Lifestyle Przepisy

Sandacz – gwiazda staropolskiej kuchni. Mamy na niego świetne przepisy

Redakcja
Redakcja
14 kwietnia 2022
 

Ma delikatne, soczyste i praktycznie pozbawione ości mięso. Jest niskokaloryczny i pełny cennych składników odżywczych prozdrowotnie wpływających na ludzki organizm. Królował w kuchni staropolskiej. Dziś mniej popularny, dlatego odświeżmy przepisy inspirowane gastronomią naszych przodków i prezentujemy nowoczesną wersję dań na bazie sandacza. 


Ryba ta cechuje się delikatnym, soczystym i niemal pozbawionym ości mięsem o niskiej zawartości tłuszczu, w 100 gramach mięsa jest zaledwie 0,7 grama tłuszczu. Tym samym jest ono niskokaloryczne – 83 kalorii/100 gramów.  Jednocześnie stanowi świetne źródło pełnowartościowego białka, zawierającego wszystkie niezbędne aminokwasy egzogenne. W 100 gramach sandacza znajduje się aż 19,1 grama wspomnianego białka. Sandacz dostarcza także witaminy B12, witaminy D i E. Prócz tego jego mięso bogate jest w fosfor, wapń i fluor – wpływające pozytywnie na stan tkanki kostnej, potas i magnez – wzmacniające mięsień sercowy i ściany naczyń krwionośnych, czy jod i selen – wspierające prawidłową pracę tarczycy.

Sandacz uchodzi dziś za bardzo smaczną i szlachetną rybę. Szczególne miejsce zajmował w kuchni staropolskiej. W XVIII wieku w Polsce mawiano, że na dwa dania rybne jedno musi być przyrządzone z sandaczem. Sandacz, obok noża, odegrał także główną rolę w scenie wyśmiewającej zbyt duże przywiązanie elit do zasad savoir-vivre’u w „Lalce” Bolesława Prusa. Zgodnie z etykietą ryby nie powinno kroić się nożem, a porcjować ją widelcem do ryby, nożem jedynie pomagając sobie przy nakładaniu. Tymczasem w najdonioślejszej XIX-wiecznej polskiej powieści „podano sandacza, którego Wokulski zaatakował nożem i widelcem. Panna Florentyna o mało nie zemdlała, panna Izabela spojrzała (…) z pobłażliwą litością, a pan Tomasz… zaczął także jeść sandacza nożem i widelcem (…)”.

Dla nas najważniejsze, aby jeść sandacza, tak jak się lubi. Można go podawać w śmietanie, ziołach, pomidorach, sosie grzybowym, galarecie itp. Równie dobrze nadaje się na grilla i zupę rybną. Świetnie będzie pasować do ziemniaczanego puree, jak i do kaszy czy ryżu.

 

Zielone risotto z sandaczem

Przepis opracowali Śledziożercy zainspirowani przepisem blogerki kulinarnej Klaudii Cessak

  • 300 g fileta z sandacza
  • 50 ml oleju do smażenia
  • 2 łyżki mąki do oprószenia
  • 300 g ryżu arborio lub carnaroli
  • 100 ml wytrawnego wina białego
  • 1,5 l bulionu warzywnego
  • 100 g młodych liści szpinaku
  • 2 małe szalotki
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łodyga selera naciowego
  • 2 łyżeczki pesto z natki pietruszki
  • 50 ml oliwy z oliwek extra virgin
  • 50 g zimnego masła
  • sól, pieprz do smaku

Do gorącego bulionu dodać listki szpinaku i zmiksować. W garnku, w którym będziemy przygotowywać risotto, rozgrzać oliwę, wrzucić posiekaną szalotkę, seler naciowy i czosnek, całość zeszklić. Wsypać ryż, zmniejszyć ogień i smażyć, mieszając do momentu, gdy każde ziarenko będzie obtoczone tłuszczem i zeszklone. Tak przygotowany ryż zalać winem, zmniejszyć ogień i mieszając poczekać, aż się wchłonie. Następnie dolewać po chochelce gorącego bulionu, cały czas mieszając, aż ryż wchłonie płyn. Powtarzać do wyczerpania się bulionu. Pod koniec, gdy risotto jest już prawie gotowe, dodać pesto pietruszkowe. Na koniec zdjąć garnek z ognia, dodać łyżkę bardzo zimnego masła, powoli wymieszać, aż stanie się aksamitne. Doprawić solą, świeżo mielonym pieprzem i odrobiną gałki muszkatołowej. Z sandacza wykroić porcje, doprawić solą i świeżo mielonym pieprzem. Smażyć oprószone mąką na rozgrzanym oleju. Usmażonego sandacza ułożyć na wcześniej przygotowanym risotto.

Sandacz w sosie śmietanowym

Przepis opracowali Śledziożercy zainspirowani przepisem blogerki kulinarnej Anny Kołakowskiej

Składniki:

  • 500 g fileta z sandacza
  •  50 g masła klarowanego
  •  ½ łyżeczki młotkowanego, czerwonego pieprzu
  •  80 ml białego wytrawnego wina
  • 250 ml śmietanki 18%
  •  20 pomidorków koktajlowych
  • 200 g świeżych liści szpinaku
  • 50 ml oliwy z oliwek extra virgin
  • 2 ząbki czosnku
  •  sól, pieprz i gałka muszkatołowa do smaku

Filety podzielić na porcje, usunąć ości, naciąć skórę. Doprawić solą i świeżo zmielonym pieprzem. Sandacza usmażyć na klarowanym maśle, tak aby uzyskać chrupiącą skórkę. W tym samym czasie na drugiej patelni rozgrzać oliwę. Dodać posiekany czosnek i pomidorki koktajlowe. Gdy pomidorki zaczną puszczać sok,
dodać listki szpinaku. Smażyć, aż szpinak zmniejszy objętość. Doprawić solą, świeżo mielonym pieprzem i gałką muszkatołową. Na patelnię po smażeniu ryby dodać posiekane 2 ząbki czosnku, młotkowany, czerwony pieprz, chwilę odsmażyć i zdeglasować patelnię winem, dodać śmietankę, zmniejszyć ogień i powoli redukować sos. Na chwilę ułożyć w nim usmażonego sandacza skórą do góry, aby go dogrzać. Sandacza podawać na sosie ze smażonymi pomidorkami i szpinakiem.

Pad thai z sandaczem

Przepis opracowali Śledziożercy zainspirowani przepisem blogerki kulinarnej Alicji Kurek

  • 300 g fileta z sandacza
  • 200 g makaronu ryżowego (wstążki 3-5 mm)
  • 50 ml oleju roślinnego
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 cm imbiru
  • 4 małe kapusty pak choi
  • 50 ml oliwy z oliwek extra virgin
  • 50 ml sosu sojowego
  • 2 łyżki prażonego sezamu
  • kilka gałązek kolendry

sos:

  • 50 ml sosu rybnego
  • 50 ml sosu ostrygowego
  • sok z 1 limonki
  • 2 łyżki pasty tamaryndowej
  • 3 łyżki brązowego cukru
  • 1 łyżka sosu sriracha

Makaron ryżowy gotować 3 minuty w osolonej wodzie, odcedzić i zahartować. Wszystkie składniki sosu połączyć w miseczce. Filet podzielić na niewielkie porcje, doprawić solą i świeżo mielonym pieprzem. Usmażyć na patelni, wyjąć z patelni. Na tej samej patelni podsmażyć posiekany czosnek i imbir. Wlać przygotowany sos i zagotować. Dodać makaron i gotować 2-3 minuty. Dodać usmażoną rybę i delikatnie wymieszać. Kapusty pak choi przekroić wzdłuż na pół. Zalać na 3 minuty wrzątkiem, aby nieco zmiękły. Odsączyć. Na patelni rozgrzać  oliwę, podsmażyć krótko sparzone kapusty. Podlać sosem sojowym i chwilę gotować. Na dno miski wykładać kapustę pak choi, na nią makaron z sandaczem, a całość posypać prażonym sezamem i listkami kolendry.

Foto: Naturalnie Bałtyckie 2022, fot. Joanna Matyjek

***

Naturalnie Bałtyckie to innowacyjny projekt edukacyjny wspierający polskie rybołówstwo bałtyckie, którego głównym celem jest promocja racjonalnego wykorzystania zasobów Morza Bałtyckiego, a także kreowanie świadomej konsumpcji produktów rybnych. Istotnym elementem programu jest także propagowanie wśród Polaków proekologicznych postaw, które mogą mieć wpływ na poprawę czystości Bałtyku i zwiększenia jego zasobów. Inicjatorem i koordynatorem projektu jest Kołobrzeska Grupa Producentów Ryb Sp. z o.o., jedna z najstarszych uznanych organizacji producentów ryb w Polsce, zajmująca się produkcją i obrotem rybami w postaci świeżej i mrożonej.


Lifestyle Przepisy

Sapioseksualizm – kiedy wygląd nie ma znaczenia, a liczy się intelekt

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
15 kwietnia 2022
sapioseksualizm, para, randka
fot. Ridofranz/iStock
 

Sapioseksualizm jest rodzajem preferencji seksualnej, w której wygląd nie ma szczególnego znaczenia na etapie wyboru partnera. Kluczową rolę odgrywa intelekt. Dla sapioseksualistów liczy się wyłącznie szeroka wiedza, mądry dowcip i ciągłe pragnienie pogłębiania umiejętności.

Czym jest sapioseksualizm?

Sapioseksualizm to stosunkowo nowy termin, który pojawił się zaledwie kilka lat temu. Po raz pierwszy zagościł na jednym z zagranicznych portali randkowych. Choć nie ma on konkretnie określonego pochodzenia, to najprawdopodobniej wywodzi się od łacińskiego słowa „sapio”, co oznacza wiem, rozumiem, ale także kosztuję, smakuję.

Sapioseksualizm jest dość nietypowym i specyficznym wyborem partnerów. To rodzaj preferencji seksualnej, w której główną uwagę zwraca się na inteligencję drugiego człowieka. Na pierwszym miejscu stawia się wiedzę i wysoki iloraz inteligencji, który decyduje czy dana osoba nas pociąga czy nie. Seksowne jest porozumienie na poziomie umysłów, a nie jak zazwyczaj – wygląd zewnętrzny.

Fizyczne pożądanie

Oczywiście jest, ale pojawia się zdecydowanie później. Dla osób sapioseksualnych wygląd zewnętrzny, zbliżenie i seks nie są podstawą związku. Pocałunki, trzymanie za ręce i głębokie spojrzenia w oczy – to nie w ich stylu. Kluczową rolę odgrywa rozmowa, i tylko wtedy gdy jest głęboka i pełna wartości, pojawia się szansa na kolejną randkę. Inteligentny partner jest w stanie bardziej podkręcić atmosferę i wzbudzić zainteresowanie, niż ten atrakcyjny, który nie ma nic mądrego do powiedzenia. Osoby sapioseksualne dużo czasu spędzają na rozmowach i dopiero wówczas, gdy pojawi się między nimi więź intelektualna, może pojawić się pożądanie fizyczne.

Sapioseksualizm – jak go rozpoznać?

Głębsza rozmowa, inteligentne wypowiedzi, mądre przemyślenia, a także umiejętność kojarzenia faktów i płynne przechodzenie z tematu na temat sprawiają, że osoby sapioseksualne czują motyle w brzuchu i gęsią skórkę na całym ciele. Jednak to nie wszystko co ich kręci i podnieca.

Sapioseksualiści szczególną uwagę zwracają na:

  • obszerną wiedzę,
  • inteligencję emocjonalną,
  • umiejętność słuchania drugiej osoby,
  • inteligentny dowcip,
  • zaskakujące zainteresowania, hobby,
  • otwarty umysł,
  • poprawnie zbudowane wypowiedzi.

Osoby sapioseksualne cenią sobie umiejętność zachowania w każdej, nawet tej najbardziej niezręcznej sytuacji. Wykazują zamiłowanie do konstruktywnego spędzania czasu. Seks jest drugorzędnym elementem związku. Dla sapioseksualistów ukończone studia i dyplomy nie są warunkiem koniecznym, bowiem uwagę zwracają nie tylko na wiedzę zdobytą w szkole i na uczelni, ale głównie w życiu.

Zobacz również: 6 rzeczy, które źle wpływają na intelekt

Jak sprawdzić, czy jesteś sapioseksualistą?

By sprawdzić czy jesteś sapioseksualistą wystarczy udzielić szczerej i przemyślanej odpowiedzi na poniższe pytania.

  1. Czy uważasz, że rozmowa jest ważniejsza niż wygląd?
  2. Czy twoim zdaniem książka jest doskonałym prezentem?
  3. Czy zgodzisz się ze stwierdzeniem, że uroda przemija a intelekt pozostaje?
  4. Czy zrozumienie partnera jest podstawą związku?
  5. Czy seks nie jest najważniejszy w związku?
  6. Czy twoim zdaniem brak hobby i zainteresowań świadczy bardziej o ubóstwie niż zasobność portfela?
  7. Czy uważasz, że ci, którzy nie czytają książek, nie są dla ciebie dobrym partnerem do rozmowy?
  8. Czy uważasz, że jedna z lepszych randek to ta w teatrze/filharmonii?

 

  • Jeśli odpowiedź twierdząca pojawiła się minimum trzy razy – sapiosekusalizm jest ci zupełnie obcy. Zwracasz głównie uwagę na wygląd zewnętrzny. To fizyczność pociąga cię i podnieca najbardziej.
  • Jeśli odpowiedź twierdząca padła od 3 do 5 razy – wykazujesz skłonności sapioseksualne, jednak nie w 100 procentach. Wiedzę, inteligencję i wygląd traktujesz na równi.
  • Jeśli odpowiedź twierdząca pojawiła się ponad 5 razy – wszystko wskazuje na to, że jesteś sapioseksualistą. Długie, wartościowe rozmowy oraz porozumienie dusz odgrywają dla ciebie w związku kluczową rolę.

źródło: Poradnik Zdrowie, Medonet

 

 

 

 

 


Lifestyle Przepisy

„Małżeństwo nie może być więzieniem” twierdzi Will Smith. Na czym polega związek otwarty tłumaczy terapeutka

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
14 kwietnia 2022

Podczas rozdania Oscarów wybuchła afera, w której główną rolę zagrał Will Smith. Stając w obronie swojej żony Jady Pinkett, spoliczkował na scenie Chrisa Rocka. Kilka dni później świat przypomniał sobie, jak skomplikowana relacja łączy Willa z Jadą. Para oficjalnie przyznała, że tradycyjny związek to dla nich więzienie i że żyją w otwartej relacji. Na ten temat rozmawiam z terapeutką par – Marleną Kazoń.

Will Smith i Jada Pinkett Smith tworzą otwarty związek

Pobrali się w 1997 roku i doczekali dwójki dzieci: 24-letniego Jadena i 21-letniej Willow. W 2020 roku raper August Alsin powiedział, że przez pewien czas miał romans z Jadą, a Will to zaaprobował.

„Ja tak naprawdę usiadłem z Willem i odbyliśmy rozmowę. W związku z ich transformacją (…), która nie przewidywała relacji romantycznej, on dał mi swoje błogosławieństwo. A ja totalnie oddałem siebie temu związkowi na lata swojego życia. Szczerze, prawdziwie i głęboko ją kochałem”, wyznał August.

Małżonkowie nie zaprzeczyli tym słowom. Will publicznie potwierdził, że postanowili żyć w otwartej relacji, mówił o tym m.in w wywiadzie dla „GQ”. Wyznał też, że wychowywał się w konserwatywnym środowisku, które było dalekie od tworzenia poligamicznych związków.

„Jada nigdy nie wierzyła w konwencjonalne małżeństwo… Miała członków rodziny, którzy mieli niekonwencjonalne relacje. (…) Dorastała więc w sposób zupełnie inny niż ja”, powiedział Will. „Przeprowadziliśmy ważne, niekończące się dyskusje na temat tego, czym jest idealna relacja, jaki jest idealny sposób na interakcję jako para. […] Daliśmy sobie nawzajem zaufanie i wolność, wierząc, że każdy musi znaleźć swoją własną drogę. A małżeństwo dla nas nie może być więzieniem. Nie proponuję nikomu naszej drogi. Ale dawanie sobie wolności i bezwarunkowego wsparcia są dla mnie najwyższą definicją miłości”, podsumował.

Aktor twierdzi, że poligamia jest dla nich przejawem zaufania. Na ten temat postanowiliśmy porozmawiać z Marleną Kazoń, terapeutka par.

Czym jest otwarty związek?

– Otwarty związek to relacja dwojga ludzi, którzy za obopólną zgodną utrzymują relacje intymne z innymi osobami. Jest to więc odejście od tradycyjnego, monogamicznego wzorca, utrwalonego przez wieki w europejskim kręgu kulturowym. Otwartość oznacza więc akceptację niewierności, choć w takiej sytuacji pojęcie to nie jest do końca tożsame ze zdradą.

Jednak ta „umowa” absolutnie nie jest dla każdego. Związek otwarty wiąże się z tzw. wolnością seksualną. Z mojego doświadczenia wynika, że nie jesteśmy w stanie stworzyć bezpiecznej więzi, będąc w relacji seksualnej z innymi partnerami. Najczęściej pacjenci mi mówią, że rozważają taką sytuację, bo to dla nich naturalna konsekwencja wypalenia uczuć, braku zaangażowania i zainteresowania sobą nawzajem, znudzenia codziennością. To dzieje się zwłaszcza w związkach z dłuższym stażem, dla których głównym spoiwem pozostają dzieci, mieszkanie, kredyt.

Pacjenci twierdzą, że pragną ograniczyć się głównie do sfery seksualnej. Z pominięciem bliskości emocjonalnej i wsparcia psychicznego. Niestety zazwyczaj tu działa taka zasada: im więcej partnerów seksualnych, tym mniejsza bliskość w bazowym związku. Doświadczenia seksualne w szerszych konfiguracjach (seks grupowy, swingowanie, wymiana partnerów) zwykle zaburzają więź podstawową i osłabiają poczucie zaufania i bezpieczeństwa.

Co możemy zrobić, by nie cierpieć?

Trzeba jasno ustalić reguły. Mówić wprost o uczuciach i okazywać emocje, przede wszystkim: złość, smutek i radość. To trzon, od których zależy powodzenie lub niepowodzenie relacji emocjonalnej. Aby nie cierpieć, trzeba wiedzieć, czego oczekujemy od „bycia razem”, jakie potrzeby chcemy mieć zaspokojone, na czym nam zależy.

Ludzie często w związku otwartym upatrują możliwość rozwiązania związkowych problemów, zaspokojenia swoich potrzeb, które w stałej relacji nie są zaspokajane. Niektórzy mówią też, że to sposób na zabicie nudy. To świadczy zazwyczaj o zaburzeniu komunikacji i otwartego mówienia o swoich potrzebach. Jeśli para ma problemy np. związane ze zdradą, to otwarcie związku nie jest najlepszą motywacją do poradzenia sobie z tą sytuacją. Takie problemy trzeba przepracować w parze, może udać się na terapię. Jeśli coś się nie układa, to wprowadzenie poligamii, raczej nie pomoże. To może doprowadzić do rozpadu relacji. Zwłaszcza jeśli to jedna strona chce wolności, a druga zgadza się na takie rozwiązanie z obawy przed zerwaniem.

Czy taki pomysł w ogóle ma szanse się udać?

– Rozluźnianie „ram” to pomysł, który częściej jednak się sprawdza w przypadku ludzi, którym się układa, którzy sobie ufają, otwarcie mówią o swoich potrzebach i nie boją się testować granic relacji, bo są po prostu ciekawi różnych nowych doświadczeń. Niektórzy otwierają związek i/lub swingują wspólnie, zapraszają do sypialni inne osoby albo tworzą poliamoryczne układy. W takiej sytuacji trzeba się jednak również liczyć z tym, że narażamy się na potencjalne niebezpieczeństwo zaburzenia naszej więzi i osłabienia poczucia własnej wartości. Dotyczy to zarówno mężczyzn, jak i kobiet.

Często pary jednak wycofują się z takich układów. Musimy pamiętać, że seks to potężne narzędzie. Często jedna z osób z tzw. otwartego związku zakochuje się w kimś „trzecim” i zaczyna go pragnąć go na stałe, bliżej, bardziej… Ma coraz więcej oczekiwań, potrzeb i zaczyna się cierpienie, poczucie niesprawiedliwości, zranienia, oszukania. Wtedy bardzo często pary się rozstają. Pamiętajmy, że dobre życie seksualne, to potężne narzędzie bycia blisko, budowania więzi i bliskości. Trudno traktować seks instrumentalnie. Gdy ktoś jest w stanie w ten sposób go „używać”, to znaczy, że uprzedmiotowia siebie i swoich partnerów, a to niestety znów zaburza relacje.

Dlaczego większości trudno zgodzić się na otwarty związek?

– Ponieważ to jest dla nas „nieznany ląd”. Znakomita większość z nas miała dwóch rodziców, a nie czworo, czy sześcioro. To nasi rodzice, którzy nas wychowywali, troszczyli się i których mogliśmy obserwować, wywali na nas ogromny wpływ. To jest coś, co znamy. To jest model rodziny, który najchętniej powtarzamy, bo uważamy go za bezpieczny. Zdarza się, że słyszymy od partnera: „Nigdy nie słuchasz, co do ciebie mówię”, „Nie rozumiesz, o co mi chodzi”, czy „Za dużo mówisz”. W bliskich relacjach mogą pojawiać się trudności w porozumiewaniu się i to często prowadzi do wzajemnej niechęci i frustracji. Tak się dzieje w parach monogamicznych, a co dopiero w poligamicznych. Pamiętajmy im więcej osób w związku emocjonalnym czy seksualnym, tym nasza więź jest bardziej narażona na osłabienie.


Marlena Kazoń, psychoterapeutka par, małżeństw i rodzin oraz psychoonkolog. Ukończyła studia doktoranckie na Wydziale Psychologii Polskiej Akademii Nauk w Warszawie i podyplomowe Studium psychoterapeutyczne realizowane przez MABOR Centrum Psychologiczno-Medyczne i Centrum Doradztwa i Szkoleń, atestowane przez European Association of Psychotherapy.

 

Marlena Kozoń


Zobacz także

Sensokosmetyki do kąpieli i pielęgnacji ciała od Herbal Care SPA – NOWOŚĆ!

Pokaż mi swój tatuaż, a powiem ci, jaka jesteś. Oto, co można wyczytać ze wzoru i miejsca rysunku na skórze

Dziecko tabletowe. Czyta: Krystyna Czubówna. Niby śmieszno, a jednak straszno