Lifestyle

Przeszłość

Midoblog
Midoblog
1 listopada 2015
 

Zbyt często wraca do przeszłości. Tak jakby nie potrafiła zrozumieć, że życie jest tu i teraz. Wraca, bo nie potrafi zrozumieć. Najsmutniejsze, że nie potrafi zrozumieć samej siebie i wybaczyć sobie. Przeszłość nie zamknęła za sobą drzwi, a ona tego zrobić nie potrafi. Za bardzo zraniła innych. Sama siebie zresztą też. Są tacy, którzy twierdza, że samą siebie najbardziej.

Wypiera to ze swojej świadomości. I jest w tym całkiem skuteczna. Wyparła niektóre zdarzenia, miejsca, sytuacje do tego stopnia, że odnosi wrażenie iż niektóre wspomnienia nie dotyczą jej własnej osoby.

Tak, ona doskonale wie jak żyć. Doradza to zresztą niejednemu. Wspiera, pociesza. Wypowiada mądre aforyzmy. Lubi się uczyć cytatów na pamięć, której później wykorzystuje w swojej pracy. Powtarza wiele z nich jak mantrę. Mimo to, jakoś na nią nie działają…wciąż. Czasem udaje, że jest inaczej. Czasem nawet w to wierzy, ale gdy przychodzi wieczór i zostaje sama… Wszystko pęka, jak bańka mydlana. Pomaga tak wielu, sobie pomoc nie potrafi. Taki paradoks. Może dokonała błędnych założeń. W przeszłości na pewno. Złe założenia pokomplikowały zrozumienie twierdzenia, które było na wyciągnięcie ręki.

Mogłaby porównać własne odczucia do paradoksu olbersa. „Dlaczego w nocy niebo jest czarne, skoro patrząc w każdym kierunku widzę jakaś gwiazdę?” Wtedy widziała mnóstwo gwiazd. Czasem uśmiechały się do niej. Ale było zbyt ciemno, by umiała odnaleźć drogę. Paradoks ten dziś jest interpretowany zupełnie inaczej. Więcej wiemy o świecie. Znamy początek wszechświata. Ona również widzi to inaczej. Rozumie, ze ujrzałaby drogę, gdyby chciała zobaczyć, ujrzeć początek. Gdyby miłość nazwała miłością… Wtedy to byłby początek wszystkiego.Udawała wtedy, że jej nie ma. Dziś udaje wiele rzeczy, ale na pewno nie to.

Ktoś bardzo jej bliski czasem mawiał „to, że się uśmiecham nie znaczy, że jestem wesoła”. Jak nigdy przedtem, teraz dokładnie rozumie sens tych słów. Żyje tu wciąż w zawieszeniu. Wytycza innym drogowskazy. Takie, jakimi sama powinna się kierować. Jednak nie potrafi.

Dopóki sobie nie wybaczy, nie zrobi kroku do przodu. Czasem myśli, że tylko spojrzenie przeszłości prosto w twarz mogłoby jej pomoc. Jednak, tylko resztki nadziei wierzą, że kiedykolwiek do tego dojdzie. Ona już dawna jest poza jego światem. Nie wie, czy jej wybaczył. Nie wie nic. Tak jakby zniknął z tej planety, rozpłynął się. A może ona zrobiła się dla niego transparentna. Pytania bez odpowiedzi.
Mimo to, nadal boi się, że On przestanie być częścią jej życia. Czy wtedy zdradziłaby Go? Przecież to absurdalne.

 

Żyje sama. Boi się kogokolwiek znów skrzywdzić. Co rano zakłada uśmiech i wychodzi do pracy pomagać innym.
Może kiedyś w jej życiu pojawi się ktoś, kto wyciągnie ją z przeszłości… Znajdzie klucz żeby zamknąć te drzwi raz na zawsze.


Lifestyle

Syndrom oszusta

Midoblog
Midoblog
2 listopada 2015
Fot. iStock
 

Nie tak dawno temu trafił w moje ręce tekst o syndromie oszusta. Niestety, również ja znalazłam w tym opisie pewne cechy mojej osoby. I wiesz co myślę, że wokół nas jest sporo osób, których ten syndrom dotyczy. Jednak charakterystyczną cechą osób nim dotkniętych, jest zaprzeczanie.

Ale po kolei. Już ci go przybliżam.

Jesteś bardzo pracowity, dokładny, sumienny. Doskonale sobie zdajesz z tego sprawę, prawda? Jednak, w jakiś sposób, co chwile pojawiają się momenty, w których czujesz niepewność, wręcz strach. Masz wrażenie, że to nie twoja zasługa. Myślisz, że ci się po prostu „udało”. Ale to jeszcze nic – zaczynasz myśleć, że nic nie umiesz, że się nie nadajesz. Co więcej, jesteś przekonany, że wszyscy o tym wiedzą i widzą, jak słaby jesteś w tym co robisz.

Zaczynasz odnajdywać już siebie? Jeżeli tak, to niestety mam dla ciebie złą wiadomość – prawdopodobnie cierpisz na syndrom oszusta.
image
Możesz bardzo łatwo odnaleźć go, analizując swoje myślenie. Jeżeli, mimo swoich osiągnięć, masz wrażenie, że to tylko oszustwo, udawanie kogoś kim nie jesteś i na pewno wszyscy to widzą – to bądź pewny, że cierpisz przynajmniej na pewne cechy syndromu oszusta. Zjawisko to niestety jest związane bezpośrednio ze skrzywionym obrazem samego siebie. Bierze się to z poczucia niższości. Co prawda, zupełnie nieprawdziwej. Więc skąd te zaburzenie widzenia samego siebie? Jak zwykle, przede wszystkim, z dzieciństwa. Jeżeli, jako dziecko, bardzo rzadko, a wręcz prawie wcale, nie słyszałeś pochwał twoich dokonań, to pewnie w dorosłym życiu możesz mieć problem z ich docenianiem.

Z jednej strony widzisz, co osiągasz, a jednocześnie nie wierzysz, że na to zasługujesz. Wciąż masz wrażenie, że nie jesteś dostatecznie dobry i podważasz swoje osiągnięcia. Ale tak jak pisze, to tylko „wrażenie”, „odczucie”.  Ale z pochwałami tez musimy uważać. Dziecko, które wciąż słyszy jakie jest świetne, genialne i wspaniałe, wierzy w to bezgranicznie. Jednak w dorosłym życiu, kiedy zaczyna napotykać na przeszkody, trudności, zaczyna zauważać, że nie każdy sukces tak łatwo osiągnąć. Wtedy zaczyna się zastanawiać, czy aby na pewno się nadaje. Pojawiają się wątpliwości dotyczące własnych umiejętności, a przede wszystkim we własna inteligencję. Jako dorośli zaczynamy myśleć, że nasz „geniusz”, tak często podkreślany przez rodziców, to zwykle oszustwo.

Gdyby tak rozejrzeć się dookoła, to niejedna z nas na to cierpi. Co więcej – dotyczy to w głównej mierze kobiet, niż mężczyzn. Wśród mężczyzn pojawia się tendencja do przypisywania swoich sukcesów sobie, a niepowodzeń – innym czynnikom. Kobiety, niestety, mają odwrotnie.

Będę z tobą szczera, niepotrzebnie tracisz czas i energię na niewiarę we własne siły i możliwości. Znam to z własnego doświadczenia. Pora zrobić z tym porządek. Takie myślenie, hamuje nas w rozwoju. Przez strach, że inni nas przejrzą i dostrzegą nasze braki kompetencji, zaczynamy unikać sytuacji, w których możemy się wykazać. A przecież porażka jest niejako wpisana w każde wyzwanie, trzeba się z nią liczyć. Nie możesz pozwolić, żeby syndrom oszusta tobą kierował.

Stań obok i z tej perspektywy popatrz na siebie. Oceń siebie tak, jakbyś oceniał znajomego. Zobacz ile pozytywnych cech potrafisz wymienić. Nie pozwól sobie wierzyć, że ludzie cię doceniają tylko dzięki urokowi osobistemu, zbiegowi wydarzeń lub kontaktom. A jeżeli sam sobie nie wierzysz, poproś o rozmowę kogoś zaufanego.


Lifestyle

Katowice smakują! Zakończenie sezonu okazało się dla nas odkryciem, na które z niecierpliwością czekamy – byle do wiosny

Midoblog
Midoblog
26 października 2015

Taki tytuł idealnie pasuje do wczorajszego  popołudnia.

Kiedy rano ujrzeliśmy piękne słońce, pierwsze myśli popłynęły do Krakowa. Niestety, zanim się zebraliśmy, słońca już na niebie widać nie było. Zimno i pochmurnie się zrobiło. Należę do zmarzluchów i chęci wszelakie odeszły na dalsze wojaże. Tym bardziej, po spotkaniu w drodze znajomych, którzy rzucili hasło „food trucki są w Katowicach„. Jakaś super światowa nie jestem, coś tam słyszałam jednym uchem o tych autkach, więc pomyślałam czemu nie. Najbardziej chyba jednak przemówił do mnie aspekt bliskości. Popatrzyliśmy na siebie i już wiedzieliśmy – zmiana planów.

Czy było warto  – oj tak! naprawdę warto!

image
Na miejscu – rynek Katowice – czekało na nas ponad 10 „traków”. W każdym z nich jedzenie robione na miejscu, świeże. Na każdy posiłek trzeba czekać od 5 do kilkunastu minut. Spędziliśmy tam kilka godzin. W tak pysznym towarzystwie a jednocześnie doborowym, z wcześniej wspomnianymi znajomymi, czas nam szybko minął. Dzięki temu mogę wydać opinie o kilku daniach.
Na pierwszy rzut – pizza z pieca, czyli pizza truck. Jak dla mnie trafiona w sam punkt. Idealna. (Zjadłam calutką). Co więcej, większość składników sprowadzana jest z Włoch. Sama pizza trafia dosłownie na chwile do pieca, bo ciasto jest idealnie cieniutkie, a piec w sam raz rozgrzany.

image
Druga degustacja – hamburger wołowina 100%. Zdjęcia mówią same za siebie. Wołowina przepyszna. Dla łasuchów jeden to za mało, więc polecam podwójny;)

imageimage

Kolejne danie, to makaron z 8misek. Dodam, że miseczki, w których są podawane są jadalne. Taka drobnostka. Chociaż smak ciężki do określenia. Ale jak ktoś sobie nie pojadł, to czemu nie. Makaron przepyszny. Do środka, na naszych oczach, wbijane świeże jajko (oczywiście w zależności od wybranego dania).  Makarony włoskie, smakowe, gryczane, sojowe…czego dusza zapragnie. I wiele innych, które chętnie spróbuje następnym razem. Wczoraj już przejeść nie mogłam.

11986319_1685015405068089_1822380735177995918_n

Co chwile gdzieś obok ktoś przewijał się z miseczka drewniana pełna pierożków. Niektóre białe, inne fioletowe. Takie sakiewki. To pierogi chińskie. Opinie też różne  usłyszałam. Dla niektórych smak bardzo ciekawy, dla innych dziwny. Jak wszystko, i tu kwestia gustu i tyle.

IMG_4187
Kiedyś pomyśleć żeby w centrum Katowic, na rynku coś zjeść byłoby zabawne. Dziś, nie po raz pierwszy, okazało się możliwe. I nawet tego chłodu nie odczuwaliśmy. Posmakowaliśmy, odkryliśmy nowe. To najważniejsze. Coś nowego i innego. Dzieci mogły zobaczyć odrobinę świata „od kuchni”.
Takie niedziele mogłabym spędzać codziennie.

Jak się okazało wczorajszy dzień był ostatnim w tym roku. Udało nam się na szczęście trafić na zakończenie sezonu. Musimy o tym pamiętać już na wiosnę.