Lifestyle Święta

Święta dla wybranych. A co jeśli nie jesteś jednym z nich?

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
24 grudnia 2015
Fot. iStock / AleksandarNakic
 

„Napiszę do Pani po Świętach, bo to dla mnie trudny czas, dla Pani pewnie też”. Zamykam komputer, jest prawie północ. Za dokładnie trzy minuty rozpocznie się Wigilia tego roku. Święto dla wybranych.

Napisałam kiedyś  felieton do Twojego Stylu. O tym, że święta nie są dla wszystkich. Dostałam potem wiele listów. „Święta nie są dla mnie. Oddaję co drugi rok dziecko do eks-męża. Uczę się znosić codzienność sama, ale Świąt jeszcze nie umiem. Wyjeżdżam i czytam książki. Przeczekuję”. Święta są trudne dla rozwodników. Dziecka nie da się podzielić na pół. Zawsze ktoś zostaje sam.

Święta nie są też dla nas – pisze kobieta w relacji z drugą kobietą. Rodzice nie przyjmą ich razem na wigilijnej kolacji. Ty jesteś zawsze mile widziana, ale rodzina czułaby się niezręcznie, gdybyście przyszły razem. Innego dnia to i owszem, ale sama rozumiesz, Święta są wyjątkowe… Rozumiem. Przyzwyczaiłyśmy się, że każdego dnia kogoś lub coś musimy rozumieć. Dlaczego to jednak boli w święta?

Zapraszamy z Mikołajem – to rodzice do Tomka, który od trzech lat nie żyje w związku z matką syna. Mieszka natomiast z Natalią, którą kocha. Natalia nie może być na Wigilii, bo Ewa (mama Mikołaja) mogłaby być zirytowana. A zirytowana Ewa to ograniczone kontakty teściów z Mikołajem. Po co ryzykować? To tylko Święta.

Święta na pewno nie są dla Violi. Facet, którego kocha spędza ten wieczór z rodziną. Rodzina to żona, dziecko, rodzice i teściowie. Viola nie jest rodziną. Kochanka to inna kategoria. Życie poza. Rodziną. Świętami. Weekendem. Chorobą. Viola pojedzie do mamy i jeszcze raz opowie bajkę o mężczyźnie, którego rodzina mieszka we Francji. Może przyjedziemy razem w następnym roku, Mamo?

Samotni też nie mają łatwo. Przykleją się do jakiejś rodziny albo pojadą do dalekich krewnych. Niby jest pusty talerz, a jednak nic nie jest w stanie go przykryć. Pustka to pustka. W Święta pustka jest najpustsza.

Porzuceni tęskny wzrok wlepiają w drzwi. Może wróci. Może Święta go ruszą. Przypomni sobie poprzednie lata i zatęskni? Zrozumie, że popełnił błąd, przeprosi. W Święta ludzie sobie przebaczają. Ona mu przebaczy każdego dnia, byleby wrócił. Powinien chociaż wysłać SMS z życzeniami. Dlaczego nie pisze? Czego chcą ci ludzie wokół?

Trudno jest ludziom w żałobie. Zostawiają miejsce, którego już nigdy nikt nie zajmie. Puste krzesło nabiera nowego znaczenia. Staje się wyrwą. Bólem. Łzą. Morzem łez. Smutkiem, którego nie zaprasza się do wigilijnego stołu. Hej kolędo, kolędo.

Starsi czekają na młodych, młodzi się spóźniają, spieszą, pozostawiają tylko wrażenie, że byli tu przez chwilę. Mamo, przecież wiesz, że mamy zobowiązania wobec rodziców Pawła. Pogadamy wieczorem przez telefon. Kolejny raz starzy myślą sobie, że zawadzają w życiu młodych. Są jak nieporęczny stół, który zagraca salon. Czekają na telefon, który nie dzwoni. Włączają telewizor i kolędują z Jedynką. Tato, dlaczego ty masz ciągle włączony telewizor?

Mały Janek nie lubi świąt. To dziwne, bo dzieci kochają święta. Janek wie, że mamie będzie smutno, gdy będzie musiał wyjść do taty. W sumie wolałby zostać, ale tata się obrazi i pewnie powie, że to mamy wina. Będą się kłócić, a Janek tego nie cierpi. Wolałby, aby już było po świętach, bo to wszystko jest trochę przereklamowane.

Święta to dwa plus dwa. Wielka choinka, którą ojciec dumnie przynosi z terenowego auta. To ładna zastawa na stole i dwanaście potraw. To oczekiwanie na dużą rodzinę, która jak w familijnym amerykańskim filmie ze śmiechem wtoczy się do domu. Dużo prezentów starannie opakowanych. Wielu ładnych ludzi wokół, którzy się kochają. Mama jest od początku ta sama i tata ten sam. Żadnych macoch, ojczymów, pustych krzeseł dla popaprańców. Smutek nie mieści się w świątecznej kolędzie. Samotność jest zaprzeczeniem tego dnia. Nie masz tak? Kiepsko wygląda twoje życie. Powinieneś iść na terapię w nowym roku. Chodzisz? Zmień terapeutę.

Byłam prawie wszędzie. Święta zapisałam w różnych akapitach. Prawie zawsze poza schematem. Uczę się wciąż radości z ich przeżywania, przenosząc się z miejsca na miejsce. Spotykam podobnych do mnie i rozumiemy się bez słów.

Już minęła północ. Wigilia Świąt Bożego Narodzenia. Jestem z Wami <3


Lifestyle Święta

Zasłuchaj się na Święta. Polskie, zagraniczne czy klasyczne – zobacz gotowe świąteczne playlisty

Redakcja
Redakcja
24 grudnia 2015
Fot. iStock / HotPhotoPie
 

Świąteczna atmosfera? No pewnie, tyko dzięki wam! To wy ją tworzycie, miłością i troską otaczając swoich bliskich jeszcze mocniej w tym, szczególnym okresie. Dlatego od nas dziś dla was trzy wyjątkowe playlisty z waszymi ulubionymi świątecznymi melodiami:) Niech przyczynią się choć trochę do dobrego, radosnego nastroju w waszych domach!

Najpiękniejsze polskie utwory

Świąteczne hity

 Tylko polskie kolędy

 


Lifestyle Święta

„Rok temu mnie porzuciłeś. Ale nie martw się, to był najlepszy rok w moim życiu”. Żona do eks-męża

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
23 grudnia 2015
Fot. iStock / Eva Katalin Kondoros

Hej,

Wiesz są święta, rok po tym jak mnie porzuciłeś. Nie wiem, czy pamiętasz, bo masz już nowe życie, nową ją, plany itd. O mnie mówisz nie inaczej niż: „tamta”, „przeszłość”, „a ona”. Spoko, musisz mnie nienawidzić, żeby nie zdać sobie sprawy, że to ty nawaliłeś. Ale dzięki tobie zrozumiałam, na czym świat stoi.

Tak, to prawda. Na początku byłam zdruzgotana. Sam rozumiesz, ludzie ze słów budują swoje życie, słowami planują. Dla mnie słowa są szczególnie ważne. Więc mówiłeś, że mogę ci zaufać, że jestem wyjątkowa, że przy mnie odnalazłeś spokój i szczęście.  W sumie przepraszam, że traktowałam to tak poważnie. Dostałam jednak od ciebie cudowną lekcję – słowa są tylko słowa.  Mogą być wbijające w ziemię, wielkie, namiętne. Ale nic nie znaczą. Przecież można potem wzruszyć ramionami, powiedzieć: „No tak wtedy czułem, ale to było”.

No więc nauczyłeś mnie, że słowa są jak wiatr. Przychodzą i odchodzą.Trochę szkoda, bo jestem już bardzo ostrożna. I, gdy ktoś mówi mi rzeczy ważne, mówię, żeby milczał. Z drugiej strony to piękny moment w życiu, gdy niczego nie oczekujesz. Nie oczekujesz słowności.

Seks

To trzeba ci przyznać, że był bardziej niż lepszy. Otworzyłeś mnie i nauczyłeś, że niewiele wiedzą ci, którzy mówią, że seks nie jest w życiu ważny. My mieliśmy seks wspaniały i przez wiele lat czynił ze mnie kobietę bardzo szczęśliwą. Tak więc dziękuję ci za ten fajny seks, bo w sumie dzięki temu wiem, jak w życiu wybierać. I czuję w sobie moc. I wiem jedno: szkoda życia na brak namiętności.

Zaradność

Pokazałeś mi, że umiem być zaradna. Choć przez lata na tobie polegałam i ufałam ci, również w kwestiach finansowych. No tak, słaby był ten pierwszy moment – zobaczyłam, że wszystkie pieniądze przelałeś na swoje (jakieś inne) konto. Że mam trochę więcej niż zero złotych, długi i muszę sobie radzić. Ale potrzeba jest matką wynalazku. Po dwunastu miesiącach spłaciłam wszystkich, moje konto  nie jest już puste. I czuję w sobie moc. I wiem jedno: jeśli człowiek chce być wolny, musi być niezależny.

Macierzyństwo

Kiedyś współczułam kobietom porzuconym. Wydawało mi się, że samotne macierzyństwo, to wynik złych wyborów życiowych. Tak jakby kobieta sama się prosiła o złego partnera, bo przecież on ma wypisane na twarzy: „Jestem zły, zranię cię”. No cóż, ty zapowiadałeś się na świetnego ojca, przez jakiś czas nim nawet byłeś. Potem jednak wybrałeś inny świat.

Nasze dziecko jest już tylko dodatkiem do twojego nowego życia. Tak, wciąż kochasz swoją córkę. Przyjeżdżasz jednak tylko, gdy ci to pasuje. I to my mamy się dostosować. Zawsze i wciąż. W wakacje, w roku szkolnym. Ale spoko, nie martw się, obie jesteśmy cierpliwe. A ja ćwiczę się w macierzyństwie i miłości bezwarunkowej. Nie mówię jej o tobie nic złego, nie drę szat. Wspieram ją we wszystkim. I mówię, że ją bardzo kochasz. Po prostu tylko trochę inaczej. Ale przecież nikt nie kocha tak samo, prawda?

Odrodzenie

No musisz przyznać, jestem w tym mistrzynią. Jednego dnia byłam żoną pewnego męża. Pewna tego, jakie było wczoraj, jakie jest dzisiaj i co będzie jutro. W mojej łazience stał krem nawilżający, pudełko z kawą zawsze stało w tym samym miejscu, podobnie jak wiele rzeczy w moim mieszkaniu, które miały swoje miejsce. Potem okazało się, że to być może wcale nie jest moje mieszkanie (a patrz, brałam na nie kredyt). Krem i kawa też stały się dość płynne. Spakowałam kartony i zostawiłam wszystko. Mimo tej niepewności odnalazłam się w nowej przestrzeni. Kupiłam nową kawę, nowe kubki, krem też wybrałam inny, bo tamten jakoś nie sprawił, że byłam piękniejsza (czyt. nie potrafiłam cię zatrzymać). Ale szybko przestałam płakać. I byłam wsparciem dla przyjaciółki chorej na raka. Wybacz, porzucenie to jednak nie jest dramat życia i  u niej w szpitalu zrozumiałam to szczególnie dobrze.

Przyjaźń

To wspaniałe, ale dzięki tobie zrozumiałam, co to jest przyjaźń. Przez nasz dom przewijały się tłumy ludzi. Dużo mówili, obiecywali, świetnie się bawili. Gdy odszedłeś, wielu znikło razem z tobą i to nawet lepiej, bo nie lubię tłumów i wolę tych parę lojalnych osób. Przynosili mi tabletki najpierw na spanie, potem na życie, ale jednak dałam z nimi radę. Nie wiem, jak można żyć przez przyjaciół.

Co jeszcze? To chyba wszystko za co ci dziękuję. Przy okazji przypominam, że nie musisz robić afery o tę działkę, po Nowym Roku podpiszę akt notarialny, na którym ci tak zależy. Nie musisz wydzwaniać, angażować prawników, mnóstwo energii tracisz zupełnie niepotrzebnie. Zajmij się, kochany, nowym życiem. A ja ci we wszystkim pomogę, bo uwierz, chcę dla ciebie jak najlepiej. I jestem wdzięczna Bogu, że odszedłeś.

No wiesz, pal licho, że przestałeś mnie kochać, jestem przecież człowiekiem, nawet bym zrozumiała. Ale ten cały teatr potem. Jakbym to ja była ta zła, winna, przeklęta. Dziękuję ci za to przebudzenie, bo przysięgam, gdybyś mną nie tąpnął, nie uwierzyłabym, że ludzie tak się zmieniają. A jednak zmieniają i to bardzo cenna lekcja. I jestem wdzięczna losowi, że już nie budzę się przy tobie i komuś innemu przysięgasz, że go nigdy nie zawiedziesz i że może ci ufać. Więc podziękuj Jej w moim imieniu też bardzo.

Ściskam, Was mocno i wiele, wiele  miłości na święta.

Żona Prawie Eks

P.S Jakby co, twoja córka wciąż czeka na telefon. Obiecywałeś, że zadzwonisz do niej w weekend, jakoś ci nie wyszło. Wierzę, że sobie przypomnisz. No wiesz, ja nie czekam, ale ona tak. Albo, jak jednak nie zamierzasz dzwonić, napisz, co mam jej powiedzieć. Że masz pilne sprawy?


Zobacz także

Tak, kocham wodę. Kocham Diu Vitam. Gapię się na siebie z rosnącą przyjemnością i nic na tę nową miłość nie mogę poradzić

Łowcy, zbieracze i miłośnicy wyprzedaży – 10 ciekawostek o zakupach Polaków

13 rzeczy, których nie robią osoby silne psychicznie, jeśli chcą osiągnąć to, o czym marzą