Lifestyle Psychologia

Teraz możesz się już odwrócić, wyjść i zacząć się uczyć chodzić po nowych ścieżkach

Anika Zadylak
Anika Zadylak
17 września 2016
Fot. iStock/cscafeine
 

Życie pisze nam wszystkim różne scenariusze. Raz z górki, raz pod górkę, bywa i tak, że wszystkiego się odechciewa. Bo starasz się, walczysz, płaczesz po nocach, pracujesz ponad siły. Wydaje ci się, że robisz wszystko, a nadal tkwisz w bagienku, które wciąga cię coraz bardziej. A potem okazuje się, że wystarczy wziąć głęboki oddech, zamknąć oczy po to, by choć na chwilę przestać się bać i podjąć najważniejszą w życiu decyzję. Decyzję o diametralnej zmianie. Bo jeśli mierzi cię stare życie, męczy, osłabia i nie pozwala oddychać, to zamknij mu przed nosem drzwi. I koniecznie od razu otwórz kolejne! Dla tego co nowe i lepsze. Zrób to, a odkryjesz, że świat jest cholernie zaskakujący. I piękny. I już nigdy, nie będziesz chciał wracać do tego, co było.

W starych, często toksycznych miejscach, trzyma nas najczęściej strach. Jak w myśl powiedzenia, że lepsza stara bieda, niż nowa nieznana. Z takim podejściem to lepiej,  zamiast przeprowadzki czy zmiany pracy, zainwestować w trumnę i czekać na śmierć. To właśnie takie myślenie odbiera szansę, na wszystko, bo jeśli z góry stawiamy siebie na straconej pozycji, to po co w ogóle żyć? Oczywiście, łatwo mówić, gorzej zrobić. Nieprawda! Bo to co nas wykańcza najbardziej, to myślenie i gdybanie. Lęk przed zaczynaniem od nowa, jest oczywisty i zrozumiały.  Ale jeśli to „stare” daje ci w kość tak bardzo, że wszystko widzisz już tylko w czarnych barwach, to co właściwie masz do stracenia? Nic, bo przecież miejsce, w którym utkwiłaś, zabrało ci już wszystko, zwłaszcza poczucie bezpieczeństwa. A bez niego, nie dasz rady postawić nawet jednego kroku.

„Kilka lat temu straciłam kogoś bardzo mi bliskiego. Kogoś, kogo kochałam każdym zmysłem, gestem i spojrzeniem. Nagle, w środku nocy, patrzyłam jak na moich rękach gaśnie czyjeś życie. Zostałam sama, z równie ciężko chorym dzieckiem. Tkwiłam w tym miejscu, bo trzymały mnie wspomnienia. Niestety, tyle samo pięknych, co okrutnych i tragicznych. Bałam się, że jeśli się stąd wyprowadzę, to sobie nie poradzę, że coś bezpowrotnie stracę. Nie zauważałam kompletnie tego, że gasłam z dnia na dzień, karmiąc się wspomnieniami, które już nigdy nie nabiorą żywych kształtów. Nie widziałam tego, że żyłam na krawędzi między tym co teraz, a tym co było. Wmówiłam sobie, że lepiej w tym tkwić, nie ruszać, nie zmieniać, nie rozgrzebywać. Pozwalać na ciągłe cierpienie, wspominanie, na walkę z brakiem snu. Łudzić się, że przemalowanie ścian i przestawienie mebli, cokolwiek zmieni. Gdy znajomi zaczęli się niepokoić, że zamiast lepiej, wyglądam i czuję się coraz gorzej, zaczęłam się nad tym  zastanawiać. Tym bardziej, że zdarzały się problemy w pracy i w życiu osobistym, bo zaczynało mi być wszystko jedno, na nic nie miałam ochoty i sił. Coraz częściej robiłam wszystko, żeby wracać tu, jak najrzadziej. Jak najmniej przebywać, nocować i… żyć.

Zatrzymałam się w końcu, wyłączyłam telefon, zostałam chwilę sama ze sobą. I zdałam sobie sprawę, że nowe wcale nie musi być złe. W najgorszym przypadku, będzie takie samo. A co, jeśli okaże się, że jest lepiej? Oczywiście, nie było to proste. Milion wymówek chociażby przy szukaniu nowego lokum. Byleby tylko odwlec, jeszcze choć na chwilę twardo ustalony termin wyprowadzki. Broniłam się rękami i nogami, jak przed  egzekucją! Teraz się z tego śmieję i nie dowierzam, że aż tyle czasu zajęło mi zrozumienie, że przeszłość już nie wróci. A to co jutro, pojutrze, za rok i kolejne 30 lat, zależy tylko ode mnie. I ta ulga, gdy odkrywasz, że za ścianami, które przez tyle lat wyciągały ze mnie energię i sprawiały, że z dnia na dzień stawałam się coraz bardziej niewidzialna, jest świat. I, że jeśli kiedyś nauczyłam się chodzić starymi ścieżkami, to nauczę się też przemierzać te nowe. I jedyne czego dziś żałuję, to fakt, że zwlekałam z tym zbyt długo”.

Przywiązujemy się do przedmiotów, ludzi i miejsc. Przywiązujemy się też niestety, do duchów ze starego życia, bo pożegnania są bolesne. Zwłaszcza gdy pakujesz kolejny karton, kolejny album ze zdjęciami, ściągasz ze ścian obrazy. Gdy przypominasz sobie dobre momenty i uśmiechasz do siebie, aż szklą ci się oczy. Gdy stoisz po środku prawie już pustego mieszkania, a do serca mocno przytulasz klucze. Na gołych ścianach wyobraźnia wyświetla film z lat kiedy tu byłeś. Echo odbija głosy, urywki dawnych dialogów, a ty przełykasz łzy i zaczynasz się wycofywać. Czekasz tylko na koniec projekcji, żeby dokładnie przeczytać  napis ” The End”. Teraz możesz się już odwrócić, wyjść i zacząć się uczyć chodzić po nowych ścieżkach.

A gdy otwierasz kolejne drzwi, to choć nadal się jeszcze trochę boisz, zachwyt zagłusza wszystko. Bo siedząc na parapecie wśród jeszcze nierozpakowanych pudeł ze wzruszeniem odkrywasz, że oddychasz. Oddychasz jak nigdy przedtem!  I nieważne, że idzie jesień. Bo ty, za oknem widzisz życie. Swoje nowe życie.


Lifestyle Psychologia

„W tej prostocie była siła i niesamowita wartość”. Akcja „Miłość to spotkania”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
18 września 2016
Fot. iStock/Geber86
 

Postanowiłam opisać historię mojego spotkania  jako podziękowanie i hołd dla fantastycznego Człowieka, jakim był mój Dziadek, któremu niestety nie zdążyłam podziękować osobiście. Dziadek zmarł, kiedy na świat patrzyłam jeszcze oczami dziecka i nie dostrzegałam tych wszystkich ważnych lekcji, które od niego dostałam, a które dostrzegam teraz jako dorosła kobieta.

Być może nie byłoby w tym spotkaniu nic niesamowitego, ale Dziadek, o którym piszę, nie był moim biologicznym dziadkiem (choć całą  pewnością był najprawdziwszym dziadkiem na  świecie! :)). Babcia po śmierci swojego pierwszego męża, wyszła za mąż po raz drugi, tylko przez wzgląd na dzieci z pierwszego małżeństwa. Później nie miała już więcej dzieci. Nie wiem tego na pewno, mogę się jedynie domyślać, że w tym małżeństwie nie było uczucia ze strony mojej Babci, dlatego nie zdecydowała się mieć więcej dzieci.

Mój Dziadek, w odróżnieniu od pierwszego męża Babci, był bardzo prostym człowiekiem, całe życie wychował się na wsi, nie miał szkoły, pochodził z biednej rodziny, nie posiadał żadnego majątku. Ta prostota wymaga tutaj szczególnego podkreślenia, bo jaka w tej prostocie była siła i niesamowita wartość! Dziadek nie miał własnych dzieci, nigdy też nie poznałam jego rodziny, nic o nich nie wiem. Każde święta Bożego Narodzenia, Wielkanocne, czy Święto Zmarłych spędzaliśmy z rodziną Babci, na grobach członków jej rodziny, Dziadek zaś samotnie odwiedzał swoich bliskich. Tak sobie myślę, że niesamowicie przykro musi być człowiekowi z poczuciem, że jego rodzina jest mniej ważna, że tak naprawdę się nie liczy, że jego dzieci są dziećmi jego żony i że zawsze będzie na dalszym miejscu w ich życiu. Ale Dziadek mimo to nie dawał po sobie odczuć negatywnych emocji, był zawsze uśmiechnięty, zawsze witał nas z otwartymi ramionami i ten niesamowity spokój w jego oczach….

I z  jakim ogromnym sentymentem i rozrzewnieniem wracam myślami do wakacji mojego dzieciństwa spędzanych na wsi, których nigdy, przenigdy nie zamieniłabym na żadne kolonie za granicą  czy obóz sportowy. A wszystko to zasługa cudownego Człowieka. To z Dziadkiem (i z moim niewiele starszym bratem):

– każdego ranka wstawaliśmy o świcie i oddawaliśmy mleko do skupu, nie straszne nam były nawet poranne pobudki J, uwielbiałam te wiejskie „rytuały”,

– w ciągu dnia siadaliśmy na ławce przez domem i rozmawiając, spoglądaliśmy na przejeżdżające samochody i witaliśmy przechodzących sąsiadów,

– wieczorami rozpalaliśmy ogniska

– w słoneczne dni chodziliśmy na pole, zbieraliśmy siano, po czym wracaliśmy na szczycie załadowanego wozu, zaprzęgniętego w konie,

– to z Dziadkiem uciekaliśmy z pola przed burzą – pioruny połyskujące na horyzoncie przy zachodzie słońca to naprawdę niezapomniany widok,

– a kiedy coś przeskrobaliśmy to zawsze w Jego ramionach znajdowaliśmy schronienie, On zawsze był oparciem, nigdy nie krzyczał, jak nikt inny dawał poczucie bezpieczeństwa.

I te na pozór zwykłe sytuacje i momenty z biegiem czasu nabierają ogromnej wartości i pokazują, że nie pochodzenie, majątek, czy wykształcenie stanowią jakim jest się człowiekiem, ale serce, którym dzielimy się z drugim człowiekiem.

Niesamowite ile ciepła, dobroci,  miłości i cudownych wspomnień dostałam od osoby, która z biologicznego punktu widzenia najmniej zasługiwała na miano „Dziadka”, a która okazała się jedynym, najfantastyczniejszym, najprawdziwszym Dziadkiem na świecie. Osoba bez której dzieciństwo nie byłoby tak barwne i nie wzbudzałoby we mnie tyle pozytywnych emocji i wspomnień. Mam nadzieję, że te wspólnie spędzone chwile były również dla Niego czymś wyjątkowym, sprawiającym ogromną radość w tym momentami smutnym życiu. W głębi serca wierzę, że Bóg zaopiekował się dobrze moim Dziadkiem i wynagrodził mu wszystkie przykrości, jakich doświadczył w życiu. Wierzę też, że każdego dnia patrzy na mnie z góry i czuwa nade mną… <3

N.

linia 2px

Akcja „Miłość to spotkania” ♥

Zadanie konkursowe: Prześlij do nas historię twojego wyjątkowego spotkania z drugim człowiekiem. Spotkania, które na zawsze zapadło w twojej pamięci i wpisuje się w hasło naszej akcji, że miłość to spotkania. To dzięki spotkaniom z drugim człowiekiem odkrywamy najpiękniejsze emocje i uczucia, doświadczamy silnych wzruszeń i wyciągamy lekcję na całe życie.

List przesyłajcie na adres kontakt@ohme.pl z dopiskiem „Miłość to spotkania”.

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Oświadczam, że jestem autorem nadesłanej pracy konkursowej oraz wyrażam zgodę na jej publikację przez portal Oh!me.
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Wyłonimy 10 lauretów naszej akcji, którzy otrzymają następujące nagrody:

Nagrody:

3 x zestaw od marki AVENE

1) zestaw Xera Calm A.D baume, Xera Calm A.D  Olejek + woda termalna

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

2) zestaw kosmetyków z linii PhysioLift (emulsja na dzień, balsam na noc oraz preparat pod oczy)

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

3) zestaw Triacneal Expert, żel Cleanance do mycia, płyn micelarny Cleanane

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

AVENE NOWE LOGO 2016

1 x voucher o wartości 1.000 PLN do zrealizowania na poczet rezerwacji domu wakacyjnego z oferty NOVASOL*

f6e076_ec56b491f4584131a954dfc9ce8e4670

domz basensem głowne

Za najciekawszą i najpiękniej opowiedzianą historię spotkania: 1 x voucher r o wartości 1.000 PLN do zrealizowania na poczet rezerwacji domu wakacyjnego z oferty NOVASOL do końca 2017 roku.

Od marki Gynauxil 3 x zestaw składający się z: Plusssz Kobieta, Witamina D3, Elektrolity, Magnez

Gynauxil

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

3 x zestaw PROVAG składający się ze skórzanej kosmetyczki, żelu, emulsji i ręcznika do higieny intymnej

PR_08012016_bwizualizacja_provag_ręcznik

1 x piękna torba O bag viola

logo O bag 2016 (1)

obag viola

Fot. Materiały prasowe

AKCJA ZAKOŃCZYŁA SIĘ. PRZECZYTAJ NADESŁANE LISTY tutaj.

Czas trwania akcji od 15 sierpnia 2016 roku do 15 września 2016 roku.

REGULAMIN AKCJI znajdziecie TUTAJ.


*Voucher o wartości 1.000 PLN do zrealizowania na poczet rezerwacji domu wakacyjnego z oferty NOVASOL do końca 2017 roku.

Szczegóły: Nagroda może zostać zrealizowana w ramach jednej rezerwacji, z terminem wyjazdu, którego koniec przypada najpóźniej na dzień 31.12.2017. Nagroda nie obejmuje nie wliczonych w cenę najmu kosztów dodatkowych oraz dojazdu na miejsce i nie podlega wymianie na ekwiwalent pieniężny.


Lifestyle Psychologia

Zbliża się dziwna rewolucja. Seks roboty zastąpią kobiety w agencjach towarzyskich

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
17 września 2016
Fot. iStock

Mogłoby się wydawać, że współczesny świat widział już wszystko. A jednak nie, rzeczywistość cały czas zaskakuje! Tym razem zapowiada się seksualna rewolucja w zupełnie nowym wydaniu. Będzie ona na tyle oryginalna, że w swoim pojęciu ominie kobiety a skupi się na seks robotach. 

Seks z robotem w zastępstwie kobiety?

Czy kobiety mogą przestać być potrzebne mężczyznom? Na pewno nie we wszystkich obszarach życia, jednak są już konkretne przymiarki do wprowadzenia nowych, raczej dziwnych zmian. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, panowie udający się do agencji towarzyskiej wpadną w objęcia nie żywych kobiet, ale kobiet — seks robotów.

Wygląda na to, że ten pomysł już chwycił i w Wielkiej Brytanii w ciągu kilkudziesięciu lat mają powstać takie przybytki. Oczywiście roboty mają przypominać jak najbardziej kobiety z wyglądu, tak by mężczyzna miał prawdziwą przyjemność z korzystania z ich usług. Producenci lalek seksualnych twierdzą, że ich produkty wykonane są z wysokiej jakości silikonu i w dotyku są niemal nie do odróżnienia od skóry prawdziwych kobiet.

Wcześniej informowano, że agencje towarzyskie z seks robotami pojawiły się już w Amsterdamie, więc pomysł zostanie przeniesiony dalej. Wbrew pozorom, jeśli to się powiedzie, może mieć również i dobre strony. Jedną z nich może być ograniczenie handlem ludzi z powodu mniejszego popytu na seksualne usługi pań. W dodatku roboty mają być „tańsze i bardziej wydajne niż kobiety”. Seks z robotem ma też w niczym nie krepować mężczyzn, którzy swoje perwersyjne pomysły będą zaspokajać na „neutralnym” gruncie. Być może ten dziwny pomysł zakończy cierpienie wielu kobiet, a przy wykonywaniu „zawodu” pozostaną tylko te, które naprawdę mają na to ochotę. 


źródło: wiedzoholik.pl

 


Zobacz także

Rowerowe trendy na 2019 r. Co wybiorą Polacy w nadchodzącym sezonie?

Katarzyna Miller

Katarzyna Miller: „Chcesz dostać w życiu w dupę, to czekaj, aż on się domyśli. Ja mówię: chcesz mieć kwiaty, to sobie kup”

Co lepiej usunąć z diety, by schudnąć – tłuszcze czy węglowodany? Znamy odpowiedź