Lifestyle

Rozwiązanie konkursu „Rozpieszczamy czupryny i warkocze”

Redakcja
Redakcja
25 czerwca 2016
Jak olejować włosy
Fot. Pixabay / pezibear / CC0 Public Domain
 

Kiedy kobieta ścina włosy to znak, że zamierza zmienić swoje życie – tak mawiała Coco Chanel. Ale my, musimy dodać coś więcej – zmiana uczesania, koloru lub po prostu dbanie o włosy – to zawsze zapowiedź zmiany… zmiany na lepsze!

Razem z BIOKAP, który codziennie dopieszcza włosy jasne, ciemne, rude i brązowe, proste i kręcone, dziękujemy za wspólną zabawę! I serdecznie gratulujemy laureatkom ♥

Laureaci:

1.       AgniEszka Burek

2.       Anna Strój 

3.       Patrycja Czaińska ·

4.       Maria Kowalska-Irek

5.       Barbara Kęskiewicz

Laureatów prosimy kontakt mailowy w celu odbioru nagród w ciągu 7 dni od daty ogłoszenia wyników, tj do dn.: 03.07.2016 roku. Prosimy o przesłanie danych do wysyłki nagrody (imię i nazwisko, adres i nr telefonu) na adres e-mail: kontakt@ohme.pl. Otrzymanie danych potwierdzamy w odpowiedzi zwrotnej.

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Nagrody:

5 x zestaw kosmetyków pielęgnacyjnych BIOKAP, składający się z: Odżywka głęboko nawilżająca oraz Szampon przeciw wypadaniu włosów

Szampon przeciw wypadaniu włosów

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

W formule szamponu Biosline Anticaduta zastosowano następujące składniki pochodzenia roślinnego:

  • palma sabałowa oraz pestki dyni – to właśnie one hamują wypadanie włosów, blokując enzym 5 alfa-reduktazy,
  • substancje pozyskane z winorośli oraz afrykańskiej rośliny Olax dissitiflora – skutecznie poprawiają mikrocyrkulację w skórze,
  • wyciąg z egzotycznej rośliny China – o silnym działaniu wzmacniającym włosy,
  • mięta oraz olejki z rozmarynu i drzewa herbacianego z upraw organicznych – dają efekt odświeżenia i oczyszczenia,
  • ekstrakt z pokrzywy – reguluje wydzielanie sebum,
  • ekstrakty z krwawnika, chmielu, malwy – nawilżają włosy, mają działanie ochronne,
  • sufraktanty z kokosa – mają delikatne właściwości myjące.

Formuła szamponu – oparta na roślinnych składnikach myjących, ekstraktach roślinnych oraz oczyszczonych olejkach eterycznych – jest niezwykle łagodna dla włosów, zapewniając im piękny wygląd i równowagę. W szamponie nie użyto chemicznych składników drażniących, takich jak emulgatory PEG, silikony, SLS, SLES czy parabeny. Kosmetyk został też przetestowany pod kątem zawartości niklu oraz przeszedł testy dermatologiczne.

Szampon stanowi pierwszy, ważny etap kuracji przeciwko wypadaniu włosów. Powinien być stosowany 2-3 razy w tygodniu, już w momencie, gdy dochodzi do pierwszych objawów przerzedzania fryzury, aby zapobiec nasileniu problemu.

Odżywka głęboko nawilżająca

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Dzięki składnikom odżywczym kuracja ma właściwości odbudowujące, nawilżające i ochronne dla włosów. Idealna do zniszczonych włosów i rozdwojonych końcówek do nakładania po umyciu włosów szamponem. Głęboko odżywia i chroni włosy przed negatywnymi skutkami środowiska. Dodaje miękkości, puszystości, ułatwia rozczesywanie. Zapobiega rozdwajaniu się końcówek. Produkt z wysoką zawartością aktywnych składników naturalnych tj. olej z jajoby, protein z pszenicy i ekstrakt z chmielu Bez prabenów. Testowane pod względem niklu. Produkt nietestowany na zwierzętach.

Regulamin konkursu dostępny jest tutaj


Lifestyle

Chciałabym w końcu wiedzieć, o co właściwie chodzi tym wszystkim facetom! Bo czego my kobiety chcemy, to wiem

Listy do redakcji
Listy do redakcji
25 czerwca 2016
Fot. iStock / PeopleImages
 

Czytam i czytam, i naprawdę poważnie zastanawiam się, co dzieje się z tymi facetami. No na litość boską. Ten odszedł do młodszej, tamten zdradzał, ale żona w łaskawości swej mu wybaczyła – po raz drugi, bo przecież kocha, dzieci i kasa.

Akurat jestem w takim wieku, gdzie naokoło zaczyna się pojawiać magiczne hasło „kryzys wieku średniego”. Niby haha, hihi, ale jednak ktoś gdzieś o tym na boku klepie. Jak ostatnio naskoczyłam na naszych panów w towarzystwie (oczywiście po wspólnym oglądaniu kolejnego meczu), że co oni chrzanią o tym kryzysie i do czego ten kryzys daje im przyzwolenie, to zamilkli jak jeden mąż.

Nożesz.

Tacy mądrzy, ale obronić już się nie potrafią, tylko pierd*lą głupoty.

A że czas się sprawdzić, a że facet jak wino, im starszy tym lepszy. A że fajnie, że ciepło, bo na rozebrane kobiety na ulicy popatrzeć mogą. „Ty stary, jaka laska stała na światłach ostatnio, aż chciałem jej zaproponować taksówkę”. To usłyszałam, naprawdę. I nie ma w tym krzty przesady. I niby żartem, bo przecież to tylko takie głupie gadanie. No przestań, przecież znasz facetów, oni tak muszą.

Nożesz.

Muszą. Muszą se popie*dolić na boku, której kobiecie by nie odpuścili. Gdyby tylko zerwali się z związkowej smyczy, to hulaj dusza, piekła nieba. Jasne, dobra – a może nie jasne, ale chcę w to wierzyć, że oni tylko tak gadają. Że jakby przyszło co do czego, to oni jednak nas – te swoje kobiety kochają i o nich nawet w chwilach napadu głupoty nie zapomną. Tylko skąd te zdrady, przygodny seks i rozwody?

No, ale gdyby tak rozważyć, o co im, czyli facetom, w ogóle chodzi? Czego oczekują, co by chcieli? Przecież każda z nas, gdyby wiedziała, szłaby zgodnie z ich wskazówkami, co by szczęścia i miłości nie stracić.

Ale ja się pytam, skąd my kobiety mamy to wiedzieć? Przecież żadna z nas nie chce być wymieniona na młodszy model, zdradzona lub nie daj Boże zobojętniona. Bo i tak przecież się zdarza, że ten facet na wyciągnięcie ręki i tak nas przestaje zauważać. Zamyka się w garażu, zawsze coś pilnego ma do zrobienia. Bardziej pilnego, niż wypicie z nami kawy czy wyjście do kina,

I niby to o nas, kobietach mówią, że my płeć niezdecydowana, emocjonalna, że to kobieta nie wie, czego chce. A za przeproszenie g*wno prawda. Akurat co do panów, to my doskonale wiemy, czego oczekujemy. Z pewnością wszystkie jak jeden mąż – a przepraszam – żona, wyrecytowałybyśmy obudzone z najgłębszego snu, że: czułość, zrozumienie i poczucie bezpieczeństwa – to istota udanego związku, jego fundament. Tylko tyle od was, panowie, oczekujemy. Naprawdę. Możecie sobie ironizować, i śmiać się w pod nosem, ale taka jest naga prawda. Przecież to wcale nie jest dużo.

Czułości – bo my jednak lubimy poczuć, że jest przy nas ktoś, na kogo liczyć możemy, kto w chwili słabości nas przytuli, posmyra po plecach, da buziaka i przyciągnie do siebie bez natychmiastowego wkładania nam ręki w cycki.

Czasami myślę, że facetom ktoś wyciął część szarych komórek pod nazwą: „definicja czułości”. Jasne, że każdy jest czuły na swój sposób. Jedni szorstko (co niektóre kobiety lubią), inni wylewnie i otwarcie. To jednak garstka tych, co o czułości pamięta, bo większość jakby zakodowana: im dalej w las (czytaj w związek), tym bardziej o czułości zapominać należy. A gdyby nas jednak tak chwycić za rękę w trakcie spaceru… Jeny my jesteśmy tak proste w obsłudze, a wy nawet tego zrozumieć nie potraficie, no chyba, że nie chcecie – to już inna para kaloszy.

Zrozumienia – że z nami to różnie, że bywamy bardzo emocjonalne, że płaczemy z powodów dla was kompletnie niezrozumiałych. I tu nie chodzi o tych powodów zrozumienie, ale o taką empatię (kurde to może być jednak za trudne słowo) w stosunku (to słowo też niefortunne, bo nakieruje męskie myśli zupełnie gdzie indziej) do nas. Może jeszcze raz: zrozumcie, że my tak mamy, a kiedy zastosujecie punkt pierwszy, czyli czułość, to my nic więcej chcieć od was nie będziemy. Nie mówcie: „Matko, znowu histeryzujesz”, „Weź się uspokój”, „O co ci chodzi”, tylko przygarnijcie do siebie, otoczcie ramieniem i dajcie nam kilka (no czasami kilkanaście) minut na wygadanie się. That’s it. To nasze zrozumienie.

Poczucie bezpieczeństwa – jedno z tych trudniejszych zadań. Bo dla człowieka poczucie bezpieczeństwa jest jedną z najważniejszych potrzeb. Jak czujemy się bezpiecznie, to nie wpadamy w panikę, nie mamy napadów lęku, nie miotami się jak w klatce. Żyjemy spokojnie, bez potrzeby bezustannego analizowania wszystkiego i wszystkich. I jasne, my kobiety same sobie to poczucie bezpieczeństwa dać możemy. Tylko wtedy to nas może najść na wymianę modelu na bardziej bezpieczny. Wiecie, my mówimy, że jesteśmy feministkami, że dążymy do niezależności, że jesteśmy twarde i nie zamierzamy rezygnować ze swoich praw. Wszystko się zgadza. Ale też bywamy słabe. Takie jesteśmy, że oprócz partnera, który będzie nas wspierał, szanował, potrzebujemy kogoś, przy kim będziemy czuć się bezpiecznie, kto nie da nam powodów, do przeszukiwania jego telefonu, zastanawiania się, czemu jeszcze nie wrócił do domu i myślenia z kim wyjechał na ten niby służbowy wyjazd. Bądźcie czuli, rozumiejący, a my przy was będziemy czuć się bezpiecznie. To przecież wcale nie jest trudne.

To taki szybki kurs postępowania z kobietą. Bardzo szybki, wyłożony łopatologicznie bez wchodzenia w szczegóły. I żeby nie było, że to my wiecznie coś chcemy, czegoś oczekujemy: a to wynieś śmieci, a to pobaw się z dzieckiem, a to przytul, a to zrób zakupy, zaplanuj wakacje, zaangażuj się, to ja chciałam zaapelować do wszystkich panów, żeby powiedzieli, czego oni od nas kobiet oczekują. Czego chcą od swoich partnerek, by poczuć się w związku szczęśliwie i pewnie, na tyle, by nie tłumaczyć się za chwilę kryzysem wieku średniego.

Naprawdę, ja dwoję się i troję żeby zrozumieć. Żeby dostać jasne wskazówki: „chciałbym, żebyś ty…”. Tylko błagam nie sprowadzajcie nas jedynie do obiektu seksualnego, do jednostki, co to nogi ma rozkładać na zawołanie. Chcielibyście, żeby was ktoś tak traktował i widział tylko to, co macie między nogami? Tak poważnie. Chcielibyście?

A tak między nami kobietami, zastanawiam się, czy faceci w ogóle wiedzą, o co im chodzi? Czy oni znają siebie na tyle, żeby móc powiedzieć, czego od nas chcą? Oni, tacy pewni, logiczni i rozsądni? Którym kryzys wieku średniego wystarcza za usprawiedliwienie wyrządzanych kobietom krzywd? Gdyby tak rozpocząć narodową (tfu co za ohydne słowo) dyskusję o tym: czego faceci oczekują od kobiet. Z chęcią bym posłuchała i poznała ostateczne wyniki. To jak panowie? Przyjmujecie wyzwanie? Bo jak nie, to my z chęcią same stworzymy listę waszych oczekiwań wobec kobiet, oczekiwań, z którymi będziecie musieli się pogodzić. Co wy na to? Ale wtedy trudno będzie o tłumaczenie się kryzysem wieku średniego…


Lifestyle

Czasem lepiej wybrać łatwiejszą drogę…

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
25 czerwca 2016
Fot. iStock / freemixer

– Nie, to zbyt proste…. –  albo – tylko to, co trudne, jest warte w życiu wysiłku – słyszysz i powtarzasz, prawie od zawsze. Tylko po co? Żyjemy związani przeświadczeniem, że to co nie sprawia nam trudności, nie jest godne niczyjej uwagi.  – Ach daj spokój, nic takiego, zrobiłam to w 15 minut – jak często reagujesz tak na pochwały? A weekend? Lepiej odpocząć, czyt. – nie robić nic – niż zająć się czymkolwiek na pół gwizdka… bo  jak robić to od razu „na wyścigi”. Dwa mity przyklejają się do nas od wczesnego dzieciństwa i skutecznie komplikują nam życia. A gdyby tak raz czy dwa sprawdzić czy słusznie?

Weekend to doskonała okazja, żeby poddać się najcięższemu testowi: sprawdź, czy potrafisz w ogóle odpocząć? A może żyjesz w ciągłym poczuciu zmarnowanego czasu?

Dlaczego tak lubimy się męczyć?

Bo bardzo chcemy sobie i innym coś udowodnić. Bo rodzice wpajali nam, że tylko ciężko wypracowane sukcesy w życiu – są uczciwe, godne. I mieli w tym odrobinę racji, ale tylko odrobinę.

Nna tej uniwersalnej wartości, wyrosło nasze pokolenie, pokolenie stojące w rozkroku miedzy wczoraj a dziś, dwoma światami. Uwięzni. Piszemy swoim życiem często nową mitologię. Robimy nowe rzeczy – starymi narzedziami. Nic dziwnego, że czasem się w tym wszystkim gubimy. A z czym musimy się mierzyć?

Ciężka praca jest wartością

Nie każda, nie dla każdego.

Ciężka praca niewolnika jest wartością dla jego pana, nie dla niego.

Ciężka praca nad sobą, zawsze jest wartością dla siebie samego.

Ciężka praca bez efektów, jest pomyłką.

Ciężka praca bez celu jest błądzeniem.

Umiejętność cieżekiej pracy – JEST WARTOŚCIĄ. I to właśnie ona powinna być najcenniejsza. Potrafię, chcę, mogę – gdy tego potrzeba.

Jeśli coś wydaje się zbyt proste, to coś z tym musi być nie tak…

To by było zbyt proste, bo przecież pieniądze nie leżą na ulicy, a jeśli leżą – coś jest z nimi nie tak. „Bo wszyscy, którzy się dorobili, to oszuści i złodzieje” – brzmi znajomo? Przez takie przekonanie wnosimy ukradkiem do swojego życia potrzebę zaharowywania się, bo chcemy udowodnić:
– że jesteśmy wartościowi w pracy,
– że potrafi włożyć więcej w związek,
– że możemy więcej uczuć zainwestować, w trudną relację bez przyszłości,
– udowonić całemu światu, że zawsze możemy się poświęcić.

Tym poświęceniem, chcemy wygrać życie.

Wartość czegoś wynika właśnie z tego, że trudno to zrobić

Sami sobie kręcimy sznur. Często podejmujemy wysiłki, które do niczego nas nie zaprowadzą – taka sztuka dla sztuki – praca dla pracy. Żeby poczuć się lepiej, że inni (gorsi ode mnie) nie dali rady. Tylko po co?Nie wolałbys w tym czasie pomoczyć nóg w strumieniu albo pogapić się na księżyc? Wszystko wydaje się bardziej sensowaną formą spędzenia czasu od harówki dla zasady.

Idea sprawiedliwości – do wymiany!

Świat nie jest czarno-biały, przecież to wiemy. A jednak bardzo chcemy wierzyć, że wszystko i wszystkich da się porównać – że wkładając „cieżką pracę” otrzymamy w zamian nagrodę, dobry wynik, dobre samopoczucie. Niestety pora przetrzeć troche swoje okno na świat i zauważyć, że nie każda praca jest potrzebna… a los nie będzie w ślepo od nas kupował, tylko dlatego, że zapewnimy go, że to towar unikatowy – bo wytworzony z mozołem. Pozwólmy sobie na uczciwość wobec siebie, im ciężej tym lepiej nie istnieje – no chyba, że startujesz w zawodach podnoszenia ciężarów.

Nie poświęcaj się nie wiadomo po co, odpuść. I ciesz się tym weekendem!


Zobacz także

Nie wrzucaj zdjęć z wakacji na Facebooka – znajomi cię znienawidzą!

Mężczyźni mają porno, a kobiety filmy romantyczne. A co gdyby miłość była jak z filmu?

Córka pokazała matce chorej na raka, że nadal jest piękna. „W moich oczach pojawiły się łzy” – piszą internauci