Lifestyle

Ty też jesteś SuperWoman! Tylko, czy już odkryłaś, jaka jest twoja tajemna moc!? Ja znam swoje trzy, ale może jest ich więcej…

Redakcja
Redakcja
10 września 2021
fot. peshkov/iStock
 

Jak ona to robi? Joanna wstaje o piątej rano, by poćwiczyć. W pracy… oczywiście, że też jest jak z tytanu. Dzięki niej sprzedaż w naszej firmie poszybowała w jakimś obłędzie do góry. Joanna wszystko ma rozpisane w tabelkach w Excelu. Wszelkie aktywności – nie tylko zawodowe, ale też prywatne. Co ja mówię… Nie tylko prywatne. Ona tam zapisuje krok po kroku kolejność swoich pielęgnacyjnych rytuałów. Ma więc dzień na peeling, a kolejny na maseczkę, a pod koniec tygodnia wpisuje olejowanie włosów. Zawsze jej zazdrościłam. Bo ja SuperWoman tylko być próbuję. I to od wielu lat. Aaaaa, co ja gadam? Powiem już prawdę! Ja się poddałam i nie chcę już być najlepszą na wszystkich frontach walki. A jednak mam swoje SUPERMOCE. Opowiem wam na razie tylko o trzech, choć może to nie koniec. Niewykluczone, że jest ich więcej…

1. Jestem SuperWoman, której mocą jest wyrozumiałość wobec siebie samej

Zawsze kombinuję sobie tak, by przed snem mieć czas na przemyślenia. Celowo najpierw kładę się na plecach, bo wiem, że w ten sposób nie uda mi się zasnąć. Zaczynam wtedy marzyć, myśleć o niebieskich migdałach, wspominać, a czasem wyliczam sobie, jaka tego konkretnego dnia byłam wspaniała. Nie dość, że udało mi się bez kolejki dostać do ginekologa, to jeszcze kupiłam dzieciom zeszyty na 1 września. Mam wszystko: i flamastry, i te gumki do ścierania, skarpeteczki, temperówki… No po prostu pierwszy raz się tak zorganizowałam. Pauza! W tym momencie zazwyczaj daję sobie chwilę na odczucie przyjemności w ciele z tego, że jestem taka fajna.

Kiedyś dowiedziałam się, że można medytować na leżąco. Pytam więc teraz siebie: „To może właśnie ja trochę tak medytuję? Tylko że w ten najbardziej z leniwych sposobów?!” Medytująca i rozmyślająca o przyjemnościach przed snem SuperWoman to… właśnie ja! Ale po co taka dziwna moc? Ano po to, by mieć więcej sił do zbawiania świata!!! Nie wiedzieliście?!

2. Jestem SuperWoman, której mocą jest niewywieranie presji

Opowiem wam historię. Kiedyś pojechałam ze znajomymi na wakacje. Ja, która kocham zwiedzać. Ja zachłanna na przygody. Ja głodna zobaczenia wszystkiego dookoła. A ci moi znajomi budzili się niespiesznie o godzinie 12.00 w południe. Do godziny 14.00 paradowali sobie w piżamach, właściwie (!) to nic nie robiąc. Czytali książki, trochę gadali, trochę coś pogotowali i tak mijał im cały boży dzień. Przyznam, że zachwyciłam się tym i postanowiłam się zmienić.

Teraz ja też potrafię tak sobie koncertowo marnować w piżamie wakacje: z książką pod pachą albo na leżaku na tarasie. Wyjdę na chwilkę na ganek, popatrzę na horyzont i nie martwię się, że umyka mi piękna pogoda, że przepadają mi zabytki, których nigdy już nie doświadczę. Umiem już żyć bez presji, nie spieszyć się i nie robić ciśnienia. Moja rodzina jest mi za to wdzięczna. Kto chce na rower…, proszę bardzo. Kto woli przewracać się z książką w łóżku, też… może.

3. Jestem SuperWoman, której mocą jest empatia

Kiedyś postanowiłam wymyślić sobie dziesięć swoich własnych przykazań. Pierwsze: „Dziel się”. Drugie „Nie oceniaj”. Trzecie: „Słuchaj”, Czwarte: „Bądź czuła”. Kiedy je sobie spisywałam, nagle dotarło do mnie, co tak naprawdę w życiu się dla mnie liczy. I jak bardzo by to banalnie nie zabrzmiało – chodzi mi o to, by po prostu być dobrym człowiekiem – dla siebie i dla innych ludzi. Czułym. Uważnym. Kiedyś robiłam wszystko, by wytworzyć sobie grubą skórę, swoisty pancerz. Nie mogłam znieść okrucieństwa tego świata. Po prostu zbyt mocno czułam.

A im jestem starsza, tym częściej myślę sobie: „Cóż, taka jestem. Lubię słuchać ludzi i pomagać, dzielić się tym, co mam. Jak bardzo bym się nie starała być asertywna, twarda, sprytna i obrotna, to zawsze jednak moja empatia wygrywa. To ona jest moją supermocą i czarodziejską różdżką, której nie zawaham się użyć, gdy ktoś z moich bliskich będzie mnie potrzebować.

Czy jest tu jeszcze kobieta?

Czy jest tu jeszcze taka kobieta, która wierzy, że można wstawać o piątej rano, by piec synkowi bezglutenowe babeczki do szkoły, potem w pracy wykazywać się nadprzyrodzoną produktywnością, by następnie ugotować przepyszny obiadek, ogarnąć kuchnię, pobawić się z dzieckiem, odrobić z nim cierpliwie lekcje, nie złościć się, kiedy nie chce iść spać, przytulić męża, odbyć z nim satysfakcjonujący stosunek płciowy? I może wcześniej jeszcze skoczyć na jogę albo chociaż na jogging? No mam nadzieję, że już żadna kobieta nie wierzy, że może być dobra we wszystkim.

A jeśli planujesz zgłębić temat, idź do teatru!

„Victoria / True Woman Show” to najnowsza premiera Garnizonu Sztuki – teatru pozytywnych emocji, z udziałem wspaniałych gwiazd: Edyty Olszówki, Anity Sokołowskiej, Ewy Konstancji Bułhak, Zbigniewa Zamachowskiego, Krzysztofa Szczepaniaka.

O KOBIETACH, ALE NIE TYLKO DLA KOBIET!

Superwoman! Kobieta Idealna. To kobieta zawsze piękna, szczupła, zgrabna, robiąca błyskotliwą karierę. Do tego idealna matka, wyrozumiała żona i czuła kochanka, zawsze zadowolona i uśmiechnięta. Potrafi zrobić wszystko sama. Nigdy nie prosi o pomoc. Jest silna, ma nadzwyczajne moce, dlatego jest niezwyciężona! Czy aby na pewno? Skąd więc to chroniczne zmęczenie, poczucie winy, nieustające wątpliwości, depresja?

Do wyścigu o tytuł Superwoman staną trzy bohaterki:

  • Wiktoria – wieczna dziewczynka, marzycielka, która w życiu niczego nie wygrała
  • Justyna – przepracowana Matka – Polka, dla której rodzina jest najważniejsza
  • Ewa – wyzwolona, niezależna i po przejściach, szefowa korporacji

Zderzą się ze sobą w ogniu pytań, testów i zadań. Jak wygląda dzień superwoman? Jakiej diety przestrzega? Jakie ma wartości i wzorce? Jak wygląda, chodzi i myśli? Macierzyństwo czy kariera? Tradycja czy rewolucja? Ciało czy dusza? Mąż czy kochanek? A może wszystko naraz? Bo tego oczekuje świat! Do czego się posuną uczestniczki, żeby wygrać? I jak się zachowają, kiedy wszystko pójdzie nie tak, jak powinno?

Spektakl „Victoria / True Woman Show” jest naszym manifestem, naszą afirmacją wszystkich kobiet bez wyjątku. Niezależnie od wyglądu, wieku, statusu rodzinnego, czy zawodowego. Pragniemy umacniać wewnętrzną siłę kobiet, chcemy inspirować i dodawać odwagi. Wielofunkcyjna Superwoman, Kobieta Idealna nie istnieje! Każda z nas jest inna, każda jest piękna i wyjątkowa. Jest nam bliska idea body positive, idea akceptacji naturalnego piękna. Filtry zafałszowują rzeczywistość, a porównywanie się z nierealistycznymi wizerunkami gwiazd wzmaga lęk, zagubienie, prowadzi wprost do depresji. Chora pogoń za doskonałością może skończyć się tylko źle. Nasze bohaterki są idealnie nieidealne! Tak jak każda z nas!

Zapraszamy!

BILETY NA WWW.GARNIZONSZTUKI.ORG.PL


Lifestyle

Co się dzieje z twoim ciałem, kiedy się zakochujesz? 8 zaskakujących i niezwykłych zmian

Redakcja
Redakcja
10 września 2021
fot. skynesher/iStock
 

Niedawno pisałyśmy o tym, co się dzieje z naszym organizmem, kiedy ktoś łamie nam serce. Teraz czas na coś przeciwnego – zakochanie. Co się zmienia? Kiedy się zakochujesz, odczuwasz niepokój, twoje serce bije w inny sposób? To wszystko dzięki adrenalinie. Okazuje się, że na zakochanie ciało reaguje jak na jazdę szybkim motocyklem. Bywa to jednak zdradliwie, bo z czasem w związku adrenalina opada, a my szukając jej na nowo pakujemy się w kolejną relację, która nas uskrzydli. Tak można bez końca.

Gdyby ludzie nie byli w stanie doświadczyć pięknego i pochłaniającego wszystko doznania, znanego jako zakochiwanie się, nigdy nie stworzyliby muzyki, sztuki, literatury czy filmu. Brakowałoby nam również jednego z najgłębszych aspektów ludzkiej egzystencji. Zakochanie się jest mylące, przerażające, zabawne i jednocześnie zmieniające życie. Chociaż wiele fizycznych skutków bycia zakochanym może być unikalnych tylko dla ciebie, naukowcy byli w stanie wskazać neurologiczne i fizyczne wyjaśnienia niektórych z najczęstszych objawów, znanych osobom „chorym z miłości”: przyspieszone bicie serca, nerwowość, obsesyjne skupienie itp.

Dr Helen Fisher, antropolog i autorka książki „Why We Love?”, dzieli proces zakochiwania się na trzy różne etapy: pożądanie, pociąg i przywiązanie. Ciało reaguje w określony sposób na każdym etapie, w oparciu o chemię mózgu i uwalnianie różnych hormonów. Fizyczna reakcja twojego ciała na tych etapach zależy również od tego, czy jesteś szczęśliwa, czy niezadowolona z romantycznego związku. Na twoją chęć kontynuowania lub zerwania związku mają również wpływ czynniki neurologiczne. Wiele aspektów miłości zawsze pozostanie dla nas tajemnicą, ale zakochanie ma uniwersalne skutki dla wielu ludzi.

Oto osiem rzeczy, które przytrafiają się twojemu ciału, gdy się zakochasz

1. Miłość uzależnia fizycznie

Fot. iStock / filadendron

Zakochanie aktywuje obszary w mózgu, które naukowcy odkryli również w mózgach osób uzależnionych od kokainy. W badaniu Uniwersytetu Syracuse z 2010 roku opublikowanym w „Journal of Sexual Medicine”, Stephanie Ortigue i jej zespół badaczy obserwowali mózgi badanych, gdy ci patrzyli na zdjęcia swoich ukochanych. Naukowcy odkryli, że dopaminergiczny układ podkorowy w mózgach badanych rozświetlił się (jest to obszar neurologiczny aktywowany również u osób uzależnionych od kokainy). Kiedy ten obszar i inne obszary mózgu zaczynają działać, „uwalniają substancje chemiczne wywołujące euforię” – hormony, w tym dopaminę, oksytocynę, adrenalinę i wazopresynę. Oksytocyna jest również znana jako „hormon miłości”, ponieważ powoduje uczucie ciepła i rozmycia, a wazopresyna może powodować „agresję i zachowanie terytorialne”. Dlatego właśnie zakochanie się jest takie cudowne.

2. Pocą ci się dłonie i serce mocniej bije

Kiedy ktoś ci się podoba, zwiększa się przepływ krwi do ośrodka przyjemności w mózgu, a adrenalina i hormony noradrenaliny są uwalniane do twojego ciała. Te dwa hormony przyczyniają się właśnie do pocenia się dłoni i mocniejszego bicia serca, których doświadczasz w tych pierwszych magicznych chwilach. Adrenalina i noradrenalina prowadzą do uczucia „uniesienia, pragnienia i skupienia uwagi”. To wyjaśnia również stan, w którym na początku nie możesz myśleć o niczym innym, jak tylko o obiekcie swoich westchnień.

3. Motyle w brzuchu. Naprawdę

Wrażenie, które nazywamy „motylami w brzuchu”, ma swoje źródło w rzeczywistości. Zakochanie uwalnia oksytocynę, wywołując uczucie szczęścia, ale także uwalnia kortyzol, czyli „hormon stresu”. Romans jest emocjonalny, zagmatwany i stresujący. Kiedy hormon stresu zostaje uwolniony, „zaciska naczynia krwionośne wokół jelit”, co z kolei prowadzi do nudności. Czyli uczucia motylków w brzuchu. 🙂

4. Odpuszczają złe stresy

fot. iStock/Martin Dimitrov

Czy twoje życie jest stresujące? Kogo nie jest, prawda? Kiedy zakochujesz się, twoje ciało uwalnia kortyzol – związek chemiczny, który pomaga nam radzić sobie ze stresem. Najbardziej oczywistym objawem jest to, że nagle się uśmiechasz, choć normalnie byłabyś wściekła, sparaliżowana lub byś płakała. Dzieje się tak nie dlatego, że twój partner jest tutaj jakimś aniołem, ale dlatego, że twoje ciało jest nieco znieczulone przez kortyzol.

5. Wpadasz w (lekką) obsesję

Donatella Marazziti, profesor psychiatrii i dyrektor laboratorium psychofarmakologii na Uniwersytecie w Pizie, odkryła, że ​​ludzie na początku nowego romansu wytwarzają w mózgu mniej serotoniny. W mózgach osób z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi występuje również obniżony poziom serotoniny. „Ponieważ oba stany (w różnym stopniu) powodują również uczucie niepokoju i natrętnego myślenia, kuszące jest myślenie o wczesnej miłości jako łagodnej, tymczasowej formie obsesyjnego zachowania”. Jednak sam twój związek nie powinien wywoływać niepokoju i obsesji na stałe, ponieważ serotonina i wspomniany wcześniej hormon stresu powracają do poprzedniego poziomu po ok. roku randkowania. 😉

6. „Głupiejesz”

Fot. iStock/gruizza

Wiemy już, które obszary mózgu stają się nadaktywne, gdy się zakochujemy, ale czy któreś się dezaktywują? Semir Zeki z University College London i ponownie dr Helen Fisher z Wydziału Antropologii Uniwersytetu Rutgers wykorzystali skany MRI do obserwacji mózgów zakochanych osób, a to, co odkryli, wyjaśnia, dlaczego miłość sprawia, że ​​zachowujemy się tak… głupio.

Ciało migdałowate oraz kora czołowa i przedczołowa wykazywały zmniejszoną aktywność i tak się składa, że ​​są to regiony neurologiczne powiązane ze strachem, uczeniem się na własnych błędach, analizą i oceną, opóźnioną gratyfikacją i przewidywaniem skutków zdarzeń. Jeśli obszary naszego mózgu odpowiedzialne za te zdolności krytycznego myślenia nie funkcjonują w pełni, to czy można się dziwić, że wielu z nas popełnia w miłości wciąż te same błędy? To okropne patrzeć wstecz i zadawać sobie pytanie: „Czy ja, do cholery, nie myślałam?!” Ale przynajmniej będziesz wiedziała, że twoje nieobliczalne zachowanie nie było całkowicie twoją winą. W końcu twoje ciało cię „zdradziło”. 😉

7. Oczy zwierciadłem duszy

Kiedy patrzysz na osobę, w której się zakochałaś, twoje źrenice rozszerzają się. Całe podniecenie i nerwowość prowadzą do „stymulacji współczulnej gałęzi autonomicznego układu nerwowego”, powodując poszerzenie źrenic.

8. „Miłość zwycięża wszystko” (a przynajmniej pomaga w bólach głowy)

Ból głowy - przyczyny, w ciąży, u dzieci

Fot. Nicky Lloyd/iStock

Ponieważ zwiększony poziom oksytocyny w twoim systemie zmniejsza stres, romans może zmniejszyć częstotliwość bólów głowy i migren! W 2010 roku Szkoła Medyczna Uniwersytetu Stanforda badała skuteczność terapii oksytocyną, badając osoby cierpiące na przewlekłe codzienne bóle głowy (często straszne migreny). Naukowcy podali uczestnikom badania, którzy nie byli w stanie osiągnąć ulgi po żadnym innym leczeniu, aerozol do nosa zawierający dawkę oksytocyny. Wyniki były imponujące: 50 procent stwierdziło, że ból głowy zmniejszył się o połowę po czterech godzinach, a 27 procent stwierdziło, że nie odczuwa bólu po czterech godzinach. Widzisz, wszystkie motyle, nerwowość i niepokój są w końcu tego warte!

 


Lifestyle

Żyworódka dla zdrowej skóry, na problemy z żołądkiem i nie tylko. Jak wykorzystać lek prosto z doniczki?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
9 września 2021
żyworódka pierzasta
Fot. iStock

Żyworódka to nie tylko prosta w uprawie roślina, ale przede wszystkim skarbnica prozdrowotnych substancji. Nie bez przyczyny jej działanie porównywane jest do działania aloesu. Jak uprawiać żyworódkę, i w jaki sposób wykorzystać jej leczniczy potencjał?

Żyworódka — odmiany 

Żyworódka pierzasta (Bryophyllum pinnatum) jest sukulentem wywodzącym się z Madagaskaru, ale w stanie naturalnym można ją spotkać również w m.in. Azji, Australii, Ameryce Środkowej, czy na wyspach Pacyfiku. W Polsce spotyka się ją na parapetach mieszkań, jako że jest odporna na niesprzyjające warunki, najczęściej zdobi korytarze szkół i urzędów. Jej wygląd jest charakterystyczny — mięsiste, skórzane liście są ustawione naprzeciwległe. Ich długość może wynosić od 5 do 20 cm, a szerokość 2,5 cm do 12 cm. Górne liście są pierzaste, a dolne proste i jajowate. Na karbowanych krawędziach liści nie rozwijają się gotowe do przesadzenia rozmnóżki, ale sadzonki pojawiają się wokół liścia dopiero po jego zerwaniu i ułożeniu na wilgotnej powierzchni. Żyworódka w medycynie chińskiej znana jest od wieków, a od pewnego czasu jej prozdrowotne właściwości zaczęły cieszyć się uznaniem także u nas.

żyworódka pierzasta

Fot. iStock/żyworódka pierzasta

Często można spotkać na parapetach także dwie inne odmiany żyworódek.

Żyworódka Daigremonta (Bryophyllum daigremontiana) również posiada właściwości lecznicze, ale można ją stosować jedynie zewnętrznie, ze względu za obecność w jej składzie zawartość glikozydów nasercowych. Ma sztywne i grube pędy, do tego  strzałkowe i szerokie liście, na których rozwijają się gotowe do przesadzenia rozmnóżki. Uprawiana w doniczce żyworódka Daigremonta osiąga wysokość około 90 cm.  

Żyworódka

Fot. iStock/Żyworódka Daigremonta

Żyworódka wąskolistna (Bryophyllum tubiflora) charakteryzuje się wąskimi liśćmi w rurkowatym kształcie. Mimo że ona również posiada właściwości lecznicze, uprawiana jest głównie dla celów ozdobnych. 

Żyworódka pierzasta — właściwości zdrowotne, zastosowanie

Istnieje wiele gatunków żyworódki, i choć każda z nich ma zastosowanie w medycynie naturalnej, to jednak żyworódka pierzasta (lekarska) jest najbardziej doceniana jej odmianą. Jej mięsiste liście kryją w sobie m.in. składniki mineralne takie jak: magnez, żelazo, krzem, potas,  miedź, wapń, cynk, mangan, selen, glin i bor. Żyworódka jest również skarbnicą witaminy C, która wzmacnia odporność i działa  przeciwzapalanie. Dzięki temu sok z żyworódki stosuje się jako specyfik do wzmocnienia odporności, zwłaszcza jesienią i na początku wiosny. Sok z żyworódki wpływa także na regenerację organizmu, a to nie wszystkie jej zalety.

Sok z żyworódki na skórę

Żyworódka pierzasta ułatwia i przyspiesza gojenie się uszkodzeń skórny, takich jak: rany, otarcia, odleżyny, odmrożenia czy oparzenia. Stosuje się go także u kobiet karmiących piersią, jako remedium na popękane brodawki. Polecany jest również w przypadku trądziku oraz przy zmianach ropnych na skórze. Sok z żyworódki może być stosowany do zmniejszenia widoczności blizn, oraz jako sposób na łagodzenie skutków ukąszeń owadów.

Żyworódka pierzasta na stany zapalne jamy ustnej

Żyworódkę poleca się w przypadku bólu zębów i krwawiących dziąseł. Leczniczo można płukać jamę ustną sokiem, jak i przykładać do zmienionego miejsca gazik nasączony sokiem.

żyworódka pierzasta

Fot. iStock/żyworódka

Wsparcie dla układu oddechowego

Sok z żyworódki stosowany jest w medycynie naturalnej jako wsparcie kuracji leczniczej w przypadku chorób takich jak: kaszel, katar, astma oskrzelowa, astma alergiczna, zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc, czy angina. Zaleca się w powyższych przypadkach spożywanie 30 kropli soku z żyworódki dziennie.

Żyworódka łagodzi bóle

Sok z żyworódki można wcierać kilka razy dziennie w bolesne miejsce, by załagodzić dolegliwości. Stosuje się go zewnętrznie przy bólach głowy, stawów czy kręgosłupa.

Na problemy z żołądkiem

Żyworódka pierzasta może być pomocna w łagodzeniu dolegliwości związanych ze zgagą, może pomóc osobom, które borykają się m.in. ze zgagą, a także wrzodami żołądka. Zaleca się w tym przypadku wypijanie 20 kropli soku z żyworódki trzy razy dziennie przed posiłkiem.

Sok z żyworódki na łupież

Sok z żyworódki pierzastej sprawdza się w walce z łupieżem. Aby pozbyć się kłopotu, należy nacierać głowę płynem co dwa dni, aż do ustąpienia dolegliwości. Ponadto sok poprawia ukrwienie skóry, wzmacnia cebulki włosowe, dzięki czemu włosy stają się mocniejsze  i zdrowsze.

żyworódka pierzasta

Fot. iStock/żyworódka pierzasta

Przepis na sok z żyworódki

Liście żyworódki pierzastej umyj, przełóż do miseczki i odłóż na 3-5 dni do lodówki. Po upływie tego czasu liście pokrój w kostkę, przełóż do naczynia (miska, słój), w którym można bezpiecznie ugnieść liście drewnianą łyżką, alby wydzielił się z nich sok. Odstaw go znów do lodówki na 2-3 godziny, po tym czasie odciśnij powstały sok i miazgę przez gazę. Powstały sok z żyworódki przechowuj w chłodnym i zacienionym miejscu.

Sok z żyworódki — przeciwwskazania 

Soku z żyworódki nie jest polecany osobom cierpiącym na podwyższony poziom potasu lub znajduje się on na górnej granicy normy. Jeśli sok z żyworódki przygotowano z dodatkiem spirytusu jako konserwantu, nie można go podawać dzieciom, kobietom ciężarnym lub karmiącym. W przypadku zażywania leków na stałe, stosowanie żyworódki warto skonsultować z lekarzem.

Żyworódka pierzasta — jak ją uprawiać?

Żyworódka pierzasta nie wymaga skomplikowanych zabiegów pielęgnacyjnych. Ponieważ należy do sukulentów, jest odporna na okresy przesuszenia i błędy początkujących hodowców, rzadko też zapada na choroby. Wymaga jednak stanowiska dobrze oświetlonego i ciepłego (zimą temperatura powinna wynosić powyżej 15 º Celsjusza; latem do 25 ºC).

Żyworódka pierzasta nie wymaga również specjalnego podłoża, ale powinno być przepuszczalne. Sprawdzi się tu nawet uniwersalna ziemia dla kwiatów, jak i dedykowana kaktusom i sukulentom. Można ją uprawiać zarówno w uniwersalnej ziemi, jak i w glebie przeznaczonej dla innych sukulentów i kaktusów.


źródło:  www.medonet.pl 

Zobacz także

„Przepraszam, jutro już wstanę”. O silnej kobiecie, która przeżywa załamanie

Dlaczego trudno jest kochać kogoś, kto nie kocha siebie?

Fado – muzyka złamanych serc