmawiałaś, macie jakieś niewyjaśnione sprawy.

Dbanie o kontakty z osobami na których nam zależy to też forma robienia sobie przyjemności. Zobaczysz jaką poczujesz ulgę.

PS. Powyższy wpis nie dotyczy byłych facetów. 🙂


Akcja „Bądź dobra dla… siebie”

Dołącz do nas i codziennie zrób coś dobrego dla siebie! To może być drobiazg albo marzenie życia. Godzinna w domowej wannie, 5 minut na wypicie kawy bez pośpiechu, czy zapisanie się na siłownię, a może kupno książki dla siebie na wieczór? To zależy tylko od ciebie.

ZASADY:

  1. Redakcja Oh!me codziennie opublikuje wpis pod hasłem akcji „Bądź dobra dla… siebie”.
  2. Aby wziąć udział w akcji, należy w komentarzu do wpisu opublikowanego na stronie ohme.pl dodać odpowiedź na zadanie konkursowe: „Co dobrego dziś dla siebie zrobiłaś?”
  3. Wśród osób, które będą regularnie zamieszczały komentarze z odpowiedziami, wybierzemy odpowiedzi, które najbardziej się spodobają się Jury i nagrodzimy je!
  4. Akcja będzie odbywała się w cyklach tygodniowych (Drugi tydzień: 17-23.11.2015). Po każdym zakończonym tygodniu, Jury wybierze Laureatki.
  5. Jedna osoba może wygrać jedną nagrodę.
  6. Nagrody – tydzień drugi:
    2 x  Voucher na zabiegi, ufundowany przez gabinet kosmetyczny S&B 
    1 x zestaw kosmetyków ufundowany przez markę Sesderma

Każdego dnia należy umieszczać komentarze pod aktualnym wpisem – nie przegap naszej zabawy i śledź nas na Facebooku. Zacznij już dzisiaj i napisz w komentarzu do tego tekstu – co dobrego zrobiłaś dziś dla siebie.

Tydzień drugi – zobacz wszystkie zadania


Lifestyle

Jeśli twój tata żyje, zadzwoń do niego. Dziś

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
19 listopada 2015
Fot. Archiwum prywatne
 

Gdy ostatni raz Go widziałam, był zmęczony. Siedliśmy na kanapie, a ja przytuliłam głowę do jego ramienia. Zwykły gest, który dziś w moim wspomnieniu nabiera ogromnego znaczenia. Taki gest, który staje się dowodem w moim własnym sądzie, że nie wymyśliłam sobie tej miłości, tego Taty, tej córki.  Że prawdopodobnie to było nasze miłosne pożegnanie.

Żegnać się i nie wiedzieć o tym, to prawda najprawdziwsza. Nie być gonionym lękiem, przeczuciem utraty, winą, tęsknotą, żegnać się jak co dzień, jaka ta relacja jest – nie tylko w ten nadzwyczajny dzień, gdy uświadamiasz sobie wszystko. Żegnać się, jak wypowiadane słowa każdego dnia, jak zwierciadło tego, co między nami, wami, złości i żalu, miłości lub jej braku. Przytulić się w takiej chwili to bardzo dużo.

Wiemy to i zapominamy, taki banał a jednak – że każde spotkanie może być ostatnim. Śpieszmy się kochać ludzi – jak w wierszu Ks. Jana Twardowskiego- tak szybko odchodzą. Jesteśmy mądrzy, czytamy poezję i cóż z tego? Żyjemy w pośpiechu, mało w skupieniu. Nasze relacje, nawet te najbliższe, są coraz mniej intymne. Nie starcza nam czasu na miłość. Nie starcza nam cierpliwości na starzejących się rodziców.  Zaglądam we własne sumienie, czy zrobiłam wszystko. Nie, nie zrobiłam. Jak pewnie wiele innych niedoskonałych dzieci. „Wszystko” to wyzwanie dla Świętych, ale czy zrobiłam wiele? Nie wiem.

Być córką swojego Ojca. Nie zastanawiasz się nad tym, bo masz to od początku, jak ręce i nogi, i usta, którymi oddychasz. On jest obok, albo wraca, jest bardziej lub mniej, czasami znika, ale jest. Nawet jak jest mało, to jest tysiąc razy więcej niż gdy go nie ma już. Gdy wiesz, że nie wróci. Ewa, znajoma, której zmarł tata pisze, że wciąż ma wrażenie dźwięku otwieranych przez niego drzwi, wejdzie jak gdyby nigdy nic i zapyta, czy jest głodna. Ja wpatruje się w ekran swojego telefonu czekając aż zadzwoni. Hej, córeczko, co słychać, hej hej. Kiedy mogę wpaść pogadać? Wiedzieć, że już nie zadzwoni, jest jak czarna dziura na dnie serca, która mości sobie w nim miejsce. Ewa mówi, że mija pięć lat, a dziura jest.

Zaczynam rozumieć „na zawsze” i „nigdy”. To takie słowa, których unikam jak ognia. Słowa zamykające. Nawet w miłości „na zawsze” jest pułapką. Bo co jeśli tylko na chwilę? Przecież i takie miłości pojawiają się w życiu. A już na pewno niektóre kończą się za wcześnie, nie tak, nie w duchu tego na zawsze. A teraz „nigdy” nabiera dla mnie nowego znaczenia. I mimo iż zatrzymam go siłą swoich wspomnień, to już nigdy nie usłyszę tego „hej hej, córeczko”, nie przytulę głowy do jego ramienia, nie powiem, jak mi źle. A teraz mi tak źle. Tato.

Wiem, co by zrobił. Przywiózłby pomarańcze i zrobił z nich sok. Siedź siedź i płacz albo nie płacz, zrobię ci sok. Te pomarańcze są najlepsze, nie kupuj nigdy tych dużych z twardą skórą. Ten Pan w moim warzywniaku zna się na pomarańczach. Płacz, płacz dziecko, sok ci pomoże. Często coś zamiast czegoś. Sok zamiast wymownej ciszy. Dobrze będzie zamiast kocham cię. Tak było łatwiej. Dziś wiele bym dałam za ten sok i niepotrzebny cyrk z pomarańczami. Byleby wrócił na chwilę.

Zrobiłam wczoraj Jurkowi (też Jurek) jajecznicę z ziemniakami. Najbliższe mi wspomnienie naszych chwil, gdy mówił, że jestem wicemistrzem świata robienia jajecznicy z ziemniakami. Miałam 8 lat i zapytałam, dlaczego nie jest mistrzem. „Bo zawsze może być ktoś lepszy i ja o tym nie wiem”- odpowiadał. Zapamiętałam to wicemistrzostwo i te jajecznicę, choć uciekam od obydwu bo jedno niższościowe a drugie tłuste. Ale wracam do tego, gdy mi źle. Zamieniam się w wice i smażę ziemniaczane talarki. Jurek powiedział, że dobre. Nie wiem, czy mówił prawdę, bo podałam mu to z taką powagą, jakbym posypywała danie truflami królowej Elżbiecie. Teraz wszystkie wspomnienia przechodzą etap celebracji, abym mogła poradzić sobie z pustką, która wypełnia czarną dziurę.

To taki czas teraz, że nic innego nie ma znaczenia. Wielkie problemy z wczoraj stają się słabością, egocentryzmem, kpiną. Może to jego ostatni prezent, że będę patrzeć na to z loku ptaka i myśleć z litością o ludzkiej małostkowości? Mój tata nauczył mnie pokory, ale nie wyższości. Może teraz jest ten moment? Tej dalekiej od pychy mądrej wyższości, która wynika z tego, że wiesz, co jest ważne, a ktoś inny nie.

Płaczę dużo, a kiedy nie płaczę mam wyrzuty sumienia, że powinnam. Śmiałam się wczoraj i pomyślałam, że jestem nienormalna, bo tata mi umarł i śmiech się skończył przecież, a mnie nadal coś śmieszy. A przecież, to właśnie On był najśmieszniejszym człowiekiem w moim życiu. Nikt mnie tak nie rozśmieszał, oj nikt.

Miałam zadzwonić w poniedziałek, ale nie zrobiłam tego. Pomyślałam, że jak minie ten koszmarny dzień, to zadzwonię we wtorek po ćwiczeniach. Niewiele pamiętam z tego wtorku. Ból i otępienie, przecież właśnie miałam zadzwonić, jak to jest możliwe, że nie mogę zadzwonić, chcę teraz zadzwonić, chcę zadzwonić zaraz, nie mówcie mi, że nie mogę. Czytam nasze stare sms-y, jak dobrze, że jest ich tyle, czytam od początku do końcu i od nowa. Widzę teraz różnice między „co słychać” z uśmieszkiem a tym bez, czy może nie zauważyłam, że byłeś tego dnia smutny, a może prosiłeś się o to, bym zapytała ciebie, bo chciałeś mi coś powiedzieć? Te słowa są takie same a jednak tak różne. Ile jeszcze rzeczy nie zauważyłam, Tato?

Być córką swojego ojca. Żyć z jego silnymi plecami, które chronią. Żyć po królewsku. Wiedzieć, że gdyby coś, ktoś, nie tak, albo ryjem w ziemię – to jest jeszcze on, facet w twoim życiu, który kocha cię bezgranicznie i zamorduje dla ciebie, wygrzebię spod ziemi chleb i odejmie sobie od ust, napoi, gdy nie masz siły podnieść głowy, zabandażuje kolano albo wyciśnie sok z pomarańczy. Piszę do Ewy, że nie mogę uwierzyć, że Tata nie siądzie już na mojej szarej kanapie, a ona:  „Kochanie, on nigdy z niej nie zejdzie”. Oni tak naprawdę nigdy od nas nie odchodzą. Jesteśmy córkami swoich ojców do końca życia.

Jeśli Twój tata żyje zadzwoń do niego. Dziś.


Lifestyle

Jak nie wydawać pieniędzy, a zawsze dobrze wyglądać? Lista rzeczy, które każda kobieta powinna mieć w szafie

Aleksandra Zawadzka
Aleksandra Zawadzka
19 listopada 2015
Jak odświeżyć swoją garderobę małym kosztem
Fot. iStock / wundervisuals

Nie musisz mieć całej szafy pełnej najmodniejszych ubrań, żeby wyglądać świetnie. Nie musisz za nie płacić wiele. Wystarczy parę sprawdzonych rzeczy, których sekret tkwi w tym, że da się je swobodnie łączyć i nadawać zupełnie nowego charakteru. Klasyka zawsze się sprawa, bez względu na to, czy projektanci lansują skandynawski minimalizm, czy przepych Versace.

Oczywiście inne rzeczy ma u siebie dziewczyna z sąsiedztwa, czym innym modowo interesuje się bizneswoman, co innego nosi miłośniczka stylu sportowego. Dlatego też na liście jest dwanaście, a nie pięć propozycji. Taka ilość ubrań jest optymalna i pozwala na wiele modowych roszad. Spróbuj, a sama się przekonasz, że raz ta sama sukienka będzie bardziej rockowa, kiedy indziej doskonale sprawdzi się jako ubiór na romantyczną kolację. Wystarczy zmienić tylko jeden element stylizacji.

Biała koszula

Kwintesencja elegancji? Bez dwóch zdań. Jednak białą koszulę da nosić na kilka różnych sposobów. Jest bardzo plastyczna, więc może być ubraniem do pracy, a wieczorem z odpowiednimi dodatkami, świetnie sprawdzi się na randce. Da się ją też swobodnie nosić na nieoficjalne okazje, na przykład razem z wełnianym swetrem i Oxfordami. I zdradzę ci tajemnicę – w niej każdy wygląda dobrze.

Bawełniany T-shirt

T-shirt ma pięćdziesiąt twarzy i to nie tylko ten szary. Łączyć go możesz równie dobrze ze spódnicą, jak i dżinsami. To świetna baza całości. Pasuje do szpilek, współgra z trampkami. Warto mieć chociaż trzy podstawowe, jednolite kolorystycznie: czarny, szary i biały. Tak, wbrew pozorom biały też jest niezłą opcją i jeśli wybierzesz dobry krój, wcale nie będzie przypominał koszulki z wf-u. Dobry jakościowo posłuży na długo.

Czarne rurki

Podobnie jak T-shirt, to świetna baza do reszty ubrań. Dodając inne elementy, nadajesz im konkretny styl. One zawsze się dopasują. Są wygodne, dobrze przylegają do ciała, podkreślają kobiece kształty. Czarne rurki to dar od Boga.

Skórzana kurtka

Skórzana kurtka już dawno wyszła z garderoby subkultur lubiących jedynie mocne gitarowe granie i bywa nie tylko na koncertach. Najlepiej sprawdzi się ramoneska, czyli krótka kurtka motocyklowa z asymetrycznym zapięciem i kołnierzem. Jeśli jednak jest dla ciebie zbyt ekstrawagancka, spróbuj zaprzyjaźnić się z bomberem albo z modelem cafe racer.

Płaszcz trencz beżowy

Nieważne, czy stylem bliżej ci do Audrey Hepburn czy do Alexy Chung. Niepozorny klasyczny trencz może zrobić dla twojej garderoby naprawdę wiele. Wybierz beżowy, taki jak lansuje od lat Burberry, albo granatowy i nieco męski. Zakładaj do szpilek, baletek, trampek.

Szałowa sukienka

Skończmy z mitem: wcale nie musi to być tylko mała czarna. Opcji jest przecież więcej. Jeśli jesteś blondynką, spróbuj kobaltu, brunetką – wybierz czerwień. Dla kobiet o figurze gruszki najlepsza będzie rozkloszowana sukienka, panie o wąskich biodrach powinny wybrać bombkę, klepsydry w stylu Marilyn Monroe swobodnie mogą nosić wąskie i dopasowane w talii. Grunt, to znaleźć taki model i kolor, w którym będziesz wyglądać obłędnie. Nie potrzebujesz dziesięciu byle jakich sukienek, kiedy masz jedną, ale idealną.

Duża torba

Taka, która pomieści notatnik, kosmetyczkę, mały komputer, drugie śniadanie i kardigan, gdy na zewnątrz okaże się jednak za gorąco. Wielkie torby są szalenie modne i bardzo praktyczne. Wybierz czarną, granatową lub brązową, a doskonale sprawdzi się w większości stylizacji.

Kopertówka

Świetne są te, które mają odpinany pasek lub łańcuszek. To sprawia, że raz możesz ją przerzucić przez ramię i spokojnie pójść do klubu, nie bojąc się, że coś ci zginie, a kiedy indziej trzymać w dłoni na bankiecie.

Marynarka

Kobieca, elegancka i casualowa jednocześnie. Do porwanych dżinsów i do eleganckiej spódnicy. Marynarka to obowiązkowy element w każdej szafie.

Kardigan

Dobry właściwie na każdą porę roku, szalenie stylowy i wygodny. Wybierz swój ulubiony kolor i noś dumnie! Nie ma nic lepszego, niż otulenie się miękkim swetrem zwłaszcza teraz, w chłodny, jesienny wieczór. Najmodniejsze dodatki? Dobra książka i kubek herbaty.

Trampki/sneakersy

To wspaniałe, że moda stawia na wygodę i w sneakersach można obecnie wręcz przebierać. Różowe New Balance? Proszę bardzo. Czarne Nike Roshe Run? Czemu nie. A może bielutkie Reebok Classic? Znajdź coś dla siebie. Z trampek sprawdzą się zawsze i wszędzie stare, dobre Conversy.

Czarne szpilki

Bo pasują zawsze, a przecież każda z nas ma jakąś okazję, na którą trzeba założyć obcasy – czy to ślub przyjaciółki, czy wyjście po bułki do piekarni.


Zobacz także

Nie chcę kolejnego „faceta – zagadki”, nie będę się bawić w odkrywanie twojego prawdziwego „ja”. Czy nie ma już normalnych, szczerych mężczyzn?l

I jak jej nie kochać? To ona pokazuje nas – kobiety – takimi, jakimi jesteśmy

15 motywujących myśli od 15 wspaniałych kobiet. Kiedy następnym razem, życie kopnie cię w kostkę, przeczytaj 💗